<rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/">
    <channel>
        <atom:link href="https://www.77400.pl/rss/articles/pl" rel="self" type="application/rss+xml" />
        <title><![CDATA[ Najnowsze artykuły - 77400.pl ]]></title>
        <link>https://www.77400.pl/artykuly</link>
        <description><![CDATA[Czytaj najnowsze artykuły w naszym portalu.]]></description>
        <language>pl</language>
        <copyright><![CDATA[77400.pl]]></copyright>
        <lastBuildDate>Thu, 22 Oct 2026 19:39:00 +0200</lastBuildDate><item>
            <title><![CDATA[Rok pism, jeden telefon i znak pod folią. Tak wygląda walka o bezpieczeństwo w Świętej]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3754,rok-pism-jeden-telefon-i-znak-pod-folia-tak-wyglada-walka-o-bezpieczenstwo-w-swietej</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3754,rok-pism-jeden-telefon-i-znak-pod-folia-tak-wyglada-walka-o-bezpieczenstwo-w-swietej</guid>
            <pubDate>Thu, 22 Oct 2026 19:39:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-rok-pism-jeden-telefon-i-znak-pod-folia-tak-wyglada-walka-o-bezpieczenstwo-w-swietej-1792694034.png" type="image/png" medium="image" /><description>Przez rok mieszkańcy Świętej zabiegali o poprawę bezpieczeństwa na drodze prowadzącej do Złotowa. Kiedy po kolejnej interwencji wreszcie przesunięto znak ograniczenia prędkości, po trzech dniach zakryto go folią. Tymczasem problem jest znacznie poważniejszy. Niebezpieczne sytuacje na drodze, brak przejścia dla pieszych i niewystarczające oświetlenie to codzienność, na którą zwracają uwagę mieszkańcy. Czy przesunięcie jednego znaku wystarczy, skoro od roku proszą o kompleksowe rozwiązania?</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">O bezpieczeństwie na drodze łączącej Świętą ze Złotowem zrobiło się ostatnio głośno za sprawą audycji interwencyjnej „W Punkt” Radia Poznań. Mieszkańcy opowiadali o swoich obawach, niebezpiecznych sytuacjach i trudnościach z przechodzeniem przez jezdnię. Jak się jednak okazuje, sprawa nie jest nowa.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Pierwsze pisma dotyczące poprawy bezpieczeństwa trafiły do urzędników już rok temu. Rozmawialiśmy z mieszkanką Świętej, która w październiku 2025 roku złożyła wniosek o przeanalizowanie bezpieczeństwa na tym odcinku. Zwróciła się o rozważenie różnych możliwości, które mogłyby ograniczyć zagrożenie, w tym poprawy oświetlenia, zmian w oznakowaniu oraz zastosowania dodatkowych urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jak przyznaje, od początku zdawała sobie sprawę, że podobne inwestycje wymagają czasu, odpowiednich decyzji i pieniędzy. Nie oczekiwała, że wszystko zostanie wykonane natychmiast. Liczyła jednak, że odpowiedzialne instytucje dokładnie przeanalizują problem i przedstawią możliwe rozwiązania. Po wymianie korespondencji dotyczącej wniosku z października 2025 roku otrzymała z gminy informację o zobowiązaniu skierowanym do zarządu dróg w sprawie przesunięcia znaku ograniczenia prędkości w okolice lasu przy ulicy Leśnej. Nie wskazano jednak terminu realizacji.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Mijały kolejne miesiące, a oznakowanie pozostawało na swoim miejscu. W ubiegłym tygodniu mieszkanka ponownie złożyła wniosek, prosząc o przeanalizowanie sytuacji i wskazanie rozwiązań, które mogłyby skutecznie poprawić bezpieczeństwo na drodze. W tym samym czasie jej partner telefonicznie kontaktował się z urzędem gminy, pytając o niezrealizowaną zmianę. W sprawie przesunięcia znaku interweniowała również radna Ewa Mrała. Jak przekazuje mieszkanka, radna w czwartek otrzymała informację dotyczącą tej kwestii, a już w piątek znak stanął w nowym miejscu.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">To właśnie interwencja radnej miała odegrać istotną rolę w przyspieszeniu działań. Po roku oczekiwania wydawało się, że wreszcie udało się doprowadzić do pierwszej zmiany. Radość nie trwała jednak długo. Trzy dni później znak został zakryty folią. Z informacji, jakie otrzymała mieszkanka, wynika, że nie zakończono jeszcze formalności związanych z wprowadzeniem nowej organizacji ruchu. W miejscu dotychczasowego oznakowania ustawiono kolejny znak, natomiast ten przeniesiony w kierunku lasu nadal pozostaje zasłonięty.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Dlaczego zdecydowano się na przesunięcie znaku, skoro nie było jeszcze możliwości formalnego wprowadzenia zmiany? Kto podjął decyzję o jego ustawieniu, a następnie zasłonięciu? I dlaczego na realizację zapowiadanego rok wcześniej zadania trzeba było czekać aż do kolejnych interwencji?&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Według informacji przekazanych przez Radio Poznań nowa organizacja ruchu ma zacząć obowiązywać 28 października. Samo przesunięcie znaku nie rozwiązuje jednak wszystkich problemów, na które zwracają uwagę mieszkańcy. Nasza rozmówczyni przyznaje, że niejednokrotnie była świadkiem niebezpiecznych sytuacji na tym odcinku drogi. Mieszkańcy chcieliby również częstszych kontroli prędkości. Jak relacjonuje kobieta, po ponownym złożeniu wniosku w ubiegłym tygodniu zauważyła w tym miejscu patrol policji. Funkcjonariusze mieli przebywać tam około dziesięciu minut. Była to jedyna kontrola, którą osobiście zaobserwowała, co oczywiście nie wyklucza obecności policji w innych terminach.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Mieszkańcy liczą jednak na regularne kontrole, szczególnie że w pobliżu powstaje nowe osiedle. Wraz z rozwojem zabudowy można spodziewać się większego ruchu samochodowego i pieszego. Jednym z rozwiązań, o które zabiegano, było wyznaczenie przejścia dla pieszych. Tutaj jednak sytuacja jest bardziej skomplikowana. Z uzyskanych przez nas informacji wynika, że wykonanie przejścia wiązałoby się z koniecznością budowy chodnika po drugiej stronie jezdni.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Problem stanowią prywatne działki oraz przebiegający tam rów melioracyjny. Takie uwarunkowania mogą znacznie utrudnić realizację inwestycji. Mieszkańcy rozumieją te ograniczenia. Nie oznacza to jednak, że brak możliwości wyznaczenia pasów powinien kończyć dyskusję o bezpieczeństwie. Podczas spotkania, którego dotyczyła audycja Radia Poznań, miała pojawić się również propozycja zastosowania bardziej rozbudowanej infrastruktury drogowej. Mówiono między innymi o wyświetlaczach pokazujących rzeczywistą prędkość pojazdów, ale także o sygnalizacji świetlnej reagującej na prędkość nadjeżdżających samochodów.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Osobną kwestią jest sygnalizacja świetlna na odcinku od chodnika w rejonie ogrodnictwa w Świętej do okolic placu Cyrkowego w Złotowie. Jak przekazuje mieszkanka, temat ten został poruszony w rozmowach z gminą dopiero w tym roku. Problem pojawił się również podczas audycji Radia Poznań. Na razie nie wiadomo, czy i jakie rozwiązania w tym miejscu zostaną zaproponowane. Warto więc zapytać, czy samorządy analizują także bezpieczeństwo pieszych na tym odcinku, a nie tylko samo przesunięcie znaku. Takie rozwiązanie polega na zastosowaniu urządzeń mierzących prędkość pojazdów i sterujących sygnalizacją świetlną. W odpowiednio zaprojektowanym systemie kierowca przekraczający dozwoloną prędkość może zostać zatrzymany czerwonym światłem. Ma to skłaniać do przestrzegania ograniczeń i ograniczać prędkość na niebezpiecznym odcinku. Oczywiście zastosowanie podobnej infrastruktury wymagałoby szczegółowej analizy, odpowiedniego projektu oraz sprawdzenia, czy takie rozwiązanie jest dopuszczalne i uzasadnione w tym konkretnym miejscu.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">To jednak pokazuje, że możliwości poprawy bezpieczeństwa nie kończą się na wyznaczeniu przejścia dla pieszych czy przesunięciu znaku. Można rozważyć również dodatkowe oświetlenie, radarowe wyświetlacze prędkości, oznakowanie ostrzegawcze czy inne urządzenia uspokajające ruch. Nie wszystkie rozwiązania muszą być zastosowane jednocześnie. Najpierw należałoby ustalić, które z nich rzeczywiście sprawdziłyby się na tej drodze. Właśnie o taką kompleksową analizę od roku zabiega mieszkanka Świętej. Nie oczekuje jednego konkretnego rozwiązania za wszelką cenę. Chce, aby odpowiedzialne instytucje sprawdziły dostępne możliwości i wskazały, co można zrobić, aby poprawić bezpieczeństwo.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Podczas audycji Radia Poznań wicestarosta złotowski Daniel Sztych odniósł się również do kwestii przejścia dla pieszych. Przekonywał, że osoba przechodząca przez jezdnię w miejscu bez wyznaczonych pasów może zachowywać większą ostrożność niż pieszy korzystający z przejścia. Zapytany, czy jego zdaniem obecne rozwiązanie jest bezpieczniejsze, odpowiedział: „Niestety tak uważam”. Co ciekawe, nasza rozmówczyni twierdzi, że podobne stanowisko dotyczące przejścia dla pieszych przedstawiono jej już w ubiegłym roku w prowadzonej korespondencji. Argumentacja, która wybrzmiała teraz na antenie radia, nie była więc dla niej zaskoczeniem. Wicestarosta wspomniał także o możliwości ustawienia wyświetlaczy prędkości, zaznaczając, że sołectwo musiałoby dołożyć się do ich zakupu.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Pozostaje pytanie, czy przez ostatni rok przeanalizowano również inne rozwiązania, które mogłyby poprawić bezpieczeństwo na tym odcinku, i czy którakolwiek z rozważanych propozycji doczeka się realizacji. Istotna jest również kwestia finansowania.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Według informacji przekazanych nam przez mieszkankę do 15 listopada można składać wnioski do przyszłorocznego budżetu. To okazja, aby rozważyć zabezpieczenie środków na poprawę bezpieczeństwa na drodze łączącej Świętą ze Złotowem. Nie musi to od razu oznaczać kosztownej przebudowy całego odcinka. Być może pierwszym krokiem mogłoby być wykonanie dokumentacji, poprawa oświetlenia czy montaż urządzeń ograniczających prędkość. Zakres i koszt takich działań powinny jednak wynikać z analizy przeprowadzonej przez specjalistów.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Warto więc zapytać, czy samorząd zamierza uwzględnić potrzeby mieszkańców w przyszłorocznym budżecie. Czy pojawi się konkretna propozycja poprawy bezpieczeństwa, czy działania zakończą się na przesunięciu znaku ograniczenia prędkości?&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Mieszkańcy nie oczekują rzeczy niemożliwych. Rozumieją, że budowa przejścia dla pieszych może być skomplikowana, a każda inwestycja wymaga czasu i pieniędzy. Chcą jednak wiedzieć, jakie rozwiązania zostały przeanalizowane, które z nich można wprowadzić i kiedy mogą spodziewać się konkretnych działań. Bezpieczeństwo na drodze nie powinno zależeć od liczby wysłanych pism czy telefonów wykonanych do urzędu. Pozostaje mieć nadzieję, że tym razem sprawa nie zakończy się na kolejnej wymianie korespondencji. Zwłaszcza że mieszkańcy od roku zwracają uwagę na zagrożenia, których nie rozwiąże samo przestawienie jednego znaku.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[„Samozwańczy” szeryf rusza na radnych]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3753,samozwanczy-szeryf-rusza-na-radnych</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3753,samozwanczy-szeryf-rusza-na-radnych</guid>
            <pubDate>Fri, 16 Oct 2026 11:58:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-samozwanczy-szeryf-rusza-na-radnych-1792446467.png" type="image/png" medium="image" /><description>W złotowskiej Radzie Miejskiej ostatnio dzieje się tyle, że człowiek ledwo zdąży zainteresować się jedną historią, a już pojawia się kolejna. Nasza redakcja przygotowywała materiał o rezygnacjach z mandatów. W międzyczasie zaczęły jednak napływać informacje, które zmieniły kierunek naszych zainteresowań. I to zasadniczo.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">W złotowskiej Radzie Miejskiej ostatnio dzieje się tyle, że człowiek ledwo zdąży zainteresować się jedną historią, a już pojawia się kolejna. Nasza redakcja przygotowywała materiał o rezygnacjach z mandatów. W międzyczasie zaczęły jednak napływać informacje, które zmieniły kierunek naszych zainteresowań. I to zasadniczo.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">7 października radny Mateusz Błażejewski złożył rezygnację z mandatu. W jego okręgu mają się odbyć wybory uzupełniające. Oficjalnego wyjaśnienia przyczyn odejścia nie poznaliśmy. Ta wiadomość przypomniała nam jednak o innym radnym, który podczas obrad nieraz mówił o trudach samorządowej pracy.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Mowa o Radomirze Klaczyńskim. Długie sesje, obowiązki zawodowe, życie rodzinne, brak czasu dla najbliższych – to tematy, które, według relacji z obrad, powracają w jego wypowiedziach. Można czasami odnieść wrażenie, że zasiadanie w radzie stało się dla niego niemałym obciążeniem. A jednak nadal pełni mandat. Wśród przywoływanych przez niego argumentów miał pojawiać się także koszt wyborów uzupełniających. I tu, panie radny, mamy wiadomość: wybory w jednym z okręgów i tak już są konieczne. Czy to dobry moment, by jeszcze raz przemyśleć swoją samorządową przyszłość?</p><figure class="media"><oembed url="https://www.77400.pl/player/embed/b03e94fd411890f624f5854976e8ba9aeedaa687" data-mid="687"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">O tym może zdecydować wyłącznie pan. Nie sugerujemy przy tym, że rezygnacja kolejnego radnego byłaby bezkosztowa – głosowanie w innym okręgu mogłoby oznaczać dodatkowe wydatki. Warto natomiast zapytać, czy mandat powinien być obowiązkiem sprawowanym wbrew własnym deklaracjom o zmęczeniu. Tak miał wyglądać nasz felieton. Trochę ironii, odrobina złośliwości i całkiem poważne pytanie o sens dalszego pełnienia funkcji przez kogoś, kto tak często mówi o jej niedogodnościach.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Tyle że na scenie pojawił się bohater zupełnie innej opowieści. Nasz lokalny szeryf.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/10/19/grafiki-do-art.png" width="1920" height="1080"></figure><p style="text-align:justify;">Od pewnego czasu w Złotowie aktywnie działa mężczyzna zainteresowany sprawami samorządu, mandatami i możliwymi nieprawidłowościami. Nie sposób odmówić mu determinacji. Jego aktywność łączono między innymi ze sprawą wygaszenia mandatu radnego Tomasza Kopinke. Korzystanie z przewidzianych prawem procedur jest oczywiście uprawnieniem każdego obywatela. W demokracji wolno patrzeć władzy na ręce. Pytanie zaczyna się wtedy, gdy zamiast urzędowego pisma pojawia się osobista wizyta w miejscu pracy radnego.</p><p style="text-align:justify;">Warto przy okazji przyjrzeć się relacjom naszego bohatera z lokalnymi mediami. Według informacji przekazanych redakcji zdarzało mu się wcześniej zapowiadać jednej z gazet tematy, które zamierza poruszyć na sesji. Dziennikarz pojawiał się następnie na obradach, a sprawa trafiała do publikacji. Samo informowanie mediów o planowanym wystąpieniu nie jest niczym nagannym. Jeśli jednak wystąpienia i relacje były wcześniej uzgadniane, warto byłoby poznać zakres tej współpracy. Na razie nie mamy podstaw, by nazywać ją inscenizacją czy „ustawką”.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">W opowieści pojawia się również wakacyjna impreza, w której mieli uczestniczyć złotowscy radni. Z nieoficjalnych relacji wynika, że nasz bohater nagrał część spotkania. Później miał opowiadać, że niektórzy uczestnicy mu grozili. Nie dysponujemy nagraniem i nie znamy całego przebiegu wydarzeń, nie możemy więc potwierdzić tych zarzutów. Nie przesądzamy też, czy nagranie wykonano zgodnie z prawem. Według naszych informacji mężczyzna miał pokazać materiał przedstawicielom lokalnej prasy. W jakim celu i z jakim skutkiem? To nadal wymaga wyjaśnienia.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Aż nadszedł czwartek, 15 października. Tego dnia zaczęły docierać do redakcji relacje, które początkowo brzmiały jak scenariusz kiepskiej komedii sensacyjnej. Z każdą kolejną informacją robiło się jednak coraz mniej zabawnie.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Według otrzymanych informacji mężczyzna miał odwiedzić radną Martę Ostatek w przychodni przy ulicy Norwida w Złotowie. Celem wizyty miała być rozmowa o złożeniu przez nią mandatu. Nie podajemy dokładnej godziny, ponieważ w przekazanych materiałach pojawiają się rozbieżności. Podczas spotkania miało paść zapewnienie, że nie jest to „ani napad, ani szantaż”. Jeśli tak rzeczywiście powiedział, warto zapytać, dlaczego uznał takie zastrzeżenie za potrzebne.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Według relacji z tej rozmowy mężczyzna miał wrócić do historii wakacyjnego spotkania i nagrania, na którym – jak utrzymuje – zarejestrowano kierowane pod jego adresem groźby. Miał także wspomnieć o swojej przeszłości w milicji i powiedzieć, że posiada broń w domu. Samo legalne posiadanie broni nie jest oczywiście niczym nagannym. Nie wiemy jednak, dlaczego temat pojawił się podczas rozmowy o mandacie radnej ani jak odebrała go rozmówczyni. Właśnie o ten kontekst należy zapytać obie strony.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Na tym, według kolejnych doniesień, historia się nie zakończyła. Ten sam mężczyzna miał odwiedzić w miejscu pracy przewodniczącego rady. Ponownie miała pojawić się kwestia rezygnacji z mandatu, a w rozmowie – odniesienia do przepisów prawa i zapowiedź zawiadomienia Prokuratury Krajowej. Każdy obywatel ma prawo zgłaszać podejrzenia naruszenia prawa. Czym innym byłoby jednak posługiwanie się taką zapowiedzią w celu bezprawnego zmuszenia kogoś do określonej decyzji. Czy tak było w tym przypadku? Tego nie rozstrzyga felieton, lecz ustalenie dokładnego przebiegu rozmów.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Pojawia się również polityczny kontekst. Dlaczego rozmowy miały dotyczyć akurat tych radnych? Czy była to samodzielna inicjatywa mężczyzny, czy ktoś znał jego zamiary? W tekście nie będziemy przypisywać innym radnym ani dziennikarzom udziału w zorganizowanej akcji bez sprawdzalnych dowodów. Zamiast gotowego wyroku wolimy konkretne pytania, na które powinni odpowiedzieć zainteresowani.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Do redakcji dotarła informacja, że radna odwiedzona w przychodni była tego samego wieczoru widziana na policji. Sama obecność na komisariacie nie potwierdza jednak złożenia zawiadomienia ani treści ewentualnego zgłoszenia. Będziemy pytać o to policję, radną i opisywanego mężczyznę. Jego stanowisko jest istotne także dlatego, że relacje o wizytach i wypowiedziach pozostają na tym etapie niepotwierdzone niezależnymi dokumentami.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Jedno nie powinno budzić wątpliwości. Radny może sam złożyć mandat. W określonych ustawą sytuacjach mandat może również wygasnąć na podstawie właściwej procedury. Nikt natomiast nie ma prawa bezprawnie zmuszać radnego do rezygnacji ani zastraszać go w miejscu pracy. Zarazem każdemu – także krytykowi samorządu – przysługuje prawo do przedstawienia własnej wersji wydarzeń.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">I tak wracamy do początku. Mateusz Błażejewski z mandatu zrezygnował. Radomir Klaczyński może sam zdecydować, czy chce dalej pełnić funkcję, o której trudach mówił na sesjach. Pozostali radni mają dokładnie takie samo prawo do samodzielnej decyzji. Nie potrzebują do tego wizyty samozwańczego szeryfa ani rozmów, których okoliczności budzą dziś tyle pytań.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Mieliśmy napisać lekki felieton o samorządowym zmęczeniu. Tymczasem pojawiła się sprawa znacznie poważniejsza, wymagająca spokojnego sprawdzenia faktów. Złotów nie jest Dzikim Zachodem, a rada miejska nie jest saloonem. O tym, kto zasiada w radzie, rozstrzygają wyborcy i prawo – nie człowiek, który sam przypina sobie gwiazdę szeryfa. Bo od pilnowania prawa do przekonania, że samemu można je zastąpić, droga bywa niebezpiecznie krótka. I właśnie dlatego warto patrzeć na ręce nie tylko samorządowcom, lecz także tym, którzy przedstawiają się jako ich najgorliwsi kontrolerzy.</p><p>Do tego tematu jeszcze wrócimy, dotarła do nas kolejna porcja informacji dotyczących wizyty szeryfa.</p><p>Oficjalne stanowisko Policji nie dotarło, ponieważ rzecznik prasowy przebywa na urlopie. Nasze zapytanie prasowe trafiło na autoresponder, w związku z czym cała procedura uzyskiwania informacji musiała ruszyć od nowa.</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Wielka farma słoneczna i potężne wiatraki. Zalesie, Pieczynek i Zawilce przed wielką zmianą]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3751,wielka-farma-sloneczna-i-potezne-wiatraki-zalesie-pieczynek-i-zawilce-przed-wielka-zmiana</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3751,wielka-farma-sloneczna-i-potezne-wiatraki-zalesie-pieczynek-i-zawilce-przed-wielka-zmiana</guid>
            <pubDate>Fri, 09 Oct 2026 20:29:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-wielka-farma-sloneczna-i-potezne-wiatraki-zalesie-pieczynek-i-zawilce-przed-wielka-zmiana-1791573384.png" type="image/png" medium="image" /><description>Projekt zaprezentowany przez przedstawicieli inwestora stawia region w awangardzie ekologicznych przemian w całym powiecie złotowskim. Pierwszym, a zarazem największym pod względem zajmowanej powierzchni komponentem planu jest nowoczesna farma fotowoltaiczna.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Środowe spotkanie w sali wiejskiej w Zalesiu, które odbyło się 7 października, pokazało, że gmina Złotów wkracza w niezwykle istotny etap planowania nowoczesnych technologii energetycznych. Choć oficjalne zebranie miało pierwotnie dotyczyć jedynie formalnej i rutynowej kwestii, jaką było nadanie nazw nowym ulicom w regionie, to mieszkańcy Pieczynka wykazali się dużą inicjatywą.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/10/09/wiatraki-zebranie.png" width="1920" height="1080"></figure><p style="text-align:justify;">&nbsp;Zgłosili oni wniosek o rozszerzenie dyskusji i skierowali uwagę wszystkich zebranych na temat planowanej infrastruktury ekologicznej. Był to kolejny etap rozmów po wcześniejszych konsultacjach społecznych, które miały miejsce 15 września. Przed trzema sąsiadującymi ze sobą miejscowościami otwiera się teraz realna szansa na lokalizację wielkiej farmy słonecznej oraz montaż nowej generacji turbin wiatrowych.<br>&nbsp;</p><h6>Słońce na 80 hektarach.&nbsp;<br>&nbsp;</h6><p style="text-align:justify;">Według przedstawionej dokumentacji i map poglądowych, inwestycja ma objąć obszar aż 80 hektarów rozciągających się w rejonie Zalesia, Pieczynka oraz miejscowości Zawilce. Tak duży kompleks paneli krzemowych stworzy potężne źródło czystego prądu, które w przyszłości w istotny sposób zasili krajowy rynek energii elektrycznej.<br>W trakcie tej części prezentacji inwestor od samego początku pokazał dużą gotowość do współpracy i otwartość na sugestie zgromadzonych obywateli. W toku dyskusji mieszkańcom udało się sprawnie wypracować istotny kompromis przestrzenny. Po wysłuchaniu uwag &nbsp;inwestor poszedł na ustępstwo i oficjalnie zgodził się na przesunięcie jednej z głównych granic planowanej farmy fotowoltaicznej, odsuwając ją bezpośrednio dalej od istniejących zabudowań mieszkalnych. Dodatkowo, aby w jak najmniejszym stopniu ingerować w wiejski krajobraz, firma zobowiązała się do utworzenia wokół całego 80-hektarowego terenu pasa gęstego zadrzewienia o szerokości kilkunastu metrów, który stworzy naturalną barierę wizualną.<br>&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1365/768;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/10/09/pieczynek.jfif" width="1365" height="768"></figure><small style="text-align:justify;"><i><strong>Planowana nowoczesna farma fotowoltaiczna. Fotografia przedstawia symulację instalacji na prawdziwym obszarze odwzorowanym na fotografii lotnicznej. Projekt instalacji zaprezentowany przez przedstawicieli inwestora. Jest największym pod względem zajmowanej powierzchni komponentem planu.</strong></i></small><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Duże zainteresowanie oraz ożywienie na sali wiejskiej wzbudziła również prezentacja nietypowego sposobu dbania o porządek i zieleń na terenie przyszłej farmy słonecznej. Deweloper zaprezentował na małej mapce poglądowej specjalnie wydzielony obszar, na którym okresowo i cyklicznie mają stacjonować kozy. Zwierzęta te mają pełnić funkcję całkowicie naturalnych kosiarek, dbających o odpowiedni stan trawy i roślinności między konstrukcjami paneli, co eliminuje potrzebę używania głośnego, spalinowego sprzętu mechanicznego.<br>Podczas rozmów o komponencie słonecznym pojawiły się jednak naturalne w takich przypadkach pytania, obawy oraz krytyczne argumenty. Jedna z obecnych na sali mieszkanek wprost oświadczyła, że sprzeciwia się tak dużej inwestycji, argumentując swój głos obawami o potencjalny, negatywny wpływ pól elektromagnetycznych i dużych instalacji na zdrowie ludzi żyjących w bliskiej okolicy. Z kolei inni uczestnicy debaty przypomnieli o konieczności bezwzględnego zabezpieczenia interesów właścicieli sąsiednich działek budowlanych. Wskazywano, że grunty te w niedalekiej przyszłości zamienią się w domy jednorodzinne, a rozwój infrastruktury OZE nie powinien blokować naturalnego rozrastania się granic wsi. Wszystkie te głosy zostały wysłuchane przez projektantów i formalnie wpisane do protokołu z zebrania.<br>&nbsp;</p><h6 style="text-align:justify;">Nowe, trzystumetrowe maszty uzupełnią kraobraz&nbsp;<br>&nbsp;</h6><p style="text-align:justify;">Zaraz po zamknięciu wszystkich wątków związanych ze słońcem, środowa dyskusja płynnie przeszła do drugiego filaru planowanej inwestycji, czyli energii czerpanej z wiatru. W tym obszarze koncepcja zakłada gruntowne porządki inżynieryjne oraz unowocześnienie dotychczasowego krajobrazu, który od lat jest już kojarzony z turbinami. Z sześciu działających obecnie na tym terenie starszych wiatraków aż trzy mają zostać całkowicie zdemontowane i usunięte z przestrzeni. Pozostałe trzy konstrukcje przejdą natomiast zaawansowany proces głębokiej modernizacji technicznej, tak zwanego repoweringu, i zostaną wymienione na nowoczesne urządzenia nowej generacji.<br>&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1365/768;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/10/09/gemini-generated-image-nu0fganu0fganu0f.jfif" width="1365" height="768"></figure><p style="text-align:justify;"><i><strong>Nowoczesne turbiny o wyższej mocy wymagają zastosowania znacznie dłuższych łopat, co pozwala na generowanie większego momentu obrotowego do napędu generatora. W efekcie całkowita wysokość takich konstrukcji dochodzi dziś nawet do 300 metrów.”</strong></i></p><p style="text-align:justify;">Oprócz odnowienia i unowocześnienia trzech starych punktów, inwestor zapowiedział zamiar postawienia zupełnie nowych, dodatkowych turbin wiatrowych. Mają to być maszyny o potężnej mocy, znacznie większe od tych, do których mieszkańcy regionu zdążyli się przyzwyczaić przez ostatnie lata. To właśnie parametry tych nowych obiektów wywołały kolejną, niezwykle burzliwą falę dyskusji. Pierwotnie deweloper zakładał wzniesienie konstrukcji sięgających blisko 300 metrów wysokości całkowitej. Na wniosek jednego z mieszkańców, który obawiał się efektu migotania cienia oraz okresowego, uciążliwego zacienienia swojej posesji w ciągu roku, inwestor przedstawił na sali skorygowaną wersję planu.<br>Najbliższa zabudowaniom w miejscowości Zawilce nowa turbina została ostatecznie obniżona do wysokości 260 metrów i przesunięta na odległość kilometra od najbliższych budynków mieszkalnych. Choć dyskusja o odległościach i metrach wywołała bardzo duże emocje, to większość obecnych na zebraniu osób uznała tę zmianę projektu za ważny krok w stronę oczekiwanego kompromisu.<br>&nbsp;</p><h6 style="text-align:justify;"><strong>Zielone światło dla zysków z inwestycji</strong></h6><p style="text-align:justify;"><br>Końcówka spotkania w Zalesiu przyniosła jasne podsumowanie nastrojów ze strony lokalnej społeczności. Mimo dynamicznej debaty, zgłaszanych wątpliwości zdrowotnych oraz chwilowych napięć, zdecydowana większość zebranych w sali mieszkańców ostatecznie poparła plany budowy nowej infrastruktury wiatrowej i słonecznej. Zmiany te są przez lokalną społeczność postrzegane jako ogromny impuls finansowy dla całego regionu. Podatki od nieruchomości oraz budowli zasilą w przyszłości budżet gminy Złotów kwotami rzędu milionów złotych rocznie, co stwarza duże możliwości finansowania lokalnych potrzeb bez obciążania kieszeni podatników.<br>Przedstawiciele inwestora oraz zebrani urzędnicy wyraźnie podkreślali, że zaprezentowane w środę założenia to na ten moment wyłącznie plany, koncepcje oraz wstępne ramy projektowe.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/10/09/wiatraki-zebranie-zalesie.png" width="1920" height="1080"></figure><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Przed firmą energetyczną wciąż daleka i skomplikowana droga formalno-administracyjna do realnego wdrożenia tych pomysłów w terenie. Całe przedsięwzięcie wchodzi dopiero w fazę szczegółowych uzgodnień środowiskowych oraz procedur planistycznych. Realizacja inwestycji w regionie wymaga jeszcze formalnej akceptacji przez radnych gminy Złotów. Biorąc jednak pod uwagę poprzednie głosowania, poparcie dla projektu wydaje się jedynie formalnością.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Złotów otwiera nowy parking przy Rondzie Zamkowym]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3748,zlotow-otwiera-nowy-parking-przy-rondzie-zamkowym</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3748,zlotow-otwiera-nowy-parking-przy-rondzie-zamkowym</guid>
            <pubDate>Sat, 03 Oct 2026 13:11:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-zlotow-otwiera-nowy-parking-przy-rondzie-zamkowym-1791028225.png" type="image/png" medium="image" /><description>Złotów wyrasta na prawdziwą metropolię innowacji urbanistycznych. Choć złośliwi mogliby narzekać na bilans miejsc postojowych zwłaszcza po tym, jak pod Starostwem Powiatowym ukrócono dotychczasową swobodę parkowania oraz bezpłatnej ekspozycji pojazdów „na sprzedaż” rzeczywistość okazuje się znacznie bardziej optymistyczna. Wystarczy spojrzeć na obszar przy Rondzie Zamkowym, by dostrzec, że otwierają się przed nami absolutnie nowe perspektywy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">Miejsce jest wygodne do mamewrów i parkowania oraz wyczapiania przyczep. Ślad malowniczo wygniecionej trawy po pojeździe ciągnącym nie pozostawia wątpliwości: mamy tu ogromne pole do manewru i wiele możliwości parkowania. Co prawda jedyny fizycznie możliwy wjazd na ten urokliwy obszar zieleni prowadzi bezpośrednio z przejścia dla pieszych, ale przecież to tylko detal techniczny.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/10/03/slady-w-trawie.png" width="1920" height="1080"></figure><p style="text-align:justify;">Ważne, że na tym zielonym skwerku miasta powstało perfekcyjne miejsce parkingowe dla zarejestrowanego pojazdu kołowego, a co najważniejsze niepowtarzalna przestrzeń do ekspozycji reklam.</p><p style="text-align:justify;">Z tej proekologicznej możliwości reklamowej jako pierwsza skorzystała osoba poselska-Luboński. Osoba ta ma już zresztą spore doświadczenie w kreowaniu przestrzeni. W zeszłym roku osobiście promował się na terenach inwestycyjnych, zapowiadając gigantyczne dotacje. Dziś słuch po nich zaginął, a samo wspominanie o obiecanych milionach wywołuje u lokalnych samorządowców natychmiastowy wzrost ciśnienia. Pojawiają się nawet plotki, że dotacja przepadła „przez przyrodę”.</p><p style="text-align:justify;">Jak widać, w Złotowie przyroda potrafi jednak współpracować i dostosować się do potrzeb, jeśli odpowiednio nada się jej nową funkcję. Zielony obszar na papierze chroniony uchwałą przeszedł błyskawiczną transformację użytkową. Niezwykłą rolę w tym ekosystemie zaczęły pełnić również lokalne drzewa. Jedno z nich z dnia na dzień zostało mianowane strażnikiem i certyfikowanym systemem antykradzieżowym. To do niego dociśnięto dyszel lawety reklamowej, by nikt przypadkiem nie odjechał tą pomysłową instalacją lub wiatr nie nadał jej niekontrolowanego pędu.</p><p style="text-align:justify;">Z dużym zaciekawieniem poszukujemy regulaminu tego nowego parkingu. Szukamy przepisów dopuszczających ruch kołowy oraz orkę trawnika na działce <strong>nr 286/1 (obręb Złotów 92)</strong> o powierzchni ponad 2000 metrów kwadratowych, a także w strefie manewrowej, którą <strong>Uchwała MPZP nr XXXI/306/13 z dnia 27 grudnia 2013 r.</strong> jasno definiuje jako <strong>1 ZP – tereny zieleni publicznej</strong>. Nasze próby odszukania wyjątków w uchwałach spoczywają na niczym, domyślamy się więc, że istnieje ekstraordynaryjna procedura lub prawo stanowiące tak jak mocodawcy tego rozwiązania rozumieją.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Zastanawiamy się, jak duży obszar przeznaczono na te cele i jakie wyznaczono dopuszczalne parametry nacisku na oś. Pytanie jest kluczowe na wypadek, gdyby lokalni przedsiębiorcy chcieli umieścić tam swoje reklamy na przyczepach niskopodwoziowych albo wyeksponować na trawniku flotę aut na sprzedaż.</p><p style="text-align:justify;">Absolutnie wykluczamy przecież możliwość, że powstał tu polityczny wyjątek, wyłącznie dla osoby poselskiej, i że tylko jej zezwolono na rozjeżdżanie zieleni, wjeżdżanie po pasach i przypinanie lawety do drzewa. Wierzymy, że to po prostu nowy, ogólnodostępny trend, a odpowiednie zapisy zostały dopisane do uchwały specjalnym, niewidzialnym dla zwykłych śmiertelników prawem, które zostanie uwidocznione kiedy pisząc w nowomowie Orwelowskiej osoba poselska wytarza się jako pierwsza w tej nowej możliwości i atrakcji usługowej miasta.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Ponieważ doszło tu do świadczenia niezwykle ciekawej usługi, na którą absolutnie nikt z odpowiednich służb nie reaguje, postanowiliśmy iść za ciosem. W najbliższych dniach podejmiemy próbę dostawienia tam kolejnych pojazdów. Przy okazji zainstalujemy na nich własne komunikaty reklamowe. W końcu zieleń publiczna jest dla wszystkich a zwłaszcza dla pojazdów i przyczep zaciągniętych przez przejście dla pieszych i przykutych łańcuchem do drzewa.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Kardioznacznik i korpobełkot w atmosferze paraliżu i dzikiej owacji.]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3746,kardioznacznik-i-korpobelkot-w-atmosferze-paralizu-i-dzikiej-owacji</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3746,kardioznacznik-i-korpobelkot-w-atmosferze-paralizu-i-dzikiej-owacji</guid>
            <pubDate>Sun, 27 Sep 2026 21:31:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-kardioznacznik-i-korpobelkot-w-atmosferze-paralizu-i-dzikiej-owacji-1790538165.png" type="image/png" medium="image" /><description>Jak sesja Rady Miasta zamieniła się w ustawiony plan filmowy. Dalej było już tylko żałośnie</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><strong>Uwaga, Czytelnicy! Zanim przejdziecie do lektury, mamy do Was gorącą i absolutnie obowiązkową prośbę:</strong> włączcie fragment wideo z ostatniej sesji Rady Miasta, aby zapoznać się z kontekstem sprawy, którą poruszamy.</p><figure class="media"><oembed url="https://www.77400.pl/player/embed/ae4ecbddad49a64c09c7459db29ab62c2eadb2e3" data-mid="686"></oembed></figure><p style="text-align:justify;">Szczególną uwagę podczas seansu radzimy zwrócić na postać Pana Przewodniczącego. Przyjrzyjcie się dobrze jego mowie ciała, bo dzieją się tam rzeczy z zakresu metafizyki i mechaniki kwantowej! Pamiętacie jeszcze te czasy, czyli właściwie sytuację do ostatniej sesji, kiedy Przewodniczący działał jak gilotyna, jak satrapa? Gdy tylko wyczuł jakąkolwiek „lipę” w intencjach mówcy, potrafił bez mrugnięcia oka nie udzielić głosu lub błyskawicznie wyłączyć mikrofon. A dzisiaj? Dzisiaj paraliżuje go jakaś siła wyższa, jakaś tajemna dla nas wiedza...</p><p style="text-align:justify;">I ta słowna ekwilibrystyka! Przewodniczący wywołuje prelegenta, nazywając go najpierw „mieszkańcem”, by za chwilę, bez żadnego trybu, awansować go na „radnego”. O ile słowo „mieszkaniec” to wytrych (bo przecież mieszkańcem jest każdy, nawet osoba w kryzysie bezdomności), o tyle radny powinien mieć już twardy, społeczny mandat. W tym przypadku nasz bohater dostał mandat od Przewodniczącego tak po prostu, na zachętę! Bo jak ustaliliśmy, w rzeczywistości żadnego takiego mandatu nie posiada. No chyba, że sobie wydrukował, ale nic takiego nie widzimy w jego rękach.</p><p style="text-align:justify;">Ale zostawmy semantykę, bo na naszej miejskiej scenie zaczyna się prawdziwy teatr. Postać „mieszkańca” z każdą minutą obserwowania sesji przestaje przypominać zwykłego przechodnia, który wpadł zapytać o nieodbierane śmieci, niedziałające oświetlenie czy koszty utrzymania amfiteatru. To doskonale zorganizowany prelegent i wyjątkowo bezczelnie panosząca się w nowomowie obecnego rządu postać! Gdy każe Radzie i uczestnikom obrad czekać na instalowanie swojej, jak sam twierdzi, „zespołowej” prezentacji, każe jeszcze pracownikowi biura rady przewijać ją ręcznie. Całe prezydium potulnie czeka, aż ekipa filmowa zainstaluje sprzęt do rejestracji jego pokazu. Tu otwiera się przysłowiowy scyzoryk w kieszeni: ,,kim ty do cholery jesteś, żeby sobie tak folgować"? Idąc dalej, widzimy, że w klapę „mieszkańca” dyskretnie wpięty jest mikrofon krawatowy, a w tle snuje się postać niezależnie ustawionego operatora z kamerą. Sala sesyjna w ułamku sekundy przestaje być miejscem stanowienia lokalnego prawa, a zamienia się w plan zdjęciowy! Przewodniczący usłużnie zarządza więc „przerwę techniczną”, a telewidzowie oglądający transmisję online zostają uraczeni blokiem plansz ogłoszeniowych. Po przerwie „mieszkaniec” po kolejnej przerwie wreszcie rozpoczyna swój przygotowany „zbiorowo” pokaz. Nie zostajemy poinformowani, co to za zbiorowość opracowała ten korporacyjny bełkot. Rzuca się jednak w oczy obraz, który odciąga od wsłuchiwania się w prezentowane brednie. Nieświadomych obserwatorów próbuje się naprowadzić na myśl, że ot po prostu, zwykły obywatel przyszedł na sesję i w punkcie zapytań mieszkańców postanowił zabrać głos. Taka jest wersja dla naiwnych. Nam jednak od samego początku coś tu bardzo, ale to bardzo śmierdzi.Tym bardziej, że ten „mieszkaniec” miał już w przeszłości okazję wykorzystać instytucję sesji do wygłaszania swoich przemyśleń.</p><p style="text-align:justify;">Wystarczy spojrzeć na miny radnych i ich charakterystyczne, wymowne kiwanie głowami. Człowiek ma nieodparte wrażenie, że z ich piersi wyrywa się niemy krzyk: <i>„Stop! Przerwijcie tę farsę!”</i>. Ale nie mogą. Jakaś niewidzialna siła zasznurowała im usta i sparaliżowała całą salę, z jednym, jedynym wyjątkiem. Jedynym ostrym głosem odezwał się radny Masternak, który bez ogródek wyrzucił prelegentowi niedorzeczności zawarte w jego pokazie i twardo zażądał konkretów.</p><p style="text-align:justify;">Niemniej naszym celem nie jest tu ocena samej treści czy merytoryki tej prelekcji. Chodzi o samą formę tego desantu w organizację sesji! W porządku obrad próżno szukać tego długiego punktu. Cały ten punkt programu wyglądał tak, jakby ktoś z ramienia urzędu przedstawiał kluczową strategię miasta, a nie jak standardowe wystąpienie obywatelskie. Zwykli mieszkańcy przychodzący ze swoimi problemami nigdy przecież nie dostają takiego instrumentarium, ekranów na wyłączność ani nieograniczonego czasu. Wręcz przeciwnie, zazwyczaj na każdym kroku Przewodniczący bezceremonialnie upomina obywateli, że mają już kończyć, że to nie miejsce na długie wywody i że należy szanować czas Rady. A tutaj? Żadnego upominania, żadnego ponaglania. Mieliśmy do czynienia ze sprawą absolutnie ekstraordynaryjną: bezprecedensowy przywilej i ogólny paraliż władzy w jednym momencie. Mówiąc po orwellowsku, okazuje się, że na naszej miejskiej fermie mamy do czynienia ze świnią równiejszą.</p><p style="text-align:justify;">Mamy tu do czynienia z niebywałą i całkowicie niewyjaśnioną siłą, która działa w tle i po prostu nie pozwala prezydium na jakąkolwiek reakcję. Co tak naprawdę zaburzyło tę naszą miejską demokrację? Co zniszczyło ten nasz lokalny, co prawda mocno kabaretowy i trącący farsą, ale jednak utarty zwyczaj? Czuć tu w powietrzu zapach jakiejś siarczystej siły, która bezceremonialnie pogwałciła ten nasz zgrzebny, siermiężny ład. Zastanawia nas ta siła i nie odpuścimy. Będziemy drążyć, dopóki nie dowiemy się, kto pociągał za te sznurki! Ludzie, nie róbmy z mieszkańców głupków! Ta sytuacja nie miała dotąd precedensu, choć, powiedzmy sobie szczerze, na tej sali działy się już rzeczy niezwykłe.</p><p style="text-align:justify;">W czasie trwania prezentacji nastąpił przełom, który naprowadził nas na trop. Podczas wnikliwej obserwacji tego występku, prezentacja „mieszkańca” (co nigdy się nie zdarza, aby mieszkańcy mogli liczyć na taki techniczny przywilej) nagle została powiększona na pełny ekran rzutnika i dokładnie w takim formacie wyświetlona w oficjalnej transmisji. Nasz wzrok od razu powędrował w prawy górny róg obrazu. BINGO! Naszą uwagę przykuł tajemniczy symbol, nazwijmy go roboczo <strong>„kardioznacznikiem”</strong>, opatrzony napisem <i>Złotów</i> u dołu.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:932/533;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/09/27/kardioznacznik.jpg" width="932" height="533"></figure><p style="text-align:justify;">Czy to jest klucz do paraliżu Przewodniczącego? Czy to wyjaśnia, dlaczego osoby na sesji, do tej pory apodyktyczne i jasno stawiające na swoim, nagle zaczęły zachowywać się tak, jakby ktoś przystawił im pistolet do skroni? Czy ten malutki znaczek tłumaczy zachowanie pewnej radnej, która nagle wpadła w dziki entuzjazm i próbowała wywołać na sali owację na stojąco, a gdy to się nie udało, zaczęła pod niebiosa zachwalać ten korporacyjny bełkot wygłoszony przez „mieszkańca”?</p><p style="text-align:justify;">Przejdźmy jeszcze na chwilę do analizy filmu z samej sesji. Przyjrzyjmy się bliżej postaci Pana Przewodniczącego, bo to, co wyprawiało jego ciało podczas zapowiedzi wystąpienia mieszkańca, zasługuje na osobną analizę psychologiczną. Pomijając już nawet całą gamę osobliwych dźwięków, jakie z siebie wydawał, jego mowa ciała zdradzała skrajny, wręcz nieobliczalny stres. Znamienny był zwłaszcza moment, w którym nagle zerwał się z krzesła, zupełnie tak, jakby chciał w popłochu wyskoczyć ze sterów, w które go wyposażono, i ewakuować się z sali. O panice świadczy również fakt, że na chwilę całkowicie zapomniał swojej roli: najpierw bezradnie o coś pyta panią Martę, by dopiero po chwili, jakby nagle przypomniał sobie, po co tam siedzi, udzielić głosu.</p><p style="text-align:justify;">Wszystkie te sygnały jednoznacznie wskazują, że Przewodniczący doskonale wiedział, z kim ma do czynienia. Miał pełną świadomość, spod jakiego symbolu wywodzą się postacie na sali i że z pewnością nie są to zwykli mieszkańcy. Jego zachowanie wyraźnie pokazuje moment, w którym nagle urwała się dotychczasowa wolność i pewność siebie. Obecność ludzi reprezentujących tajemniczy kardioznacznik ewidentnie miotała jego myślami. Pan Przewodniczący zdał sobie sprawę, że swojska zabawa w samorząd właśnie się skończyła i nadchodzi... no właśnie, co?</p><p style="text-align:justify;">Nie mieliśmy wyjścia. Brakowało nam innych poszlak, więc postanowiliśmy rozpracować to cyniczne zakłócenie obrad i bezczelne zajęcie czasu sesji miejskiej właśnie na podstawie tego jednego, małego detalu. Postanowiliśmy zrobić pełne rozpytanie wywiadowcze w terenie, bo nic innego nam nie pozostało.</p><p style="text-align:justify;">Robimy więc krótką przerwę techniczną i wychodzimy w miasto! Zakładamy wygodne buty i idziemy prosto między ludzi, by rozpytać mieszkańców o ten tajemniczy kardioznacznik. Musimy wreszcie ustalić, co ten symbol naprawdę oznacza i jaką ukrytą siłę reprezentuje. Szczegółowo sprawdzimy, jakimi ścieżkami zdobędziemy tę wiedzę, by krok po kroku wyjaśnić ten cyniczny gwałt na obyczajach miejskiego sejmiku, który, przynajmniej do tego momentu, wydawał się w miarę niezakłócony.</p><p style="text-align:justify;">Bądźmy szczerym i złośliwym lustrem: obecnej Radzie Miasta można zarzucić naprawdę wiele. Jest siermiężna, słaba merytorycznie i niedojrzała, a wielu radnym brakuje podstawowych cech, jakich oczekuje się od reprezentantów lokalnej społeczności, choćby umiejętności samodzielnej przemowy czy cywilizowanej odwagi do wyrażania własnego zdania. Mamy do nich długą listę zarzutów, ale na jedno nigdy nie pozwolimy: aby bez wyjaśnienia i bezkarnie ktoś z zewnątrz paraliżował i zakłócał miejską radę dla nieznanych nam jeszcze, powiedzmy to, celów.</p><p style="text-align:justify;">Jak to zwykle w naszym mieście bywa, żywego ducha, ludzi na ulicach jak na lekarstwo. Po krótkim patrolu trafiamy wreszcie na pierwszą przechodnią. Podchodzimy z uszanowaniem, wyciągamy smartfona i pokazujemy na ekranie uchwycony w transmisji kardioznacznik. Reakcja? Błyskawiczna i absolutnie bezdyskusyjna. Kobieta odwraca się na pięcie, macha ostentacyjnie ręką i odchodzi, kręcąc z niedowierzaniem głową. Pod nosem posyła siarczystą wiązankę, co prawda większość słów zagłuszył wiatr, ale wyraźnie dało się wyłowić swojsko brzmiące słowo „rudy” oraz potoczną nazwę męskiego narządu rozrodczego. Dyplomacja na najwyższym poziomie.</p><p style="text-align:justify;">Nie poddajemy się. Kolejna napotkana kobieta okazuje się już znacznie bardziej rozmowna. Pokazujemy jej zbliżenie tajemniczego logo z sejmikowej prezentacji. Ku naszemu sporemu zaskoczeniu, rozpoznaje ten symbol od razu! Niestety, na koniec jej wywodu również pada bezwzględne, wulgarne podsumowanie. Zyskujemy jednak bezcenny kontekst historyczno-społeczny.</p><p style="text-align:justify;">Jak się okazuje, w początkowym okresie ludzie naiwnie identyfikowali ten znak z wielką obietnicą, wręcz całą serią świetlanych obietnic. Czas jednak zweryfikował te mrzonki i pokazał, jak bardzo mylna była to interpretacja. Ten symbol, który z daleka ma udawać troskliwe serce, w rzeczywistości okazuje się po prostu... czerwoną, zbitą dupą. I dokładnie tak należy go dzisiaj odczytywać.</p><p style="text-align:justify;">A więc mamy to: do czerwonosci zbita dupa! Pewne poszlaki zaczynają układać się w spójną całość. Nic dziwnego, że sam radny Masternak podczas sesji od razu wyczuł, że ta cała prezentacja to jedna wielka ściema, wykrzykując to głośno jako jedyny na sali. To może też tłumaczyć zachowanie Przewodniczącego, kiedy gwałtownie podskoczył na krześle, zupełnie jakby ta piekąca, symboliczna, niczym fantomowa lub wyobrażona raniąca pamiątka wyrwała go jak ze snu.</p><p style="text-align:justify;">Ale zaraz, zaraz... Skoro sprawa jest tak ewidentna, to co z nagłym zachwytem radnej Marioli? Jej dwojenie się i trojenie, dziki entuzjazm oraz próba wywołania aplauzu wskazują na zgoła odmienną reakcję na widok kardioznacznika i przybyłego spod niego „mieszkańca”. Czyżby radna widziała w tym symbolu coś zupełnie innego niż reszta?</p><p style="text-align:justify;">Przystajemy na chwilę, by złapać oddech i zawiesić uliczne poszukiwania. Czas na telefon do przyjaciela. Dzwonimy do dobrze poinformowanych znajomych, a ci bez wahania wskazują nam konkretne osoby w Złotowie, które mogą wiedzieć o kardioznaczniku coś więcej. Kiedy się z nimi łączymy i naświetlamy sprawę, w słuchawce słyszymy najpierw... gromkie salwy śmiechu.</p><p style="text-align:justify;">Gdy nasi rozmówcy wreszcie łapią oddech, tłumaczą nam z rozbawieniem, że im dzisiaj w Złotowie wszystko kojarzy się z tym feralnym logo. Im zaś kardioznacznik kojarzy się dobrze, ale wspominali o jakiejś giełdzie i 3 fazie. Wskazują jednak przy tym konkretny trop: ten zmyślny kardioznacznik może prowadzić do lokalnej szajki, której ślady wiodą gdzieś daleko, za lasy, za jezioro Piaskowe, za krzaki... I że jest to najzwyklejsza w świecie polityczna kampania pod przykrywką, uderzona dokładnie w tym samym, dobrze znanym mieszkańcom, odgrzewanym stylu.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[„Dwa kotlety na raz” – koniec z kuchennym hałasem]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3745,dwa-kotlety-na-raz-koniec-z-kuchennym-halasem</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3745,dwa-kotlety-na-raz-koniec-z-kuchennym-halasem</guid>
            <pubDate>Fri, 18 Sep 2026 11:37:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-dwa-kotlety-na-raz-koniec-z-kuchennym-halasem-1789726277.png" type="image/png" medium="image" /><description>Mirosław Kwiatkowski, pochodzący ze Złotowa i mieszkający w Drożyskach konstruktor,  znany w środowisku rzemieślniczym jako „Pułkownik” zaprezentował swój najnowszy projekt podczas targów w centrum Ptak Warsaw Expo w Nadarzynie pod Warszawą. Zamiast kolejnego noża ze stali damasceńskiej zaprezentował urządzenie, które może zrewolucjonizować pracę w niejednej kuchni.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><span style="background-color:rgba(0,0,0,0);color:rgb(31,31,31);">Dotychczas twórczość Mirosława Kwiatkowskiego kojarzona była przede wszystkim z artystycznym knifemakingiem.</span> <span style="background-color:rgba(0,0,0,0);color:rgb(31,31,31);">Jego ręcznie wykonywane noże ze stali damasceńskiej oraz bułatu cieszą się uznaniem w środowisku gastronomicznym.</span> <span style="background-color:rgba(0,0,0,0);color:rgb(31,31,31);">Proces wytwarzania takich ostrzy wymaga ogromnej precyzji: od odpowiedniego doboru surowca, przez wieloetapową obróbkę cieplną i kucie, aż po wykończenie unikalnego wzoru.</span> <span style="background-color:rgba(0,0,0,0);color:rgb(31,31,31);">Efekty tej pracy trafiają do wybitnych szefów kuchni i restauracji ceniących rzemieślniczą jakość.</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:5312/2988;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/09/18/20200821-093643.jpg" width="5312" height="2988"></figure><p><span style="background-color:rgba(0,0,0,0);color:rgb(31,31,31);">Podczas wydarzenia w Nadarzynie stoisko konstruktora przyciągało uwagę nie tylko kunsztownym ostrzem, ale przede wszystkim hasłem: <strong>„Dwa kotlety na raz”</strong>.</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1411/784;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/09/18/nadarzyn2.jpg" width="1411" height="784"></figure><p><span style="background-color:rgba(0,0,0,0);color:rgb(31,31,31);">Projekt jest odpowiedzią na dobrze znany problem tradycyjnego przygotowywania mięsa.</span> <span style="background-color:rgba(0,0,0,0);color:rgb(31,31,31);">Klasyczny tłuczek generuje głośny, charakterystyczny stukot, który od pokoleń towarzyszy niedzielnym przygotowaniom do obiadu czy większym imprezom rodzinnym.</span> <span style="background-color:rgba(0,0,0,0);color:rgb(31,31,31);">Mirosław Kwiatkowski postanowił całkowicie wyeliminować ten hałas, zastępując uderzenia płynnym, hydraulicznym lub mechanicznym naciskiem.</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/09/18/grafiki-do-art-6.png" width="1920" height="1080"></figure><p>Stworzona przez niego prasa do mięsa generuje siłę nacisku wynoszącą <strong>25000 niutonów</strong> (co odpowiada obciążeniu rzędu ok. 2500 kg). <span style="background-color:rgba(0,0,0,0);color:rgb(31,31,31);">Taka moc pozwala na równomierne rozbicie dwóch porcji mięsa jednocześnie bez konieczności męczącego i głośnego uderzania młotkiem.</span></p><h3 id="p-rc_bd54b6baae2c25a6-56"><br><span style="background-color:rgba(0,0,0,0);color:rgb(31,31,31);">Rzemieślnicza precyzja w usłudze gastronomii</span></h3><p><span style="background-color:rgba(0,0,0,0);color:rgb(31,31,31);">Nowy wynalazek to przykład praktycznego wykorzystania wiedzy z zakresu obróbki metalu i mechaniki.</span> <span style="background-color:rgba(0,0,0,0);color:rgb(31,31,31);">Konstrukcja zapewnia:</span></p><ul><li data-list-item-id="ee492e895fe525af6dbc2eed8434dd961"><span style="background-color:rgba(0,0,0,0);color:rgb(31,31,31);"><strong>Cichą pracę</strong></span> <span style="background-color:rgba(0,0,0,0);color:rgb(31,31,31);">– całkowity brak uderzeń i wibracji.</span>&nbsp;</li><li data-list-item-id="ee25eee9ec29fbf8b581b10d6cbe93283"><span style="background-color:rgba(0,0,0,0);color:rgb(31,31,31);"><strong>Powtarzalność i równomierność</strong></span> <span style="background-color:rgba(0,0,0,0);color:rgb(31,31,31);">– jednakowa grubość rozbitego mięsa na całej powierzchni.</span>&nbsp;</li><li data-list-item-id="e080f987d44628999e5dda5e587dbf5a6"><p><span style="background-color:rgba(0,0,0,0);color:rgb(31,31,31);"><strong>Oszczędność czasu</strong></span> <span style="background-color:rgba(0,0,0,0);color:rgb(31,31,31);">– możliwość jednoczesnego przygotowania dwóch porcji.</span></p><p><br><span style="background-color:rgba(0,0,0,0);color:rgb(31,31,31);">Choć tradycyjny tłuczek zapewne jeszcze długo pozostanie na wyposażeniu domowych kuchni, innowacyjna prasa z Drożysk ma duży potencjał na rynku komercyjnym.</span> <span style="background-color:rgba(0,0,0,0);color:rgb(31,31,31);">Urządzeniem mogą być zainteresowane lokale gastronomiczne, firmy cateringowe, gospodarstwa agroturystyczne oraz wszyscy, którzy na co dzień przetwarzają większe ilości żywności.</span></p></li></ul><p><span style="background-color:rgba(0,0,0,0);color:rgb(31,31,31);font-size:0.85rem;"><i>Nota redakcyjna: Materiał powstał na podstawie prezentacji autora udostępnionej w mediach społecznościowych i materiałów redakcyjnych.</i></span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Pytania o finanse bez odpowiedzi? Sprawą złotowskiego szpitala zajmie się sąd administracyjny]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3715,pytania-o-finanse-bez-odpowiedzi-sprawa-zlotowskiego-szpitala-zajmie-sie-sad-administracyjny</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3715,pytania-o-finanse-bez-odpowiedzi-sprawa-zlotowskiego-szpitala-zajmie-sie-sad-administracyjny</guid>
            <pubDate>Fri, 11 Sep 2026 22:55:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-pytania-o-finanse-bez-odpowiedzi-sprawa-zlotowskiego-szpitala-zajmie-sie-sad-administracyjny-1789197417.png" type="image/png" medium="image" /><description>Od czasów, gdy funkcjonuje złotowski samorząd, nikt z zainteresowanych losami szpitala radnych nie pamięta sytuacji, w której musieliby toczyć sądowe batalie i tracić miesiące na wydarcie podstawowych informacji o finansach publicznej placówki.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Podczas gdy kondycja Szpitala Powiatowego w Złotowie budzi coraz większy niepokój, dyrekcja placówki przyjęła niespotykaną dotąd taktykę: ignorowanie terminów, prawniczą gimnastykę i zasłanianie się kuriozalnymi interpretacjami.&nbsp;</p><p><strong>Czy mieszkańcy i radni powiatu powinni mieć dostęp do informacji o wydatkach publicznego szpitala, w tym o kwotach wypłacanych osobie kierującej Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym</strong>?&nbsp;</p><p>Wokół tego pytania narasta spór dotyczący Szpitala Powiatowego im. Alfreda Sokołowskiego w Złotowie. Jeden z wnioskodawców skierował sprawę na drogę sądową, a radny powiatowy wystąpił z szeroką interpelacją dotyczącą SOR, stanowisk kierowniczych i zewnętrznej obsługi prawnej.</p><p>Zaczęło się od prostego zapytania o transparentność. Gdy po głośnych wydarzeniach w Szpitalu Południowym w Warszawie radny sąsiedniego samorządu (a zarazem były starosta pilski) Eligiusz Komarowski postanowił sprawdzić, jak wyglądają wydatki na obsługę i koordynację Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych (SOR) w regionie, inne placówki odpowiedziały bez zbędnej zwłoki. W Złotowie trafił jednak na betonowy mur. Sprawa zamiast rzetelnej odpowiedzi doczekała się dwukrotnych decyzji odmownych, przetrzymywania pism tygodniami oraz skarg do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu.</p><figure class="image image_resized" style="width:57.7%;"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/09/12/grafiki-do-art-4.png" width="1920" height="1080"></figure><p>To jednak nie wszystko. W tym samym czasie urzędujący Przewodniczący Komisji Zdrowia, radny Aleksander Antoniewicz, musi składać oficjalne wnioski kontrolne i przypominać dyrekcji o ustawowych terminach. Pytania, na które władze szpitala za wszelką cenę nie chcą odpowiedzieć bezpośrednio publiczności ani mediom, dotyczą m.in. kluczowych kwestii:</p><ul><li data-list-item-id="ed88e8e110ad293adb88eafdc856066bd"><strong>Tajemniczy kontrakt na SOR:</strong> Ile setek tysięcy złotych z publicznej kasy trafia co miesiąc do prywatnej praktyki lekarskiej koordynatora SOR po wygaśnięciu oficjalnego konkursu ofert?</li><li data-list-item-id="eb89fc45fb7a118b544537f65f8ecbcd3"><strong>Bezkonkursowi dyrektorzy:</strong> Jak to możliwe, że funkcja Zastępcy Dyrektora ds. Medycznych jest sprawowana w trybie „pełnienia obowiązków" miesiącami, z pominięciem otwarcie ogłaszanych konkursów publicznych?</li><li data-list-item-id="e4f91adcc3229fa7ef450c17e3d3b6024"><strong>Zewnętrzne kancelarie za publiczne pieniądze:</strong> Ile wynosi opływająca ze szpitala rzeka pieniędzy na zewnętrzne firmy prawnicze, podczas gdy placówka zatrudnia własnego radcę?</li></ul><p>Poniżej przedstawiamy szczegółową analizę dokumentów i faktów, które dyrekcja Szpitala Powiatowego w Złotowie próbuje za wszelką cenę utajnić przed mieszkańcami Powiatu Złotowskiego.</p><p>Do naszej redakcji@77400.pl trafiły trzy informacje o toczących się postępowaniach. Dzisiaj zostaliśmy powiadomieni o konferencji, niestety, wysłane zaproszenie trafiło do nas w porze, kiedy konferencja była już zakończona. Pozostaje nam pracować tylko na dostarczonych dokumentach, a na odpowiedzi zwrotne przyjdzie poczekać.</p><p>Materiał wskazuje na spór o udostępnienie informacji dotyczących wydatków Szpitala Powiatowego im. Alfreda Sokołowskiego w Złotowie oraz na zarzuty dotyczące czasu rozpatrywania sprawy. Z przepisów wynika, że doszło do naruszenia prawa o tym jednak, jak określić to naruszenie w kodeksowych widełkach może rozstrzygnąć sąd administracyjny i wstępnie prokurator.</p><h5>Co wynika z dokumentów</h5><p>Sprawa dotyczy przede wszystkim wynagrodzenia i podstaw współpracy z lekarzem wskazywanym przez szpital jako kierujący SOR, a także procedur dotyczących stanowisk kierowniczych i kosztów zewnętrznej obsługi prawnej.</p><ul><li data-list-item-id="e97cc3a0e747a002f0d59948409327c35">Eligiusz Komarowski złożył 18 czerwca 2026 r. wniosek o informacje dotyczące miesięcznych kwot wypłaconych lek. Krzysztofowi Jarzyńskiemu za okres od stycznia 2025 r. do maja 2026 r. Wniosek miał dotyczyć samych kwot i podstaw współpracy, a nie dokumentów podatkowych.</li><li data-list-item-id="eed279f0f19a63801568e8c1072ba7d1b">Szpital odmówił udostępnienia informacji decyzją z 6 lipca 2026 r. Po wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy z 8 lipca decyzja podtrzymująca odmowę została datowana na 20 sierpnia 2026 r.</li><li data-list-item-id="ed9b0047f4dc7a1c01120b3ad3f0166e9">Skarżący twierdzi, że doszło do przewlekłości: między wnioskiem a decyzją miały minąć 43 dni, a szpital według przedstawionej skargi nie zawiadomił wnioskodawcy o przyczynach opóźnienia ani o nowym terminie załatwienia sprawy. To twierdzenie ma być przedmiotem osobnej skargi do WSA w Poznaniu.</li><li data-list-item-id="e65d1482038f68f74a4004faf5e76b6ca">W treści skargi wskazano również, że szpital w późniejszym piśmie miał argumentować, iż decyzja została podpisana 22 lipca, natomiast jej przekazanie 20 sierpnia miało charakter organizacyjno-techniczny. Skarżący kwestionuje tę argumentację.</li><li data-list-item-id="e668ed7a61e5c43996fe559d6983291cd">Radny powiatu złotowskiego Aleksander Antoniewicz 3 września 2026 r. skierował interpelację do dyrekcji szpitala powiatowego. Pyta m.in. o aktualną umowę dotyczącą kierowania lub koordynacji SOR, miesięczne kwoty wypłat od lutego do sierpnia 2026 r., sumę wypłat za 2025 r., obsadę stanowiska zastępcy dyrektora ds. medycznych oraz wydatki na zewnętrzną obsługę prawną.</li></ul><p>Dyrektor szpitala odmówił udostępnienia tych informacji decyzją z 6 lipca. Wnioskodawca złożył następnie 8 lipca wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy. Decyzja podtrzymująca odmowę została datowana na 20 sierpnia 2026 r.</p><h5>Spór o wynagrodzenie koordynatora SOR</h5><p>Druga skarga dotyczy samej odmowy udostępnienia danych finansowych. Skarżący argumentuje, że informacje o wydatkowaniu środków przez publiczny podmiot leczniczy powinny podlegać jawności, szczególnie gdy dotyczą osoby pełniącej funkcję kierowniczą lub koordynacyjną w SOR.</p><p>Z dokumentów wynika, że szpital wskazywał lek. Krzysztofa Jarzyńskiego jako lekarza kierującego oddziałem SOR. W rozstrzygnięciu konkursu ofert nr 214/2024 przywołanym w skardze-przedmiot współpracy opisano jako pełnienie funkcji lekarza kierującego lub koordynatora. W ocenie skarżącego jest to argument za udostępnieniem przynajmniej kwot wypłacanych z publicznych środków.</p><p>Autor skargi podnosi ponadto, że współpraca miała opierać się na kontrakcie cywilnoprawnym z indywidualną specjalistyczną praktyką lekarską, a nie na umowie o pracę. W jego ocenie odmowa udostępnienia wszystkich informacji, bez rozważenia przekazania samych kwot, była nieproporcjonalna. Są to jednak zarzuty strony skarżącej, które wymagają oceny sądu.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Julian Brewka przedstawia założenia Funduszu Rozwoju Samorządu]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3714,julian-brewka-przedstawia-zalozenia-funduszu-rozwoju-samorzadu</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3714,julian-brewka-przedstawia-zalozenia-funduszu-rozwoju-samorzadu</guid>
            <pubDate>Tue, 08 Sep 2026 09:14:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-julian-brewka-przedstawia-zalozenia-funduszu-rozwoju-samorzadu-1788893988.png" type="image/png" medium="image" /><description>Koniec z niepewnością, uznaniowością polityczną i obietnicami bez pokrycia. W Pile zaprezentowano założenia nowej inicjatywy – Funduszu Rozwoju Samorządu. O szczegółach programu oraz o tym, jak ma on odmienić finanse lokalnych wspólnot, mówił dr inż. Julian Brewka. W konferencji prasowej udział wzięli również Adam Bogrycewicz oraz Michał Rozenfeld.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Praca w samorządzie od lat wiąże się z tym samym pytaniem ze strony mieszkańców: <i>co uda się zrobić w tej kadencji? Czy powstanie nowa droga, sala gimnastyczna lub oczyszczalnia ścieków?</i> Jak zauważa Julian Brewka, samorządowcy często zmuszeni są odpowiadać wymijająco, uzależniając realizację inwestycji od dostępności zewnętrznych programów i dotacji. Nowa propozycja ma raz na zawsze zmienić ten stan rzeczy.</p><p>Głównym filarem Funduszu Rozwoju Samorządu jest <strong>przewidywalność i prosty algorytm oparty na liczbie mieszkańców</strong>. Każda gmina i samorząd z góry będą wiedziały, jaką kwotą dysponują w danym roku.</p><p><i>-Nawet małe gminy, jak choćby Zakrzewo w powiecie złotowskim, liczące poniżej 5 tysięcy mieszkańców, otrzymają coroczne minimum w wysokości 5 milionów złotych na inwestycje</i> -podkreśla dr inż. Julian Brewka.</p><p>Co kluczowe, przyznane fundusze nie przepadają wraz z końcem roku budżetowego. Można je <strong>kumulować przez okres do 5 lat</strong>. Daje to włodarzom gmin swobodę w planowaniu większych, bardziej kosztownych przedsięwzięć, na które środki mogą być odkładane i łączone w kolejnych latach.</p><p>Program rozwiązuje także dotychczasowy problem wielu mniejszych samorządów (takich jak gmina Tarnówka czy Zakrzewo), które ze względu na brak wystarczających środków na wysoki wkład własny (np. 40–50%) musiały rezygnować z udziału w dotychczasowych projektach.</p><p>W przypadku Funduszu Rozwoju Samorządu <strong>dofinansowanie wynosi aż 90%</strong>. Wkład własny gminy to zaledwie 10%, co sprawia, że inwestycje stają się realne do zrealizowania dla każdego samorządu.</p><p>Dodatkowo projekt przewiduje dwa specjalne bonusy po 10%:</p><ol><li data-list-item-id="e6b5d0a5a05a8c8c473cc6e3fa998ca78"><strong>Za lokalność (10%)</strong> – przyznawany przy rozliczeniu projektu, jeśli inwestycję zrealizują lokalni przedsiębiorcy (przy zachowaniu procedur Prawa zamówień publicznych).</li><li data-list-item-id="e2cf64b2f36940f659643b3934e6c4e26"><strong>Za plan strategiczny (10%)</strong> – jeśli realizowane zadanie wpisuje się w strategię rozwoju lub bezpieczeństwo państwa.</li></ol><p>Najważniejszy wniosek płynący z wystąpienia w Pile to zapowiedź pełnej apolityczności funduszu. Rozdzielanie środków nie będzie zależeć od sympatii politycznych rządzących czy przychylności władz centralnych.</p><p>– <i>Dzisiaj będzie to wielki komfort dla samorządowców. Fundusz ma być w pełni apolityczny i uzależniony wyłącznie od liczby mieszkańców. Dlatego uważam, że to świetny projekt, z którego ucieszy się wielu gospodarzy gmin - </i>podsumowuje Julian Brewka.</p><p>&nbsp;</p><iframe width="560" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/gAbQPv_IVlA?si=lPikxCoM8j-vmATU" title="YouTube video player" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" allowfullscreen></iframe> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Jak pękła bańka odciętego wydawcy]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3713,jak-pekla-banka-odcietego-wydawcy</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3713,jak-pekla-banka-odcietego-wydawcy</guid>
            <pubDate>Sun, 30 Aug 2026 00:37:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-jak-pekla-banka-odcietego-wydawcy-1788084968.png" type="image/png" medium="image" /><description>Wybuchł pożar, a dym z palących się narracji zaczyna gryźć w oczy. Mariusz L, właściciel lokalnego wydawnictwa, postanowił pouczyć opinię publiczną, szumnie ogłaszając na naszym portalu: „Od wielu lat jesteśmy ,,odcięci&quot; od zleceń samorządowych (...) naprawdę żyjemy bez zleceń polityków”. To dziwne słowa w odniesieniu do faktów, które łatwo przywołać. Bo w zderzeniu z twardą rzeczywistością dokumentów urzędowych, dużo mówią o odciętym... W pewnym
sensie coś tu jest odcięte, nie są to jednak publiczne środki!</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <big><strong>50 tysięcy z jednego ratuszowego okienka i rodzinny klan</strong></big><p style="text-align:justify;"><br>Nie trzeba śledczych z centralnych służb, by zweryfikować te deklaracje - wystarczy podstawowa umiejętność obsługi Biuletynu Informacji Publicznej. Wpisujemy w jawny <a href="https://cru.zlotow.pl/index2026.php">Centralny Rejestr Umów</a> Urzędu Miejskiego nazwę podmiotu: spółka cywilna&nbsp;„Leszczyńscy”. Wynik? Tylko w tym roku, z jednego tylko samorządu, na konto wydawnictwa płynie bagatela&nbsp;50 tysięcy złotych. Pieniędzy pochodzących wprost z podatków lokalnych mieszkańców.<br>A to przecież jedynie wierzchołek góry lodowej. Świadomie zostawiamy na boku inne strumienie finansowe - kwoty, które cyklicznie zasilają powiązane z tym samym klanem „centrum mocy” czy rodzinną fundację. Choć to ten sam obieg majątkowy, skupmy się wyłącznie na tym jednym rejestrze: 50 tysięcy złotych to kwota, która całkowicie kompromituje twierdzenie, jakoby wydawnictwo nie brało z samorządu ani złotówki. Nazywanie tego niezależnością jest nie tylko manipulacją, ale kpiną, choć mógł to być jeszcze efekt stanu psychofizycznego. To też może mieć duży wpływ na treści wypisywane w przestrzeni publicznej. Ponoć są ku temu przesłanki, ale nas to nie interesuje.</p><figure class="image image_resized" style="width:90.83%;"><img style="aspect-ratio:780/301;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/08/30/komentarz-leszczynski-mariusz.jpg" width="780" height="301"></figure><figure class="image image_resized" style="width:79.56%;"><img style="aspect-ratio:1257/61;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/08/30/larwa-eec.jpg" width="1257" height="61"></figure><figure class="image image_resized" style="width:79.43%;"><img style="aspect-ratio:1243/58;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/08/30/larwa-puchary.jpg" width="1243" height="58"></figure><p style="text-align:justify;"><i><strong>Mariusz L, właściciel lokalnego wydawnictwa, postanowił pouczyć opinię publiczną, szumnie ogłaszając na naszym portalu:&nbsp;„Od wielu lat jesteśmy ,,odcięci" od zleceń samorządowych (...) naprawdę żyjemy bez zleceń polityków”. To dziwne słowa w odniesieniu do faktów, które łatwo przywołać. Bo w zderzeniu z twardą rzeczywistością dokumentów urzędowych, dużo mówią o odciętym... W pewnym sensie coś tu jest odcięte, nie są to jednak publiczne środki!</strong></i></p><big>&nbsp;</big><big><strong>Trzęsienie ziemi po rozbracie: Ceny spadają o połowę!</strong><br>&nbsp;</big><p style="text-align:justify;">Skąd ten nerwowy ton i próby pouczania innych? Było to następstwem sytuacji, gdy do samorządowego zlecenia przystąpił inny podmiot, który wykonał kolejny rocznicowy herb dla miasta Złotowa, kasując ten dotychczasowy pochodzący z wydawnictwa „Leszczyńskich”.<br>To jednak dla właścicieli wydawnictwa żaden problem w porównaniu z tym co nastąpiło w ostatnich tygodniach. Doszło tam bowiem do rozłamu, który może być brzemienny w skutkach … Z wydawnictwa odeszły osoby, które przez lata pozyskiwały zdecydowaną większość zleceń na usługi promocyjno-reklamowe, dbając przy okazji o dobre relacje z klientami, co niejednokrotnie polegało to łagodzeniu konfliktów.<br>Zwykło się mówić, że prędzej czy później o wszystkim zdecyduje wolny rynek. W Złotowie trzeba było na to długo czekać. Dlaczego? Bo niestety w małych kilkunastotysięcznych miasteczkach, o tym kto, co i za ile kupuje, często decydują nie wolnorynkowe mechanizmy, lecz układy, układziki, koterie, zależności, itp. Jak nie prośbą, to groźbą. A jak to nie pomoże, to wielomiesięczną krytyką. Lista osób i instytucji w naszym mieście, które tego doznały, jest bardzo długa. Takie patologie wciąż maję miejsce, a Złotów nie jest tu żadnym wyjątkiem.</p><p>&nbsp;</p><big><strong>Przedsiębiorcy przecierają&nbsp;oczy ze zdumienia</strong><br>&nbsp;</big><p style="text-align:justify;">Żyjemy w czasach, gdy ceny towarów i usług są coraz wyższe. Prowadzenie działalności gospodarczej w takich warunkach nie jest łatwe. W sytuacji, gdy podwyżki są czymś normalnym, każda informacja o tym, że coś będzie tańsze niż było do tej pory, wywołuje zdziwienie, a często podejrzenia, że pewnie stoi za tym jakiś marketingowy chwyt.<br>Tymczasem w Złotowie doszło do kuriozalnej sytuacji – choć tylko w jednym z sektorów lokalnego biznesu. Wiele firm i instytucji otrzymało oferty dotyczące różnych usług reklamowo promocyjnych (jak np. sesje produktowe, wizytówki, ulotki, banery, długopisy, kalendarze i inne gadżety reklamowe) z cenami znacznie niższymi od dotychczasowych. Ceny za dokładnie te same usługi poleciały w dół&nbsp;– w niektórych przypadkach nawet o połowę! Wydawnictwo próbuje dorabiać do tego gładką teorię, że to rzekomo „wyjście naprzeciw inflacji”. Zwykły brak logiki ekonomicznej bije jednak po oczach: nikt w biznesie nie działa charytatywnie i bez marży, tym bardziej że tak zwane „złotowskie wydawnictwa” to w dużej mierze pojęcia czysto formalne – usługa druku czy składu i tak zamawiana jest w zewnętrznych drukarniach i podwykonawstwach na zewnątrz. Skoro po dużej obniżce usługa nadal opłaca się wykonawcy, to co oznaczała stawka pierwotna?&nbsp;Wielu przedsiębiorców uświadomiło sobie, że do tej pory po prostu przepłacało.<br>Pal licho prywatne podmioty, pytanie zasadnicze pojawia się w przypadku samorządów i podległych jednostek. Tutaj pojawia się wiele pytań i wątpliwości, kto na to pozwalał i z jakich pobudek.&nbsp;<br><br>„Otrzymałem nową ofertę z tego samego powiedzmy źródła, nie obchodzą mnie konflikty, dla mnie to czysty biznes nie sentymenty i dosłownie przetarłem oczy ze zdumienia. Ta sama usługa reklamowa nagle kosztuje dużo mniej niż wcześniej! Na szczęście nie zamawiałem u nich dużo, bo od zawsze wiedziałem, że mają kosmiczne ceny” - komentuje sprawę lokalny przedsiębiorca z branży zdrowotno- rehabilitacyjnej.</p><big>&nbsp;</big><big><strong>Absurd samorządowego przepłacania i paniczne szukanie kasy</strong><br>&nbsp;</big><p style="text-align:justify;">Głosy oburzenia słychać zresztą nie tylko od prywatnych przedsiębiorców. Pojawia się fundamentalne pytanie o postawę urzędników: jak to możliwe, że samorząd przez lata lekką ręką płacił przedrożone stawki za usługi mediatyzacji czy promocji? Czy urzędnik odpowiedzialny za wydatkowanie publicznych pieniędzy nie jest w stanie zweryfikować cen rynkowych? W Polsce działają setki firm wykonujących podobne usługi wydawnicze i poligraficzne znacznie taniej. Dlaczego lokalna władza wolą raczyć się najdroższą ofertą na rynku?<br>Z rynku docierają sygnały, że po rozbracie na linii pracownik - właściciel i rozsypce wielu z dotychczasowych układów, w wydawnictwie wybuchła panika. Bije się na alarm, szuka pomocy „gdzie się da” i straszy zwolnieniami pracowników. Zresztą sami pracownicy już rozglądają się za czymś innym, słysząc niemal co drugi dzień o tym, że „nadchodzą trudne czasy” i że powinni „dziękować za to swojemu koledze”.</p><p style="text-align:justify;">Zamiast jednak uderzyć się w piersi, usprawnić biznes i rozliczyć z lat czerpania korzyści z monopolistycznych stawek oraz publicznych umów, właściciel woli publicznie atakować innych i kreować się na ofiarę.</p><big><strong>Szantaż emocjonalny i narada „za torami”</strong><br>&nbsp;</big><p style="text-align:justify;">W obliczu finansowego pęknięcia właściciel sięga po szantaż emocjonalny i bije na alarm, roztaczając publicznie wizję konieczności zwolnień pracowników. Co więcej, jak wskazują nasze nowe źródła, uruchomiono całą sieć prywatnych wpływów i układów u znajomych, by załatwić wstawiennictwo w dużych firmach.<br>Kulminacją tych zabiegów ma być zaplanowane na czwartek spotkanie w lokalizacji „za torami”. W naradzie ma wziąć udział sam zainteresowany wydawca, wiceprezes firmy oraz towarzyszący mu dyrektor. Większość obserwatorów nie pozostawia jednak złudzeń: nawet jeśli prezes zgodzi się na powierzchowne gesty czy wysłuchanie wstawiennictwa z czystej uprzejmości wobec pośredników, w dużym biznesie i tak wygrywa chłodna rynkowa kalkulacja.&nbsp;<br><i><strong>&nbsp;„Gospodarka, głupcze! Można załatwiać wstawiennictwo i powoływać się na znajomości, ale nikt o zdrowych zmysłach nie będzie w nieskończoność akceptował<br>wyższych cen w imię utrzymywania prywatnego folwarku.”</strong></i><br>&nbsp;</p><big><strong>Światło na rynkową patologię</strong><br>&nbsp;</big><p style="text-align:justify;">Dla lokalnych przedsiębiorców i obserwatorów sytuacja doszła do punktu, obok którego nie da się już przejść obojętnie. Upublicznienie faktów o obniżkach stawek i samorządowych umowach to nie żaden atak, lecz próba uzdrowienia wieloletniej patologicznej sytuacji, w której publiczne i prywatne środki zasilały prywatne kieszenie bez oglądania się na realia wolnego rynku.&nbsp;<br>Czekamy na rozwój wydarzeń i efekty czwartkowego spotkania „za torami”. Informacje na pewno do nas dotrą, sami zainteresowani, oburzeni dotychczasowymi praktykami, zapowiedzieli przekazanie szczegółów z przebiegu tych rozmów. Czas pouczania innych i straszenia konsekwencjami bezpowrotnie minął. Zweryfikowały go twarde cyfry i rynkowa rzeczywistość.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Poznański sąd uchylił wyrok w sprawie byłego starosty. Wskazał naruszenie prawa]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3711,poznanski-sad-uchylil-wyrok-w-sprawie-bylego-starosty-wskazal-naruszenie-prawa</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3711,poznanski-sad-uchylil-wyrok-w-sprawie-bylego-starosty-wskazal-naruszenie-prawa</guid>
            <pubDate>Wed, 12 Aug 2026 18:45:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-poznanski-sad-uchylil-wyrok-w-sprawie-bylego-starosty-wskazal-naruszenie-prawa-1786556968.png" type="image/png" medium="image" /><description>Sąd Okręgowy w Poznaniu uchylił w całości wyrok Sądu Rejonowego w Pile w sprawie byłego starosty pilskiego Eligiusza Komarowskiego, oskarżonego o zniesławienie i znieważenie lekarzy Szpitala Specjalistycznego w Pile.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Sąd odwoławczy uznał, że wcześniejsze rozstrzygnięcie zapadło z naruszeniem prawa. W ustnych motywach wskazano, że prokuratura oraz sąd pierwszej instancji nieprawidłowo potraktowały wpisy i wypowiedzi jako trzy odrębne czyny, choć w ocenie sądu okręgowego choć w rzeczywistości stanowiły jedno zachowanie.</p><p>– <i><strong>Nie można jednocześnie za jeden czyn skazać i uniewinnić – argumentowała sędzia Justyna Andrzejczak, wskazując na wewnętrzną sprzeczność wyroku Sądu Rejonowego w Pile. Sąd odwoławczy uznał tę wadę za przeszkodę, która wymaga uchylenia całego rozstrzygnięcia.</strong></i></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:963/542;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/08/12/uchyla.jpg" width="963" height="542"></figure><p>Sąd Okręgowy w Poznaniu uchylił w całości wyrok Sądu Rejonowego w Pile i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Sąd odwoławczy zakwestionował przede wszystkim sposób opisania i rozdzielenia zarzutów oraz wewnętrzną sprzeczność wyroku pierwszej instancji.</p><p>Co do zasady Sąd Okręgowy w Poznaniu uchylił wyrok w całości autorstwa Sądu Rejonowego w Pile w sprawie byłego starosty pilskiego Eligiusza Komarowskiego, oskarżonego o zniesławienie i znieważenie lekarzy Szpitala Specjalistycznego w Pile. Sprawa wróci teraz do pilskiego sądu, który będzie musiał rozpoznać ją ponownie.</p><p>Postępowanie dotyczyło wpisów publikowanych w mediach społecznościowych w okresie pandemii COVID-19. Prokuratura zarzuciła Eligiuszowi Komarowskiemu dwa przypadki znieważenia oraz jeden przypadek pomówienia lekarzy pilskiego szpitala.</p><p>W 2021 roku Prokuratura Okręgowa w Poznaniu informowała, że zarzuty dotyczyły określeń kierowanych pod adresem medyków, takich jak m.in. „bucy”, „warchoły”, „lenie”, „olewacze”, „nieuki” czy „gwiazdorzy”. Były starosta nie przyznał się wówczas do winy i przekonywał, że sprawa stanowi reakcję na jego krytykę funkcjonowania szpitala oraz działania w obronie pacjentów.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:4032/3024;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/08/12/img-1971.jpg" width="4032" height="3024"></figure><p>&nbsp;</p><p>Sąd Rejonowy w Pile 24 lipca ubiegłego roku uniewinnił go od dwóch zarzutów, lecz uznał za winnego pomówienia jednej z lekarek. Wymierzył karę 10 tys. zł grzywny oraz zasądził 10 tys. zł na rzecz lekarki. Od tego wyroku apelacje złożyły wszystkie strony postępowania.</p><p>Według sądu odwoławczego prokuratura wyodrębniła z jednego ciągu zachowań trzy osobne zarzuty. Następnie Sąd Rejonowy w Pile uniewinnił oskarżonego od dwóch z nich, a za trzeci skazał. Zdaniem Sądu Okręgowego taki układ prowadził do sprzeczności, ponieważ dotyczył w istocie tego samego zachowania oskarżonego.&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:4032/3024;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/08/12/img-1967.jpg" width="4032" height="3024"></figure><p>To ważne rozróżnienie: uchylenie wyroku nie przesądza, że zarzuty były całkowicie bezzasadne, ani że oskarżony został prawomocnie uniewinniony. Oznacza natomiast, że poprzedni wyrok nie mógł się ostać z przyczyn proceduralnych i prawnych.</p><p>Orzeczenie Sądu Okręgowego w Poznaniu jest prawomocne, a postępowanie ma zostać ponownie przeprowadzone przed Sądem Rejonowym w Pile. Były starosta zapowiedział jednocześnie, że zamierza skierować sprawę do Sądu Najwyższego, gdzie najprawdopodobniej nastąpi jej umorzenie i uniewinnienie.</p><p>Warto przy tym zachować precyzję: skarga do Sądu Najwyższego nie jest kolejną zwykłą apelacją. Jej dopuszczalność i skuteczność zależą od spełnienia ustawowych przesłanek, a samo zapowiedzenie takiego kroku nie przesądza o przyjęciu sprawy przez SN ani o wyniku postępowania.</p><p>Podsumowując, wyrok pilskiego sądu w sprawie byłego starosty nie przetrwał kontroli odwoławczej. Sąd Okręgowy w Poznaniu uchylił go w całości, wskazując na naruszenie prawa i sprzeczność rozstrzygnięcia. Poznański Sąd Apelacyjny ubierawszy rzecz w artykułuy, które wymienił dał pilskiemu wymiarowi sprawiedliwości wyrazisty sygnał: naprawianie tego błędu należy zacząć od spoglądnięcia na kalendarz. Wskazanie na konieczność zbadania przedawnienia to w praktyce prawniczej dyplomatyczna wskazówka, by całą tę wielką prawną operację jak najszybciej zwieńczyć formalną kurtyną. Pilska „repeta” nie będzie więc wielkim procesowym spektaklem, a raczej krótkim, kurtuazyjnym postanowieniem, w którym machina wymiaru sprawiedliwości cicho zamknie drzwi w tej sprawie.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:4032/3024;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/08/12/img-1945.jpg" width="4032" height="3024"></figure><p>&nbsp;</p><p>W tym kontekście zapowiedź skierowania sprawy do Sądu Najwyższego przez Eligiusza Komarowskiego nabiera pełnego sensu i staje się logicznym ruchem w tej procesowej rozgrywce.</p><ul><li data-list-item-id="e8fd91913f8245040b2f2a0378c0c9145"><strong>Umorzenie z powodu przedawnienia a uniewinnienie:</strong> Umorzenie postępowania ze względu na upływ czasu jest rozstrzygnięciem formalnym, kończy sprawę, ale pozostawia niedosyt i brak jednoznacznej oceny merytorycznej. Dla kogoś, wobec kogo machina oskarżycielska i sądownicza dopuściła się rażącej obrony własnych tez kosztem prawa, jedyną pełną satysfakcją jest uniewinnienie.</li><li data-list-item-id="ed9b431ba28f5581f5b61a46d42b5baff"><strong>Kwestia moralna i wizerunkowa:</strong> Zwykłe „przedawniło się” pozwala autorom pierwotnego wyroku na zachowanie twarzy i twierdzenie, że spór pozostał nierozstrzygnięty przez przeszkody proceduralne. Tylko kasacja lub jednoznaczny wyrok uniewinniający Sądu Najwyższego definitywnie zamyka dyskusję o braku winy i wprost wytyka błędy instytucjom oskarżycielskim.</li><li data-list-item-id="edf8d144116918447317968bd88742dd6"><strong>Rachunek za systemowy błąd:</strong> Skierowanie sprawy na najwyższy szczebel sądownictwa to próbka konsekwencji dla instytucji, które w I instancji zlekceważyły standardy procesowe na rzecz chwilowego poklasku.</li></ul><p>Pilski epizod zamyka się więc bez sukcesu z odnotowaną w aktach obrazą prawa procesowego lokalnych oskarżycieli – zamiast oczekiwanego efektu politycznego pozostaje perspektywa szybkiego umorzenia na miejscu i sprawdzianu przed Sądem Najwyższym, który ostatecznie oceni, jak ma się polityczno-korporacyjna gorliwość do twardych przepisów prawa.</p><p>&nbsp;</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Motocyklista potrącił kobietę i odjechał, nie sprawdzając jej stanu]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3710,motocyklista-potracil-kobiete-i-odjechal-nie-sprawdzajac-jej-stanu</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3710,motocyklista-potracil-kobiete-i-odjechal-nie-sprawdzajac-jej-stanu</guid>
            <pubDate>Tue, 11 Aug 2026 11:10:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-motocyklista-potracil-kobiete-i-jechal-dalej-nie-sprawdzajac-jej-stanu-1786450313.png" type="image/png" medium="image" /><description>Na polnej drodze w kierunku Nowego Dworu motocyklista miał potrącić kobietę spacerującą z psem, po czym odjechać, nie udzielając jej pomocy ani nie sprawdzając, w jakim jest stanie. Poszkodowana odniosła obrażenia i zgłosiła sprawę policji.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Do zdarzenia miało dojść 9 sierpnia około godziny 19.35 na polnej drodze prowadzącej w kierunku lasu w Nowym Dworze. Kobieta spacerowała z psem, gdy została potrącona przez motocyklistę. Według relacji poszkodowanej kierujący nie zatrzymał się po zderzeniu. Nie udzielił jej pomocy, nie zainteresował się stanem zdrowia i kontynuował jazdę w kierunku wsi Kamień.&nbsp;</p><p>Poszkodowana udała się na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Stwierdzono u niej powierzchowne obrażenia, silnie obity łokieć oraz zdarte kolano. Wcześniej informowała także o uderzeniu w głowę. Zawiadomienie o zdarzeniu złożono na policji około godziny 21.</p><p>To, że kobieta nie doznała cięższych obrażeń, nie zmienia oceny zachowania kierującego. Po potrąceniu zostawił człowieka na piaszczystej, ubocznej drodze i odjechał. Nie sprawdził, czy poszkodowana potrzebuje natychmiastowej pomocy, czy jest przytomna i czy może samodzielnie wezwać służby.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/08/11/trasa-na-kamien.png" width="1920" height="1080"></figure><p>Po otrzymaniu linków do apelu poszkodowanej opublikowanego w mediach społecznościowych redakcja skontaktowała się z nią telefonicznie. Chcieliśmy upewnić się, że kobieta otrzymała pomoc medyczną oraz że sprawa została zgłoszona właściwym służbom. Po rozmowie udaliśmy się w teren, aby udokumentować miejsce zdarzenia i odtworzyć możliwy kierunek jazdy motocyklisty. Po kilkunastu godzinach od potrącenia ślady na piaszczystej drodze były już w znacznej mierze nieczytelne. Kluczowe stało się więc dotarcie do osób, które mogły widzieć motocykl po zdarzeniu.</p><p>Mieszkańcy, z którymi rozmawiała redakcja, byli poruszeni zarówno samym potrąceniem, jak i tym, że, według ich relacji, wcześniej nikt nie pytał ich o szczegóły zdarzenia, kierunek jazdy motocyklisty ani dostępne nagrania. Ich zdaniem szybkie rozpytanie osób mieszkających przy trasie mogło zwiększyć szansę na ustalenie kierującego bezpośrednio po zdarzeniu.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1536/2048;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/08/11/grafika.jpg" width="1536" height="2048"></figure><p>Na podstawie rozmów z mieszkańcami ustaliliśmy możliwą trasę przejazdu motocyklisty. Jeden ze świadków, rolnik poruszający się ciągnikiem, przekazał redakcji, że na bardzo wąskiej drodze musiał zjechać na pobocze, aby umożliwić przejazd motocykliście.</p><p>Z relacji świadka wynika, że nie był to motorower, lecz większy i mocniejszy motocykl, prawdopodobnie maszyna sportowa lub skuter. Droga prowadziła w kierunku Kamienia, gdzie trasa rozdziela się.</p><p>Sprawdziliśmy również kierunek prowadzący w stronę wytwórni okrywy do pieczarek. Nie ustaliliśmy tam kamer monitoringu ani świadków, którzy potwierdziliby obecność poszukiwanego motocykla w tym rejonie.</p><p>Kolejna osoba miała widzieć przed godziną 20 szybko jadący motocykl w rejonie sklepu w Nowym Dworze. Informacja ta może wskazywać, że kierujący kontynuował jazdę przez Nowy Dwór w stronę Złotowa. Ten fragment trasy wymaga jednak dalszego potwierdzenia.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:524/422;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/08/13/image.png" width="524" height="422"></figure><p>Najistotniejszym tropem pozostaje brak prawego lusterka motocykla. Samo lusterko jak wskazał nasz czytelnik pochodzi od <strong>Aprilia SR 50 R Replica SBK.</strong></p><p>Nie należy kierować się wyłącznie kolorem pojazdu. Świadkowie różnie oceniali barwę motocykla, choć powtarzały się relacje o czerwonych elementach. Jeden ze świadków opisał pojazd jako większy motocykl sportowy, a nie motorower.</p><p>Redakcja zwraca się do wszystkich osób, które 9 sierpnia między godziną 19.30 a 20 widziały motocykl na trasie Nowy Dwór, Kamień, Franciszkowo lub w kierunku Złotowa. Ważne mogą być informacje o motocyklu bez prawego lusterka, jadącym szybko albo nerwowo.</p><p>Szczególne znaczenie mogą mieć nagrania z wideorejestratorów, kamer gospodarczych, monitoringu przy posesjach oraz kamer sportowych. Informacje można przekazywać redakcji lub bezpośrednio policji.</p><p>Wystosowaliśmy pytania do policji, aby ustalić, jakie czynności podjęto po zgłoszeniu, czy zabezpieczono ślady i nagrania oraz na jakim etapie są ustalenia dotyczące motocyklisty. Zapytaliśmy również, czy policja posiada informacje o wcześniejszych, podobnych zdarzeniach z udziałem motocyklistów w Kamieniu, ponieważ na ich powtarzalność wskazywali mieszkańcy w rozmowach z redakcją.</p><p>Jak informuje rzecznik prasowy w odpowiedzi na nasze pytania w przedmiotowej sprawie wszczęto czynności wyjaśniające zarejestrowane jako RSOW 8XX/2026. Na tym etapie nie ma możliwości odniesienia się do przesłanych pytań gdyż postępowanie jest w toku.</p><p style="text-align:justify;">Składający zawiadomienie na wniosek, ma możliwość wglądu do akt prowadzonej sprawy (za zgodą prowadzącego), w której składał zawiadomienie. Ponad to po zakończeniu czynności otrzyma pisemną informację o sposobie zakończenia prowadzonych czynności.</p><p style="text-align:justify;">W dniu 9.08 do Dyżurnego KPP Złotów około godziny 21:20 stawiła się kobieta, która poinformowała, że ok godz. 19:30 na terenie gminy Złotów miała zostać potrącona przez motocyklistę, który oddalił się z miejsca zdarzenia. W związku z powyższym sporządzono stosowną dokumentację i wszczęto czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenie.</p><p style="text-align:justify;">W miejsce zdarzenia nie kierowane były żadne służby, gdyż nie zostały wezwane na miejsce gdzie miało do tego dojść. Prawidłowy schemat postępowania w takich sytuacjach to wezwanie bezpośrednio po zdarzeniu poprzez numer alarmowy służb, które mogą wykonać czynności w ramach swoich kompetencji.</p><p style="text-align:justify;">Do Komendy Powiatowej Policji w Złotowie nie wpływały informacje o powtarzających się zdarzenia z udziałem motocyklisty na terenie wsi Kamień i okolic.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Wino, muzyka i sztuka z widokiem na winnicę]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3708,wino-muzyka-i-sztuka-z-widokiem-na-winnice</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3708,wino-muzyka-i-sztuka-z-widokiem-na-winnice</guid>
            <pubDate>Tue, 11 Aug 2026 09:42:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-wino-muzyka-i-sztuka-z-widokiem-na-winnice-1786435386.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Scena w ogrodzie, leżaki między drzewami i widok na winnicę. Do tego muzyka na żywo, malowanie przy winie i degustacje lokalnych win cenionych za piękne aromaty. Winnica Tecławska Góra po raz pierwszy otworzy swoje bramy w ramach Weekendu Otwartych Winnic Pomorza Zachodniego. To pomysł na długi weekend w z kieliszkiem dobrego wina, sztuką i czasem, którego nie trzeba pilnować.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><span style="background-color:transparent;color:#1b1b1b;">Czy wino smakuje lepiej w miejscu, w którym powstaje? W Winnicy Tecławska Góra będzie można sprawdzić to bez pośpiechu, idąc między rzędami winorośli, rozmawiając z winiarzem i próbując win dokładnie tam, gdzie zaczyna się ich historia.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:transparent;color:#1b1b1b;">Od piątku <strong>14 sierpnia do niedzieli 16 sierpnia</strong> rodzinna winnica w Okonku po raz pierwszy dołączy do Weekendu Otwartych Winnic Pomorza Zachodniego. Przez trzy dni jej przestrzeń połączy to, co zwykle najlepiej smakuje razem: lokalne wino, sztukę, muzykę na żywo, naturę i rozmowy z ludźmi, którzy naprawdę wiedzą, co serwują w kieliszku.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:transparent;color:#1b1b1b;">Wstęp na wydarzenie jest bezpłatny - może przyjść każdy, kto ma ochotę spędzić długi weekend w ogrodzie z widokiem na winnicę. Na miejscu będzie można kupić kieliszek lub butelkę wybranego wina. Dodatkowo płatne są degustacje komentowane, podczas których uczestnicy poznają wina <strong>Winnicy Tecławska Góra</strong> oraz historie stojące za ich powstaniem.</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/08/11/03-wiata-winnica-1920x1080.jpg" width="1920" height="1080"></figure><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:transparent;color:#4f81bd;"><strong>Wino bez nadęcia, miejsce bez pośpiechu</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:transparent;color:#1b1b1b;">Winnica Tecławska Góra powstała w 2012 roku. Zajmuje hektar południowego zbocza na Pojezierzu Szczecineckim, na pograniczu trzech województw: wielkopolskiego, zachodniopomorskiego i pomorskiego. Rosną tu m.in. Solaris, Regent, Rondo, Muscaris, Seyval Blanc i Johanniter. Grona są zbierane ręcznie, a winnica ma rodzinny, rzemieślniczy charakter.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:transparent;color:#1b1b1b;"><i>„Wino najlepiej rozumie się nie przy sklepowej półce, ale tam, gdzie rosną winogrona. Chcemy pokazać gościom winnicę bez zbędnego nadęcia, za to z rozmową, muzyką i czasem na zwykłą ciekawość” </i><strong>mówi Tomasz Głowacki, założyciel Winnicy Tecławska Góra.</strong></span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/08/11/01-glowne-winnica-o-wschodzie-1920x1080.jpg" width="1920" height="1080"></figure><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:transparent;color:#1b1b1b;">Każdego dnia właściciel zaprosi uczestników na spacer po winnicy. Podczas sobotniej prelekcji opowie też, czym różnią się wina spokojne od musujących i jak krok po kroku, &nbsp;winogrono zamienia się w wino.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:transparent;color:#4f81bd;"><strong>Sztuka, która dobrze czuje się wśród winorośli</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:transparent;color:#1b1b1b;">Organizatorzy nie zamykają programu w samym kieliszku. W sobotę winnica stanie się również plenerową pracownią: podczas malowania obrazów przy winie liczyć się będzie nie perfekcyjna kreska, lecz przyjemność tworzenia. Wieczorami pojawią się koncerty, od repertuaru Marka Grechuty, przez kameralne występy lokalnych artystów, po jazz i saksofon Bogdana Jarząba.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:transparent;color:#1b1b1b;"><i>„Nie chcieliśmy układać tego weekendu wyłącznie wokół degustacji. Wino lubi sztukę, muzykę i ludzi, którzy chcą pobyć ze sobą trochę wolniej. Dlatego jest malowanie, jazz, Grechuta i miejsce na zwykły odpoczynek” – </i><strong>dodaje Tomasz Głowacki.</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:transparent;color:#1b1b1b;">To formuła bliska enoturystyce: zamiast szybkiej wizyty, doświadczenie miejsca. Można zobaczyć winnicę, poznać człowieka stojącego za winem, posłuchać muzyki pod gołym niebem i zostać dłużej, niż pierwotnie się planowało.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:transparent;color:#4f81bd;"><strong>Czy na północy Polski da się robić dobre wino?</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:transparent;color:#1b1b1b;">Położenie Winnicy Tecławska Góra potrafi zaskoczyć osoby, które polskie winiarstwo kojarzą głównie z cieplejszymi częściami kraju. Tutejsze południowe zbocze, gliniasto-piaszczysta gleba i lokalny mikroklimat tworzą jednak warunki, które winiarz przekłada na charakter swoich win.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:transparent;color:#1b1b1b;"><i>„Często słyszę pytanie, czy na północy Polski naprawdę da się zrobić dobre wino. Najlepsza odpowiedź? Przyjechać, przejść się między rzędami i spróbować. Klimat stawia wymagania, ale właśnie on daje naszym winom własny charakter” – </i>mówi Głowacki.</span></p><p>&nbsp;</p><p><span style="background-color:transparent;color:#1b1b1b;"><strong>Program wydarzenia</strong></span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1080/1350;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/08/11/plan-weekendu-wow.png" width="1080" height="1350"></figure><p><span style="background-color:transparent;color:#1b1b1b;"><strong>Informacje praktyczne</strong></span></p><ul><li class="ck-list-marker-color" style="--ck-content-list-marker-color:#1b1b1b;" data-list-item-id="e98f54a1874f61c7372467ef555bfc152"><span style="background-color:transparent;color:#1b1b1b;">Termin: 14–16 sierpnia 2026 r.</span></li><li class="ck-list-marker-color" style="--ck-content-list-marker-color:#1b1b1b;" data-list-item-id="e80d61bd0788e943c579fa14fadff23c8"><span style="background-color:transparent;color:#1b1b1b;">Miejsce: Winnica Tecławska Góra, ul. Słoneczna 9, 64-965 Okonek.</span></li><li class="ck-list-marker-color" style="--ck-content-list-marker-color:#1b1b1b;" data-list-item-id="e41e7cac4efe6c519d737d7cb30b34a59"><span style="background-color:transparent;color:#1b1b1b;">Wstęp na teren winnicy i otwarte atrakcje: bezpłatny.</span></li><li class="ck-list-marker-color" style="--ck-content-list-marker-color:#1b1b1b;" data-list-item-id="e0bd8af62a8a63b9f478449f2dfad3dee"><span style="background-color:transparent;color:#1b1b1b;">Degustacja komentowana: 135 zł/os. – pięć win i tapas; liczba miejsc jest ograniczona, obowiązuje wcześniejsza rezerwacja.</span></li><li class="ck-list-marker-color" style="--ck-content-list-marker-color:#1b1b1b;" data-list-item-id="e1906452c26325bb583b032fb60098b81"><span style="background-color:transparent;color:#1b1b1b;">Zapisy na degustację: https://teclawskadegustacjawow.netlify.app</span></li><li data-list-item-id="ecb29c356a6e2c0fd76a90009e2c09cd4"><span style="background-color:transparent;color:#1b1b1b;">Wydarzenie na Facebooku:&nbsp;</span><a href="https://fb.me/e/4QjRdfE3x"><span style="background-color:transparent;color:#1155cc;"><u>https://fb.me/e/4QjRdfE3x</u></span></a></li></ul><p>&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/08/11/04-grafika-weekend-otwartych-winnic-1920x1080.png" width="1920" height="1080"></figure> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Oferty pracy w powiecie złotowskim w I półroczu 2026]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3707,oferty-pracy-w-powiecie-zlotowskim-w-i-polroczu-2026</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3707,oferty-pracy-w-powiecie-zlotowskim-w-i-polroczu-2026</guid>
            <pubDate>Thu, 30 Jul 2026 10:40:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-oferty-pracy-w-powiecie-zlotowskim-w-i-polroczu-2026-1785402160.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>W powiecie złotowskim w pierwszym półroczu 2026 roku w urzędach pracy dostępnych było 208 ofert pracy, obejmujących 249 wolnych miejsc. To mniej niż rok wcześniej, gdy w analogicznym okresie odnotowano 228 ofert, co oznacza spadek o 8,8 proc.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>W przeliczeniu na mieszkańców daje to 3,11 oferty na 1000 osób, a więc wynik nieco poniżej średniej dla polskich powiatów. Dane pokazują także, że połowa ofert ze stawką miesięczną zaczynała się od co najmniej 4 806 zł brutto.</strong></p><p><br>Powiat złotowski zajął 152. miejsce w kraju na 380 analizowanych powiatów, co lokuje go w środku stawki. Zestawienie przygotowane przez portal **<a href="https://znajdzprace.plus/raporty/">ZnajdźPracę.plus</a>** pokazuje, że lokalny rynek ofert z urzędów pracy pozostaje aktywny, ale nie należy do najbardziej nasyconych w kraju, jeśli patrzeć na liczbę ogłoszeń w przeliczeniu na liczbę mieszkańców.</p><p>Warto zwrócić uwagę nie tylko na samą liczbę ofert, ale też na poziom wynagrodzeń. Mediana dolnych widełek płac wyniosła 4 806 zł brutto, co oznacza, że połowa ofert z podaną stawką miesięczną zaczynała się od tej kwoty lub wyżej.&nbsp;</p><p>Tego typu dane pozwalają lepiej ocenić realne warunki proponowane przez pracodawców i porównać je z sytuacją w innych powiatach. Jak zaznaczono w przesłanym materiale, baza obejmuje już ponad 467 tysięcy ofert pracy zbieranych codziennie z powiatowych urzędów pracy w Polsce. Na tej podstawie można analizować m.in. liczbę ofert na 1000 mieszkańców, zmiany rok do roku, zawody, w których ogłoszenia znikają najszybciej, czy przypadki ofert z dopłatą do mieszkania.</p><p>&nbsp;</p><p>## Źródło<br>**Źródło danych: ZnajdźPracę.plus, raporty dla powiatów za I półrocze 2026** &nbsp;<br>[https://znajdzprace.plus/raporty/](https://znajdzprace.plus/raporty/)</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Oświadczenie redakcji]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3705,oswiadczenie-redakcji</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3705,oswiadczenie-redakcji</guid>
            <pubDate>Thu, 16 Jul 2026 14:11:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-oswiadczenie-redakcji-1784205114.png" type="image/png" medium="image" /><description>To nie nasz konflikt, nie nasza wojna i nie nasz problem...Redakcja stanowczo odcina się od prób łączenia jej z zawiadomieniami dotyczącymi rzekomych nieprawidłowości i konfliktów majątkowych. Jak podkreślamy, nie jesteśmy stroną tych spraw ani ich inicjatorem, a działania mające na celu przypisanie nam udziału w tym sporze traktujemy jako próbę manipulacji i budowania fałszywego przekazu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W związku z pojawiającymi się informacjami oraz próbami łączenia naszej redakcji z zawiadomieniami kierowanymi do organów państwowych w sprawach rzekomych nieprawidłowości i przestępstw, stanowczo podkreślamy: nie jesteśmy autorami tych zgłoszeń ani ich inicjatorami.</p><p>Nie po raz pierwszy obserwujemy sytuację, w której ktoś próbuje włączyć nas w konflikty, wykorzystując naszą wcześniejszą działalność dziennikarską oraz fakt, że w przeszłości ujawnialiśmy istotne nieprawidłowości w tym sprawy o charakterze podatkowym, które zakończyły się działaniami odpowiednich służb.</p><p>Obecnie mamy do czynienia z podobnym mechanizmem, próbą dośc sprytnego przypisania naszej redakcji autorstwa zawiadomień dotyczących m.in. nielegalnych działań, konfliktów majątkowych czy podejrzeń związanych z ukrywaniem środków finansowych. Zdecydowanie odcinamy się od tych działań. Jednocześnie podkreślamy, że nie posiadamy wiedzy ani związku z rzekomymi mechanizmami zakupu mieszkań „na słupa” w jednym z osiedli w Złotowie ani z ewentualnymi sporami, które mogą być z tym łączone.</p><p>Szczególnie niepokojące jest włączanie naszej redakcji w sprawy prywatnych sporów, w tym dotyczących transakcji nieruchomościowych, które według pojawiających się informacji mogą mieć związek z unikaniem zobowiązań fiskalnych lub ukrywaniem środków z innych powodów wizerunkowych. Podkreślamy, że nie jesteśmy stroną tych spraw ani źródłem zgłoszeń.</p><p>Apelujemy, aby wszelkie spory i wątpliwości były rozstrzygane bezpośrednio pomiędzy zainteresowanymi stronami lub właściwymi instytucjami, bez bezpodstawnego angażowania i spekulowania oraz przypisywania nam sprawczosci w tym konflikcie.&nbsp;</p><p>Nasza redakcja zachowuje dystans wobec zaistniałej sytuacji i traktuje ją jako próbę manipulacji oraz budowania fałszywych powiązań. Jednocześnie podtrzymujemy nasze zaangażowanie w rzetelne informowanie opinii publicznej i działanie w interesie społecznym.</p><p>Fałszywą skromnością byłoby nie przyznać, że sama sytuacja oraz fakt, iż do niej doszło, nie są dla nas zaskoczeniem. Jednocześnie uczciwie podkreślamy, że nie dołożyliśmy do tego konfliktu ręki i prosimy, aby nie przypisywać nam odpowiedzialności za działania, z którymi nie mamy związku.</p><p>Redakcja 77400.pl<br>:::</p><hr><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Druga strona sporu znów próbuje zabrać głos. Sesja Rady Miejskiej w wersji kadłubkowej [AKTUALIZACJA]]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3703,druga-strona-sporu-znow-probuje-zabrac-glos-sesja-rady-miejskiej-w-wersji-kadlubkowej-aktualizacja</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3703,druga-strona-sporu-znow-probuje-zabrac-glos-sesja-rady-miejskiej-w-wersji-kadlubkowej-aktualizacja</guid>
            <pubDate>Fri, 03 Jul 2026 21:00:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-co-naprawde-opoznilo-anakonde-wykonawca-przedstawia-dokumenty-1783106771.png" type="image/png" medium="image" /><description>Na sesji nadzwyczajnej poświęconej rozliczeniom za projekt „Anakondy” przedsiębiorca Gardenia Polska-wykonawca inwestycji był obecny i chciał zabrać głos. Kolejny raz nie dopuszczono go do wypowiedzi, choć dyskusja bezpośrednio dotyczyła zadań i zarzutów kierowanych wobec jego firmy.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <blockquote><big>Kolejny raz na forum Rady Miejskiej widzimy tę samą scenę: druga strona sporu próbuje zabrać głos, a mikrofon pozostaje poza zasięgiem. Tym razem dzieje się to na sesji nadzwyczajnej, poświęconej rozliczeniom za projekt „Atrakcyjna plaża przy jeziorze Zaleskim” z „Anakondą” w roli głównej.</big><p>&nbsp;</p><big>Przedsiębiorca Tomasz Hernacki, wykonawca inwestycji jest obecny na sali. Atmosfera jest napięta, padają mocne słowa, które nijak mają się do faktów możliwych do sprawdzenia w dokumentach i pismach. Gdy wykonawca próbuje się odnieść do zarzutów, przewodniczący po raz kolejny blokuje możliwość zabrania głosu, tłumacząc, że „temat sesji nie dotyczy” kwestii, z którymi przedsiębiorca przyszedł.</big><big>Tak właśnie wygląda lokalny „pluralizm kadłubkowy” można napisać ,,połówkowy", sterowany jak prąd przez prostownik, który przepuszcza tylko to, co pasuje do jednej narracji. Tym „urządzeniem” staje się przewodniczący, decydujący, kto może mówić, a kto ma pozostać widzem we własnej sprawie.</big><p>&nbsp;</p><big>Tymczasem słowa padające z ust burmistrza budzą poważne wątpliwości. Publicznie stwierdza on, że <strong>projekt zjeżdżalni był po stronie wykonawcy!</strong>. To kluczowe zdanie, bo ma sugerować, że „Anakonda” powstała w formule „zaprojektuj i wybuduj” po stronie firmy.&nbsp;</big><big>&nbsp;</big><big>Z naszej wiedzy i z dostępnych dokumentów wynika jednak, że zasadniczy projekt był po stronie inwestora – miasta. Co istotne i wymienione jako zarzut: <strong>Brak bariery ochronnej nie wynikał z zaniedbania wykonawcy</strong>, nic bardziej mylnego, nie była ona zaprojektowana w dokumentacji inwestora.</big><p>&nbsp;</p><big>Sporny pozostaje również wątek przyłącza energetycznego. W przestrzeni publicznej pada argument, że „przyłącze było”, co ma przykryć fakt, że nie działało i nie można było przeprowadzić pełnych odbiorów. To klasyczna gra słów: przyłącze istnieje fizycznie, ale obiekt zyskuje realne, działające zasilanie dopiero tuż przed planowanym otwarciem</big><figure class="media"><oembed url="https://www.77400.pl/player/embed/ac4ac80b93743cbab8d171060a49ce19c7a9db57" data-mid="684"></oembed></figure></blockquote><p><strong>Pytania wysłaliśmy. Odpowiedzi szukamy w dokumentach, wcześniej wykonawca próbował prostować nieprawdy wysyłając pismo. Oto wcześniejszy nasz tekst przed aktualizacją.&nbsp;</strong></p><p>Do naszej redakcji wpłynęło pismo od firmy Gardenia Polska, wykonawcy kompleksu rekreacyjnego z „Anakondą” nad jeziorem Zaleskim, dotyczące fałszywych lub niepełnych doniesień prasowych na temat przyczyn opóźnień oraz domniemanych nieprawidłowości przy budowie obiektu. Niewiele czasu upłynęło od momentu, gdy docierały do nas informacje, że wykonawca nie podpisał protokołu z zamawiającym, a w przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się kolejne, coraz ostrzejsze zarzuty pod jego adresem.</p><p>W związku z tym skierowaliśmy pytania do wykonawcy, prosząc o wyjaśnienie sytuacji bo wyraźnie jego stanowisko zostało w calej tej oszczerczej narracji pominięte. W odpowiedzi okazało się, że na naszej redakcyjnej poczcie znajduje się już obszerna publikacja -stanowisko wykonawcy, w którym szczegółowo przedstawia on swoją wersję wydarzeń, opartą na umowie, aneksach, korespondencji z urzędem oraz protokołach odbiorowych. Ten materiał, który dotąd nie przebił się do lokalnych nagłówków, postanowiliśmy Państwu zaprezentować w całości, jako ważny głos drugiej strony w sporze o „Anakondę”.</p><p><strong>Anakonda w cieniu ratusza</strong>&nbsp;</p><p><i><strong>Kto naprawdę opóźnił otwarcie kompleksu nad Jeziorem Zaleskim-druga strona medalu, której nie znajdziecie w jednostronnych komunikatach.</strong></i></p><p>Lokalne nagłówki układają się w prostą opowieść: „Anakonda jeszcze nie popłynie”, „Jest nowy problem”, „brakuje poręczy”. Bohaterem negatywnym jest w nich zawsze ten sam -wykonawca, który rzekomo nie potrafi skończyć inwestycji. Problem w tym, że wszystki e te teksty mają jedno źródło: Urząd. A historia, którą opowiadają dokumenty w tym dokumenty podpisane przez samo Miasto wygląda zupełnie inaczej.&nbsp;</p><p>Kompleks rekreacyjny przy ulicy Jeziornej w Złotowie - z 101 -metrową zjeżdżalnią „Anakonda” na czele — od tygodni stoi gotowy i czeka. Mieszkańcy mają prawo być zniecierpliwieni. Mają też prawo wiedzieć, dlaczego naprawdę czekają. Poniżej przedstawiamy chr onologię opartą na umowie, aneksach, korespondencji i protokołach a nie na anonimowych „ustaleniach” przekazywanych mediom z jednej strony sporu.&nbsp;</p><p><strong>Zegar, który ruszył z opóźnieniem&nbsp;</strong></p><p>Wyboru wykonawcy, spółki Gardenia Polska, dokonano 19 lipca 2024 r. Umowę z 270 - dniowym terminem realizacji podpisano jednak dopiero ponad dwa miesiące później, 24 września 2024 r. To pierwszy, łatwy do sprawdzenia fakt, o którym nagłówki milczą: bieg terminów rozpoczął się z poślizgiem, który nie obciążał wykonawcy.&nbsp;</p><p><strong>Współdziałanie, które wyparowało&nbsp;</strong></p><p>Potem by sięgnąć po porównanie z Monty Pythona -Miasto „nabrało wody w usta”. Zabrakło decyzji o wycince. Pojawił się problem z granicami. A na koniec narodził się pomysł najbardziej kosztowny: przenieść cały kompleks zjeżdżalni w inne miejsce, odsuwają c go od pobliskich budynków, co oznaczało zmianę lokalizacji praktycznie wszystkich urządzeń. Wykonawca prosił, pytał, wzywał do narady i wyjaśnienia, dlaczego Zamawiający nie może zatwierdzić lokalizacji urządzeń - bez czego nie sposób było ruszyć z projektem wykonawczym i zlecić budowę zjeżdżalni firmie specjalistycznej. Zatwierdzenie rozwiązań projektowych i technologicznych w formule „zaprojektuj i wybuduj” leży po stronie Inwestora. Czas płynął. Decyzji nie było.&nbsp;</p><p><strong>Projekt, na który trzeba było czekać do maja&nbsp;</strong></p><p>W lutym 2025 r., na wniosek wykonawcy, podczas narady uzgodniono wykonanie zamiennego projektu między innymi technologii wody. Powód? <strong>Bezpieczeństwo użytkowników </strong>: osobna komora na pompy, bez styczności z wodą, eliminująca ryzyko porażenia prądem. Do tego pomost techniczny i szereg innych elementów. To nie wykonawca komplikował inwestycję to wykonawca dbał o to, by była bezpieczna. Zamienny projekt zagospodarowania terenu wykonawca po wielu monitach otrzymał dopiero 8 maja 2025 r. Każdy kolejny dzień zwłoki po stronie dokumentacji to był dzień, w którym ryczałtowo rozliczany wykonawca tracił, zabezpieczając teren i utrzymując gotowość.&nbsp;</p><p><strong>Porozumienie, które mówi prawdę</strong>&nbsp;</p><p>Najważniejszy dokument w całej sprawie nie pochodzi od wykonawcy. To porozumienie z grudnia 2025 r. , podpisane przez obie strony. Potwierdzono w nim czarno na białym, że pomimo praktycznej gotowości wykonawcy (poza sezonowym laminowaniem basenu hamownego) - protokołu odbioru końcowego nie można podpisać, <strong>ponieważ to Zamawiający, Urząd Miasta, nie uzyskał wymaganych decyzji formalnych :</strong> pozwolenia wodnoprawnego, zgłoszenia boiska oraz warunków przyłączenia ENEA. Innymi słowy: dokument, pod którym widnieje podpis Miasta, stwierdza, że to nie wykonawca był przyczyną przesunięcia. Z 270 dni zrobiło się ponad 600 — i było tak z przyczyn niezależnych od wykonawcy. Prąd, który przyszedł w dniu… otwarcia Miasto zaplanowało otwarcie kompleksu na 19 czerwca 2026 r. I właśnie dopiero 19 czerwca 2026 r. zapewniło zasilanie docelowe — poprzez montaż liczników przez OSD ENEA. Wykonawca już od początku maja 2026 r. pisemnie wskazywał, że bez zasilania docelowego ani umowny termin 15 maja, ani planowane otwarcie 19 czerwca nie będą możliwe do dotrzymania. Os trzegał także, że ponosi rosnące koszty — choćby ubezpieczenie całego terenu w formule all -risk, idące w kilkanaście tysięcy złotych. Tu kryje się paradoks, o którym warto pamiętać przy każdej kolejnej „rewelacji”: obiekt nie mógł uzyskać decyzji o pozwoleniu na użytkowanie bez zasilania docelowego, a zasilanie pojawiło się dopiero w dniu, na który zaplanowano otwarcie. Trudno o lepszą ilustrację, po czyjej stronie leżały realne przeszkody.&nbsp;</p><p><strong>Wieża, która już nie drży</strong>&nbsp;</p><p>Kilka tygodni temu największe emocje budziła wieża prowadząca na szczyt zjeżdżalni. Wykonawca i projektant nie udawali, że problemu nie ma —przyznali, że z uwagi na rezonans mógł być odczuwany dyskomfort. I właśnie dlatego bezzwłocznie uzupełnili konstrukcję o dodatkowe stężenia, co drgania wyeliminowało . Projektant pojawił się osobiście w Urzędzie miasta i złożył oświadczenie, że wieża była i jest bezpieczna , co oznacza, ze może być użytkowana. Co istotne —sama lokalna prasa potwierdziła już, że problem został usunięty.&nbsp;</p><p><strong>Poręcz, czyli anatomia „nowego problemu”&nbsp;</strong></p><p>Gdy zniknęła wieża jako temat, pojawiła się… poręcz. Mieszkańcom przekazano, że inwestycji znów nie można odebrać, bo przy schodach wychodzących z niecki basenu hamownego „brakuje wymaganej poręczy”. Warto spojrzeć na to spokojnie. Po pierwsze —pierwotnie miała tam być zwykła drabinka basenowa; wykonawca w jej miejsce wykonał ergonomiczne schody łukowe, a więc rozwiązanie wygodniejsze, nie gorsze. Po drugie — sam fakt istnienia takich schodów w niecce basenu <strong>nie uruchamia automatycznie obowiązku montażu balustrady</strong> według jakichkolwiek przepisów; ewentualne dodatkowe zabezpieczenia mogą wynikać wyłącznie z ogólnej oceny ułatwienia wyjścia z wody. Mimo to wykonawca poinformował Urząd , że pochwyt zamontuje — jako usprawnienie, a nie jako przyznanie się do jakie jkolwiek wady nieistotnej czy tym bardziej istotnej.&nbsp;</p><p>Tu pora na zdanie, które trzeba powiedzieć wprost: <strong>w inwestycj i pomimo wielu kontroli nie ma wad istotnych </strong>, a Zamawiający był o tym wielokrotnie informowany w obszernej korespondencji. W raporcie prawdopodobnie przekazanym mediom pojawia się natomiast zaskakująco dużo sformułowań o „śmierci” i „rażących naruszeniach” &nbsp;przy obiekcie praktycznie gotowym już w miesiącu grudniu 2025 r. Trudno oprzeć się wrażeniu, że elementy BHP stały się wygodnym narzędziem nacisku, a nie realną troską o bezpieczeństwo.&nbsp;</p><p>Protokół, kara i data, której zabrakło&nbsp;</p><p>29 czerwca 2026 r. Zamawiający podpisał protokół, stwierdzając, że wykonawca „spóźnił się” z realizacją. Na pytanie Wykonawcy , dlaczego wobec braku wad istotnych —nie podpisuje protokołu końcowego odbioru robót z uzgodnioną datą 2 czerwca 2026 r., padła odpowiedź V-ce Burmistrza : Miasto zamierza naliczyć kary umowne. Zapominając zapewne na użytek tego stwierdzenia , że obiekt mógł uzyskać decyzję o użytkowaniu dopiero po zapewnieniu zasilania docelowego — które pojawiło się <strong>19 czerwca</strong>, z wyłącznej winy Zamawiającego (pomijając oczywiści e znan ą opieszałość OSD) .&nbsp;</p><p>W grze są kary umowne idące w okolice miliona złotych — naliczane wykonawcy za zwłokę, której źródłem był brak współdziałania drugiej strony. A już nazajutrz,<strong> 30 czerwca 2026 r</strong>.,<strong> Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego potwierdził zgodność realizacji z przepisami</strong>. To werdykt organu niezależnego —nie strony sporu.&nbsp;</p><p>Skąd te „rewelacje”?</p><p>&nbsp;Mieszkańcy Złotowa zasługują na pełny obraz, a nie na jego połowę. Każda z opisanych okoliczności daty, treść porozumienia z grudnia 2025 r., termin montażu liczników ENEA, oświadczenie projektanta o bezpieczeństwie wieży, potwierdzenie nadzoru budowlane go — jest udokumentowana i możliwa do zweryfikowania. Wykonawca nie ucieka od pytań; przeciwnie, jego stanowisko spisane jest w obszernej, datowanej korespondencji z Urzędem. Dlatego apel do redakcji i do czytelników jest prosty: zanim padnie kolejne „ znowu nie można odebrać ”, warto zapytać o drugą stronę i sięgnąć do dokumentów. Bo w tej historii zegar naprawdę ruszył wiele miesięcy za późno, ważne zmiany projektowe w realizacji o formule ” wybuduj ” pojawiły się w maju, prąd w dniu otwarcia, a nadzór budowlany powiedział: zgodne z przepisami. I to są fakty, nie wrażenia. Nota dla redakcji.&nbsp;</p><p><i>Powyższy materiał stanowi stanowisko wykonawcy inwestycji i może być wykorzystany jako odpowiedź drugiej strony (prawo do repliki). Wszystkie przywołane fakty znajdują potwierdzenie w umowie, aneksach, porozumieniu z grudnia 2025 r., korespondencji stron o raz w protokołach odbiorowych i potwierdzeniu PINB z 30.06.2026 r., dostępnych do wglądu. Chętnie udostępnimy dokumenty źródłowe i udzielimy dodatkowych wyjaśnień.</i></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Pilanin pomógł rozbić zorganizowaną grupę. Wśród nich lekarze]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3702,pilanin-pomogl-rozbic-zorganizowana-grupe-wsrod-nich-lekarze</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3702,pilanin-pomogl-rozbic-zorganizowana-grupe-wsrod-nich-lekarze</guid>
            <pubDate>Thu, 18 Jun 2026 13:45:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-pilanin-pomogl-rozbic-zorganizowana-grupe-wsrod-nich-lekarze-1781785648.png" type="image/png" medium="image" /><description>Pilscy policjanci rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, która miała wprowadzać do obrotu znaczne ilości silnych leków narkotycznych. Śledztwo prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Sprawa pilskiej grupy lekowej to już trzecie duże uderzenie w narkotykowy biznes na naszym terenie, po Blękwicie i głośnym zatrzymaniu kierownika wodociągów z Okonka</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Jak wynika z komunikatu wielkopolskiej policji, początkiem sprawy było zgłoszenie mieszkańca Piły, który zauważył w aplikacji „mojeIKP” wystawioną na swoje dane receptę, choć jak podkreślono, nie odbył wizyty lekarskiej i nie miał wiedzy o przepisanym leku. To właśnie ten sygnał miał uruchomić działania, które doprowadziły do ujawnienia procederu na większą skalę.</p><h2><strong>Aplikacja mojeIKP odsłoniła lekarski narkobiznes</strong></h2><p>Do tej pory zatrzymano 9 osób, z czego 5 zostało tymczasowo aresztowanych. Wśród zatrzymanych są także dwaj lekarze, którzy – według śledczych – wystawiali recepty na leki psychotropowe, opioidowe i medyczną marihuanę osobom, które nie były ich pacjentami.</p><p>Policja przekazała, że leki były następnie wykupywane w aptekach na terenie całego kraju, odsprzedawane, a część z nich miała być wysyłana za granicę. Funkcjonariusze zabezpieczyli też 1,2 mln zł w różnych walutach, samochód Audi wart ponad 200 tys. zł, złoto o wartości przekraczającej 200 tys. zł, a także znaczne ilości leków i kilka tysięcy bezprawnie wystawionych recept.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1200/661;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/06/18/leki1.jpg" width="1200" height="661"></figure><p>Śledczy zaznaczają, że sprawa jest na początkowym etapie i ma charakter rozwojowy. Z pewnością dojdzie do kolejnych zatrzymań. Większość podejrzanych usłyszała zarzuty dotyczące m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, wprowadzania do obrotu znacznych ilości środków odurzających i substancji psychotropowych oraz nielegalnego obrotu lekami, za co grozi kara do 12 lat więzienia.</p><p>Ta sprawa ponownie przywołuje pytania o skalę narkotykowego procederu także w naszym regionie. W ostatnim czasie głośno było przecież o sprawie z Blękwitu w gminie Złotów, gdzie policjanci przejęli ponad 61 kilogramów narkotyków o czarnorynkowej wartości blisko 5 mln zł. Jak informowała policja, środki były przechowywane w pustym budynku na terenie gminy Złotów, a zatrzymano w tej sprawie tylko 23-letniego mężczyznę.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:4032/2268;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/06/18/img-8018.jpg" width="4032" height="2268"></figure><p>Wokół tej sprawy duże poruszenie wywoływał także sam kontekst miejsca. Mieszkańcy przez długi czas mijali budynek położony w centrum wsi, nie spodziewając się, że właśnie tam mogą być ukrywane ogromne ilości narkotyków. Dodatkowo obiekt miał być oznaczony szyldami działalności gospodarczej, co mogło wzmacniać wrażenie, że prowadzona jest tam zwyczajna, aktywność gospodarcza i tym bardziej kamuflować rzeczywisty proceder. Dlaczego pozwolono na działanie nowego podmiotu bez zmiany oznaczen, na te pytania jeszcze nie znamy odpowiedzi. Ustalimy to dopiero w procesie, który nam zapowiedziano, gdyż to bardzo kluczowy wątek w naszej ocenie.&nbsp;</p><p>Sprawa budzi emocje również dlatego, że pokazuje, jak blisko codziennego życia mieszkańców mogą funkcjonować struktury związane z przestępczością narkotykową. To temat niewygodny społecznie i lokalnie drażliwy, zwłaszcza gdy w przestrzeni publicznej pojawiają się próby podważania samego faktu przypominania o miejscach powiązanych z policyjnymi działaniami.</p><p>Warto przypomnieć, że to nie jedyny taki sygnał z naszego terenu. Wcześniej w podobnej sprawie zatrzymano też osobę z Okonka, podczas porannego nalotu służb, zatrzymano kierownika lokalnych wodociągów, wobec którego – na wniosek prokuratury z Białegostoku – zastosowano tymczasowy areszt. Śledczy łączą ten wątek z szerszym postępowaniem dotyczącym wprowadzania do obrotu narkotycznych leków i działalności zorganizowanej grupy przestępczej, nadzorowanej przez prokuraturę białostocką.</p><p>Dzisiejsza sprawa z Piły pokazuje, że narkotykowy proceder coraz częściej przybiera formę dobrze zorganizowanej działalności, wykorzystującej nie tylko klasyczny handel, ale również recepty, system ochrony zdrowia i logistykę wykraczającą poza jeden powiat czy województwo. Dla mieszkańców naszego regionu to kolejny sygnał alarmowy-zwłaszcza że w ostatnim czasie mieliśmy już dwie inne, bardzo poważne sprawy narkotykowe związane z naszym terenem: głośny nalot w Blękwicie oraz zatrzymania w rejonie Okonka, która łączy duża skala wprowadzanych do obrotu substancji.&nbsp;</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Złote dziewczyny z Piły KKP Piła wygrywa VII Międzynarodowy Turniej „Dziewczyny Grają Fair” na Polsat Plus Arenie w Gdańsku]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3700,zlote-dziewczyny-z-pily-kkp-pila-wygrywa-vii-miedzynarodowy-turniej-dziewczyny-graja-fair-na-polsat-plus-arenie-w-gdansk</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3700,zlote-dziewczyny-z-pily-kkp-pila-wygrywa-vii-miedzynarodowy-turniej-dziewczyny-graja-fair-na-polsat-plus-arenie-w-gdansk</guid>
            <pubDate>Thu, 11 Jun 2026 10:04:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-zlote-dziewczyny-z-pily-kkp-pila-wygrywa-vii-miedzynarodowy-turniej-dziewczyny-graja-fair-na-polsa-1781166463.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Żeńska drużyna KKP Piła odniosła historyczny sukces, wygrywając VII Międzynarodowy Turniej „Dziewczyny Grają Fair” na Polsat Plus Arenie Gdańsk i zdobywając pierwsze miejsce w rywalizacji z 20 zespołami z Polski, Litwy, Niemiec i Wielkiej Brytanii.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>KKP Piła zapisał właśnie nowy, złoty rozdział w historii pilskiego sportu-żeńska drużyna wygrała VII Międzynarodowy Turniej „Dziewczyny Grają Fair” na Polsat Plus Arenie w Gdańsku, triumfując w stawce 20 zespołów z Polski i zagranicy. W gminie Piła, gdzie piłka nożna przez lata nie była oczywistą drogą do sportowej chwały, ten sukces ma wyjątkowy, symboliczny wymiar i pokazuje, jak ogromny potencjał drzemie w mieszkankach Piły.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1200/840;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/06/11/whatsapp-image-2026-06-10-at-14-13-18-1.jpeg" width="1200" height="840"></figure><p>Żeńska drużyna KKP Piła odniosła historyczny sukces, wygrywając VII Międzynarodowy Turniej „Dziewczyny Grają Fair” na Polsat Plus Arenie Gdańsk i zdobywając pierwsze miejsce w rywalizacji z 20 zespołami z Polski, Litwy, Niemiec i Wielkiej Brytanii. To największe jak dotąd osiągnięcie pilskich piłkarek, które w jednym z najważniejszych turniejów kobiecej piłki amatorskiej w kraju udowodniły, że Piła jest dziś jednym z najdynamiczniej rozwijających się ośrodków futbolu kobiecego w Polsce. Nasza telewizja ExpressTV oraz portal 77400.pl śledzą poczynania KKP Piła od pierwszych kroków drużyny, a kariery wielu obecnych bohaterek tego sukcesu pojawiały się w naszych programach.&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1200/1551;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/06/11/whatsapp-image-2026-06-10-at-14-13-19.jpeg" width="1200" height="1551"></figure><p>VII Międzynarodowy Turniej „Dziewczyny Grają Fair” to prestiżowe wydarzenie organizowane na stadionie Polsat Plus Arena Gdańsk, które z każdą edycją zyskuje coraz mocniejszą, międzynarodową obsadę. W tegorocznej edycji wystąpiło 20 drużyn z Polski, Litwy, Niemiec i Wielkiej Brytanii, co czyni ten turniej jednym z największych przedsięwzięć w kobiecym futbolu amatorskim w kraju. Mecze rozgrywano na głównej murawie oraz boiskach pomocniczych stadionu, a organizator – Stowarzyszenie Sportowe „Ich Własna Liga” – podkreślał ideę fair play, integracji i promocji kobiecej piłki nożnej.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1536/1536;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/06/11/whatsapp-image-2026-06-10-at-14-13-19-1.jpeg" width="1536" height="1536"></figure><p>Pilanki od początku turnieju prezentowały ofensywny, odważny futbol, który szybko wyróżnił je na tle rywalek. W fazie grupowej KKP Piła pokonała m.in. IWL Sopot 1 (2:1), zremisowała z Venus Pińczyn (1:1), a następnie wysoko wygrała z Bee Happy Reda (5:0) oraz drużyną AWL (9:0), imponując skutecznością i organizacją gry. W ćwierćfinale pilanki pokonały FC WAW 3:1, w półfinale wygrały 4:1 z Polonią Iłowo, a w wielkim finale rozbiły IWL Sopot 2 aż 6:0, nie pozostawiając wątpliwości, kto zasługuje na złoty puchar.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1200/1524;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/06/11/whatsapp-image-2026-06-10-at-14-13-19-3.jpeg" width="1200" height="1524"></figure><p>Turniej w Gdańsku miał dwie wyraźne bohaterki – Angelikę Śmiechowską-Kieruj oraz Weronikę Jędrzejowską. Śmiechowska-Kieruj zdobyła tytuł Królowej Strzelczyń, trafiając do siatki rywalek w niemal każdym spotkaniu i prowadząc ofensywę KKP Piła przez cały turniej. Jędrzejowska została z kolei wybrana najlepszą zawodniczką (MVP) całego turnieju, co pokazuje jej wpływ na grę zespołu zarówno w ofensywie, jak i w defensywie. Bramki dla KKP Piła zdobywały także m.in. Nowak (w tym hat-trick w finale), Borowczak oraz Jakubowska, a drużynę reprezentowały m.in. Graf, Dejnowska, Natkaniec, Winiarska, Jakubowska, Jędrzejowska, Nowak, Śmiechowska-Kieruj, Lasek i Borowczak.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1200/1483;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/06/11/whatsapp-image-2026-06-10-at-14-13-19-2.jpeg" width="1200" height="1483"><figcaption>Polsat Plus Arena Gdańsk</figcaption></figure><h2 id="expresstv-i-77400pl-z-druyn-od-pocztku">&nbsp;</h2><h2 id="tematy-na-kolejne-materiay">&nbsp;</h2> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Dziecięce Mistrzostwa Północnej Wielkopolski ponownie w Dziembowie]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3699,dzieciece-mistrzostwa-polnocnej-wielkopolski-ponownie-w-dziembowie</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3699,dzieciece-mistrzostwa-polnocnej-wielkopolski-ponownie-w-dziembowie</guid>
            <pubDate>Mon, 01 Jun 2026 11:39:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-dzieciece-mistrzostwa-polnocnej-wielkopolski-ponownie-w-dziembowie-1780911573.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>W poniedziałek 8 czerwca na stadionie w Dziembowie zostanie rozegrany finał Dziecięcych Mistrzostw Północnej Wielkopolski. W zmaganiach nie zabraknie przedstawicieli największych klubów w tej części naszego województwa.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Zmagania organizowane przez Stowarzyszenie Orlik Piła przy wsparciu samorządu Województwa Wielkopolskiego mają już wieloletnią tradycję i cieszą się ogromnym uznaniem. Również w tym roku sportowych emocji na najwyższym poziomie nie powinno zabraknąć.&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Wniosek o uroczyste obchody 83. rocznicy Rzezi Wołyńskiej w Pile]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3697,wniosek-o-uroczyste-obchody-83-rocznicy-rzezi-wolynskiej-w-pile</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3697,wniosek-o-uroczyste-obchody-83-rocznicy-rzezi-wolynskiej-w-pile</guid>
            <pubDate>Mon, 18 May 2026 11:04:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-wniosek-o-uroczyste-obchody-83-rocznicy-rzezi-wolynskiej-w-pile-1779105141.png" type="image/png" medium="image" /><description>Do Urzędu Miasta Piły trafił wniosek mieszkańca, Wojciecha Mikołajczyka, o zorganizowanie na Placu Staszica uroczystych obchodów 83. rocznicy Rzezi Wołyńskiej, przypadającej 11 lipca 2026 roku.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Do Urzędu Miasta Piły trafił wniosek mieszkańca, Wojciecha Mikołajczyka, o zorganizowanie na Placu Staszica uroczystych obchodów 83. rocznicy Rzezi Wołyńskiej, przypadającej 11 lipca 2026 roku. Pismo zostało skierowane do prezydent Piły Beaty Dudzińskiej i złożone w trybie art. 221 Kodeksu postępowania administracyjnego.</p><p>Autor wniosku podkreśla, że celem inicjatywy jest godne upamiętnienie ponad 150 tysięcy Polaków zamordowanych na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej przez ukraińskie formacje nacjonalistyczne o charakterze banderowskim. W piśmie przypomina o wyjątkowo okrutnym, nieludzkim charakterze tych zbrodni, wskazując, że stosowane metody wielokrotnie przekraczały brutalność znaną z działań niemieckich okupantów.</p><p>Planowane obchody miałyby się odbyć w reprezentacyjnej przestrzeni miasta – na Placu Staszica – z udziałem władz samorządowych oraz środowisk związanych z Kresami. W swojej propozycji wnioskodawca przewiduje wystąpienia prezydent Piły Beaty Dudzińskiej, starosty pilskiego, a także przedstawicieli organizacji kresowych, Wołynian oraz historyków.</p><p>Ważnym elementem uroczystości miałaby być obecność asysty wojskowej Wojska Polskiego wraz z salwą honorową, co nadałoby wydarzeniu podniosły, państwowy charakter. Dodatkowo autor wniosku proponuje czasową ekspozycję tablic przedstawiających sposoby mordowania Polaków przez ukraińskich nacjonalistów – na wzór ekspozycji znanej sprzed Muzeum Okręgowego w Pile.</p><p>Wojciech Mikołajczyk wnosi również o zgodę na wystąpienie grupy około 40 młodych Polaków w biało‑czerwonych barwach, którzy mieliby dokonać publicznego spalenia czerwono‑czarnych flag banderowskich. Ten gest opisuje jako symboliczne „całopalenie” ideologii odpowiedzialnej za ludobójstwo, na wzór zniczy pamięci, które płoną na mogiłach ofiar.</p><p>W osobnym punkcie wniosek przewiduje udział kolejnej, mniejszej grupy – 10 osób – które dokonałyby spalenia portretów czołowych ideologów i przywódców ruchu banderowskiego: m.in. Stepana Bandery, Romana Szuchewycza, Dmytra Doncowa czy Jarosława Stećki. Ten akt ma mieć wymiar symbolicznego odrzucenia dziedzictwa zbrodniczego nacjonalizmu, a nie jest skierowany przeciwko współczesnym narodom czy zwykłym obywatelom.</p><p>Wnioskodawca akcentuje, że inicjatywa ma charakter ściśle patriotyczny i upamiętniający, a nie antyukraiński. W jego zamyśle ma to być uroczystość, która łączy wrażliwość historyczną z jasnym sprzeciwem wobec zbrodni ludobójstwa oraz prób relatywizowania historii.</p><p>Warto przypomnieć, że prezydent Piły Beata Dudzińska wielokrotnie angażowała się w wydarzenia upamiętniające ważne rocznice historyczne, wspierając inicjatywy mieszkańców i organizacji społecznych – zarówno te o charakterze patriotycznym, jak i edukacyjnym. Na tym tle obecny wniosek można postrzegać jako kolejny element szerszego, lokalnego wysiłku na rzecz pielęgnowania pamięci o ofiarach totalitaryzmów i konfliktów XX wieku.</p><p>Wojciech Mikołajczyk w zakończeniu pisma wyraża przekonanie i nadzieję, że miasto obejmie projekt patronatem, a sama zgoda na organizację uroczystości będzie jedynie formalnością. Podkreśla, że liczy na wsparcie prezydent Piły i traktuje projekt jako wyraz lokalnego patriotyzmu oraz solidarności z ofiarami zbrodni wołyńskiej.</p><p>Jeśli miasto przystanie na propozycję, Plac Staszica 11 lipca 2026 r. mógłby stać się miejscem uroczystego, ale też bardzo mocnego w przekazie symbolicznego upamiętnienia ofiar Wołynia. Inicjatywa z Piły wpisywałaby się w ogólnopolski nurt obchodów rocznicy Rzezi Wołyńskiej, pokazując, że również społeczności lokalne nie godzą się na zapomnienie tragedii swoich rodaków.&nbsp;</p><figure class="media"><oembed url="https://www.youtube.com/watch?v=OZurmm3xubo"></oembed></figure><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Wizyta Mateusza Morawieckiego w Złotowie]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3696,wizyta-mateusza-morawieckiego-w-zlotowie</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3696,wizyta-mateusza-morawieckiego-w-zlotowie</guid>
            <pubDate>Fri, 15 May 2026 12:37:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-wizyta-mateusza-morawieckiego-w-zlotowie-1778875398.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>W poniedziałek, 11 maja, Złotów gościł byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Wizyta w naszym regionie obejmowała kilka punktów programu od wizyty w Krajence, przez spotkanie w Akademii Nauk Stosowanych w Pile, po Złotów, gdzie zaplanowano konferencję prasową oraz otwarte spotkanie z mieszkańcami. W samym Złotowie były premier najpierw pojawił się w „Miejscu Mocy” - Centrum Frame Running, a następnie wziął udział w głównym punkcie lokalnej części wizyty, czyli spotkaniu z mieszkańcami w hali Złotowianka.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><span style="background-color:color(srgb0.9803920.9725490.960784);color:rgb(39,37,30);">Wizyta w „Miejscu Mocy”- Centrum Frame Running, gdzie rozmawiano o wsparciu dla osób z niepełnosprawnościami oraz o fundacjach. Jednak najważniejszym i najbardziej wyczekiwanym punktem programu było wieczorne, otwarte spotkanie z mieszkańcami i sympatykami, które zgromadziło liczną publiczność z powiatu złotowskiego i pilskiego. &nbsp;W Hali Widowiskowo-Sportowej Złotowianka premiera Mateusza Morawieckiego &nbsp;przywitali lokalni działacze, w tym poseł Grzegorz Piechowiak. To właśnie tam samorządowcy z naszego regionu mieli okazję zabrać głos i podsumować efekty współpracy rządu z samorządem.</span></p><p><span style="background-color:color(srgb0.9803920.9725490.960784);color:rgb(39,37,30);">Jako pierwszy głos zabrał dr inż. Julian Brewka, radny powiatu złotowskiego i prezes spółdzielni, który w swoim wystąpieniu odniósł się bezpośrednio do zrealizowanych projektów. Radny wprost podziękował byłemu premierowi za przyznane dofinansowania, przypominając, że początkowo wielu wątpiło w obietnice rządowe. Wskazał, że dzięki współpracy udało się pozyskać aż 180 milionów złotych na inwestycje, wymieniając przy tym konkretne realizacje: Orlik przy liceum ogólnokształcącym, gruntowny remont Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego przy ulicy 8 Marca, a także modernizację internatów, boisk i instalację pomp ciepła oraz fotowoltaiki.</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/05/15/dr-inz-julian-brewka.jpg" width="1920" height="1080"></figure><p>Następnie przed zgromadzonymi wystąpił były wieloletni starosta powiatu złotowskiego, Ryszard Goławski. W podobnym tonie podsumował wielomilionowe wsparcie płynące do regionu w ostatnich latach. Starosta zaznaczył, że 135 milionów złotych przeznaczono na same inwestycje drogowe, a wsparcie na zadania oświatowe dopełniło pulę 180 milionów dla powiatu. Zwrócił także uwagę, że wliczając do tego działania wszystkich gmin z powiatu złotowskiego, łączna wartość dofinansowanych inwestycji z funduszy rządowych wyniosła ponad 400 milionów złotych. Ryszard Goławski wyraził nadzieję, że po objęciu władzy przez Zjednoczoną Prawicę kolejne programy dla polskiego samorządu będą nadal realizowane na tak wysokim poziomie.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/05/15/ryszard-golawski.jpg" width="1920" height="1080"></figure><p>Głównym punktem spotkania, na który czekali zgromadzeni w Złotowiance mieszkańcy, było wystąpienie byłego prezesa rady ministrów.</p><p><span style="background-color:color(srgb0.9803920.9725490.960784);color:rgb(39,37,30);">Po wystąpieniu Mateusza Morawieckiego głos zabrał również były starosta pilski Eligiusz Komarowski. Na wstępie swojej wypowiedzi przypomniał o ogromnych sukcesach kierowanego przez niego samorządu, który trzykrotnie z rzędu zajął pierwsze miejsce w ogólnopolskim rankingu Związku Powiatów Polskich, zrzeszającym blisko trzysta samorządów. Były starosta zaznaczył, że ten rozwój był możliwy dzięki znakomitej współpracy z parlamentarzystami – wymienił tu m.in. Krzysztofa Czarneckiego, Marcina Porzucka, Martę Kubiak i Zbigniewa Ajchlera – oraz rządowym funduszom, które pozwoliły rozwijać mniejsze regiony, takie jak powiat pilski czy złotowski, w modelu zrównoważonego rozwoju, a nie tylko pompować środki w duże miasta.</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/05/15/eligiusz-komarowski.jpg" width="1920" height="1080"></figure><p><span style="background-color:color(srgb0.9803920.9725490.960784);color:rgb(39,37,30);">Eligiusz Komarowski, podkreślając swoją wieloletnią bezpartyjność, zwrócił się następnie bezpośrednio do premiera z konkretnym przesłaniem politycznym: – </span><i>Wybory się wygrywa wtedy, gdy jest jedność</i><span style="background-color:color(srgb0.9803920.9725490.960784);color:rgb(39,37,30);"> – skwitował. Odnosząc się do utraty władzy przez prawicową koalicję w powiecie pilskim, samorządowiec wskazał, że trzeba mądrzej układać listy wyborcze, a tworzenie konkurencji wśród swojej opcji bardzo szkodzi wspólnej sprawie. Jako przykład podał minione wybory, w których start konkurencyjnego komitetu (np. stowarzyszenia OdNowa) doprowadził do rozbicia głosów. Jak zauważył, poparcie rzędu kilkudziesięciu głosów dla niektórych kandydatów z takich list sprawiło, że w niektórych okręgach zabrakło dosłownie kilkunastu głosów do zdobycia kolejnego mandatu przez główny komitet.</span></p><p>Do identycznej sytuacji – jak przypomina nasza redakcja – doszło zresztą w powiecie złotowskim. Tutaj powołanie konkurencyjnego komitetu (Sportowo-Kulturalnego), który przejął część elektoratu przeciwnego Koalicji Obywatelskiej czy Trzeciej Drodze, również poskutkowało bratobójczą walką o te same głosy, co w efekcie osłabiło pozycję dotychczasowej większości.</p><p>Kończąc swoje wystąpienie, były starosta pilski przestrzegł przed kolejnymi podziałami na prawicy i zaapelował do Mateusza Morawieckiego słowami: – <i>Panie premierze, naprawdę warto patrzeć na to, kim się otaczamy</i>.</p><p>Poniżej publikujemy pełne wystąpienie Mateusza Morawieckiego podczas spotkania z mieszkańcami w hali Złotowianka.<br>&nbsp;</p><p><strong>&nbsp;WSTĄPIENIE MATEUSZA MORAWIECKIEGO-MATERIAŁ WIDEO&nbsp;</strong></p><figure class="media"><oembed url="https://www.youtube.com/watch?v=nu9uWpSDc64"></oembed></figure><p><br>&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[35-letni mieszkaniec placówki DPS usłyszał zarzut zgwałcenia innego mężczyzny]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3695,35-letni-mieszkaniec-placowki-dps-uslyszal-zarzut-zgwalcenia-innego-mezczyzny</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3695,35-letni-mieszkaniec-placowki-dps-uslyszal-zarzut-zgwalcenia-innego-mezczyzny</guid>
            <pubDate>Sun, 10 May 2026 08:54:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-35-letni-mieszkaniec-placowki-dps-uslyszal-zarzut-zgwalcenia-innego-mezczyzny-1778397505.png" type="image/png" medium="image" /><description>Sprawa DPS w Dębnie trafiła do Sądu Rejonowego w Złotowie. Posiedzenie aresztowe dotyczy podejrzenia przestępstwa seksualnego między mieszkańcami placówki</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W sobotę, 9 maja 2026 roku, w Sądzie Rejonowym w Złotowie odbyło się posiedzenie aresztowe dotyczące sprawy Domu Pomocy Społecznej w Dębnie, w gminie Łobżenica. Czynności procesowe miały związek z podejrzeniem przestępstwa na tle seksualnym, do którego miało dojść między mieszkańcami placówki.</p><p>Według dotychczasowych ustaleń podejrzanym jest 35-letni mieszkaniec ośrodka. Sprawa trafiła do sądu w związku z zawiadomieniem dotyczącym podopiecznych DPS w Dębnie.</p><p>Przedmiotem sobotniego posiedzenia było rozpoznanie wniosku o zastosowanie środka zapobiegawczego. Po zakończeniu czynności mężczyzna opuścił budynek sądu w asyście policji i w kajdankach.</p><p>Na obecnym etapie sprawa dotyczy podejrzenia brutalnej napaści seksualnej na innym pensjonariuszu tej samej placówki. Na pełny zakres zarzutów oraz oficjalne stanowisko śledczych i sądu trzeba jeszcze poczekać.</p><p>DPS w Dębnie jest jednostką organizacyjną Powiatu Pilskiego. To największa tego typu placówka w regionie, dysponująca ponad 120 miejscami dla osób wymagających opieki.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Rewitalizacja czy konfrontacja?]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3692,rewitalizacja-czy-konfrontacja</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3692,rewitalizacja-czy-konfrontacja</guid>
            <pubDate>Sun, 19 Apr 2026 08:58:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-rewitalizacja-czy-konfrontacja-1776585167.png" type="image/png" medium="image" /><description>Symboliczne miejsce, symboliczna nazwa i coraz bardziej realny konflikt. Czy Plac Zwycięstwa w Łobżenicy oznacza dziś coś więcej i stanie się areną porozumienia? W obliczu narastającego sporu mieszkańcy pytają, kto i na jakich zasadach ma tu wygrać i dlaczego postawiono ich w tak beznadziejnej sytuacji już na etapie projektu,który wydaje się być opracowany, choć nikt z nimi niczego nie konsultował</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Zacznijmy jednak od początku. Gotowy projekt miał zostać zaprezentowany podczas spotkania zaplanowanego na 15 kwietnia 2026 roku, które w założeniu miało mieć charakter konsultacyjny. Bardzo szybko okazało się jednak, że nie będzie to jedynie formalny etap procedury związanej z planowaną inwestycją, lecz początek ostrej dyskusji pomiędzy samorządem a mieszkańcami i przedsiębiorcami związanymi z Placem Zwycięstwa.</p><p>W Łobżenicy samorząd zorganizował spotkanie w sprawie konsultacji społecznych dotyczących projektu rewitalizacji Placu Zwycięstwa. W sali sesyjnej Urzędu Miejskiego Gminy Łobżenica przedstawiono koncepcję zagospodarowania placu, wizualizacje oraz założenia organizacji ruchu. Już na początku prezentacji głos zabrali mieszkańcy rynku. Projektant inwestora, czyli gminy, nie zdążył szerzej omówić głównych założeń koncepcji, gdy pojawiły się pierwsze fundamentalne pytania o cel inwestycji, sposób jej przygotowania oraz zakres rzeczywistych konsultacji.</p><h4>W teorii rewitalizacja ma łączyć mieszkańców i ożywiać przestrzeń. W praktyce w Łobżenicy już na starcie wywołała ostry spór. Pytanie, czy na Placu Zwycięstwa ktokolwiek wyjdzie z tej sytuacji zwycięsko.</h4><p>Wątpliwości dotyczyły przede wszystkim tego, komu projekt ma służyć i czy odpowiada on rzeczywistym potrzebom użytkowników tej części miasta. Z relacji uczestników wynika, że projekt, którego koszt opracowania wyniósł około 150 tys. zł, powstał bez wcześniejszego, pogłębionego dialogu z mieszkańcami i lokalnymi przedsiębiorcami. Tymczasem, jak podkreślano podczas spotkania, Plac Zwycięstwa jest przestrzenią o szczególnym znaczeniu gospodarczym i komunikacyjnym. Dlatego kluczowe znaczenie ma tu funkcjonalność, a nie wyłącznie estetyka.</p><p>Największe kontrowersje wzbudziła zaproponowana organizacja ruchu, przebieg dróg oraz rozmieszczenie elementów małej architektury. W opinii mieszkańców przedstawiona koncepcja w istotny sposób utrudni codzienne funkcjonowanie, zarówno pod względem prowadzenia działalności gospodarczej, jak i komunikacji w centrum miasta. Sprzeciw wobec projektu miał charakter zdecydowany i, jak podkreślano, nie dotyczył jedynie potrzeby wprowadzenia korekt, lecz odrzucenia całej koncepcji.</p><p>W trakcie dyskusji wielokrotnie przywoływano sens i racjonalność planowanych zmian. Zwracano uwagę, że główne cele rewitalizacji, zgodnie z obowiązującymi definicjami, powinny prowadzić do wyprowadzania obszarów ze stanu kryzysowego, poprawy jakości życia mieszkańców, wspierania lokalnej gospodarki, przywracania funkcji społecznych i przestrzennych oraz prowadzenia działań w sposób partycypacyjny, z udziałem interesariuszy.</p><p>Zdaniem uczestników spotkania zaprezentowany projekt nie tylko nie realizuje tych celów, ale w niektórych aspektach pozostaje z nimi w sprzeczności. Jednym z głównych zarzutów wobec władz samorządowych był brak wcześniejszego rozpoznania potrzeb i oczekiwań lokalnej społeczności. Jak wskazywano, koncepcja została opracowana bez realnego udziału użytkowników tej przestrzeni, co doprowadziło do sytuacji, w której projekt nie znajduje społecznej akceptacji i już na starcie generuje konflikt.</p><p>Samorządowcy oraz projektant podczas spotkania deklarowali otwartość na uwagi mieszkańców i możliwość wprowadzenia zmian. Przebieg konsultacji pokazał jednak wyraźnie, że spór ma charakter fundamentalny. Nie dotyczy on kosmetycznych poprawek, lecz logiki przebudowy i funkcjonowania przestrzeni publicznej.</p><p>Symbolicznie, jak zauważali obserwatorzy spotkania, nazwa Placu Zwycięstwa nabiera w tej sytuacji nowego znaczenia, jako przestrzeni wyraźnego starcia dwóch wizji: administracyjnej i społecznej. Na tym etapie trudno mówić o kompromisie. Strony pozostają na wyraźnie zarysowanych pozycjach, choć samorządowcy deklarują wysłuchanie potrzeb mieszkańców, a sami mieszkańcy zapowiadają składanie dalszych uwag.</p><p>Sprawa pozornie znajduje się jeszcze na wczesnym etapie i będzie przedmiotem dalszych analiz oraz konsultacji. Już teraz jednak widać, że proces rewitalizacji Placu Zwycięstwa w Łobżenicy stał się jednym z najbardziej konfliktowych tematów lokalnej debaty publicznej.</p><p>Sytuacja wydaje się trudna już na tym etapie, ponieważ miasto poczyniło określone zobowiązania finansowe, natomiast oczekiwania społeczne w dużej mierze okazują się odmienne od rozwiązań zaproponowanych przez zespół projektowy i inwestora, czyli Miasto i Gminę Łobżenica.</p><p>Stanowisko samorządu, jako inwestora przebudowy, zostało przedstawione podczas spotkania konsultacyjnego w sali sesyjnej Urzędu Miejskiego Gminy Łobżenica. Zaprezentowana koncepcja, firmowana przez Alicję Wendę, część radnych oraz Roberta Biskupiaka, burmistrza Łobżenicy, a także pracowników urzędu i projektanta dokumentacji, została omówiona podczas prezentacji, w trakcie której przedstawiono również założenia organizacji ruchu.</p><p>Podczas spotkania zaprezentowano koncepcję zagospodarowania placu oraz przygotowane wizualizacje. Szybko wywołana dyskusja ujawniła jednak szereg krytycznych opinii i spostrzeżeń, które po spotkaniu doprecyzowano również w rozmowach z mieszkańcami i przedsiębiorcami związanymi z Placem Zwycięstwa.</p><p><i><strong>-To ma być rewitalizacja czy utrudnianie życia? – </strong></i>pyta retorycznie jeden z mieszkańców<i><strong>. – Słyszymy zewsząd hasła o walce z betonozą. Nowa koncepcja, zamiast ułatwiać życie, wprowadza szereg rozwiązań uciążliwych dla osób korzystających z centrum na co dzień. Mnie, jako mieszkańca kamienicy przy Placu Zwycięstwa w Łobżenicy, niepokoi ten projekt, za który gmina zapłaciła 147 600 zł, bo to już za daleko zaszło. Mówi się o estetyce, a dla osób tu mieszkających nowa koncepcja znacznie pogarsza warunki bytowe i zamienia to miejsce w strefę uciążliwą do życia. Kto wpadł na pomysł, aby samochody parkowały tyłem do okien?</strong></i></p><p>To, jak podkreśla, cios dla lokatorów parterów i pierwszych pięter. -<i><strong>Plan zakłada parkowanie pojazdów tyłem bezpośrednio pod oknami, co oznacza, że każdorazowe uruchomienie silnika będzie wiązało się z wtłaczaniem spalin do mieszkań. Latem, przy otwartych oknach, hałas i odór paliwa staną się codziennością, uniemożliwiając normalne wietrzenie pomieszczeń. To rozwiązanie skrajnie niezdrowe i lekceważące prawo mieszkańców do spokoju we własnym domu.</strong></i></p><p>Jeden z mieszkańców, który jednocześnie prowadzi działalność gospodarczą, zwraca uwagę na kolejne problemy.</p><p><i><strong>- Chodniki o szerokości 1,8 metra? Dla osoby wychodzącej z bramy kamienicy to żadna przestrzeń. Po wyjściu z domu mieszkańcy będą trafiać wprost na maski aut albo przeciskać się między przechodniami, którzy nie mają miejsca, by się ominąć. Transport mebli, wnoszenie wózka dziecięcego czy po prostu swobodne dojście do klatki schodowej stanie się udręką. Zwężenie dróg do 5,5 metra oraz 3,5 metra ma polepszyć warunki? To ewidentne zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców. W razie potrzeby interwencji straży pożarnej czy karetki pogotowia każdy źle zaparkowany pojazd albo zator na tak wąskiej jezdni może opóźnić ratunek o cenne minuty. Dla mieszkańców kamienic, gdzie bezpieczeństwo przeciwpożarowe ma kluczowe znaczenie, takie ograniczanie przejezdności jest niedopuszczalne.</strong></i></p><p>Równie krytycznie wypowiada się przedsiębiorca związany z placem.</p><p><i><strong>-Moim zdaniem w projekcie brakuje strefy buforowej i intymności. Koncepcja całkowicie likwiduje dystans między życiem prywatnym a ruchem miejskim. Zamiast szerokich, bezpiecznych traktów mieszkańcy otrzymują wąskie ścieżki wzdłuż murów, które w połączeniu z bliskością parkingów odbierają resztki prywatności. Wszystko to za niemal 150 tysięcy złotych z publicznych pieniędzy, które zamiast służyć poprawie komfortu, fundują lokatorom hałas, ścisk i zanieczyszczenia.</strong></i></p><p>Po analizie planów rewitalizacji część mieszkańców doszła do jednoznacznego wniosku, że najlepszym rozwiązaniem byłoby zachowanie obecnego układu placu. W ich ocenie wydawanie pieniędzy na zmiany, które mogą pogorszyć jakość życia i funkcjonowanie centrum, nie znajduje uzasadnienia.</p><p>Jak deklarują autorzy projektu, uwagi dotyczące inwestycji i proponowanych zmian mają zostać przeanalizowane na dalszym etapie prac. W związku z trwającymi konsultacjami mieszkańcy mogą nadal przekazywać swoje uwagi poprzez formularz konsultacyjny dostępny na stronie Urzędu Miejskiego Gminy Łobżenica. Formularz można złożyć bezpośrednio w urzędzie, wysłać na adres ul. Sikorskiego 7, 89-310 Łobżenica, a także przekazać mailowo na adres urzad@lobzenica.pl w terminie do 30 kwietnia 2026 roku.</p><p>UWAGA!</p><p>Tematem spotkania konsultacyjnego w sprawie rewitalizacji Placu Zwycięstwa w Łobżenicy zajęliśmy się na wyraźną prośbę mieszkańców, którzy czuli, że ich obawy są bagatelizowane.</p><p>Jak pokazało samo spotkanie, lokalne media całkowicie zignorowały tak ważny temat dla społeczności Łobżenicy. W sali sesyjnej pojawił się tylko przedstawiciel naszej redakcji, stąd jako jedyni posiadamy pełną relację wideo ze spotkania.</p><p>W materiale zobaczysz przebieg konsultacji: prezentację projektu przez samorząd i projektantów, pytania mieszkańców, argumenty przedsiębiorców oraz emocje wokół planowanych zmian w centrum miasta.</p><p>Nie chcesz w przyszłości czuć się pomijany przez lokalne media? Zasubskrybuj nasz kanał, jeśli chcesz, żeby lokalne tematy naprawdę wybrzmiewały, a Twój głos nie ginął między oficjalnymi komunikatami.</p><figure class="media"><oembed url="https://youtu.be/8Je-JZmbLpc"></oembed></figure> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Patocelebryta i fala hejtu, czyli kłamstwa i manipulacje Zbigniewa Stonogi(WIDEO)]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3690,patocelebryta-i-fala-hejtu-czyli-klamstwa-i-manipulacje-zbigniewa-stonogi-wideo</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3690,patocelebryta-i-fala-hejtu-czyli-klamstwa-i-manipulacje-zbigniewa-stonogi-wideo</guid>
            <pubDate>Fri, 03 Apr 2026 14:23:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-patocelebryta-i-fala-hejtu-wideo-1775219707.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>W ostatnich dniach głośnym echem w regionie odbił się materiał Zbigniewa Stonogi, w którym twierdzi, że dwaj zawodnicy MMA pobili i doprowadzili do kalectwa bezbronnego nastolatka. Tyle, że patocelebryta pomija w swoim materiale mnóstwo istotnych wątków, a całość jest pełna manipulacji, półprawd i niedomówień. 

Jak się okazuje, nie ma mowy o kalectwie, co w postępowaniu przygotowawczym potwierdził biegły sądowy. Co więcej, to 18-latek był prowodyrem całego zajścia, do czego przyznał się w zeznaniach. Niemniej po materiale Zbigniewa Stonogi na Patryka i Oliwiera spłynęła fala hejtu. Grożono nie tylko im, ale także ich rodzinom.
 
Zapraszamy na nasz materiał wideo, który rzetelnie przedstawia całą sytuację.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <figure class="media"><oembed url="https://youtu.be/v2AXdMDN5zE"></oembed></figure> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Jakie pytania wciąż pozostają bez odpowiedzi i dlaczego ofiary potrzebują naszego wsparcia?]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3689,jakie-pytania-wciaz-pozostaja-bez-odpowiedzi-i-dlaczego-ofiary-potrzebuja-naszego-wsparcia</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3689,jakie-pytania-wciaz-pozostaja-bez-odpowiedzi-i-dlaczego-ofiary-potrzebuja-naszego-wsparcia</guid>
            <pubDate>Sun, 29 Mar 2026 12:15:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-jakie-pytania-wciaz-pozostaja-bez-odpowiedzi-i-dlaczego-ofiary-potrzebuja-naszego-wsparcia-1774783648.png" type="image/png" medium="image" /><description>Powiat złotowski znów w ogólnopolskich mediach — tym razem przez wstrząsającą sprawę krzywdzenia dzieci. Zamiast dumy jest szok i smutek, że nasz region stał się zagłębiem jednej z najbardziej odrażających zbrodni.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;">W ostatnim czasie naszą redakcję odwiedziły dwie ogólnopolskie stacje telewizyjne. Poza tym kontaktowało się z nami wiele redakcji znanych tytułów prasowych. To zainteresowanie dużych mediów w innych okolicznościach byłoby powodem do dumy. W tym przypadku skłania jednak do smutnej refleksji. Po sławnym „Jakasie”, który przed laty rozsławił Złotów w całej Polsce, wracamy jako miasto „wypromowane” patologią najgorszej kategorii.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Sprawa koprofilii ponownie przypomni o naszym regionie po okresie świąt Wielkanocnych. &nbsp;Nietypowy przypadek działalności gastronomicznej oraz skłonności Grzegorza S. równie mocno zszokowała bowiem doświadczonych dziennikarzy śledczych, zapewniając naszemu regionowi kolejną „promocję”. Należy podkreślić, że o tej sprawie dowiedzieli się także tylko od nas. Pozostali w tej sprawi milczą, co nas absolutnie nie dziwi. To tak dla jasności.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Grzegorza S. - "gastronomiczny zwyrodnialec" i jednocześnie pedofil wraca niebawem do społeczeństwa. Rzecz jasna opinia publiczna powinna o tym wiedzieć. Z drugiej strony to zupełnie chore, że wyrok, który usłyszał, brzmi tak, jakby jego czyny były tylko wybrykiem chuligana. Po raz kolejny ktoś zatem nie stanął na wysokości zadania. Dlaczego?&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Wracając do sprawy, którą żyje cała Polska. W sieci zaczynają się właśnie pojawiać efekty pracy dziennikarzy śledczych z dużych mediów. Reportaż Cezarego Gmyza nie epatuje drastycznymi szczegółami, ale wyraźnie pokazuje skalę problemu, z którym nasza redakcja zmaga się już od ponad roku. Podobnie do nas zadaje też kluczowe pytania. Wśród nich to: co działo się przez ostatnich 12 lat, że sprawiedliwość nie działała tak, jak powinna?</p><figure class="media"><oembed url="https://www.youtube.com/watch?v=7HRUZRKImps"></oembed></figure><p>Dziś widzimy dramatyczne skutki tej indolencji. Nadal pozostaje też aktualne pytanie: kto doprowadził do tego, że odpowiednie służby były przez lata sparaliżowane, a nasze dzieci żyły w tak wysokim stanie zagrożenia?</p><p>Niestety, staliśmy się jednym z bardziej rozpoznawalnych punktów na mapie Polski, jeśli chodzi o działalność pedofilskich zwyrodnialców. Co prawda u nas nie dochodziło do gwałtów na zwierzętach ani nie gwałcono zwierzętami dzieci, jednak ,,nasz bohater" przypomina znanych z mediów seryjnych przestępców. Co najgorsze, jego lista ofiar, jak się okazuje, wciąż rośnie i niebawem możemy się dowiedzieć, ile dzieci tak naprawdę skrzywdził w naszej okolicy.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[23-latek z 61,8 kg narkotyków w Złotowie]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3687,23-latek-z-61-8-kg-narkotykow-w-zlotowie</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3687,23-latek-z-61-8-kg-narkotykow-w-zlotowie</guid>
            <pubDate>Mon, 16 Mar 2026 11:01:00 +0100</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-23-latek-z-61-8-kg-narkotykow-w-zlotowie-1773676701.png" type="image/png" medium="image" /><description>Złotowscy policjanci rozbili znaczącego gracza na lokalnym rynku narkotykowym, zabezpieczając ponad 61 kilogramów nielegalnych substancji o czarnorynkowej wartości zbliżonej do 5 milionów złotych.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Złotowscy policjanci rozbili znaczącego gracza na lokalnym rynku narkotykowym, zabezpieczając ponad 61 kilogramów nielegalnych substancji o czarnorynkowej wartości zbliżonej do 5 milionów złotych. Nie chodzi o drobnych dilerów czy "płotki", tym razem Komenda Powiatowa Policji w Złotowie trafiła na dużą, dobrze zorganizowaną dystrybucję, co podkreśla rangę akcji.​</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1422/640;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/03/16/n3.jpg" width="1422" height="640"></figure><p>Z komunikatu czytamy, że funkcjonariusze z Wydziału Kryminalnego KPP Złotów, w ramach szeroko zakrojonych działań przeciwko przestępczości narkotykowej, natrafili na magazyn narkotyków na terenie gminy Złotów. Zabezpieczono ogromną ilość środków odurzających, w tym prawdopodobnie amfetaminę, mefedron i inne substancje, co uniemożliwiło ich wprowadzenie do nielegalnego obrotu.</p><p>Policjanci zatrzymali 23-letniego mężczyznę, który ukrywał narkotyki w pustym budynku na terenie gminy Złotów. 9 marca br. policjanci zabezpieczyli 61 kilogramów narkotyków o czarnorynkowej wartości blisko 5 mln zł. Ta rekordowa ilość, bo ponad 61 kg. świadczy o profesjonalnej skali działalności, daleko wykraczającej poza typowe, drobne sprawy w regionie.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:2048/1154;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/03/16/n1.jpg" width="2048" height="1154"></figure><p>Akcja była efektem miesięcy pracy operacyjnej, co pozwoliło nie tylko na przejęcie towaru, ale także na identyfikację kluczowych osób zaangażowanych w proceder. Szczegóły sprawy, w tym liczba zatrzymanych i dokładny skład narkotyków, ujawniono na oficjalnej stronie KPP Złotów. Dla porównania wcześniejsze akcje w na terenie powiatu złotowskiego dotyczyły mniejszych ilości jak: 130 porcji u 36-latka czy 240 porcji u 43-latka, ale tym razem policja uderzyła w źródło zaopatrzenia. Wartość przejętego towaru, blisko 5 mln zł, pokazuje potencjalną skalę zysków przestępców i stratę, jaką ponieśli.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1422/640;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/03/16/n2.jpg" width="1422" height="640"></figure><p><i>Wśród przejętych środków znalazły się 31902 g. mefedronu, 25942 g. amfetaminy, 3992 g. MDMA, 3,492 tabletki ecstasy, 390 gum i lizaków z amfetaminą/MDMA oraz ponad 11 tys. tabletek psychotropowych i na potencję.</i></p><p><i><strong>FILM Z AKCJI POLICJI&nbsp;</strong></i></p><figure class="media"><oembed url="https://www.77400.pl/player/embed/13d1d1393a9103299e26f1bedfc1cbe1066f0f1f" data-mid="683"></oembed></figure><p>Zatrzymany trafił do aresztu, a Prokuratura Rejonowa w Złotowie postawiła mu zarzuty posiadania znacznych ilości narkotyków (ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii) oraz wprowadzania do obrotu niedozwolonych leków (prawo farmaceutyczne). Grozi mu do 10 lat więzienia. Sąd zastosował 3-miesięczny tymczasowy areszt od 12 marca.</p><p>&nbsp;</p><h2 id="znaczenie-dla-regionu">&nbsp;</h2><p>&nbsp;</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Wyjątkowe otwarcie w Tarnówce. Inwestycja z myślą o pokoleniach]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3686,wyjatkowe-otwarcie-w-tarnowce-inwestycja-z-mysla-o-pokoleniach</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3686,wyjatkowe-otwarcie-w-tarnowce-inwestycja-z-mysla-o-pokoleniach</guid>
            <pubDate>Sat, 14 Mar 2026 22:05:00 +0100</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-wyjatkowe-otwarcie-w-tarnowce-inwestycja-z-mysla-o-pokoleniach-1773523026.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>W dzisiejszym krajobrazie samorządowym samorządowcy przyzwyczaili nas do obrazków raczej chłodnych relacji. Bardzo rzadkim, a wręcz niespotykanym widokiem jest sytuacja, w której wójt zaprasza na uroczystość przedstawicieli absolutnie wszystkich środowisk, bez względu na barwy polityczne czy animozje. Niestety, w wielu miejscach dochodzi do absurdów, gdzie w blasku fleszy &quot;zapomina się&quot; o zaproszeniu rzeczywistych sprawców sukcesu lub osób, które dołożyły cegiełkę do danej inwestycji.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>W Tarnówce jest inaczej. I o tym, szczerze mówiąc, pisze się z wielką przyjemnością.</p><p>To był wyjątkowy dzień dla całej lokalnej społeczności. Wójt Gminy Tarnówka, Jacek Mościcki, wspólnie z Prezesem LKS Tarnovia Tarnówka, Michałem Cochórem, dokonali uroczystego otwarcia nowego budynku socjalno-gospodarczego przy boisku sportowym.</p><p>Obiekt robi wrażenie nie tylko estetyką, ale przede wszystkim funkcjonalnością. Inwestycja o wartości kilku milionów złotych została zrealizowana dzięki znaczącemu dofinansowaniu z Rządowego Funduszu Polski Ład w kwocie 3 166 200,00 zł. To milowy krok w modernizacji bazy sportowej gminy, która konsekwentnie stawia na rozwój dzieci i młodzieży.</p><p>To, co wyróżniło tę uroczystość, to atmosfera wzajemnego szacunku. Wójt Jacek Mościcki w swoim wystąpieniu nie szczędził podziękowań, kierując je w stronę osób, które realnie wspierały gminę w pozyskiwaniu funduszy. Podkreślił profesjonalizm i zaangażowanie Posłów na Sejm RP: Grzegorza Piechowiaka oraz Marcina Porzucka, zaznaczając, że ich wsparcie było kluczowe dla powodzenia projektu.</p><p>Jednak lista gości pokazała, że w Tarnówce sport łączy, a nie dzieli. W wydarzeniu oprócz wymienionych posłów uczestniczyli m.in.:</p><ul><li>Henryk Szopiński – Poseł na Sejm RP,</li><li>Patryk Wnuk – Starosta Złotowski,</li><li>Daniel Sztych – Wicestarosta Złotowski,</li><li>Eugeniusz Grzybek – wieloletni, zasłużony działacz LKS Tarnovia Tarnówka,</li><li>Radni Rady Gminy Tarnówka, Sołtysi oraz licznie zgromadzeni mieszkańcy.</li></ul><p>Nowoczesne zaplecze socjalne to nie tylko mury i szatnie. To przede wszystkim godne warunki dla zawodników, którzy reprezentują barwy Tarnovii, oraz miejsce integracji dla mieszkańców. Dzięki takim inwestycjom gmina Tarnówka wyrasta na lokalnego lidera w dbałości o infrastrukturę sportową.</p><p>Serdecznie dziękujemy wszystkim gościom za obecność i wspólne świętowanie. Ten obiekt będzie służył nam wszystkim przez długie lata, będąc świadkiem wielu sportowych emocji i sukcesów naszej młodzieży. Jest to solidny fundament dla przyszłych mistrzów</p><p><a href="https://www.facebook.com/photo?fbid=1377208204439231&amp;set=pcb.1377213251105393">Zapraszamy do obejrzenia fotogalerii z tego wydarzenia!</a></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Pedofil ze Złotowa trafił do więzienia]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3685,pedofil-ze-zlotowa-trafil-do-wiezienia</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3685,pedofil-ze-zlotowa-trafil-do-wiezienia</guid>
            <pubDate>Fri, 13 Mar 2026 19:57:00 +0100</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-pedofil-ze-zlotowa-trafil-do-wiezienia-1773479638.png" type="image/png" medium="image" /><description>Zanim przejdziemy do szczegółów wyroku, wróćmy do początków sprawy – pełnej zwrotów akcji historii, która wstrząsnęła lokalną społecznością, choć, jak się okazuje, nie wszystkimi.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);"><strong>Zaczęło się standardowo: otrzymaliśmy informację o zatrzymaniu pedofila z branży gastronomiczno-rozrywkowej w Złotowie</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">Miasto od dawna huczało od plotek. Dlatego dla niektórych znawców lokalnego życia samo zatrzymanie nie było zaskoczeniem. Nie było też wielką tajemnicą, kto był jego bohaterem. Jednak temat pedofilii w naszym regionie spowszedniał już na tyle, że przestał &nbsp;szokować. Ponadto przyzwyczailiśmy się, że tego typu sprawy wymagają lat, zanim niecne uczynki wyjdą na światło dzienne, a ich sprawca trafi pod pręgierz wymiaru sprawiedliwości.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);"><strong>Tak było w przypadku głośnej sprawy z Jastrowia</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">Przypomnijmy, że ta lokalna afera miała szczególny wymiar. Przed sądem karnym stanął bowiem lokalny lider partii rządzącej. Znany i lubiany przez pewne środowiska, nie tylko polityczne. Na dowód wystarczy przywołać setki zdjęć zamieszczonych na jego profilu społecznościowym. Pozostały zresztą na nim do dziś. Kogo tam z nim widać? Politycy z pierwszych stron gazet, przedstawiciele lokalnego establishmentu, ludzie z tzw. świata kultury... Lista jest dość długa. Podobnie długo można by wymieniać osoby, które zdążyły już pousuwać te wspólne zdjęcia ze swoich profili społecznościowych.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">Polityk trafił do więzienia. Sprawa jednak toczyła się dalej. Taka rola prawników. Wymiar sprawiedliwości to w pewnym stopniu przecież teatr. Rozpisane role: prokurator ma oskarżać, adwokat bronić. Ten ostatni nie ma związanych rąk. Ogranicza go tylko jedno: ma działać w interesie klienta. A jak to się ma do interesu społecznego? Takie pytanie można i należy postawić w każdej sprawie, w której w tle jest dobro dzieci. &nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">Uchylenie wyroku &nbsp;wobec byłego działacza partii rządzącej w Polsce i regionie nie zmienia w żaden sposób faktu, że materiał dowodowy, na którym był oparty, wpłynął na skazanie go na wieloletnie więzienie. &nbsp;Co będzie dalej? Ta znana persona może teoretycznie wrócić do czynnej polityki i zapewne nie tylko do niej.&nbsp;Czy tak się stanie pokaże czas i, zreformowane przez obecnego ministra sprawiedliwości Żurka, sądownictwo. Czekamy zatem na jej epilog. Warto zaznaczyć, że czas który upłynął od czynów określonych w materiale dowodowym, przerwany rozpoczęciem procesu, płynie dalej. Na czyją korzyść? Zapewne nie tylko oskarżonego. Sp</span><a href="https://niezalezna.pl/polityka/pedofilski-skandal-z-udzialem-dzialacza-po-posel-grozi-telewizji-za-zdjecie-i-dzwiek-spuszczonego-klozetu/563334"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">rawa jest bowiem politycznie niewygodna. Już nawet sama dyskusja o niej wywołuje "pożary" w wiadomych środowiskach: wezwania, odwołania, pozorowane postępowania i groźby procesów. Jak daleko jest od słów do czynów</span></a> wobec niezależnych mediów? Zobaczymy.</p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);"><strong>Kolejna afera i osoby straszaki</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">Zagłębie pedofilskie w powiecie złotowskim -</span><a href="https://www.77400.pl/artykul/2923,powiat-zlotowski-zaglebiem-pedofilow"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);"> takie komentarze pojawiły się po kolejnej naszej publikacji, w której opisywaliśmy zatrzymanie Grzegorza S. ze Złotowa. Krótko po zamieszczeniu artykułu</span></a><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);"> zadzwonił także telefon. Nie było w nim jednak troski o bezpieczeństwo dzieci. Stanowczy kobiecy głos, zabarwiony chęcią konfrontacji, oznajmił nam: „To nieprawda! Nie macie prawa o tym pisać...!”.</span></p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1530/861;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/03/15/xga-powiat-zlotowski-zaglebiem-pedofilow-1716474850.png" width="1530" height="861"></figure><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">Postawa wyraźnie obrończa. Nasze pytanie otwierające takie rozmowy (standardowa procedura i przy okazji informacja dla przyszłych interwenientów) pozostaje niezmienne: ,,Proszę się przedstawić. Kogo i w jakiej formie pan/pani reprezentuje? Należy bowiem ustalić, czy to rodzina, kochanka, konkubent, pełnomocnik z upoważnieniem, a może ofiara?”. To kluczowe rozróżnienie, czy są podstawy do dalszej dyskusji. Odpowiedzią na pytanie był jedynie sygnał zakończenia połączenia.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">To nie był koniec reakcji na publikację, które oczywiście różniły się formą. Pomińmy w tym miejscu osoby-straszaki, które uporczywie informują nas o swoich nie tylko rodzinnych koneksjach (niektórych z nich tylko częściowo rozgrzesza fakt, że robią to zazwyczaj w stanie wywołanym wciągniętymi kreskami kokainy zalanymi wódką). Pomińmy też złotowskie celebrytki (zbieraczki lajków, "socialmedialnozbiórczynie") oraz kandydatki z kampanii samorządowej. Szczególnie te co straszyły nas kancelariami, precyzyjniej: „drogimi kancelariami”. Swoją drogą intrygujące jest, że w ich umysłach zabłądziła myśl, że te „droższe” specjalizują się w sprawach niedorzecznych i bezzasadnych. Wspólne żądanie tych osób jest jedno: nie wspominajcie, z kim, kiedy i w jakim celu kręcił się wśród naszej bohemy pedofil. Odcinamy się od tych wydarzeń. Pomińmy to wszystko, bo p</span><a href="https://www.77400.pl/artykul/3676,lokalni-epsteinowie-wysylamy-jasny-komunikat-w-sprawie-pedofilow-nie-lekamy-sie"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">isaliśmy już o absurdach takiego wymuszania zacierania historii w poprzednim artykule.</span></a> <span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">Przejdźmy zatem dalej...</span></p><figure class="image"><a href="https://www.77400.pl/artykul/3676,lokalni-epsteinowie-wysylamy-jasny-komunikat-w-sprawie-pedofilow-nie-lekamy-sie"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/03/15/pedofil-grzegorz-stasiak.png" width="1920" height="1080"></a></figure><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);"><strong>Analogia</strong></span></p><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">Po pewnym czasie dotarły do nas szokujące wieści: "pedofil" znów widziany na ulicach Złotowa! Z taką informacją zadzwoniła do nas właścicielka lokalu usługowego, zniesmaczona i jednocześnie przerażona tym faktem. Poprosiła o niepodawanie nazwy firmy ani nazwiska. To akurat, znając lokalne realia, nie było zaskoczeniem. W trakcie rozmowy relacjonowała, że "przyszedł do mnie jakby nigdy nic. Powiedział, że mam dalej brać od niego ciasto, że teraz będzie miał też sushi. Byłam w szoku, nie pamiętam nawet, co mu odpowiedziałam”. Dostaliśmy też kolejny sygnał, ktoś wspomniał, że otworzył lokal w mieście i wraca do gry na lokalnym podwórku. Wyszedł znaczy jest niewinny?</span><br>&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/03/14/grafiki-8.png" width="1920" height="1080"></figure><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">Wiele znanych w Złotowie i okolicy postaci przyjęło taki właśnie tok rozumowania. "Pecunia non olet" - pieniądz nie śmierdzi - jak mówił pewien rzymski cesarz. Komuś może nie pasować w tym miejscu ta maksyma, która rzecz jasna odnosi się do czynności związanej z dość nieprzyjemnym zapachem. Nie przeszkadzał on z pewnością niektórym mieszkańcom regionu. Stąd wznowienie współpracy w imię biznesu. Obok tego zaczęło się też pojawiać "żebractwo i zbieractwo". To domena niektórych lokalnych autorytetów - taka niby charytatywność, a w rzeczywistości interes jak każdy inny. Oczywiście znamy nazwiska tych wszystkich, którzy podjęli współpracę. Dobrze rozumiemy też modus operandi "pedofila", który zabiegał o powrót do "towarzystwa". Przeraża natomiast, że "towarzystwo" tak łatwo przystało na wznowienie z nim stosunków biznesowo-towarzyskich. Nie będziemy tego piętnować ani nic sugerować. Niechaj przedstawiciele tej "elity" z tym żyją, a jeśli przyjdzie jakaś refleksja to może zderzą się z własnym sumieniem. To ostatnie jest naiwnym życzeniem, bo bardziej prawdopodobne jest to, że będą podążać do „drogich kancelarii”.</span><br><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);"><strong>Najlepsze, a raczej najgorsze miało dopiero nadejść</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">Dostaliśmy sygnał od redakcji z Kujaw: „Obserwujemy waszego&nbsp;pedofila ze Złotowa. Pisaliście o nim. Działa szeroko i aktywnie w sieci". To była szokująca informacja, mimo że na naszych łamach temat pedofilii w regionie pojawia się względnie często. Między innymi pisaliśmy o Jastrowiu oraz także części tej sprawy, stąd niczemu nie powinniśmy się dziwić. Rozmowa z redakcją z Kujaw była jednak szokująca. Nastąpiła wymiana wiedzy, bo w takich przypadkach nie wolno kierować się egoizmem dziennikarskim, który nakazuje zachować temat dla siebie. Dowiadujemy się rzeczy trudnych do zaakceptowania. Nawet scenarzysta filmów grozy nie przyjąłby historii za wiarygodną, uznając za zbyt mocno przerysowaną, niemożliwą nawet w filmie o nadętej fabule. Nie dla nas jednak "milczenie owiec". Monitorowaliśmy więc sprawę dyskretnie, trzymając w ciszy czego się dowiedzieliśmy. To było jednak bardzo trudne, przysłowiowy scyzoryk otwierał się w kieszeni.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">W tym miejscu przeniesiemy się do opowieści o bohaterce. Dla jej bezpieczeństwa napiszemy, że pochodzi z Inowrocławia, choć nazwa ta, celowo zakamuflowana, maskuje jej prawdziwe miejsce zamieszkania. Historia pani Martyny wypełni lukę w tej okropnej opowieści. Wybraliśmy tylko fragmenty, bo wielokrotnie słyszymy, że nasze publikacje są zbyt długie. Wystarczą jednak dla zobrazowania procederu, który u normalnego człowieka budzi odruch wymiotny. Te fragmenty korespondencji Martyny, &nbsp;podkreślmy z różnych okresów, ukazują również wyrafinowane metody jakie sprawca stosował w zdobywaniu zapewne podniecających go materiałów.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);"><strong>Martyna (fragment nr 1)</strong></span><br><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">„Nie pamiętam dokładnie dnia, [...] miałyśmy babski wieczór i stwierdziłam z koleżankami, że porobimy sobie zabawę. Koleżanka miała fotkę.pl <i>(przyp. red. wedle hasła dostawcy usług-portal społecznościowy do poznawania nowych znajomych, czatowania, flirtowania)</i> więc weszła i pisałyśmy z chłopakami. Nagle odezwał się Grzegorz S.: „Hej, hej” i się zaczęło...</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">Wypytywał nas, czy koleżanka ma dziecko, ile lat ma córka, czy nie chciałaby zarobić!? Od razu mi się lampka zapaliła, że coś jest nie tak. Zaproponowałam mu, że najlepiej będzie, jak się przeniesiemy na aplikację WhatsApp<i> (przyp. red. komunikator do rozmów, przesyłania wideo i plików, transmisji wideo; dostawca zapewnia prywatność komunikacji)</i>. Podałam mu swój osobisty numer i zaczęłam ciągnąć rozmowę. Grzegorz S. pisał tak skrycie, jakby nie mógł za dużo napisać, że ma propozycję i płaci 2 tysiące na początek, że ona (propozycja) jest nielegalna, ale więcej mi powie później...</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">No i te „później” nastąpiło na drugi dzień. Napisał, czy zgadzam się na propozycję. Zgodziłam się i czekałam, co to będzie. Nagle przyszła wiadomość: „Zapłacę ci 2 tysiące, jak zabawisz się z córką i wyślesz mi to”. Od razu stwierdziłam: „K...a, pedofil”. Rozmowę ciągnęłam dalej, a w międzyczasie wezwałam policję.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);"><u>Rozmowa telefoniczna z Grzegorzem S.</u></span><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);"><u>– Słuchaj, ja płacę 2 tys., napiszę ci za chwilę w podpunktach, co masz zrobić. Ile córka ma lat?</u></span><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);"><u>– 2-latka.</u></span><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);"><u>– Ooo, super, idealnie!</u></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">Czekałam na tę wiadomość, no i przyszła. Szok wielki, nie zapomnę tego nigdy!</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);"><u>„Oto co masz zrobić z córką”:</u></span><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);"><u>– Włóż jej palec w... Jeśli będzie płakać, to mocniej. Jeśli dalej będzie płakać, to włóż sobie palec w... i następnie córce do buzi. Nagrywaj to i mi wysyłaj lub na kamerkę, to będę ci mówił, co masz robić. Zrób zdjęcia jej... bliskie i mi wyślij.</u></span><br><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">„Czytałam i nie dowierzałam. Zrobiłam zdjęcia tych wiadomości i czekałam dalej na policję. W międzyczasie zadzwoniła pani z komendy, że mam ciągnąć rozmowę, żeby jak najwięcej uzyskać, że nawet jak by przelał 1 zł, będzie dobrze, bo będą dane.</span><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">Po 15 minutach dzwonił Grzegorz S., czy się zgadzam. Na szczęście w trakcie dotarła policja i słuchali. Grzegorz S. ponownie mi tłumaczył, co i jak. Jak zaczęłam ciągnąć go za język, prosić o przelew, zamilkł i się rozłączył. Po chwili napisał mi, że nie przeleje „ot, tak sobie”,<u> że inne matki zgadzały się i kasę brały po wszystkim.</u> Pisał i rozmawiał tak, jakby już to wielokrotnie robił w przeszłości.</span></p><p><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);"><strong>Martyna (fragment nr 2)</strong></span></p><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">Sprawa została zgłoszona i ruszyło wszystko. Dostałam pisma, że w domu zabezpieczono 24 różne rzeczy typu telefony, laptopy, nośniki. Byłam na sprawie w wideokonferencji w sądzie. Jego mina, wyraz twarzy – tak, jakby nie miał nic sobie do zarzucenia. Jeszcze wcześniej przyszło pismo, że pił, brał, ale poddał się leczeniu. W sądzie opowiedziałam wszystko. Oskarżony Grzegorz. S spuścił tylko głowę, nic nie powiedział, milczał z takim dziwnym uśmiechem, ten uśmiech był najgorszy z tego wszystkiego.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">Tam było 5 telefonów, 2 laptopy, dyski twarde – sztuk nie pamiętam, pen drive’y było chyba z 8 sztuk. Nie wiem jakie były tam treści, są odrębne postepowania. Nie byłam też na wszystkie rozprawy wzywana.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">Ciężko mi było to wszystko zapamiętać, tym bardziej, że to długo się ciągnęło. Na sprawie sądowej ostatecznej, gdzie ja byłam, bo to była wideokonferencja ze mną, nie bronił się wcale przy moich zeznaniach, nic a nic. <u>Miał dwóch adwokatów,</u> którzy też milczeli, nie mieli pytań do mnie. Większość pytań zadawał prokurator, który miał dowody w postaci moich pierwszych zeznań, zdjęć z nagrań i tego, że G.S. się przyznał, że to miało miejsce, bo pił i brał. To jednak go dalej nie tłumaczyło.</span><br>&nbsp;</p><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);"><strong>Martyna (fragment nr 3)</strong></span></p><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">Osobiście zaczęłam go śledzić i sprawdzać w różnych portalach. Znalazłam go jeszcze na fotce.pl pod różnymi nickami, ale zdjęcia te same, różne lokalizacje. Czyli ciągnął to dalej...</span><br>&nbsp;</p><p><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);"><strong>Martyna (fragment nr 4)</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">Jak ja czytałam, co on pisał do mnie, to był dla mnie szok. Później po numerze telefonu sprawdziłam go w Google, okazało się, że prowadził warsztaty w Złotowie, dzieci brały w tym udział. Patrząc na jego wzrok ze zdjęć z dziećmi i pamiętając jego wzrok z rozmowy na video, jak ze mną rozmawiał, to był ten sam wzrok, zimny, pusty i cieszący się, słuchając i patrząc na dzieci. Dzięki rozmowie video zrobiłam zdjęcie ekranu i jego twarzy, co też pomogło policji.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);"><u>Mam nadzieję, że ludzie, zamiast siedzieć bezczynnie wezmą przykład ze mnie. Czasami wystarczy chwila poświęconego czasu, żeby uratować dziecko, swoje i innych. Najgorsze jest to, że patrząc na niego, wiem, że on wyjdzie i dalej będzie próbował to robić. Nie mogę pojąć, jak jego partnerka może dalej być, czekać, bronić go, dla mnie jest tak samo winna.</u></span><br><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);"><strong>Epilog</strong></span><br><br><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">Grzegorz S siedział w areszcie przez 5 miesięcy. Odosobnienie zostało uchylone we wrześniu 2025 roku. Odpowiadał więc z wolnej stopy! Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Złotowie pod sygnaturą II K 409/24. Prezes Sądu Rejonowego w Złotowie sędzia Tomasz Wałczuk potwierdził (w piśmie skierowanym 10 marca 2026 r. do naszej redakcji) prawomocność wyroku zapadłego 23 lipca 2025 roku (wydanego przez asesora Karola Dosza). <u>Jest on prawomocny od 17 grudnia 2025 roku! </u>Na jego mocy Grzegorz S ze Złotowa otrzymał 2 lata i 2 miesiące pozbawienia wolności.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">Warto podkreślić, że na poczet kary zaliczono mu areszt tymczasowy (trwał od 24 kwietnia 2024 do13 września 2024), co oznacza przewidywane wyjście z zakładu karnego 4 listopada 2027 r. Sąd orzekł dodatkowe środki karne: 10 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym, 7-letni zakaz pracy z małoletnimi (edukacja, opieka, leczenie), 5-letni zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej (min. 50 m) i kontaktu, oraz przepadek telefonu komórkowego.</span><br>&nbsp;</p><p>Właściwe postępowanie jednej osoby przełamało mur milczenia. Czy wyrok sądu będzie miał charakter odstraszający? Oceńcie Państwo sami.</p><p>Warto jednak zauważyć, że czas płynie szybko. Odliczanie trwa od 24 września 2024 roku – to wtedy skazany trafił do aresztu. Na poczet kary zaliczono mu więc 4 miesiące i 20 dni już odbytego pozbawienia wolności. W polskim systemie prawnym skazany może ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie po odbyciu co najmniej połowy kary (art. 77 § 1 Kodeksu karnego). W przypadku kary 2 lat i 2 miesięcy (łącznie 26 miesięcy) minimalny okres uprawniający do złożenia takiego wniosku wynosi 13 miesięcy. Od tego okresu należy odjąć wskazane 4 miesiące i 20 dni.</p><p>Przewidywany koniec wykonywania kary przypada w tym przypadku na 4 listopada 2027 roku. O warunkowe przedterminowe zwolnienie skazany będzie się mógł ubiegać się około 13 miesięcy przed tą datą, czyli w przybliżeniu w październiku 2026 roku. Samo spełnienie wymogu czasowego nie gwarantuje jednak zwolnienia – sąd penitencjarny ocenia m.in. postawę skazanego, przebieg odbywania kary oraz prognozę kryminologiczną.</p><p>W obu tych perspektywach czasu niewiele pozostaje miejsca na utratę czujności. <span style="background-color:rgb(255,255,255);color:rgb(0,0,0);">Uważajcie na dzieci i zgłaszajcie wszelkie tego typu przypadki na policję. Także do naszej redakcji. Nie boimy się bowiem "drogich kancelarii".</span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Nagle zdechło około 250 świń]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3684,nagle-zdechlo-okolo-250-swin</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3684,nagle-zdechlo-okolo-250-swin</guid>
            <pubDate>Wed, 11 Mar 2026 10:20:00 +0100</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-nagle-zdechlo-okolo-250-swin-1773309570.png" type="image/png" medium="image" /><description>W gminie Łobżenica pod Piłą doszło do tragicznego incydentu w chlewni, padło od 200 do 250 świń</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Tragedia na fermie: Awaria rurociągu z karmą zatruła inwentarz siarkowodorem z szamba</strong></p><p>W gminie Łobżenica pod Piłą doszło do tragicznego incydentu w lokalnej chlewni, gdzie siarkowodór spowodował śmierć od 200 do 250 sztuk trzody cjlewnej.&nbsp;</p><p>Zgłoszenie wpłynęło do straży pożarnej około godziny 11:30 – w gospodarstwie w Kruszkach (gm. Łobżenica) zerwała się rura podająca paszę, która wysypała się do szamba. W wyniku reakcji chemicznej uwolnił się siarkowodór, śmiertelny dla zwierząt gaz. Na miejsce skierowano siedem zastępów straży, w tym jednostkę ratownictwa chemiczno-ekologicznego z Piły, oraz lekarzy weterynarii.</p><p>Strażacy potwierdzają, że nikt z ludzi nie ucierpiał w tym zdarzeniu.</p><p>Akcja trwała kilka godzin i skupiała się na zabezpieczeniu miejsca oraz badaniu przyczyn. Siarkowodór, znany jako toksyczny gaz powstający w szambach i instalacjach hodowlanych, był główną przyczyną zgonów zwierząt. Weterynarze oceniali skalę strat, szacowaną wstępnie na 200-250 sztuk świń.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Udana wystawa pasji w Pile]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3680,udana-wystawa-pasji-w-pile</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3680,udana-wystawa-pasji-w-pile</guid>
            <pubDate>Sun, 08 Mar 2026 18:00:00 +0100</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-udana-wystawa-pasji-w-pile-1772994505.png" type="image/png" medium="image" /><description>W Pile odbyła się wystawa „Podziel się swoją pasją”, która przyciągnęła liczne grono mieszkańców. Impreza cieszyła się ogromnym zainteresowaniem wśód odwiedzających</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Wystawa okazała się bardzo udana, odwiedzający dopisali, panowała świetna atmosfera. Pojawiły się nowe twarze wśród wystawców, szczególnie młodzi adepci pasji; najmłodszy uczestnik miał zaledwie 13 lat. Rozpiętość wieku była imponująca, a wszyscy bawili się wybornie. Mimo Dnia Kobiet, panie tego dnia też znalazyły czas i licznie &nbsp;odwiedziły wystawę.&nbsp;</p><figure class="image"><img src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/03/08/wystawa.png"></figure><p>Pasje mieszkańców okazały się niezwykle różnorodne: od militariów, starych fotografii i butelek z lat ubiegłych, po pamiątki z kolekcjonerstwa, bagnety, gry, modele sklejkowe i z klocków, broń białą, miecze, a nawet motocykl SHL. Każdy stoisko przyciągało wzrok i zachęcało do rozmów.</p><p>Już od samego początku osobiście wszystkie stoiska odwiedziła pani prezydent Piły, Beata Dudzińska. Przeprowadziła wyczerpujące rozmowy z wystawcami, okazując zainteresowanie każdej ekspozycji.&nbsp;</p><p>Zapraszamy czytelników do galerii zdjęć z wydarzenia – prześlijcie swoje fotki na redakcyjny adres, by uzupełnić relację!</p><p>(artykuł w trakcie edycji)&nbsp;</p><p>&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Gun &amp; Shooting Expo Gdzie pasja spotyka się z profesjonalizmem]]></title>
            <link>https://www.77400.pl/artykul/3678,gun-amp-shooting-expo-gdzie-pasja-spotyka-sie-z-profesjonalizmem</link>
            <guid>https://www.77400.pl/artykul/3678,gun-amp-shooting-expo-gdzie-pasja-spotyka-sie-z-profesjonalizmem</guid>
            <pubDate>Thu, 05 Mar 2026 20:10:00 +0100</pubDate><media:content url="https://static2.77400.pl/data/articles/xga-16x9-gun-shooting-expo-gdzie-pasja-spotyka-sie-z-profesjonalizmem-1772743165.png" type="image/png" medium="image" /><description>Gun &amp; Shooting Expo najważniejsze w Polsce targi poświęcone broni, strzelectwu i bezpieczeństwu, w pełni zgodne z obowiązującymi przepisami prawa.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p>Ekipa ExpressTV z regionu złotowskiego odwiedziła w dniach 3-5 marca targi Gun &amp; Shooting Expo w Ptak Warsaw Expo w Nadarzynie pod Warszawą. To pierwsze w Polsce tak duże wydarzenie poświęcone broni cywilnej, akcesoriom strzeleckim i bezpieczeństwu osobistemu, które przyciągnęło około 5000 zwiedzających i ponad 90 wystawców na 15 000 m² powierzchni.</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/03/05/sala-gun-shooting.png" width="1920" height="1080"></figure><p>Na stoiskach prezentowano broń palną do celów sportowych, łowieckich, kolekcjonerskich i ochrony osobistej, amunicję, optykę, sejfy klasy S1 oraz symulatory strzeleckie VR i laserowe.&nbsp;</p><figure class="image"><img style="aspect-ratio:1920/1080;" src="https://static2.77400.pl/data/wysiwig/2026/03/05/concept.png" width="1920" height="1080"></figure><p>Wśród wystawców znaleźli się m.in. Wojskowe Przedsiębiorstwo Handlowe Sp. z o.o., Garand Defense Company, Milisystem S.A., a także lokalne firmy jak Klub Strzelecki "Cel" w Grójcu czy dzikaknieja.pl. Nasi reporterzy porozmawiali z przedstawicielami firm o trendach w branży, w tym o innowacyjnych systemach treningowych i zgodności z ustawą o broni.</p><p>Targom towarzyszył bogaty program merytoryczny, w tym International Security &amp; Firearms Forum z udziałem ekspertów jak Thomas “Drago” Dzieran – pierwszy Polak w US Navy SEALs – oraz Paweł “Naval” Mateńczuk z GROM-u. Odbyły się panele o taktyce strzeleckiej, dronach, obronie cywilnej i arena laser tag Battlezone Arena. Pokazy warsztatowe i Drone Industry Summit przyciągały tłumy entuzjastów strzelectwa i bezpieczeństwa.</p><p>To wydarzenie pokazuje rosnące zainteresowanie odpowiedzialnym strzelectwem w Polsce, z naciskiem na legalność i innowacje.</p><p>Gun &amp; Shooting Expo to wyjątkowe wydarzenie, które łączy producentów, dystrybutorów, ekspertów i entuzjastów – wszystkich, dla których broń to sport, pasja kolekcjonerska, narzędzie pracy lub element ochrony osobistej. Tworzy platformę wymiany wiedzy i doświadczeń w ramach legalnego i odpowiedzialnego posiadania broni.</p><p><a href="https://gunshootingexpo.com/">Gun &amp; Shooting Expo 2026 – premierowa edycja.</a></p><p>3–5 marca 2026 w Ptak Warsaw Expo odbyło się wyjątkowe wydarzenie poświęcone broni cywilnej, strzelectwu i bezpieczeństwu osobistemu.&nbsp;</p><p>Targi połaczyły producentów, ekspertów oraz pasjonatów odpowiedzialnego i legalnego posiadania broni.</p><p><img src="https://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/tf3/1/16/1f539.png" alt="🔹" width="16" height="16">&nbsp;</p><p>• ponad 90 wystawców i tysiące odwiedzających</p><p>• 25 prelekcji i debat o bezpieczeństwie i nowych technologiach</p><p>• prezentacje sprzętu, optyki, systemów treningowych i rozwiązań ochronnych</p><p>• spotkania z ekspertami i praktykami bezpieczeństwa</p><p><img src="https://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/t7e/1/16/1f3a4.png" alt="🎤" width="16" height="16"> Wśród gości specjalnych m.in.:</p><p>Jacek Bartosiak, Thomas &nbsp;Drago Dzieran oraz Paweł "Naval" Mateńczuk.</p><p>Wydarzenie jest częścią European Safety &amp; Defence Week – największej w Polsce platformy spotkań branży bezpieczeństwa, technologii i obronności.</p><p><img src="https://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/t51/1/16/1f449.png" alt="👉" width="16" height="16"> To miejsce dla profesjonalistów, służb, kolekcjonerów i wszystkich zainteresowanych nowoczesnych podejściem do bezpieczeństwa.</p><big style="text-align:right;">International Security &amp; Firearms Forum</big><big style="text-align:right;">Konferencja broni cywilnej, akcesoriów i bezpieczeństwa osobistego</big><big>&nbsp;</big><big>Targi broni cywilnej, akcesoriów i bezpieczeństwa osobistego</big><p><a href="https://www.facebook.com/hashtag/gunandshootingexpo?__eep__=6&amp;__cft__[0]=AZYUWGAPjLuh5eZ4tUQjRmpxqkqfVuhtft-pyTBDP8dYZnu20gNq9pFg_yDCTuzoWXvmy4fitS0e6FnCcNvc7PyfpYTTrVOZvOxYmTIWqRj6Uz3irVEm_bvX-ShEhzX1MYCAx53PvzgX4AMJcvi1dlA7WqkfxJYOe1BwLkDuxgGTyiuJPgtU11BOYWNnV0U8J5c&amp;__tn__=*NK-R"><strong>#GunAndShootingExpo</strong></a> <a href="https://www.facebook.com/hashtag/bezpiecze%C5%84stwo?__eep__=6&amp;__cft__[0]=AZYUWGAPjLuh5eZ4tUQjRmpxqkqfVuhtft-pyTBDP8dYZnu20gNq9pFg_yDCTuzoWXvmy4fitS0e6FnCcNvc7PyfpYTTrVOZvOxYmTIWqRj6Uz3irVEm_bvX-ShEhzX1MYCAx53PvzgX4AMJcvi1dlA7WqkfxJYOe1BwLkDuxgGTyiuJPgtU11BOYWNnV0U8J5c&amp;__tn__=*NK-R"><strong>#Bezpieczeństwo</strong></a> <a href="https://www.facebook.com/hashtag/strzelectwo?__eep__=6&amp;__cft__[0]=AZYUWGAPjLuh5eZ4tUQjRmpxqkqfVuhtft-pyTBDP8dYZnu20gNq9pFg_yDCTuzoWXvmy4fitS0e6FnCcNvc7PyfpYTTrVOZvOxYmTIWqRj6Uz3irVEm_bvX-ShEhzX1MYCAx53PvzgX4AMJcvi1dlA7WqkfxJYOe1BwLkDuxgGTyiuJPgtU11BOYWNnV0U8J5c&amp;__tn__=*NK-R"><strong>#Strzelectwo</strong></a> <a href="https://www.facebook.com/hashtag/warszawa?__eep__=6&amp;__cft__[0]=AZYUWGAPjLuh5eZ4tUQjRmpxqkqfVuhtft-pyTBDP8dYZnu20gNq9pFg_yDCTuzoWXvmy4fitS0e6FnCcNvc7PyfpYTTrVOZvOxYmTIWqRj6Uz3irVEm_bvX-ShEhzX1MYCAx53PvzgX4AMJcvi1dlA7WqkfxJYOe1BwLkDuxgGTyiuJPgtU11BOYWNnV0U8J5c&amp;__tn__=*NK-R"><strong>#Warszawa</strong></a> <a href="https://www.facebook.com/hashtag/targi?__eep__=6&amp;__cft__[0]=AZYUWGAPjLuh5eZ4tUQjRmpxqkqfVuhtft-pyTBDP8dYZnu20gNq9pFg_yDCTuzoWXvmy4fitS0e6FnCcNvc7PyfpYTTrVOZvOxYmTIWqRj6Uz3irVEm_bvX-ShEhzX1MYCAx53PvzgX4AMJcvi1dlA7WqkfxJYOe1BwLkDuxgGTyiuJPgtU11BOYWNnV0U8J5c&amp;__tn__=*NK-R"><strong>#Targi</strong></a></p> ]]></content:encoded></item></channel>
</rss>
