Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 18 lutego 2026 09:41

Ojciec prezydentowej Marii Kaczyńskiej

Podziel się
Oceń

W 2014 roku upamiętniliśmy Marię Kaczyńską w Złotowie. Okolicznościowa tablica znajduje się na budynku przy ulicy ks. Domańskiego 27. Byłem pomysłodawcą tego wydarzenia oraz współorganizatorem towarzyszących uroczystości. Między innymi wraz z Kamilem Ceranowskich zaprezentowaliśmy film "Masia na Krajnie", który opowiada o związkach żony Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego z naszym regionem.
Ojciec prezydentowej Marii Kaczyńskiej

Źródło: Piotr Tomasz Facebook (ze zbiorów Bohdana Pierzyńskiego i Romana Rożeńskiego)

Powojenna historia północnej Wielkopolski jest niezwykle ciekawa. Kryje ponadto wiele tajemnic, które stanowią ogromne wyzwanie dla historyków-regionalistów. Jedna z zagadek dotyczy działalności żołnierzy mjr. Łupaszki. Czy przebywali i podejmowali działania na obszarze północnej Wielkopolski? Zbyt ubogi materiał archiwalny nie pozwala na jednoznaczną odpowiedź na powyższe pytanie. Znacznie łatwiej za to prześledzić dzieje osób, które mieszkały w naszym regionie i miały związek z tą legendarną formacją. Jedną z nich był Czesław Mackiewicz - ojciec Prezydentowej Marii Kaczyńskiej.

Rodzina Mackiewiczów bardzo mocno doświadczyła okrucieństwa ze strony wyznawców dwóch lewicowych totalitaryzmów, narodowego-socjalizmu i komunizmu. Witold Mackiewicz został zamordowany przez NKWD 17 maja 1940 roku w Charkowie. Henryk Mackiewicz (ps. „Dzięcioł”) zginął wraz z osiemnastoma żołnierzami mjr. Szendzielarza w styczniu 1943 roku, walcząc z Niemcami pod Worzianami. Wilhelmina Mackiewicz, związana z Wileńską Brygadą AK (według relacji Lidii Lwow Eberle ps. „Lala”), była represjonowana przez komunistów. Józef Mackiewicz został zesłany na Syberię, walczył później w Armii gen. Andersa pod Monte Cassino. Mieczysław Mackiewicz więziony był w obozie w Ostaszkowie, uniknął śmierci tylko dzięki posiadaniu niskiego stopnia wojskowego. Na tej liście znajduje się również Czesław Mackiewicz - ojciec Prezydentowej, który walczył w kampanii wrześniowej 1939 roku. W jej trakcie był nawet ranny. Podczas okupacji zaangażował się w działalność konspiracyjną na Kresach Wschodnich II Rzeczpospolitej. Należał do Wojskowej Organizacji „Wilki” i nosił w niej pseudonim „Szczygieł”. 

8 maja 1945 roku teoretycznie zakończyła się II wojna światowa w Europie. Polakom nie dane było jednak cieszyć się wolnością. Szczególnie dramatyczna sytuacja dotyczyła "Kresowian". Aneksja tych terytoriów przez ZSRS została bowiem usankcjonowana na forum międzynarodowym, co było naturalną konsekwencją zmowy wielkich mocarstw. Dlatego wielu mieszkańców wschodnich terenów II Rzeczpospolitej stanęło przed trudnym wyborem: pozostanie na miejscu (co groziło np. wysiedleniem na Syberię) lub wyjazd na tzw. Ziemie Odzyskane.

Czesław Mackiewicz wraz z żoną Lidią i dziećmi (Marią i Konradem) zdecydowali się opuścić zamieszkiwaną od pokoleń Wileńszczyznę. Wybrali kierunek na zachód. Kolejną przystanią w ich życiu stała się położona w pobliżu Człuchowa piękna leśniczówka nad Brdą. Warto nadmienić, że to właśnie w tych okolicach w sierpniu 1953 roku swoją kajakową przygodę rozpoczynał ks. Karol Wojtyła – późniejszy Papież Jan Paweł II - o czym przypomina m.in. kamienny pomnik w miejscowości Nowa Brda.

Malownicza sceneria tamtejszych ziem urzekła Mackiewiczów. Niewątpliwie znakomicie zaaklimatyzowali się w nowym miejscu. Świadczą o tym liczne spotkania towarzyskie, które stały się ich udziałem. Relacje z tego rodzaju wizyt zawiera książka Lidii Stanisławczyk „Ostatni krzyk”. Odnajdujemy w niej np. opis pobytu Szymona Kobylińskiego (słynny grafik, rysownik, karykaturzysta), który wraz z grupą studentów gościł w leśniczówce u Mackiewiczów. Powstała wówczas piosenka „Jak szybko mija życie, jak szybko mija czas, za rok, za dzień, za chwilę, razem nie będzie nas, a pana Mackiewicza, co mile przyjął nas – za rok być może przecie, ujrzymy jeszcze raz”. Tego rodzaju sielankowa atmosfera nie trwała jednak długo. Wśród licznych gości odwiedzających Mackiewiczów nad Brdą znalazła się bowiem Regina Żylińska Mordas ps. „Regina”.

Podczas niemieckiej i sowieckiej okupacji była niezwykle odważnym żołnierzem, łączniczką najpierw w Brygadzie „Narocz” por. Antoniego Burzyńskiego ps. „Kmicic”, a następnie w 5. Wileńskiej Brygadzie AK, dowodzonej przez mjr. Zygmunta Szendzielarza ps. „Łupaszka”. Niebywale męstwo z okresu niemieckiej okupacji Regina Żylińska przekreśliła jednak faktem współpracy z komunistami. Jej agenturalna działalność datuje się od wiosny 1946 roku, kiedy to została aresztowana przez WUBP w Gdańsku. To moment przełomowy w jej życiorysie. Otwiera bowiem rozdział działalności na rzecz komunistów, który zapisze się cierpieniem i śmiercią wielu osób. Wydała m.in. łączniczkę Danutę Siedzikównę ps. „Inka” oraz Feliksa Selmanowicza ps. „Zagończyk”. Na liście jej ofiar znalazł się także Czesław Mackiewicz, którego odwiedziła jesienią 1946 roku. Warto nadmienić, że ten były leśniczy z miejscowości Narocz (gmina Kobylnik, powiat Postawy) znał osobiście wielu partyzantów z terenu Wileńszczyzny. Spotykał się m.in. z „Roninem”, „Kmicicem”, „Łupaszką”, „Lalą” oraz wspomnianą wyżej „Reginą”.

Żylińska, zeznając przed UB jesienią 1948 roku, tak charakteryzowała Mackiewicza: „znam go od 1943 roku, jest oddany dla organizacji, „Łupaszka” ma do niego zaufanie”. Dalej wspominała, że w 1946 roku od mjr. Szendzielarza otrzymała polecenie kontaktu z Mackiewiczem w miejscowości Nowa Brda koło Człuchowa. Nie dotarła tam jednak z powodu aresztowana. Podczas przesłuchania w 1948 roku opowiedziała ponadto o swojej wizycie u Mackiewiczów jesienią 1946 roku. Zeznała, że Czesław opowiedział jej wówczas o żołnierzach mjr. „Łupaszki”, którzy w maju 1946 roku byli w pobliżu jego domu. Mackiewicz miał ich poinformować o przebywających w tym czasie w leśniczówce funkcjonariuszach UB, którzy szykowali zasadzkę.

W tym miejscu należy nadmienić, że tego rodzaju sytuacja rzeczywiście miała miejsce. Funkcjonariusze organów bezpieczeństwa przebywali bowiem w leśniczówce Mackiewiczów przez kilka dni. Oficjalnie podawali się za uczestników akcji siewnej. Czesław Mackiewicz zdawał sobie jednak sprawę, że to tylko kamuflaż. Rozpoznał bowiem dwóch funkcjonariuszy milicji z Człuchowa. Wymienieni „uczestnicy akcji siewnej” nie utrudniali domownikom swobodnego przemieszczania się. Podczas jednego z wyjazdów Mackiewicza do Nadleśnictwa Niedźwiady z siedzibą w Bielsku Pomorskim, miało miejsce wspomniane wyżej spotkanie z żołnierzami Łupaszki. Zdarzenie to obserwowali z pewnej odległości pracownicy nadleśnictwa: Antoni Stępień oraz Antoni Brodziński. Czesław Mackiewicz, który jako jedyny rozmawiał z żołnierzami podziemia, poinformował później leśników, że to było wojsko polskie, które pytało jedynie o drogę do Przechlewa.

Niewątpliwie zeznania Reginy Żylińskiej Mordas przyczyniły się do aresztowania Czesława Mackiewicza. Nastąpiło ono jesienią 1948 roku w ramach akcji „X”, która wymierzona była w Wileński Okręg Armii Krajowej. Śledztwo prowadził m.in. oficer śledczy WUBP w Szczecinie, Henryk Braciszewski. Wyrok w sprawie Czesława Mackiewicza zapadł 24 stycznia 1949 roku. Wojskowy Sąd Rejonowy w Szczecinie skazał go na 5 lat więzienia, przepadek mienia oraz utratę praw publicznych na 3 lata. Karę pozbawienia wolności na podstawie amnestii z 1947 roku darowano. Znacznie dotkliwsze okazały się za to kary dodatkowe, które w konsekwencji doprowadziły do utraty pracy i miejsca zamieszkania. Czesław Mackiewicz nie mógł bowiem dalej wykonywać zawodu leśniczego, nie mając prawa dostępu do broni. To spowodowało konieczność opuszczenia leśniczówki i szukania nowego miejsca do życia. Wybór padł na Złotów.

Mackiewiczowie zamieszkali w kamienicy przy ulicy Domańskiego 27. Początkowo utrzymywali się jedynie z pensji Lidii, która pracowała jako nauczycielka. Czesław Mackiewicz miał bowiem duże kłopoty ze znalezieniem pracy, co było pokłosiem wyroku skazującego. W końcu udało mu się objąć stanowisko brakarza karpiny w Państwowej Agencji Produktów Drzewnych w Złotowie. Wydaje się, że Mackiewiczowie dość dobrze zaaklimatyzowali się również w Złotowie. Przykładem nawiązanie szeregu nowych przyjaźni. Szczególnie bliskie relacje utrzymywali zwłaszcza z rodzinami Pierzyńskich i Rożeńskich. Były wspólne wyjazdy, pikniki oraz konsumpcja legendarnych nalewek, z produkcji których słynął Czesław Mackiewicz. Pomimo względnej stabilizacji, w 1951 roku Mackiewiczowie zdecydowali się jednak opuścić Złotów. Wyjechali do Rabki. W opracowaniach historycznych tłumaczy się powyższą decyzję tym, że dzieci (Maria i Konrad) chorowały często na płuca. Niewykluczone, że nie był to jedyny powód.

Wpływ na postępowanie Mackiewiczów mogło mieć również to, że Czesławem zainteresowała się bliżej „złotowska bezpieka”. Na poparcie tej tezy można przytoczyć raport z 25 września 1951 roku, który sporządzony został przez Kazimierza Suchackiego - funkcjonariusza UB z Referatu III. Dotyczył on rozpracowania obiektowego byłych członków Wileńskich Oddziałów AK. W zachowanych dokumentach akcji o kryptonimie „500” znalazły się m.in. wytyczne dla Jana Klejnowskiego - funkcjonariusza PUBP w Złotowie. Dotyczyły one Czesława Mackiewicza. Przełożony nakazywał Klejnowskiemu m.in. podstawić kontakt poufny o ps. "Karol" w celu uzyskania wiadomości o figurancie oraz poprzez posterunek MO uzyskać szczegółowy wywiad dotyczący figuranta (ustalić jego kontakty i charakter tych kontaktów). Wydaje się wielce prawdopodobne, że Czesław Mackiewicz nie podejmował w tym czasie żadnych wrogich działań wobec władzy ludowej. Oczywiście w okresie apogeum stalinizmu w Polsce w najmniejszym stopniu nie gwarantowało to bezpieczeństwa.

W 1956 roku nastąpiła tzw. odwilż październikowa. Komuniści na krótko zliberalizowali swoje rządy w Polsce, stwarzając nawet pozory rozliczenia się ze stalinizmem. Uwolniono z więzień i internowań większość więźniów politycznych i duchowieństwa, w tym kard. Stefana Wyszyńskiego. Skazani uzyskali także możliwość rehabilitacji. Z tego ostatniego przywileju skorzystał również Czesław Mackiewicz. 13 czerwca 1959 roku Sąd Najwyższy w Warszawie na posiedzeniu niejawnym wydał orzeczenie, którym uchylił wyrok Wojskowego Sądu Rejonowego w Szczecinie z dnia 24 stycznia 1949 roku. Od tego momentu Czesław Mackiewicz, w świetle prawa PRL, uchodził za osobę nie karaną. Wkrótce odzyskał też prawo dostępu do broni, a to z kolei umożliwiło mu powrót do zawodu leśniczego.

W Rabce nie miał jednak możliwości realizacji się w tej profesji. Na jego szczęście Andrzej Dmochowski (kolega z gimnazjum w Święcianach), który wówczas pracował w Ministerstwie Leśnictwa, załatwił mu pracę leśniczego w Małym Buczku koło Złotowa. W 1961 roku Mackiewicz ponownie powrócił więc na Krajnę. Żona Lidia zdecydowała się jednak pozostać w Rabce. W tym mieście wykonywała bowiem pracę nauczycielki sanatoryjnej. Maria i Konrad również nie opuścili tej górskiej miejscowości. Niewykluczone, że nie doprowadziło to do rozluźnienia więzów rodzinnych. Na przykład dzieci wielokrotnie odwiedzały ojca w Małym Buczku oraz Kujanie (powiat złotowski). O tych wizytach opowiadał m.in. leśniczy Edmund Gniot w filmie „Masia na Krajnie” (autorstwa Piotra Tomasza i Kamila Ceranowskiego). Dokument dostępny jest na portalu You Tube.

16 lutego 1976 roku, Czesław Mackiewicz wraz z jednym z pracowników nadleśnictwa jechał z Kujania do Złotowa. Na chwilę zatrzymał się u Edmunda Gniota. Później okazało się, że była to ostatnia rozmowa dwóch przyjaciół. Tuż przed Złotowem samochód kierowany przez Mackiewicza wpadł w poślizg i stoczył się z nasypu przy wiadukcie kolejowym. W następstwie wypadku Mackiewicz uderzył się o kierownicę, a złamane w ten sposób żebra przebiły mu płuca. Pomimo tych obrażeń opuścił auto i dotarł o własnych siłach do szpitala w Złotowie. W nocy zmarł jednak na skutek odmy i błędów lekarzy (wykazał to wytoczony przez Konrada Mackiewicza proces sądowy). Został pochowany na cmentarzu w Człuchowie.

Czesław Mackiewicz był ojcem Marii Mackiewicz. Ta w 1978 roku wyszła za mąż za Lecha Kaczyńskiego – Prezydenta RP w latach 2005-2010. Pierwsza Dama RP mieszkała w Złotowie w latach 1949-51. Później wielokrotnie odwiedzała Krajnę, zapisując się w pamięci wielu mieszkańców naszego regionu. W 2014 roku byłem pomysłodawcą Jej upamiętnienia w Złotowie. Inicjatywa spotkała się z miłym przyjęciem przez mieszkańców. Natomiast obojętność wykazały ówczesne władze miasta (ze Stanisławem Wełniakiem na czele). Podobnie rzecz się miała z lokalnymi politykami (niektórzy z nich to obecnie liderzy tzw. "Zjednoczonej Prawicy"). Doświadczyłem również sabotowania projektu, co miało związek z ambicjonalnym podejściem do niego przez niektórych liderów tzw. prawicy. Dodam jeszcze, że cały pomysł udało się zrealizować bez korzystania ze środków publicznych! Zasługa w tym m.in. wielu mieszkańców naszego regionu. 

Tablica pamiątkowa poświęcona Marii z Mackiewiczów Kaczyńskiej umieszczona została na budynku przy ulicy Domańskiego 27. Warto odwiedzić to miejsce i oddać w ten sposób nie tylko hołd byłej Pierwszej Damie Rzeczpospolitej Polskiej, ale także całej rodzinie Mackiewiczów, która zapisała chlubną kartę w historii walk o niepodległość naszego kraju.


Link do filmu dokumentalnego "Masia na Krajnie". Kliknij tutaj: "Masia na Krajnie"

Link do relacji z odsłonięcia tablicy poświęconej Marii Kaczyńskiej. Kliknij tutaj: odsłonięcie tablicy

 

 

źródła:

materiały IPN

Zbiory Bogdana Pierzyńśkeigo

Zbiory własne autora

Zbiory Romana Rożeńskiego

Barbara Stanisławczyk, Ostatni Krzyk, Wydawnictwo Rebis


Napisz komentarz

Komentarze

Wykaz 13.11.2024 06:59 PM
https://cru.zlotow.pl/index2024.php

Halina 13.11.2024 08:50 PM
Ty WYKAZ jestes oszustemZydem z Los Angeles więc tak szukaj rodziny ,jak twój syn w szpitalu.To jest kłamstwo aby tylko kogoś wziąć nalitość i aby ci wysłali pieniądze ,nawet małe a ty to konto bankowe opróżnisz całe. Spieprzaj Zydku do bogategoIzraela niech ci swoi dadzą.Znamy takich oszustów co opróżniają konta bankowe Polaków. jak masz syna to twoim obowiązkiem jest go utrzymać .My ci go nie spłodziliśmy i nie oszukuj ludzi na całym swiecie.

Carlos 25.08.2024 01:39 PM
To moje świadectwo o tym, jak w końcu dołączyłem do nowego porządku świata, Illuminati, po tym, jak próbowałem dołączyć przez ponad 2 lata, ale oszuści kilkakrotnie wyłudzili ode mnie pieniądze. Tak długo szukałem możliwości dołączenia do Illuminati, ale oszuści wciąż zabierali mi pieniądze, aż do początku tego roku, kiedy spotkałem się online z Lordem Felixem Morganem. Skontaktowałem się z nim i wszystko mu wyjaśniłem, a on polecił mi użytą rejestrację, zapłaciłem za dużego członka, aby mnie wciągnął, zostałem zainicjowany w World Order i otrzymałem kwotę 4 000 000 dolarów amerykańskich po zakończeniu inicjacji. Jestem bardzo szczęśliwy! I obiecuję rozpowszechniać dobrą pracę Lorda Felixa Morgana. Jeśli jesteś zainteresowany dołączeniem do nowego porządku świata Illuminati już dziś, skontaktuj się z Lordem Felixem już dziś, jest on twoją najlepszą szansą na uzyskanie członkostwa w Illuminati, którego zawsze pragniesz. Skontaktuj się z Lordem Felixem Morganem E-mail: [email protected] lub Whatsapp +447918641801

xyz 13.11.2024 08:55 PM
Ale Polacy nie potrzebują obrzezania.Zły adres wybrałes.jedz do Izraela tam masz dużo do obrzezania.Zydzi obrzezani po stosunku nie myją się ,śmierdziuchy.

novotnyradex'gmail.com 20.02.2024 11:36 AM
Komentarz zablokowany

novotnyradex'gmail.com 20.02.2024 11:35 AM
Komentarz zablokowany

zachmurzenie umiarkowane

Temperatura: -6°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 1011 hPa
Wiatr: 7 km/h

ReklamaMarcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: JózefTreść komentarza: Pani Halina do " nadętego " napisała na czym polega łatwość życia bez rozwoju i samodzielności. "Katering i czekanie na posiłek", nie może być wzorem ani motywacja dla tych którzy przejmą spółdzielnię po ogłoszeniu jej upadłości. Działalność Rolnika w likwidacji nie wchodzi w grę bo na tym tylko ucierpią ludzie. Spółdzielnia jak pani pisze, musi zamknąć rozdział swojej działalności w dotychczasowej formie poprzez ogłoszenie upadłości. Prokuratura powinna sprawdzić jej działalność co najmniej od 20 lat a Sąd rozstrzygnąć kto, lub co jest powodem obecnej sytuacji. Po tym dopiero udziałowcy spółdzielni wiedząc na czym stoją i znając wartość majątku, mogą zacząć od nowa z nowym znakiem firmowym zakładu, spółdzielni, powołać nowy zarząd dla nowej firmy o podobnym profilu działania na rynku dla mieszkańców powiatu, tym samym swojego rozwoju. Oczywiście że mogła by to być inicjatywa rodzinna ale to na szeroką skalę nie ma racji bytu, bo jak widzimy po tym co się stało, mimo iż spółdzielnia kierowana przez rodzinę jak i stałych "zaufanych" latami, nie przyniosła nikomu korzyści. Zamiast wspólnie postarać się o wyciągnięcie spółdzielni z kłopotów, zaczęli obwiniać się nawzajem a to tylko może świadczyć o tym że w taki toksycznej atmosferze Spółdzielnia i tak by nie przetrwała.Data dodania komentarza: 17.02.2026, 18:15Źródło komentarza: Sprawa Spółdzielni Rolnik wymaga wyjaśnień – czy odwołanie to odwet za ujawnienie nieprawidłowości?Autor komentarza: do nadentego ale głupiegoTreść komentarza: przecież napisałam,że Spódz.Rolnik musi ogłosic upadłośc. Sa małżeństwa ,które prowadzą sklepy tylko we dwoje,nawet mam takich w rodzinie. Ale włączaj chłopie dowozu towaru-zaopatrzenia bo to inna Firma sie tym zajmuje. Jak chcesz obiad ?to dzwonisz i catering dowodzi. Takim cateringiem jest zaopatrzenie sklepów. jestes bardzo słabym w tym temacie. I wypraszam sobie "z całym szacunkiem" Jestes głupszy niżUstawa przewiduje. Nie umiesz dyskutowac z drugim człowiekiem tylko próbujesz kogos poniżac a nawet nie mapisałes ani swojego imienia ani swojego nazwiska i uważasz sie za kogo ? dupku jeden.Data dodania komentarza: 17.02.2026, 16:26Źródło komentarza: Sprawa Spółdzielni Rolnik wymaga wyjaśnień – czy odwołanie to odwet za ujawnienie nieprawidłowości?Autor komentarza: "Wszystkie grabie grabią do siebie "Treść komentarza: Pani Halino, z całym szacunkiem, ale pisze Pani o mrzonkach, które nie mają nic wspólnego z dzisiejszym rynkiem. Propozycja, by delikatesy prowadziło jedno małżeństwo, to przepis na szybkie zamknięcie interesu. Kto miałby tam siedzieć od rana do wieczora, w soboty i święta? Dwie osoby nie uciągną logistyki, dostaw i sprzedaży w 2026 roku, dbając o standardy, o których Pani marzy. ​Spójrzmy prawdzie w oczy: jeśli Spółdzielnia od 20 lat wykazuje zysk tylko dlatego, że wyprzedaje nieruchomości, a nie dlatego, że realnie zarabia na produkcji czy handlu, to ten model biznesowy jest martwy. Pudrowanie trupa nic nie da. ​Zamiast marzyć o 'rodzinnych sklepikach', jedynym rozsądnym i uczciwym rozwiązaniem dla udziałowców jest ogłoszenie upadłości, rzetelna wycena tego, co zostało, sprzedaż majątku po cenach rynkowych (a nie znajomym ) i sprawiedliwy podział pieniędzy między członków Spółdzielni. To jedyna droga, by ludzie odzyskali choć część swojego kapitału, zanim rada i kolejne nietrafione inwestycje przejedzą wszystko do zera.Data dodania komentarza: 17.02.2026, 13:17Źródło komentarza: Sprawa Spółdzielni Rolnik wymaga wyjaśnień – czy odwołanie to odwet za ujawnienie nieprawidłowości?Autor komentarza: HalinaTreść komentarza: Diabeł tkwi w szczegółach. Weźcie przykład ze Szpitala naszego jak teraz sobie radzi jak rzadzi jedna kobieta Dyrektor Szpitala.tak samo w Spółdzielni musi rzadzic jedna kobieta a nie "szkodniki z dawnych lat".Było minęło i nie wróci więcej.Ujawniać publicznie wady rządzacych ludzi ale po nazwisku bo kazdego trzeba rozliczyć indywidualnie,chocby w Sądzie.Uważam,że obecnie musicie "ogłosić upadłośc Rolnika" a po tem wznowić Nowymi Ludźmi na nowych zasadach i rejestracji w Sądzie powołanie Spółdzielni ROLNIK i otworzyc Delikatesy w Złotowie na ul.Wojska Polskiego ,zatrudniając tylko jedno małżeństwo z odpowiedzialnością ,na prowadzenie Delikatesów.Nie zatrudniac obcych .(osobiscie widziałam jak mnie próbowała oszukac na kasie bo chciałam cukierki mleczne,twarde a ona wbiła cukierki czekoladowe a jak zwróciłam jej uwage to skorygowała jej fałsz ale mnie nawet nie przeprosiła.Nie usłyszałam słowa przepraszam.) Na kiszonej kapuscie ,na woreczku naklejaja cukierki czekoladowe i jesli ktos jest z bardzo daleka lub bez okularów nie widzi błędu to tego nie reklamuje. (To ich nałóg kradzieżowy).Data dodania komentarza: 17.02.2026, 10:33Źródło komentarza: Sprawa Spółdzielni Rolnik wymaga wyjaśnień – czy odwołanie to odwet za ujawnienie nieprawidłowości?Autor komentarza: JaJebieXDTreść komentarza: To kurwa zainwestuj 🤣 jeszcze tego brakuje akby jakiś debil mowił komuś w co ma inwestować swój hajs xDData dodania komentarza: 16.02.2026, 13:35Źródło komentarza: WieśMac na wyciągnięcie ręki. McDonalds już wkrótce w Złotowie!Autor komentarza: MercosurTreść komentarza: A czego ty człowieku chcesz od Radawnicy? co tobie zrobili jej mieszkańcy że ich rejon nazywasz "Radawnickim Wałem"! Czy to że w sklepach Spółdzielni był chleb z ich piekarni, produkty mięsne, mięso i wędliny z ich masarni. Dlaczego w defraudację, oszustwa wplątujesz dostawców dobrych produktów, które mieszkańcy kupowali od dekad. Jeśli to ma być obrona byłej pani prezes to powinna ci podziękować za to że dołożyłeś jej dodatkowych kłopotów mówiących o jej niechęci do Radawniczan! Nie wiem czy ona za to też tobie pogratuluje. To poszło już za daleko a o winach obu prezesów jak już pisano, powinien rozstrzygnąć Sąd, tym bardziej że wiele zarzutów, które sami sobie stawiają mają odzwierciedlenie w tym co znajdowało się w puszcze pandory, która sami otworzyli.Data dodania komentarza: 16.02.2026, 10:55Źródło komentarza: Sprawa Spółdzielni Rolnik wymaga wyjaśnień – czy odwołanie to odwet za ujawnienie nieprawidłowości?