Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Wtorek, 16 sierpnia 2022 18:37
Reklama

Rocznica ukraińskich rzezi na dawnych Kresach II Rzeczpospolitej

Z okazji Narodowego Dnia Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach Rzeczypospolitej Polskiej, który obchodzimy 11 lipca, wspominam tragiczne wydarzenia na wschodnich Kresach RP. Oczywiście czynię tak w oparciu o przeżycia tych mieszkańców Krajny, którzy po wojnie przybyli na nasze tereny z Wołynia i innych obszarów objętych ukraińskim bestialstwem.
Rocznica ukraińskich rzezi na dawnych Kresach II Rzeczpospolitej

Perspektywa wybuchu II wojny światowej pobudziła wyobraźnie wielu ukraińskich polityków, którzy do tego momentu snuli jedynie hipotetyczne teorie o budowie własnej państwowości. Dynamiczna sytuacja międzynarodowa sprawiła jednak, że plan niepodległego państwa ukraińskiego, zbudowanego w oparciu o współpracę z Niemcami, nabierał realnych kształtów. Dowodem na to fakt, że III Rzesza, przygotowując plan uderzenia na Polskę w 1939 roku, rozważała możliwość wywołania za pomocą OUN powstania na wielką skalę w Małopolsce Wschodniej (Galicji Wschodniej). Niemcy sformowały w tym celu nawet specjalny „Legion Ukraiński”. Kres tym planom położyło ostatecznie podpisanie 23 sierpnia 1939 roku sojuszu III Rzeszy z ZSRS. Wybuch wojny między dotychczasowymi sojusznikami (III Rzeszą oraz Związkiem Sowieckim) w czerwcu 1941 roku ponownie rozbudził aspiracje Ukraińców. Wraz z tym zaczęły też zyskiwać na popularności diaboliczne idee, że mordy na Polakach będą środkiem prowadzącym do budowy państwowości. Planowa eksterminacja Polaków znamionowała więc program ukraińskich nacjonalistów. Należy podkreślić, że w ujęciu banderowskim „polskimi okupantami” były nawet niemowlęta! 

Realizacja tego diabolicznego planu na wielką skalę rozpoczęła się  zimą 1943 roku. Jego kres przyniosła natomiast przeprowadzona przez „władzę ludową” tzw. Akcja Wisła (rozpoczęła się 28 kwietnia 1947 roku). Polegała ona na masowej deportacji – wysiedleniu całych wsi i osad oraz rozproszeniu ludności cywilnej z terenów Polski południowo–wschodniej (obszary na wschód od Rzeszowa i Lublina), głównie na tzw. Ziemie Odzyskane. Objęła ona Ukraińców, Bojków, Dolinian, Łemków oraz mieszane rodziny polsko – ukraińskie. Celem tej akcji było odcięcie walczących oddziałów Ukraińskiej Powstańczej Armii od naturalnego zaplecza oraz asymilacja ludności w nowym środowisku polskim. Operacja przeprowadzona została m.in. przez Ludowe Wojsko Polskie. Warto wspomnieć, że w jego szeregach służył wówczas Józef Zaorski. W trakcie „Akcji Wisła” był on kierowcą gen. Stefana Mossora - dowódcy Grupy Operacyjnej „Wisła”. Józef Zaorski od 1952 roku związany był z Ziemią Krajeńską. Przez wiele lat pracował m.in. jako kierownik restauracji „Karolinka” w Krajence. 

Naukowcy szacują, że w wyniku ukraińskich rzezi zamordowanych zostało około 100 000 osób narodowości polskiej. W akcjach odwetowych zginęło natomiast około 10 000 Ukraińców. Zdecydowaną większość ofiar po obu stronach konfliktu stanowiły osoby cywilne. Statystyka oczywiście nie oddaje całości tragicznego obrazu. Ukraińców obciąża zwłaszcza to, że mordowaniu Polaków towarzyszyło niezwykłe okrucieństwo. Przykładowo: kneblowanie ust pakułami przy transporcie jeszcze żywych ofiar, rozrywanie ust od ucha do ucha, nabijanie dzieci na sztachety płotu, przecinanie tułowia na wpół piłą ciesielską, wycinanie płodów kobietom. Apogeum ukraińskich zbrodni to tzw. krwawa niedziela, czyli dzień 11 lipca 1943 roku. Wówczas to na Wołyniu spacyfikowano ponad 100 polskich miejscowości. Świadkami tych tragicznych wydarzeń były m.in. osoby, które los po wojnie złączył z Ziemią Krajeńską.

Władysław Bąkowski należał do grupy pierwszych dziesięciu absolwentów, którzy ukończyli Państwowe Gimnazjum Młynarskie w Krajence. Właśnie z tego powodu zapisał się na trwałe w historii szkoły, która przez lata stanowiła wizytówkę Krajenki w całej Polsce. Urodził się w 1922 roku w Hucie Pieniackiej, która jest jednym z symboli ukraińskiego bestialstwa. Można powiedzieć, że do pewnego stopnia miał szczęście. Gdy 28 lutego 1944 roku żołnierze z 4. Galicyjskiego Pułku Ochotniczego SS (formacja składająca się z Ukraińców) przystępowali do pacyfikacji jego rodzinnej miejscowości, przebywał na przymusowych robotach w III Rzeszy, na które został wysłany w 1942 roku. Dzięki temu nie podzielił losu swoich najbliższych krewnych. Ojciec Leon, matka Bronisława oraz brat Józef zginęli prawdopodobnie spaleni żywcem przez Ukraińców. Tego tragicznego losu uniknęła siostra Władysława Bąkowskiego – Stefania, której udało się wydostać z podpalonego budynku. Mieszkańcy Huty Pieniackiej umierali z reguły w straszliwych męczarniach. W świetle szacunkowych danych, 28 lutego 1944 roku na terenie wsi zamordowano od 600 do 800 osób, w tym około 250 mieszkańców Huty Pieniackiej! Według niektórych źródeł, w rzezi uczestniczyły także oddziały terenowe OUN–UPA. 

Ukraińskiego okrucieństwa doświadczył również Mirosław Hermaszewski, który w latach 1948–1949 był uczniem Szkoły Podstawowej w Krajence. W banderowskich pogromach stracił dwadzieścioro członków swojej rodziny. Jednego z takich ataków o mało sam nie przypłacił życiem. Gehenna rodziny Hermaszewskich rozpoczęła się 25 marca 1943 roku, kiedy to ukraińskie hordy zaatakowały wieś Lipniki w powiecie wołyńskim. Słysząc odgłosy rozpętanego przez Ukraińców piekła, Kamila Hermaszewska (matka) wzięła na ręce zawiniętego w koc Mirosława (miał wówczas półtora roku) i próbowała uciekać z zagrożonego terenu. Zauważył to jednak "banderowiec". Jego strzały nie okazały się na szczęście śmiertelne. Kobieta, z zakrwawioną twarzą i rozerwanym od ukraińskiej kuli uchem, upadła na śnieg i straciła przytomność. „Banderowiec” zapewne założył, że zabił swoją ofiarę i jej nie dobił. Po pewnym czasie kobieta się ocknęła i zaczęła biec przed siebie, pozostawiając na śniegu zawiniętego w koc Mirosława. Jej zachowanie było następstwem szoku oraz towarzyszącej mu amnezji. Na drugi dzień dziecko znaleźli starszy brat Władysław i ojciec Roman, którzy wrócili na zgliszcza spacyfikowanej wioski. Mirosław przeżył, mimo że tej nocy panował siarczysty mróz. Mężczyznom udało się również odnaleźć Kamilę. Na tym jednak gehenna rodziny Hermaszewskich nie zakończyła się. Krótko po pacyfikacji wsi Lipniki Roman Hermaszewski (ojciec) został zastrzelony na polu przez nieznanego Ukraińca.

Mirosław Hermaszewski po wojnie wykonywał zawód pilota. Uwieńczeniem jego kariery był dzień 27 czerwca 1978 roku, kiedy to jako pierwszy Polak znalazł się w Kosmosie. Na orbicie spędził 8 dni. W tym czasie 126 razy okrążył ziemię. Pomimo bogatego w wydarzenia życia, podczas którego odwiedził setki miejscowości, nie zapomniał o dzieciństwie spędzonym w Krajence. W swojej książce tak wspominał ten okres: „Trafiłem do dostatniego domu, gdzie otoczyła mnie życzliwość stryja (Kazimierza) a stryjenka kochała mnie jak swojego. Świadectwo ukończenia pierwszej klasy uzyskałem w Krajence.

Ukraińskie rzezie na Kresach udało się przeżyć również rodzinie Niemyskich. W chwili wybuchu wojny mieszkali we wsi Błażenniki (powiat Włodzimierz Wołyński). Miejscowość liczyła wówczas około 500 osób. Zdecydowaną większość stanowili Ukraińcy. Niemyscy doznali z ich strony relatywnie niewielkich represji. Sprowadziły się one do spalenia rodzinnego domu i rozgrabienia majątku. Przeżyli głównie dlatego, że tuż przed rzeziami schronili się na terenie dawnego województwa lubelskiego. Rodzina ta po wojnie przybyła na Krajnę. Dość znaczącą kartę w jej historii, głównie ze względu na antykomunistyczną postawę, zapisał Jan Niemyski. Na terenie miasta Krajenka prowadził gospodarstwo rolne (później wyjechał do Piły). Również w mieście nad Głomią zawarł związek małżeński. Warto wspomnieć, że na jego nagrobku, który znajduje się na cmentarzu w Krajence, umieszczona została odznaka 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej. Formacja ta walczyła z Ukraińcami i Niemcami. Jan Niemyski służył w kompanii pod dowództwem Zbigniewa Ścibora Rylskiego, (powstańca warszawskiego, późniejszego generała WP) i nosił pseudonim „Kora”. 27 lipca 1944 roku, podobnie jak wielu innych członków wołyńskiej konspiracji, został rozbrojony przez Sowietów we wsi Wilkołaz. Następnie wcielono go do Armii Berlinga. Dzięki temu częściowo uniknął tragicznego losu wielu innych żołnierzy 27 WDP AK, którzy zostali zamordowani przez komunistów (Kąkolewnica, Zamek w Lublinie) lub wywiezieni w głąb ZSRS. Użyłem słowa "częściowo", bo Jan Niemyski - za swoją niepodległościową działalność, po wojnie został skazany przez "polski" sąd na karę więzienia.

Do grona ocalałych z rzezi ukraińskich należał również Tadeusz Bihun. który przyszedł na świat w miejscowości Jezierzany w województwie stanisławowskim. W 1943 roku został ranny a jego brat zamordowany przez siepaczy z Ukraińskiej Powstańczej Armii. Po zajęciu tych terenów przez Armię Czerwoną wiosną 1944 roku, wstąpił do utworzonych przez władze sowieckie „Istriebitelnych Batalionów” (batalionów pościgowych), których celem było m.in. zapobieganie ukraińskim atakom. W maju 1945 roku Tadeusz Bihun osiedlił się na terenach dawnego powiatu wyrzyskiego. W 1962 roku nabył gospodarstwo rolne w Śmiardowie Krajeńskim. Zmarł w 2009 roku. Spoczywa na cmentarzu w Krajence.

Oczywiście na Krajnie mieszka wiele rodzin, które mogłyby dopisać kolejne słowa do tego artykułu. Czy należy ukrywać tego typu historie? Nie! Wojna na Ukrainie nie powinna bowiem szufladkować nas i skazywać na poprawność. Tylko bowiem na prawdzie można zbudować dobre i szczere relacje z naszym wschodnim sąsiadem. Dodam jeszcze, że na polsko-ukraińskich grupach FB czytałem wielokrotnie, że Ukrainki i Ukraińcy (także ci w wieku poborowym) „spontanicznie” sprzątają nasze miasta (m.in. Poznań, Warszawa, Wrocław). Rozumiem i szanuję te gesty „wdzięczności”, choć uważam, że nasi goście nie powinni tego robić. Mam za to inną propozycję. 11 lipca 2022 roku obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach Rzeczypospolitej Polskiej. Zachęcam zatem obywateli Ukrainy do upamiętnienia w tym dniu Polskich Ofiar. Będzie to wyjątkowo piękny gest. Nie ma przy tym znaczenia jego forma. Nawet prosty wpis na FB (nakładka na profilowym) świadczyć będzie o tym, że coś jednak między naszymi narodami drgnęło w dobrym kierunku, że nie wszyscy Ukraińcy są Melnykami. 11 lipca 2022 roku także Polacy powinni pamiętać o swoich Rodakach, którzy blisko 80 lat temu umierali w tak straszliwy sposób. Czy będą?

Piotr Tomasz

(Krajenka, kontakt: [email protected])

źródła:

T. Brzezińska, Śmiardowo Krajeńskie – Nasza Mała Ojczyzna, Śmiardowo Krajeńskie

2011

G. Motyka, Od Rzezi Wołyńskiej do Akcji Wisła, Krakow 2011, s. 43.

Akta ZBOWiD Jozefa Zaorskiego, Archiwum Urzędu do Spraw Kombatantow i Osob

Represjonowanych w Warszawie

Wykaz absolwentow Państwowego Gimnazjum Młynarskiego w Krajence, [w:] pod

red. Teresa Kurnikowska 50–lecie Szkół Młynarskich w Krajence, Krajenka 1996.

W. Bąkowski, Zagłada Huty Pieniackiej, Krakow 2001

M. Hermaszewski, Stan nieważkości – opowieść pilota kosmonauty, Kraków 2009

Z. Strenczak, Człowiek człowiekowi wilkiem, Wągrowiec 2004

Zbiory Haliny Stachyra, Ankieta personalna żołnierza 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty

AK: Jan Niemyski


Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
zachmurzenie umiarkowane

Temperatura: 30°CMiasto: Złotów

Ciśnienie: 1008 hPa
Wiatr: 4 km/h

KOMENTARZE
Autor komentarza: Wiela ten czynsz?Treść komentarza: Spółdzielcy z godnością zniosą ceny utrzymania administracji spółdzielni.Data dodania komentarza: 15.08.2022, 12:57Źródło komentarza: W tym roku ponad 70 zadań w ramach Funduszy NorweskichAutor komentarza: TurTreść komentarza: Na plecach spółdzielców, za ich pieniądze Wełniak i jego szarańcz chcą dojść do władzy. Bez wstydu i honoruData dodania komentarza: 13.08.2022, 16:12Źródło komentarza: W tym roku ponad 70 zadań w ramach Funduszy NorweskichAutor komentarza: przechowalnia bagażuTreść komentarza: Słyszeliscie, że Cieślika schowali w spółdzielni mieszkaniowej? Wełniak kazał Grubemu(12 mieszkań) go zatrudnić na koszt spółdzielców.Data dodania komentarza: 13.08.2022, 11:40Źródło komentarza: W tym roku ponad 70 zadań w ramach Funduszy NorweskichAutor komentarza: RomanTreść komentarza: Proszę uzasadnić stawianą tezę! Ja pofatygowałem się o informacji i moja wiedza jest zgoła odmienna jaką lansuje radny alkoholik!Data dodania komentarza: 13.08.2022, 10:17Źródło komentarza: Kara została na Spółdzielnię nałożona słusznie.Autor komentarza: RekinTreść komentarza: Jeśli uchyliło to nie znaczy że pulit nie słusznie naniósł ta karę ??? Czy wy tutaj tak wszyscy lizecie 4 Litery temu nie udolnemu facetowi ??? Przecież to człowiek który do niczego nie nadaje się. Zamkowa jest dobrym przykładem a jest ich jeszcze więcej.Data dodania komentarza: 13.08.2022, 08:13Źródło komentarza: Kara została na Spółdzielnię nałożona słusznie.Autor komentarza: JOTreść komentarza: Bardzo dobry artykuł .Data dodania komentarza: 12.08.2022, 20:53Źródło komentarza: „Mała Ukraina”
Reklama
Reklama