Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Czwartek, 7 lipca 2022 03:58
Reklama

Rozbicie aresztu w Wyrzysku - Antykomunistyczne Podziemie na Krajnie cz. 1

24 maja 2022 roku przypada 76 rocznica rozbicia aresztu PUBP w Wyrzysku. Dokonała tego formacja dowodzona przez Juliana Bauca i Mariana Myszkę. W zachowanych raportach "bezpieka" określała ją jako "terrorystyczno – rabunkową o zabarwieniu AK". Pojawiają się również zapisy, że była powiązana z NSZ.
Rozbicie aresztu w Wyrzysku - Antykomunistyczne Podziemie na Krajnie cz. 1

Oczywiście do tego rodzaju określeń należy podchodzić z bardzo dużym dystansem. Funkcjonariusze UB mieli bowiem w zwyczaju dość dowolnie przypisywać określone zabarwienie polityczne poszczególnym grupom. Niewątpliwie jednak formacja Bauca/Myszki miała antykomunistyczny charakter. Dowodzą tego m.in. słowa jednego z jej członków – Józefa Nowakowskiego. Brzmiały one następująco: "Nasz dowódca dał nam rozkaz, żeby jak najwięcej tępić czynnych członków PPR i zmuszać ich do wystąpienia z partii, mówił, że zostanie obalony rząd i przyjdzie Rząd Londyński, i za naszą pracę nas wynagrodzi".

Siedzibą organizacji był Kościerzyn Wielki (Polinowo) w gminie Wyrzysk. W wymienionej wsi Julian Bauc pracował jako szewc. Swoje usługi świadczył w domu siostry Mariana Myszki – Stefanii. Sporadycznie mieszkali tu także inni członkowie grupy, którzy z reguły ukrywali się w pobliskim lesie (mieli specjalnie przygotowany bunkier, składowali w nim broń, mundury, żywność oraz przedmioty zdobyte w wyniku rekwizycji). Bezpieczeństwo i schronienie zapewniali grupie Bauca/Myszki także liczni współpracownicy, którzy rozsiani byli w kilku miejscowościach na terenie powiatów: złotowskiego, sępoleńskiego i wyrzyskiego.

Członkowie formacji byli dość dobrze uzbrojeni (posiadali m.in. 4 automaty, 5 pistoletów i 10 karabinów). Niestety trudno określić stan ilościowy organizacji. Według charakterystyki sporządzonej w 1973 roku przez ppłk. A. Wesołowskiego, w okresie lat 1945-47 przewinęło się przez nią 13 osób. Podobne problemy rodzą się w przypadku chęci precyzyjnego określenia struktury organizacyjnej formacji. Wiadomo jedynie, że na jej czele stał Julian Bauc "Huragan", a jego zastępcą był Marian Myszka "Łoś" (dowódca organizacji po śmierci Bauca w dniu 2 lipca 1946 roku). Członkowie grupy sporadycznie używali stopni wojskowych. Na przykład Bauc tytułowany był mianem kapitana, Myszka zaś używał stopnia porucznika. Nie wiadomo jakie mieli do tego umocowanie, podobnie brak informacji na temat złożenia przysięgi przez członków grupy.

Najsłynniejszą akcją formacji było rozbicie aresztu (więzienia przy Sądzie Grodzkim) w Wyrzysku. Zdarzenie miało miejsce 24 maja 1946 roku. Wzięło w nim udział 8 osób. Prawdopodobnie dwie z nich nie były w tym czasie członkami grupy Bauca. Mowa m.in. o Leonie Mellerze - zawodowym oficerze Wojska Polskiego. W okresie okupacji niemieckiej Meller działał w konspiracji w okręgu lubelskim AK. W 1944 roku został deportowany do ZSRS. Na ziemie polskie powrócił w bliżej nieznanych okolicznościach we wrześniu 1945 roku. Zamieszkał w Liszkowie (we wsi mieszkała jego siostra (żonę i dzieci stracił w okresie okupacji). Warto wspomnieć, że w czerwcu 1946 roku stanął na czele najsłynniejszej antykomunistycznej formacji na Krajnie – mowa o grupie "Jędrusia". To właśnie tej grupie historycy przez wiele lat błędnie przypisywali rozbicie więzienia przy Sądzie Grodzkim w Wyrzysku (24 maja 1946 ).

Operacja rozbicia wspomnianego obiektu rozpoczęła się od fortelu. Marian Myszka nadał fonogram do MO w Wyrzysku o rzekomym napadzie w Górowatkach w powiecie sępoleńskim. Dzięki temu podstępowi znaczna liczba funkcjonariuszy MO i UB opuściła Wyrzysk. Wówczas członkowie grupy przystąpili do realizacji planu. Jan Krywoszyn ps. "Czarny" podszedł do furty więzienia, zadzwonił i podał się za funkcjonariusza UB. Nie został jednak wpuszczony do środka, bo nie znał hasła. Nie przerwało to jednak realizacji planu. Celowo uszkodzony dzwonek dalej emitował bowiem sygnał. Nieprzeczuwający podstępu strażnik wyszedł na zewnątrz w celu  naprawienia usterki. Wówczas doskoczyli do niego partyzanci. Przebieg akcji przed budynkiem zabezpieczało dwóch pozostałych..

Po dostaniu się do środka członkowie Antykomunistycznego Podziemia obezwładnili drugiego strażnika. Następnie, podając się za żołnierzy AK, nawoływali przetrzymywane osoby do opuszczenia cel. Ponadto przejęli znajdującą się w magazynie broń. Łącznie uwolniono ponad 40 osób. Wśród nich były m.in. osoby związane z założoną latem 1945 roku na terenie powiatu wyrzyskiego antykomunistyczną organizacją o nazwie "AK" (jej inicjatorem był por. Tadeusz Tracz-Komentowski).  Zapewne dynamika akcji spowodowała, że na wolność wyszli również zbrodniarze wojenni, którzy dzięki temu uniknęli później odpowiedzialności. Przykładem Otto Jankowski. Uwolnieni ukryli się w różnych częściach kraju bądź też zasilili antykomunistyczne formacje działające na Krajnie. Znaczna część uciekinierów wróciła jednak do aresztu już następnego dnia, obawiając się zapewne konsekwencji wynikających z faktu ucieczki.

Niewykluczone, że na sprawny przebieg akcji w Wyrzysku mogło mieć wpływ współdziałanie z niektórymi funkcjonariuszami milicji. Na taką ewentualność wskazują akta wytworzone przez UB. Bezpieka interesowała się zwłaszcza milicjantem Stanisławem Bieniasem. Stanisław Musiał – brat jego ukochanej – był bowiem jednym z uwolnionych (odbywał karę pozbawienia wolności za nielegalne posiadanie broni). UB badało m.in. wątek rzekomego warunku, który mieli postawić rodzice ukochanej Bieniasa, tj. pomoc w uwolnieniu syna w zamian za małżeństwo z ich córką. Czy tego rodzaju "umowa" rzeczywiście miała miejsce? Trudno odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. Nie ulega jednak wątpliwości, że Stanisław Musiał miał wiedzę o planowanej akcji w Wyrzysku. Warto jeszcze wspomnieć, że Jan Krywoszyn ps. "Czarny" (członek formacji Bauca) był bardzo bliskim przyjacielem siostry Bieniasa.

Rozbicie aresztu nie zakończyło akcji w Wyrzysku. Kolejnym etapem była próba przeprowadzenia rekwizycji w Miejskiej Komunalnej Kasie Oszczędnościowej. Plan ten jednak nie powiódł się. Stało się tak m.in. za sprawą Jana Grzesiaka – członka ORMO, który został zastrzelony w trakcie obrony budynku. W miejscu jego śmierci znajduje się obecnie tablica pamiątkowa. 

Zakończenie działalności grupy Bauca/Myszki otwiera data 2 lipca 1946 roku. Około 3 nad ranem pluton operacyjny pod dowództwem chorążego Andrzejewskiego, w obecności funkcjonariusza KPMO Białka z Wyrzyska, pojawił się na terenie Kościerzyna Wielkiego (Polinowo). Następnie otoczył gospodarstwo, którego właścicielem była siostra Mariana Myszki – Stefania. Nieudaną próbę przebicia się przez obławę podjął Julian Bauc. Zdołał przebiec zaledwie kilka metrów. Trafiony salwą z automatów zginął na miejscu. W trakcie przeszukania gospodarstwa funkcjonariusze natrafili na ukrytych w stodole jeszcze dwóch partyzantów: Jeden z nich,  Jana Krywoszyn, nie został aresztowany. Rzekomo strzelił sobie aż trzykrotnie w klatkę piersiową. Wiele wskazuje jednak, że był to samosąd.

Akcja w Kościerzynie Wielkim spowodowała, że widmo aresztowania pojawiło się także nad głowami innych członków organizacji. Niektórzy z partyzantów, widząc wzmożoną aktywność bezpieki, zaprzestali działalności już na początku lipca 1946 roku i ukryli się w różnych częściach kraju. Trzech z nich dotrwało nawet do amnestii 1947 roku, ujawniając się i unikając "sprawiedliwości" wymierzonej ręką komunistycznych zbrodniarzy w togach. Inni nie mieli tyle szczęścia. Józef Nowakowski został skazany przez Wojskowy Sąd Okręgowy w Poznaniu na karę śmierci (26 października 1946) i rozstrzelany. Tadeusz Lamprecht usłyszał wyrok dożywocia. Pozostałych zatrzymanych skazano na długoletnie więzienie. Interesujący jest fakt, że bezpiece, pomimo usilnych starań, nie udało się aresztować Mariana Myszki.

Prawdopodobnie późnym latem 1946 roku opuścił on teren Krajny. Wiadomo również, że zmienił tożsamość i nazywał się Wiktor Kowalski. Kolejny pewny fakt dotyczy sakramentu małżeństwa, który został zawarty w Przasnyszu. W 1948 roku jego partnerką życiową została mieszkanka tej miejscowości o imieniu Filomena. Małżonkowie mieszkali w miejscowości Bogatynia. Wychowywali dwójkę dzieci. Według zeznania Feliksa Myszki (brat Mariana) – Marian Myszka do Bogatyni przyjechał w 1946 roku i zatrudnił się (już pod przybranym nazwiskiem) jako strażnik. Następnie pracował  na stanowisku komendanta straży pożarnej w kopalni węgla w Turoszowie. Zapewne dla lepszego kamuflażu wstąpił również do PZPR. Według zachowanych dokumentów był szanowanym obywatelem.

Znane są okoliczności śmierci Mariana Myszki. 28 czerwca 1952 roku wybuchł pożar w Opalni Zdrój. Załoga ze swoim komendantem Myszką/Kowalskim udała się na akcję. W drodze do pożaru kierowca samochodu strażackiego chciał wyminąć furmankę. W trakcie wykonywania manewru wpadł jednak do rowu, a to z kolei spowodowało wywrócenie się auta. W następstwie wypadku burta samochodu przygniotła klatkę piersiową komendanta Myszki/Kowalskiego. W wyniku doznanych obrażeń zmarł krótko po przewiezieniu do szpitala. Pogrzeb Mariana Myszki/Wiktora Kowalskiego odbył się z wielkimi honorami w Przasnyszu. Uczestniczyli w nim przedstawiciele różnych instytucji państwowych. Prawdopodobnie był to jedyny taki przypadek w latach 1944-56, kiedy to władza ludowa składała hołd uczestnikowi antykomunistycznego podziemia, 

Piotr Tomasz

kontakt z autorem: [email protected]

źródła:

Alicja Paczoska- Hauke: "Oddział Leona Mellera Jędrusia", Zeszyty Historyczne WiN nr 43, 2016.

Tomasz Ceran, Paterek 1939, Warszawa 2018

materiały IPN Bydgoszcz, Szczecin, Poznań, Warszawa 

zbiory własne autora


Dawny areszt PUBP w Wyrzysku
Dawny areszt PUBP w Wyrzysku

Marian Myszka
Marian Myszka

Julian Bauc ze Stefanią Myszka
Julian Bauc ze Stefanią Myszka

Pogrzeb Mariana Myszki
Pogrzeb Mariana Myszki


Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
zachmurzenie duże

Temperatura: 10°CMiasto: Złotów

Ciśnienie: 1017 hPa
Wiatr: 10 km/h

Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: . - kropkaTreść komentarza: W razie, gdyby się okazało, że oskarżony nie był prawidłowo zawiadomiony będziemy ścigać Melanię Poch do zesrania.Data dodania komentarza: 02.07.2022, 13:50Źródło komentarza: Mąż pilskiej działaczki skazany w I instancjiAutor komentarza: prof. JebutekTreść komentarza: Sąd może być w koteryjnej zmowie i wtedy oleje, osra i opryka.Data dodania komentarza: 30.06.2022, 12:48Źródło komentarza: Mąż pilskiej działaczki skazany w I instancjiAutor komentarza: fakjufejkTreść komentarza: Musi być elementarny porządek w sądownictwie. Sąd mając wiedzę o stronie postępowanie nie może sobie dowolnie wybierać, dokąd skieruje swoje pisma, wezwania. Można bowiem wyobrazić sobie, że sąd uzna sobie w cichości gabinetów iż wyśle pismo na Wyspy Taka-Tuka lub do Kołmogorów w północnym Związku Radzieckim czy do Heleny w Montanie, gdzie podobno mieszka syn Lemanowicza. Zlekceważenie danych zawartych w protokole sądu okręgowego ośmiesza sąd rejonowy.Data dodania komentarza: 22.06.2022, 20:20Źródło komentarza: Mąż pilskiej działaczki skazany w I instancjiAutor komentarza: woda sodowa JNTreść komentarza: Ryszard robi karierę a Wiesława PIS prześladuje. To wszystko widać jak na tacy. Jak widzę regionalne przewodnictwo PIS to słabo się robi. Szczególnoie pan Adam, który ostatnio palnął publicznie, że od pewnego czasu obserwuje świat z ambony. To jest typowa megalomania i uciekanie się do mody partyjniackiej. Dbanie o struktury to jednak praca, której nie widać, natomiast widać złe posunięcia. Jeżeli ludzie PSL będą budować listy zjednoczonej prawicy to marnie widzę przyszłość.Data dodania komentarza: 22.06.2022, 09:32Źródło komentarza: Starosta Ryszard Goławski wystąpił w panelu dyskusyjnym z premierem RP Mateuszem MorawieckimAutor komentarza: PLSTreść komentarza: Specjalista od tłucznia z nieczynnych torowisk. A potem z tego pewna firma buduje drogi w lasach. To się nazywa biznesData dodania komentarza: 20.06.2022, 20:43Źródło komentarza: Starosta Ryszard Goławski wystąpił w panelu dyskusyjnym z premierem RP Mateuszem MorawieckimAutor komentarza: GiloTreść komentarza: Pan starosta już tworzył jeden szlak rowerowy na bazie nieczynnej już linii kolejowej Złotów-Kujan. Tłuczeń z podkładów zniknął i nie wiadomo gdzie się podział . Na tym skończyła się cała inwestycja..........Data dodania komentarza: 20.06.2022, 19:22Źródło komentarza: Starosta Ryszard Goławski wystąpił w panelu dyskusyjnym z premierem RP Mateuszem Morawieckim
Reklama
Reklama