„Mała Ukraina”

  • 18.03.2022, 09:45
  • Piotr Tomasz

Podziel się:

Oceń:

„Mała Ukraina”
Od kilkunastu dni wielu z nas żyje konfliktem za naszą wschodnią granicą. Między innymi pomagamy obywatelom Ukrainy, którzy zdecydowali się opuścić swój kraj i szukać nowego miejsca do życia w Polsce. Ci, choć nie jest to regułą, okazują nam szczerą wdzięczność. Wydaje się, że ten gest z ich strony strasznie uwiera niektórych „yntelektualistów III RP”. Prawdopodobnie właśnie stąd narodziła się specyficzna narracja, która odwołuje się do krzywd wyrządzonych Ukraińcom podczas „Akcji Wisła”.

W ostatnich „Aktualnościach Złotowskich” pojawił się artykuł, który spłodził” sam naczelny wspomnianego medium. Jego rodzinne strony, jeśli dobrze pamiętam, leżą niedaleko dzisiejszej Ukrainy. Problematykę stosunków ukraińsko-polskich powinien więc znać chociażby w stopniu dostatecznym. Tymczasem okazuje się, że tak nie jest. Z właściwą sobie manierą artykuł rozpoczął od prowokacyjnego stwierdzenia, że „Akcja Wisła” to jedna z najczarniejszych kart historii Polski”. Oczywiście znam twórczość Mariusza Leszczyńskiego od lat. Dlatego nie zdziwiłem się, że na dzień dobry zbudował tego rodzaju zdanie. Zaskoczył mnie jedynie tym, że w artykule nie nawiązał jednocześnie do tzw. wypędzenia Niemców, prześladowań tęczowych” i pogromów Żydów. Może miał słabszy dzień? Trudno przesądzić.

Mariuszowi Leszczyńskiemu wypada przypomnieć, że jedną z najczarniejszych kart w historii Polski były rzezie przeprowadzone m.in. na Wołyniu i Galicji Wschodniej. Dopowiedzieć przy tym, że dokonali ich członkowie OUN-B i UPA. Na koniec zaś przypomnieć dużymi literami, że ukraińscy członkowie tych organizacji programowo dążyli do usunięcia Polaków m.in. z Wołynia i Galicji Wschodniej, i od początku w swoje działania wpisywali masowe zbrodnie na bezbronnej ludności polskiej! Proste? Chyba nie dla Mariusza Leszczyńskiego, który napisał jedynie, że „Ukraińska Armia Powstańcza i Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów występowały przeciw polskiej społeczności i dążyły do zbudowania niepodległego państwa”. Tak, tak, panie redaktorze, przy pomocy siekier i wideł.

Na szczęście bestialstwo ukraińskich zbrodniarzy opisane zostało dość dobrze w literaturze polskiej. Przykładem „Wołyń” Marka Koprowskiego. Niewątpliwie warto przetłumaczyć tego typu książki na język ukraiński. Miałoby to walor edukacyjny m.in. dla uchodźców zza naszej wschodniej granicy. Może dzięki temu zniknęłyby setki miejsc upamiętnień zbrodniarzy OUN-B i UPA, które znajdują się we Lwowie i innych miejscowościach na terenie Ukrainy. Co więcej, można też przetłumaczyć książki, które ukazują Ukraińców jako ofiary (np. publikację Grzegorza Motyki „Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła”). Również one wskazują bowiem jednoznacznie, że straty polskie (życie, mienie) były nieporównywalnie większe od ukraińskich. Także to, że w kwestii okrucieństwa Ukraińcy biją nas na głowę, a niektóre ich zbrodnie trudno wręcz ogarnąć wyobraźnią.

Dlaczego Mariusz Leszczyński zdecydował się na napisanie artykułu o „Akcji Wisła” właśnie teraz? Być może miało to na celu sprowokowanie środowisk patriotycznych do reakcji, by w kolejnych numerach móc napisać o trollach Putina z prawicy, którzy dokuczają biednym Ukraińcom, gdy ci dobrzy z lewicy w tym czasie im pomagają (utrwalając zresztą każdy gest na FB). Oczywiście to moja spekulacja. Może bowiem być i tak, że Mariusz Leszczyński jakimś cudem trafił do biblioteki i tam potknął się o książkę Marka Syrnyka „Na wałeckiej Ukrainie, mniejszość ukraińska w powiecie wałeckim w latach 1947-2017”. Następnie w przypływie emocji postanowił przeobrazić się w historyka i zaimponować gawiedzi, posługując się wiedzą zawartą we wspomnianej publikacji.

Dlaczego nie sięgnął też do innych książek lub wprost nie zaczerpnął z bogatych zasobów archiwalnych na ten temat? Leń wziął górę? Jest przecież bardzo bogata dokumentacja na temat „Akcji Wisła”. Między innymi listy osób, które przybyły na tzw. Ziemie Odzyskane. też dokumenty Służby Bezpieczeństwa (np. kryptonim „Ideowcy”), które mówią bardzo dużo o osobach pochodzenia ukraińskiego (m.in. z terenu obecnego powiatu złotowskiego). Są wreszcie ciekawe nazwiska, znane nie tylko w lokalnej polityce. Można się było wykazać. Tymczasem powstał „gniot”, „gniot”okraszony sformułowaniem „najczarniejsza karta historii Polski”.

Czytelnikom „Aktualności Złotowskich” należy wyjaśnić, że decyzję o rozpoczęciu „Akcji Wisła” podjęli polskojęzyczni komuniści, którzy z nadania i przy wsparciu Kremla, ale również dzięki zdradzie Anglii i USA, sprawowali władzę i siali terror na ziemiach polskich. Zapalnikiem do jej rozpoczęcia było zastrzelenie gen. Świerczewskiego. Ten komunista, współodpowiedzialny za śmierć tysięcy Polaków, zginął w wyniku przypadkowej akcji sotni „Chrina” i „Stacha”. To właśnie po tym wydarzeniu zebrało się w Warszawie kierownictwo PPR (partia komunistyczna, późniejsza PZPR). W tym gremium zasiadał m.in. Jakub Berman – bliski krewny jednego z honorowych obywateli miasta Złotowa (też zresztą komunisty). Operacja „Wisła” była uzgodniona z władzami ZSRS i Czechosłowacji. Realizował ją generał Stefan Mossor. Warto dodać, że jednym z jego kierowców był Józef Zaorski, który później mieszkał w Krajence (był m.in. członkiem Miejskiej Egzekutywy PZPR). „Akcja Wisła” rozpoczęła się 28 kwietnia 1947 roku. Jak podaje Mariusz Leszczyński: objęła Ukraińców, Łemków, Bojków. Autor zapomniał dodać, że również Polaków, których uznano, jak to ujął gen. Mossor, „za przegniłych propagandą NSZ i PSL”. Zakończyła się natomiast formalnie 31 lipca 1947 roku. Wysiedlenia na „Ziemie Odzyskane” trwały jednak także w kolejnych latach (np. z Lubelszczyzny). W ramach „Akcji Wisła” wysiedlono około 140 tysięcy osób. Zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Ziem Odzyskanych z 10 listopada 1947 roku „zasadniczym celem przesiedlenia osadników „W” była ich asymilacja w nowym środowisku polskim”. „Asymilacja”, nie eksterminacja! Planowa eksterminacja Polaków znamionowała za to program OUN-B i UPA. Przykładem stanowisko jednego z ukraińskich liderów (wiosna 1943 roku), który wskazywał na odpowiedni wzorzec postępowania wobec ludności polskiej, dając jako przykład postępowanie Hitlera wobec Żydów.

Na koniec zapewne rozczaruję pana Leszczyńskiego i jemu podobnych (np. facebookowych herosów ze Złotowa, którzy odgrażają się Putinowi). Popieram bowiem osoby, które okazują gesty solidarności z uchodźcami z Ukrainy. Podziwiam zwłaszcza tych, którzy wzięli Ukraińców pod swój dach. To piękne. Tak należy robić, i to niezależnie od konsekwencji, bo przecież niektórzy szczodrobliwi Polacy już zdążyli się rozczarować. Pomagać nakazuje też chrześcijaństwo, a na jego fundamencie powinniśmy budować nasze państwo. Pomagajmy zatem, ale pomagajmy z głową. Rozumiem jednocześnie sceptyków. Mam bowiem świadomość, że wielu uchodźców pozostanie w naszym kraju, że będą także negatywne skutki tego zjawiska. Podzielam też pogląd, że część Ukraińców nie ucieka przed Putinem, a jedynie korzysta z okazji, okazji do polepszenia swojego statusu materialnego. To zresztą naturalne. Wiele nacji tak robiło i robi. Zgadzam się i z tym, że miłość między Polakami i Ukraińcami nie potrwa do końca świata i jeden dzień dłużej, i wkrótce pojawią się też inne odcienie emocji. Jednak i sceptycy powinni wspierać Ukrainę. Łączy nas wszak wspólny wróg i fałszywi przyjaciele. To wystarczające spoiwo na dziś. Co będzie jutro? Pokaże czas.

Piotr Tomasz

Piotr Tomasz

Komentarze (8)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu 77400.tv z siedzibą w Złotowie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Piotr Tomasz
Piotr Tomasz 22.03.2022, 21:48
Ròżaniec, około 700 km od Złotowa. Tuż przy granicy z Ukrainą.
należy współczuć
należy współczuć 21.03.2022, 11:10
Pamientam jak p. Leszczyński wpadał w zachwyt po wizycie w Moskwie. Pouczał lud złotowski, że źle odbieramy tamten kraj, że nie mamy bladego pojęcia jakie to nowoczesne i otwarte na ludzi miasto. Waro poszukać ten artykuł, tam więcej było umoralniających tez. Ja niestety już dokładnie nie pamiętam, ale to mi kiedyś wpadło w ręce i mocno się uśmiałem. Warto to przywołać dzisiaj w kontekście tych ostatnich konstatacji p.Leszczyńskiego.
zmienne poglądy
zmienne poglądy 21.03.2022, 16:23
Czyli normalnie artykuły na zamówienie
BogdanM.
BogdanM. 19.03.2022, 22:51
Panie Piotrze, czy prawdą jest, że wspominanego redaktora korzenie sięgają zamojszczyzny?
Piotr Tomasz
Piotr Tomasz 20.03.2022, 01:38
Według spisu z 1921 roku miejscowość ta liczyła 343 domy (8 niezamieszkałych) i 1818 mieszkańców, w tym 506 Ukraińców i 72 Żydów, natomiast folwark główny liczył 3 domy i 49 mieszkańców – Polaków.
Leon
Leon 21.03.2022, 11:11
O jaką to miejscowość chodzi?
Do pana Piotra
Do pana Piotra 18.03.2022, 19:22
Kolejna mądra wypowiedź, dziękuję. Właśnie mając na względzie znajomość historii, boję się o naszą przyszłość, tym bardziej że już jesteśmy we własnym kraju przez prawodawców traktowani gorzej. Moim zdaniem to wszystko będzie nasilać negatywne nastroje jak opadnie kurz i "wielkoorkiestrowa" akcja pomocy. Największy ciężar pomocy spadł na nasze barki, a o wsparciu finansowym z Unii nic nie słychać. Niemcy pomagają z głową. Przyjęli około 200 tys. i stwierdzili ze więcej nie dadzą rady, a uboga Polska przyjęła 2 miliony i końca nie widać. Zasady tej pomocy są jednakowe dla osób dotkniętych wojną jak i dla tzw. przesiedleńców z Ukrainy. Zachowania Ukraińców też są różne. Współczuję ludziom, których dotknęła wojna, ale, podobnie jak pan, uważam że pomagać trzeba mądrze, nie krzywdząc swojego narodu
Piotr Tomasz
Piotr Tomasz 20.03.2022, 01:40
Dokładnie, pomagać należy mądrze. Pozdrawiam

Pozostałe