Wokół książki „Złotów 1370-2020” prof. Joachima Zdrenki cz.1

  • 12.03.2021, 16:16
  • contact contact

Podziel się:

Oceń:

Wokół książki „Złotów 1370-2020” prof. Joachima Zdrenki cz.1 Joahim Zdrenka, „Złotów 1370-2020”. Obraz cyfrowy. Zdjęcie okładziny przedniej okładki, które użyto w kompilacji graficznej wstępu do artykułu pt. Wokół książki „Złotów 1370-2020”, data publikacji:2021-03-12 16:16:58
Określona została jako najważniejsza praca historyczna na temat dziejów Złotowa. Zewsząd słychać peany na cześć jej autora. Brak natomiast głosów krytyki. Wygląda więc na to, że autorytet profesorski jest skutecznym postrachem. Nie dla nas.

Jedną z najistotniejszych części książki historycznej jest zawsze wstęp. Ukazuje on z reguły poglądy danego autora, które później przekładają się na dalszą narrację w danej publikacji. Oczywiście nie jest to normą. Czasami udaje się zachować przynajmniej pozory obiektywizmu. Czy tak jest w przypadku książki prof. Joachima Zdrenki „Złotów 1370-2020”?

W tym miejscu istotna uwaga. Publikacja liczy aż 573 strony. Zatem jej analiza musi zostać podzielona na odcinki. Pierwszy dotyczy wstępu.

Książkę rozpoczyna „słowo burmistrza”, które napisane zostało przez włodarza Złotowa, Adama Pulita. Zawiera ono typowe ogólniki i grzecznościowe zwroty. Warto jednak zacytować jedno zdanie: „Złotów to miasto tolerancyjne, w którym przez wieki bytowali obok siebie Polacy, Żydzi i Niemcy”. Włodarz Złotowa nie ocenia tych relacji. Pan Joachim Zdrenka już tak. Wypada zatem żałować, że upadł pierwotny pomysł zbudowania zespołu redakcyjnego i książka stała się wyłącznie dziełem Pana Profesora (w konsekwencji ukazuje jego subiektywne spojrzenie na historię regionu). Dlaczego niektórzy entuzjaści historii zrezygnowali ze współpracy z prof. Zdrenką podczas prac nad jubileuszowym opracowaniem? Autor w swojej publikacji tego nie wyjaśnia.

Na stronie ósmej Czytelnik dowiaduje się, że  „do okresu reformacji ludność ziemi złotowskiej żyła praktycznie bezkonfliktowo, bowiem Polacy i Niemcy pozostawali katolikami”. Skąd to twierdzenie przy braku źródeł na ten temat? Odpowiedź przynoszą kolejne zdania, które wpisują się w przekaz budowany przez prof. Zdrenkę. Naukowiec w banalny sposób przechodzi w okres reformacji i kontrreformacji, i informuje Czytelnika, że ewangelicy w katolickim państwie polskim nie mieli łatwego życia”. A dalej: za wszystkie nieszczęścia w mieście katolicy obwiniali żydów. Kim byli źli katolicy, którzy cyt. „burzyli życie” innowiercom? Odpowiedź znajduje się na stronie 9. , gdzie Autor nakreślił podział: katolik – Polak i ewangelik – Niemiec”. Łagodzi nieco ten jednoznaczny przekaz wtrąceniem, że wśród Niemców byli również przedstawiciele kościoła rzymskokatolickiego.

Przejście Krajny pod niemiecką administrację, chodzi o rozbiór Polski z 1772 roku, nie zostało przez Autora zaakcentowane jako szczególnie ważne wydarzenie historyczne. Mowa za to o dobrej koegzystencji między mieszkańcami ziemi złotowskiej, która rzekomo trwała od tego momentu do 1894 roku. Wówczas to powstała tzw. „Hakata”, której celem było wzmacnianie niemczyzny. Konflikt między Polakami i Niemcami zaostrzył też Związek Polaków w Niemczech, którego działalność cechowała, wedle zapisów profesora Zdrenki, „zdecydowana polityka antyniemiecka”. W tym miejscu wypada zadać pytanie, a nie było to przypadkiem tak, że działalność ZPwN  znamionowała jedynie samoobrona, która miała na celu zachowanie resztek polskości na Krajnie?

Dojście Hitlera do władzy nie zostało we wstępie mocno zaakcentowane. Czytelnik nie dowie się np. czy ludność niemiecka ze Złotowa przyjęła ten fakt z entuzjazmem. Interesujące jest to, że prześladowaniom Polaków przed wybuchem wojny (1933-1939) prof. Zdrenka poświęca jedno zdanie, w którym mówi o „zdegradowaniu Polaków do niższej rasy ludzkiej”. Próżno natomiast szukać informacji o ustawie z 28 lutego 1939 roku o zabezpieczeniu granicy III Rzeszy oraz innych aktach prawnych, które doprowadziły do przymusowego wysiedlania Polaków z tej części Krajny. Autor poświęca również kilka zdań służbie ludności polskiej w niemieckim wojsku. Nie ukazuje jednak złożoności tego problemu. Za to dwuznacznie można zrozumieć jego słowa,  „Polacy jako obywatele niemieccy nie byli godni noszenia munduru niemieckiego. Stali się oni tego godni dopiero po klęsce stalingradzkiej (1943)”. Czyżby zabiegali o ten przywilej? Tak to przecież można zrozumieć.

Najwięcej miejsca we wstępie Pan Profesor poświęca wydarzeniom z 1945 roku. Zdaniem naukowca miało  wówczas miejsce „wyzwolenie” i "włączenie ziemi złotowskiej w skład państwa polskiego". Dodaje przy tym, że „ten okres w dziejach tej ziemi i miasta był najboleśniejszy”. Rozumieć należy zatem, że gorszy od krzyżackich najazdów, szwedzkiego potopu, rozbioru Polski, przejścia wojsk francuskich i rosyjskich w okresie wojen napoleońskich, prześladowań ludności polskiej przez Niemców w okresie II wojny światowej.

W tym miejscu należy podkreślić, że wejście Armii Czerwonej i podległej jej Armii Berlinga nie przyniosło Polakom wyzwolenia. Używanie tego terminu jest zatem nietrafne i słusznie negowane przez wielu współczesnych historyków. Sowiecka Rosja była agresorem od 17 września 1939 roku. Od stycznia 1944 roku rozpoczęła ponowne zajmowanie ziem II Rzeczpospolitej. Później weszła także m.in. na terytorium, które Polska utraciła w wyniku I rozbioru. Termin „wyzwolenie” ma się też nijak do kolejnych słów Pana Profesora. Mowa w nich o tym, że. „od lutego do lipca 1945 roku soldateska sowiecka i polska rządziła się bezkarnie” i na jej konto należy zaliczyć podpalenia i zabójstwa. Jak to się ma do terminu wyzwolenie? Jak można sprawców gwałtów, zabójstw, rabunków, podpaleń nazywać mianem wyzwolicieli? Przecież brak w tym logiki!

Opis historyczny we wstępie kończy się na 1945 roku. Czyżby kolejne lata nie były godne odnotowania? I na koniec jeszcze kilka wymownych cytatów (str. 10):

- „Akty rabunku i akcje wysiedlenia autochtonicznej ludności niemieckiej dopełniły miary i stały się na długie lata kolcem w oku, zatruwając wzajemne stosunki polsko-niemieckie”.

- „Jakkolwiek czas leczy rany, to żal i poczucie niesprawiedliwości pozostają”.

- „Wszystkie osoby wymienione w tej pracy, oceniane z polskiej racji stanu negatywnie, dążyły przecież do jednego, do lepszej przyszłości, pracowały w dobrym przekonaniu dla swego miasta i kraju. Każdy starał się przecież, jak mógł. O tym należy pamiętać i należy to również doceniać. Niewątpliwie każda ocena zależy od punktu widzenia”.

Nie wypada się nie zgodzić z tym ostatnim zdaniem Pana Profesora. Niestety punkt widzenia naukowca jest widoczny nie tylko we wstępie, ale również na kolejnych kartach książki. O tym jednak w kolejnej części: "Wokół książki „Złotów 1370-2020” prof. Joachima Zdrenki".

CDN...

Redakcja 77400.pl

contact contact

Komentarze (8)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu 77400.tv z siedzibą w Złotowie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
B@T
[email protected] 14.03.2021, 22:27
Widzieluście co napisał Sierakowski na asra24? To zobaczcie jaka piękna manipulacja. Nie będę linkował, nie w moim stylu. Zrobili z podpalacza bohatera. Człowieka, który odwołał upamiętnienie. Pominęli tylko jedną istotną sprawę, ale ogłupić czytelnika, żeby ratować reputację profesora to jak splunąć.
Darek
Darek 14.03.2021, 19:12
Bardzo celne i cenne uwagi. Odnoszę wrażenie (oczywiście tylko na podstawie tej recenzji), że publikacja ta, mająca ambicje kompletnej monografii, ma się nijak do tychże ambicji. Daleko jej także do obiektywizmu, do jakiego powinien (przynajmniej) dążyć ktoś, kto zajmuje się dziejami terenów o tak skomplikowanej historii. Z tego co czytam, brak w tej pracy jakiejkolwiek refleksji o kontekstach historycznych. Tak istotnej dla, choćby pobieżnej , próby zrozumienia procesów społecznych zachodzących w badanym okresie na danym terenie. Odnoszę wrażenie, że jest to pisane z pozycji germanofilskiej. Nie można zapominać, że autor jest stypendystą Fundacji Humboldta mającej siedzibę w Bonn oraz wieloletnim pracownikiem i współpracownikiem instytucji niemieckich.
Odnoszę wrażenie, że proponowana cena za to wzbudzające już teraz kontrowersje dzieło (100 pln) jest ceną zaporową dla przeciętnego czytelnika. Jednak książka zostanie rozdystrybuowana zapewne w szkołach i będzie kolejną publikacją wpisujacą się w "politykę wstydu" narzucaną polskiemu społeczeństwu.
T
T 14.03.2021, 18:46
W składzie redakcji powinni być reprezentanci każdej narodowości. Inaczej wyjdą nieobietywne, wybiórcze interpretacje. Mleko się wylało
Roman
Roman 14.03.2021, 18:14
Panowie naruszyliście tabu pewnej złotowskiej koterii. Buta tego towarzystwa była tak wielka, że nawet myśli nie dopuszczała o tym, iż ktoś odważy się kwestionować tę proniemiecką retorykę. Ta monografia jest świetnym świadectwem tej wybujałej buty.
KM
KM 13.03.2021, 20:39
Kamil, mordo, ale go powiozłeś. Szac.
John z Bonn
John z Bonn 13.03.2021, 16:30
Lupa na zdjęciu jest ruska więc wszystko jasne skąd ta reakcja alergiczna na niemieckość.
z lasu
z lasu 13.03.2021, 17:28
Lupa zdobyta na sowietach.
Pamięć nie jest ulotna
Pamięć nie jest ulotna 13.03.2021, 13:12
Ja nie wierzę w to że ,,profesor" nie był świadomy przynależności politycznej zarządu szpitala. Ta przynależność polityczna konsekwentnie jest stosowana po dziś dzień. W latach 60-tych o zbrodniach wobec Romów mówiło się jak dzisiaj wspominamy czasy z lat 1995-2005.

Pozostałe