Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Wtorek, 9 sierpnia 2022 15:03
Reklama

Gangster rodem z Krajenki - postrach Al'a Capone

Film B. Wildera "Pół żartem, pół serio" uchodzi za jedną z najlepszych komedii w historii kina. Jego głównymi bohaterami są dwaj bezrobotni muzycy. Scenariusz filmu opiera się na tym, że Jerry (Jack Lennon) i Joe (Tony Curtis) przebierają się za kobiety i przyłączają do damskiego zespołu jazzowego. Podłożem tego kroku nie jest jednak promowana współcześnie fanaberia. Muzykom grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Szukają ich bezwzględni gangsterzy. Jerry i Joe byli bowiem przypadkowymi świadkami krwawych porachunków mafijnych w Dzień Świętego Walentego. Interesujący jest fakt, że scena ta nawiązywała do autentycznego wydarzenia z 1929 roku, w którym swój epizod zapisał m.in. gangster rodem z Krajenki.
Gangster rodem z Krajenki - postrach Al'a Capone

Krajna to obecnie nieco zapomniany obszar geograficzno-historyczny. Jej granice wyznaczają rzeki: Debrzynka, Kamionka, Orla, Noteć, Gwda i Brda. Jedną z najważniejszych miejscowości na tym terenie jest Krajenka – polskie miasto od 1420 roku, które obecnie przynależy administracyjnie do powiatu złotowskiego. Właśnie w nim 25 lutego 1887 roku przyszedł na świat Albert Rudolph Kachellek – czarny charakter z okresu panowania prohibicji w USA.

Według wspomnień niemieckiego dziennikarza Ericha Hoffmanna, w drugiej połowie XIX wieku, mowa głównie o latach 1875 – 1892, każdego roku około tysiąca osób opuszczało ziemie powiatu złotowskiego i emigrowało do USA. Na tego rodzaju krok zdecydowali się również rodzice Alberta, Jan i Anna z domu Stachnik. Prawdopodobnie małżonkowie nie byli zbyt zamożnymi ludźmi i stąd postanowili szukać szczęścia w "Nowym Świecie". Docelowym miejscem ich podróży stało się Chicago.

Popularne powiedzenie mówi, że Stany Zjednoczone to kraj nieograniczonych możliwości. Niewątpliwe jest w tym trochę prawdy. Dowodzi tego chociażby historia urodzonego w Krajence Sigiego Wilziga, który doszedł na szczyt amerykańskiej finansjery i do dziś uważany jest za jedną z legend Wall Street. Idea zgromadzenia znacznej ilości dóbr materialnych przyświecała również Albertowi Kachellkowi. Nie zamierzał jednak osiągnąć tego, np. wzorem Wilziga, poprzez związek z bogatą kobietą i grę na giełdzie. Wymyślił na to znacznie prostszy sposób – został gangsterem.

Jego pierwsze kroki w przestępczym rzemiośle nie były jednak udane. Raz po raz trafiał bowiem przed oblicze wymiaru sprawiedliwości. Między innymi jako nastolatek został skazany za rabunek na 4 miesiące pozbawienia wolności. Karę odbywał w więzieniu w Bridewell. Co ciekawe, jeden z jego napadów odnotowany został nawet w "Chicago Tribune". Nie stało się tak jednak ze względu na brawurę, wielkość łupu lub pomysłowość sprawcy. Powodem zainteresowania była bowiem groteskowa sytuacja, która towarzyszyła temu zdarzeniu.

6 marca 1910 roku Albert Kachellek postanowił okraść członków bractwa Alpha Tau Omega  z Chicago. W tym celu włamał się do ich siedziby, a następnie zabrał wieczne pióro, złoty zegarek i kilka innych rzeczy należących do śpiących w najlepsze właścicieli. W trakcie napadu nie zachował jednak dostatecznej ostrożności, został zauważony i musiał salwować się ucieczką. W pościg za nim ruszyli wysportowani członkowie bractwa. Nic dziwnego zatem, że pogoń ta zakończyła się sukcesem. Obywatelskie zatrzymanie odbyło się w pobliskim parku. Członkowie bractwa nie poprzestali jednak na tym. Postanowili, że najpierw sami wymierzą karę złodziejowi i dopiero później wezwą policję. Kachellka zaprowadzili do swojej siedziby, czyli na miejsce przestępstwa, a następnie poddali specyficznej ceremonii, którą zwyczajowo stosowali przy przyjmowaniu nowych członków do bractwa. Według reportera Chicago Tribune, przybycie policji "uratowało pana włamywacza przed dalszą karą à'la college". Skutkiem nieudanego napadu był oczywiście kolejny wyrok pozbawienia wolności w "CV" Kachellka. Karę odbywał w więzieniu stanowym w Joliet Correctional Center do 1914 roku.

Znaczna poprawa koniunktury w przestępczej działalności James'a "Jim" Clarka (Alberta Kachellka), bo tak przyjął się nazywać, przyszła w 1920 roku. To właśnie wówczas związał się z gangiem z North Side w Chicago. W jego skład wchodzili głównie emigranci z Polski i Irlandii. Warto wspomnieć, że był to najlepszy okres dla gangsterów w historii USA. Wszystko za sprawą kwitnącej korupcji i wprowadzonej w 1919 roku prohibicji. Sprzedaż, produkcja oraz transport alkoholu były zakazane na terenie całego kraju przez ponad dekadę. Ten przepis wpłynął rzecz jasna na rozwój szarej strefy, którą całkowicie kontrolowali gangsterzy. Nieformalną stolicą tego procederu stało się Chicago.

Miejscowi gangsterzy zarabiali krocie na nielegalnej sprzedaży wysokoprocentowych trunków. Wśród beneficjentów byli także ci z North Side. Ich kłopot polegał jednak na tym, że mieli poważnego konkurenta na rynku. Królem świata przestępczego był bowiem Al Capone, który nie miał w zwyczaju dzielić się zyskami z innymi. Właśnie z tego powodu przywódcy gangu z North Side raz po raz tracili życie. Wśród zabitych był m.in. Hymie Weiss, który właściwie nazywał się Henryk Wojciechowski. 11 października 1926 roku został zastrzelony przez ludzi Capone. Zakończył życie w wieku zaledwie 28 lat.

Oczywiście członkowie gangu z North Side nie pozostawali dłużni ludziom Capone. Przykładem dzień 19 stycznia 1929 roku. Wówczas to Patsy Lolordo, gangster pracujący dla Ala Capone, i jego żona, Aleina Lolordo, zostali zamordowani w swoim domu w Chicago przez Alberta Kachellka, Pete'a Gusenberga i Franka Gusenberga. Zabójstwa te miały brzemienne skutki. Zerwały bowiem krótkotrwały rozejm między rywalizującymi grupami przestępczymi. W wyniku tego doszło do otwartej wojny, której apogeum miało miejsce 14 lutego 1929 roku. Data ta zapisała się w historii Ameryki jako "Masakra w Dzień Świętego Walentego".

Członkowie gangu z North Side, którym przewodził wówczas George "Bugs" Moran, zostali zwabieni przez podstawionych przez Capone ludzi do dużego garażu za biurami SMC Cartage Company (przy 2122 North Clark Street). Skutecznym wabikiem okazała się propozycja nielegalnej transakcji alkoholem. Kolejnym elementem mistyfikacji było wkroczenie do budynku przebranych za policjantów gangsterów, którzy nakazali ustawić się ludziom Morana pod ścianą. Nie przeczuwający niczego członkowie gangu wykonali to polecenie. Był to ogromny błąd, bo ich ciała po chwili przeszył grad kul. W ten sposób zostało rozstrzelanych 7 osób. Wśród ofiar był m.in. Albert Kachellek. Szczęście nie opuściło natomiast George"a "Bugsa" Morana, który nie zdążył dotrzeć na to spotkanie i dzięki temu przeżył. Od tego momentu jego pozycja w świecie przestępczym sukcesywnie jednak spadała. Zmarł na raka w 1957 roku w więzieniu Leavenworth. Z przyczyn naturalnych odszedł również Al Capone. Życie legendarnego gangstera z Chicago zakończyło się w 1947 roku. Zgon nastąpił na skutek problemów po udarze i powikłań po zapaleniu płuc. Warto dodać, że duży wpływ na kiepski stan jego zdrowia miała również choroba weneryczna, z jej skutkami zmagał się od 1928 roku, oraz wyrok więzienia, który odsiadywał w latach 1931-1939 za niepłacenie podatków.

Rozpowszechniona jest legenda, że Al Capone bał się jedynie Hymiego Weiss'a. Niewykluczone jednak, że powinna ona zostać uzupełniona także o Alberta Kachellka. Gangster rodem z Krajenki był bowiem przedmiotem urojeń Al'a Capone, który rzekomo widywał jego ducha. Takie relacje składali odsiadujący z nim wyrok więźniowie. Oczywiście informacje tego rodzaju należy traktować z przymrużeniem oka. Albert Kachellek spoczywa na Irving Park Cementery w Chicago. Razem z nim pochowana jest jego żona, Elma Schenk, która umarła w 1970 roku (w wieku 70 lat). Na koniec warto jeszcze wspomnieć o rodzicach Alberta Kachellka, którzy również pochodzili z Krajenki. Jan Kachelek zmarł w 1923 roku. W chwili zgonu miał 68 lat. Anna Kachellek po jego śmierci wyszła drugi raz za mąż. Jej wybrankiem był Frank Sommerfeld. Zmarła w 1944 roku w wieku 85 lat. Rodzice Alberta pochowani zostali na Saint Joseph Cementery w River Grove.


PIOTR TOMASZ

(Autor jest mieszkańcem Krajenki, autorem kilkudziesięciu artykułów na temat historii Krajny, kontakt: [email protected])

źródła:

Jonathan Eig, Al Capone – gangster wszechczasów, 2014

Chicago Tribune 10 marca 1910 (newspapers.com)

https://www.findagrave.com/

K. Weiser-Alexander, Legendy Ameryki, Albert Kachellek, (legendsofamerica.com)

T. Hunt, Torrio founded Chicago Outfit and mentored young Al Capone, http://www.writersofwrongs.com/

D. Waugh, Chicago Gangster Hazed By Frat Brothers, http://www.writersofwrongs.com/

Czym była masakra w Dzień św. Walentego, https://www.greelane.com/


Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
zachmurzenie umiarkowane

Temperatura: 24°CMiasto: Złotów

Ciśnienie: 1026 hPa
Wiatr: 0 km/h

KOMENTARZE
Autor komentarza: jlTreść komentarza: Gdzie jest 157 wpisów w topiku "Mąż pilskiej działaczki..."?!Data dodania komentarza: 06.08.2022, 10:30Źródło komentarza: Pobito dziecko z ośrodka w Jastrowiu, czy będzie sankcja karna?Autor komentarza: PedroTreść komentarza: Szkoda gadac. Kiedys nawet wsparłem ten projekt finansowo I mialem obecywane złote góry. Do dnia dzisiejszego nic... ciekawe to bardzo bo np. Jeden z bylych juz mieszkancow Zlotowa gra w zagranicznej produkcji o nazwie samen.pl ktora mozna znalesc na Youtube I za darmo ogladac. Rozmawialem z nim swego czasu I wiem ze ich projekt pochlania ogromne ilosci pieniedzy ale koszta pokrywane sa z wlasnej kieszeni rezysera I producentow a jak I za malym wsparciem sponsorow w zamian za reklame. Sam Tomasz Raczek bardzo pozytywnie wypowiadal sie o projekcie ! Nasz Złotowianin ( Mateusz Leszczyński) gra w tym serialu jedna z postaci. Jest to komedia kręcona w Holandii ktoej celem jest ukazanie różnicy kulturowej pomiędzy Polską a Holandia. Bardzo zabawny serial ( sezon 1 ) zrozumiały dla tych co mają troche dystansu do siebie a na wakacjach byli dalej niż w Mielnie.Data dodania komentarza: 03.08.2022, 17:41Źródło komentarza: Czym pachnie film "Gra w butelkę"?Autor komentarza: Artur ŁazowyTreść komentarza: Dziękuję Panu Burmistrzowi Złotowa za odwagę! Teraz trzeba uzbroić się w cierpliwość i wierzyć w praworządność!Data dodania komentarza: 03.08.2022, 13:03Źródło komentarza: Kara została na Spółdzielnię nałożona słusznie.Autor komentarza: Dichlorodifenylotrichloroetan na larwyTreść komentarza: Kiedy oni to wszystko sprostują? Co numer to kłamstwa i manipulacje. Gazeta zalega w sklepach a już prawda wyszła na jaw.Data dodania komentarza: 03.08.2022, 01:41Źródło komentarza: Kara została na Spółdzielnię nałożona słusznie.Autor komentarza: ZenekTreść komentarza: Wreszcie ktoś napisał prawdę. Jak ci propagandziści z Larwa na czele śmią wciskać kit ludziomData dodania komentarza: 02.08.2022, 15:19Źródło komentarza: Kara została na Spółdzielnię nałożona słusznie.Autor komentarza: odpisTreść komentarza: a gdzie byli opiekunowie tych dzieci ?to chyba ich rola żeby pilnować....więc sytuacja jest jasna,zaniedbanie obowiązków opiekuna grupy.Data dodania komentarza: 01.08.2022, 21:18Źródło komentarza: Sprawca pobicia dziecka nie był cudzoziemcem. To 58-letni Polak!
Reklama
Reklama