Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 11 października 2026 23:50

77400.pl

Reklama
OPINIE I KOMENTARZE
Autor komentarza: polecam lekobiorcy Treść komentarza: https://www.facebook.com/watch?v=1665657934886898 Autor komentarza: do Pigwy Treść komentarza: Dokładnie tak, jak piszesz! 😂 W Zalesiu spotkanie przecież dotyczyło nazwania ulic, a Pan i Pani, którzy na nie zawitali, przyjechali wprost z rezerwy budżetowej na kulturę, żeby zaprezentować program satyryczny pt. „Wiatraki i panele w naszej gminie – gwałtu, rety, będzie się działo!” 🎭 Zresztą po samych zdjęciach widać: na stołach ciasteczka, kawa, pełen piknik i wesoła pogadanka! ☕ 🍰 A tak zupełnie serio – przecież każdy mądry człowiek wie, że dzisiejsze generatory 3 MW są małe, kompaktowe i stawia się je na tyczkach bambusowych. A bambus, jak powszechnie wiadomo, rośnie maksymalnie do 26 metrów! 😉 Jedzmy więc Prince Polo i czekajmy spokojnie, aż odwiedzi nas Michał Kołodziejczak i posypie nam odpowiednio w śluzówkę... 🍫🌾😁 Autor komentarza: Gminny podpowiadacz Treść komentarza: Panie wójcie proponuję ten obszar wyłączyć z osnowy ekologicznej i zrobić tam uchwałę z planem na ogromne wiatraki i obszar dodatkowo pokryć panelami PV. Jeszcze poszedłbym dalej i pod ziemią przygotował wykopy do utylizacji odpadów starych instalacji oraz odpadów, które miały trafić do Kłodawy. Najważniesze, że Gmina Złotów zarobi, ale to zarobi porządnie. Podpowiadam lokalizację, tam bedziesz miał pan blisko osobiście dopilnować a po kadencji odwiedzać z wnukami na wyciagnięcie ręki. Nazwa: Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego gminy Złotów (uchwała nr XVII/138/2008) Uchwała: MPZP Nr: XVII/138/2008 Data uchwalenia: 2008-02-28 Status: prawnie wiążący lub realizowany Legenda: link Przeznaczenie: - strefa ochrony konserwatorskiej skupisk stanowisk archeologicznych RP.2 - teren użytkowania rolniczego i lasów RP.1 - teren użytkowania rolniczego i lasów znjadujących sie w strefie osnowy ekologicznej gminy Autor komentarza: Pigwa Treść komentarza: Czy władze Złotowa informowały o tym mieszkańców? Autor komentarza: Pigwa Treść komentarza: Mieszkańcy są kompletnie nieświadomi, parę osób słyszało jakieś plotki i tyle, w Blękwicie nikt nic nie słyszał o wiatrakach na 300 m wysokości, dojdzie do tego że ludzie na taczkach wywiozą wójta i jego radnych gdyby bez szerokiej debaty społecznej uchwalono MPZP z takimi zapisami Autor komentarza: kawałciula Treść komentarza: Zawilce też. Łopaty będą wyświetlać zawilce podczas słonecznych dni na oknach puryców. Autor komentarza: Doktor No Treść komentarza: Jeżeli prawdą jest, że te wiatraki mają mieć po 300 metrów to Pieczynek i Zalesie będą miały dyskotekę w godzinach przedpołudniowych, a Blękwit i część Złotowa - w godzinach popołudniowych. Migotanie cienia wykończy psychicznie nawet najmocniejsze głowy. Do tego infradźwięki i rezonans akustyczny. Oddział psychiatryczny w złotowskim szpitalu będzie wymagał znacznej rozbudowy :( Autor komentarza: Rolnik Treść komentarza: Miejscowość Pieczynek będzie w końcu miała nazwę adekwatną do swojej lokalizacji - zostanie upieczona. Latem kilkadziesiąt metrów od 80-hektarowej farmy ludzie będą się tam smażyć w 50 stopniach gorącego powietrza przy dominujących wiatrach zachodnich. Takie gigantyczne farmy fotowoltaiczne to się buduje na pustyni albo na nieużytkach a nie w pobliżu strefy zamieszkania, na ziemi rolnej. Tam są grunty orne IV klasy, więc nie wiem jak można tam planować fotowoltaikę. Ta sprawa bardzo brzydko pachnie Autor komentarza: Spoko wiatraki Treść komentarza: Tylko jeden ma mieć 260 metrów, który stanie koło Zawilców. Reszta turbin będzie miała 300 metrów. Autor komentarza: Przyjaciele z wiejskiej Treść komentarza: My tu w Wielkopolsce wiedzieliśmy więcej i szybciej o Kołodziejczaku. Szczególnie ci działo się w gnieźnieńskim biurze. Najwięcej wiedzy na poseł Kokainy Obywatelskie z Zakrzewa. Autor komentarza: Krótką pamięć Treść komentarza: Wybieracie niemca do władzy a potem się dziwicie, że macie ręce podnosić. Autor komentarza: Justyna Treść komentarza: Pani, która zapytała na sali o wpływ na zdrowie, została wyśmiana przez koordynatora że on wie lepiej i że nie ma badań. To jest odpowiedź? Każdy podobny gest czy próba była uciszana przez stanowczy głos kobiety, zanim ktokolwiek na dobre otworzył usta. Ad Rem. Inwestycja już wpływa na nasze zdrowie, choć nie stanął jeszcze żaden kolejny wiatrak. Mówię to z perspektywy mojej pracy i doświadczenia klinicznego . Słyszymy od wójta, że to ważne dla gminy, że gmina musi coś z tego mieć, że gdzieś te wiatraki muszą stać. A my nic nie wiemy. Nie ma planu, nie ma konkretów, rzuca nam się plik map i mówi że to nic pewnego, wszystko się może zmienić. Ludzie żyją w ciągłej niepewności, nie wiedzą, co stanie obok ich domów, ile będą warte ich działki i jak będzie wyglądało życie ich dzieci. Taki stres, bo tak trzeba to nazwać to nie jest wymysł. Żyjemy z podniesionym kortyzolem, który niszczy nas każdego dnia. A wszystko wskazuje na to, że ten stan potrwa długo. Negatywne skutki już odczuwamy, a na kolejne przyjdzie nam poczekać, bo w większym lub mniejszym stopniu na pewno nadejdą. Długo trwająca niepewność i poczucie, że nie ma się na nic wpływu, odbijają się na zdrowiu: na śnie, ciśnieniu, nerwach. Więc pytanie, czy ta instalacja będzie źle wpływać na nasze zdrowie, jest już nieaktualne. Ona już wpływa. Sam sposób, w jaki się nas o niej informuje, a raczej nie informuje, nam szkodzi. Dlatego apeluję do Pana Wójta i radnych: przestańcie trzymać ludzi w niewiedzy. Pokażcie dokumenty, mapy, odległości i hektary. Odpowiedzcie na pytania na piśmie. Jeśli to naprawdę dobra inwestycja, nie ma powodu niczego ukrywać. Zatroskana mieszkanka Autor komentarza: Mieszkaniec Złotowa Treść komentarza: Czy ten wójt oszalał? Te nowe dodatkowe wiatraki mają mieć po 260 metrów z łopatami. To będzie tam kilkanaście Pałaców Kultury. Z każdego miejsca w Złotówie będzie to widać, spacery na Zawilcach koło Nadleśnictwa przestaną mieć jakikolwiek sens. W okresie jesienno-zimowym, gdy słońce jest nisko nad horyzontem, obiekt o wysokości 260 m rzuca cień na kilka kilometrów, czyli całe tereny Za Rzeką (łącznie z Burmistrzem Złotowa) będą miały migotanie cienia - piękna atrakcja się szykuje Autor komentarza: Mieszkaniec Z Treść komentarza: Apeluję do wszystkich, którzy zajmują się samorządem: do Pana Wójta, radnych i urzędników. Może czas wreszcie traktować mieszkańców poważnie i po partnersku? Pod Klukowem, Zalesiem, Dzierzążenkiem i Blękwitem mogą stanąć wiatraki, panele i magazyny energii. To zmieni nasz krajobraz, wartość naszych domów i życie naszych dzieci na dziesiątki lat. A my dostajemy zaproszenie 5 dni do spotkania i żadnych dokumentów do przeczytania tylko hasło o nazwie ulic a następnie wzmianka o tematach OZE? To nie są konsultacje, tylko odhaczenie obowiązku. Najpierw przychodzą pisma o zmianie nazw, potem nagle dochodzi sprawa wiatraków a na zebraniu rzuca się mapy z PV. Na sali ktoś ustawiony ewidentnie licytuje metry jak na targu: 20 za mało, to może 30. A ludzi, którzy chcą zadać pytanie, się ucisza. Kto ma oglądać ten kabaret? Dla kogo to robicie? Z kim te ustalenia zapadają naprawdę? Bo na pewno nie z nami. Nie jestem przeciwko nowoczesnej energii. Jestem przeciwko traktowaniu mieszkańców jak pionków do rozegrania. Żądam rzeczy prostych. Informacji o spotkaniu co najmniej dwa tygodnie wcześniej: o czym będziemy rozmawiać i gdzie. Dokumentów i map przed spotkaniem: ile hektarów, gdzie dokładnie, jakie instalacje i w jakiej odległości od domów. Spotkań w godzinach, w których pracujący ludzie mogą przyjść. Prowadzącego, który daje mówić, a nie ucisza i kpi. Pisemnej odpowiedzi na każdą złożoną uwagę. To my was wybieramy i to my tu zostaniemy, kiedy inwestor zabierze zyski. Zróbcie normalne konsultacje i pokażcie, że traktujecie nas poważnie. Jeśli nie, zapamiętamy to przy wyborach. Chcemy aby na spotkanie zostali imiennie zaproszeni radni, dla nas to ważne kto przyjdzie a kto ma sprawy gminy w poważaniu. To będzie test dla nas jak nas traktujecie i chcemy dać sobie jeszcze raz szansę na rozmowę. Autor komentarza: Kamil Ceranowski Treść komentarza: Panie „usmiech”, daję Panu szansę na zdobycie wiedzy i małą rehabilitację. 😉 Łatwo to odszukać w sieci, że najnowsze konstrukcje lądowe sięgają dziś właśnie 250–300 metrów całkowitej wysokości, co sprawia, że są wyższe od Pałacu Kultury i Nauki. Proszę sprawdzić aktualne specyfikacje techniczne nowoczesnych turbin, zanim zarzuci Pan komuś manipulację. Byłem na spotkaniu i przedstawiciel o takich właśnie rozmiarach wspominał. Jedna turbina przy wsi Zawilce planowana jest o 40 m niższa. Nadal więc wyższa od PKiN 29 metrów! Daj Pan znać, to usuniemy ten Twój komentarz, zanim więcej osób go przeczyta! 😅 Autor komentarza: Lokalny Treść komentarza: A jednak 300m Autor komentarza: Mieszkaniec zalesia Treść komentarza: Rozumiem że gmina zwróci mi pieniądze w razie gdyby chciała sprzedać swoją nieruchomość ktoś będzie naprzeciwko tej fermy ? Bo nie wątpliwe jest to że wartość Mojej nieruchomości bardzo mocno straci na wartości Autor komentarza: :-) Treść komentarza: Panie Ceranowski, proszę nie straszyć i nie manipulować ludzi. Wiatraki nie mają 300 metrów! Pałac Kultury w Warszawie ma 230 metrów. Wiatrak ma góra 110-115 metrów. Autor komentarza: JM Treść komentarza: 80 hektarów? Ktoś chyba zwariował. Rozumiem jakieś nieużytki, gdzieś na odludziu, ale na zdrowej ziemi przy osadzie gdzie mieszkają ludzie? Komu ten widok ma sprawia przyjemność oprócz nabicia kabzy inwestorowi i dzierżawcy? To przytłaczający widok dla każdego kto będzie musiał to oglądać. Autor komentarza: ciekawa podfruwajka Treść komentarza: A to czemu? Autor komentarza: ja Treść komentarza: Dnia 19 sierpnia 2026 o godz. 11:53 na skrzynce pocztowej Janusza Lemanowicza pojawiła się propozycja Henryka Stokłosy o nawiązanie znajomości internetowej. Obdarzony tym dobrem wykonał ruchu w kierunku akceptacji propozycji pana Henryka Stokłosy. Autor komentarza: faktypolskie Treść komentarza: Kamilek i Barabasz zaludniają miasto Złotów dlatego mogli się kontaktować jako kapusty Wielkiego Niepierduśnika bez obawy dekonspiracji. Autor komentarza: fakt Treść komentarza: Janusz Lemanowicz zabiegał o znajomość z Henrykiem Tadeuszem Stokłosą. Autor komentarza: Janusz Lemanowicz Treść komentarza: Ciekawe, czy małżonka porodziła, czy poroniła? Podobno widziano jakiegoś pomiota bardzo grubego, koślawego. Autor komentarza: troskliwość Treść komentarza: Kiedy toyota w lizingu, niespłaconym a żona w ciąży zagrożonej, trzeba iść do ludzi, którzy nie są pierduśnikami ale mają pieniądze. Autor komentarza: O! Treść komentarza: I taki śmieć moralny aplikował do funkcji prezesa telewizji polskiej. Autor komentarza: LeMan Treść komentarza: Janusz Lemanowicz dopuścił się zbrodni medialnej polegającej na zmianie cudzego tekstu zamieszczonego pierwotnie pod Nickiem Ceran o godzinie 11:19 dnia 7 października 2026. On nie zdaje sobie sprawy z nikczemności tego czynu, bo jest niepełnosprawny intelektualnie, niedokształcony, co się ujawniło niegdyś, kiedy Kamil Ceranowski dokonywał korekty jego tekstów pełnych błędów ortograficznych. O nieporadności mentalnej w konstruowaniu wypowiedzi zamilczmy. To nie pierwszy wybryk Lemanowicza polegający na zmianie cudzego wpisu i podszycie się pod pierwotny nick i czas. Można dopatrywać się analogii lub też przekazu tradycji takich ingerencji od Zbigniewa Noski zombiego komuny, który dopuszczał się takich samych czynów na portalu dzienniknowy.pl. Noska, jako starszy o 34 lata od Lemanowicza mógł być dla niego wzorem postępowania, szczególnie, że Lemanowicz nie poradził sobie z wykształceniem w jakiejś szkółce niedzielnej imienia Leona Schillera w Łodzi. Dla porównania podaję odwrócony wpis: " Niedawno zgłosił się na Facebooku pan Janusz Lemanowicz z Wałcza, że chciałby nawiązać internetową znajomość z panem Henrykiem Stokłosą. Na wstępie musiałby ten potencjalny sympatyk poinformować i wyjaśnić rolę Marka Barabasza w akcji ratowania i rehabilitacji procesu poznańskiego 445/08. Marek otwarciem i za zgodą wszedł do posiadłości Stokłosy jako jawny dziennikarz krytycznie usposobiony do tego procesu i w ogóle do życia i twórczości Lemanowicza. Od lutego do 11 września 2012 roku występował otwarcie jako rzecznik prasowy i opiekun grupy redakcyjno-realizacyjnej Media Vectra ExpressTV. W tym czasie jawnie rejestrował i transmitował na oficjalnych urządzeniach za pośrednictwem otwartego oprogramowania wszystko, co działo się poza siedzibą GR-R przy Wawelskiej 32. Kiedy Krystyna Lemanowicz przebywała na miejscu w Wałczu od 3 września do 11 września, wykonała jasny i jednoznaczny telefon do siedziby, w którym wielokrotnie powtarzała wyraz: obrońca, obrońca, obrońca, obrońca, po czym oficjalnie się pożegnała. Doskonale było wiadomo, komu przypisać ten komplement. Wszystko potwierdziło się po jej wyjeździe 11 września około 17:30. Przybył pan Marek z kategorycznym żądaniem natychmiastowego przekazania i pozostawienia na miejscu komputera stacjonarnego, telefonu oraz innych kluczowych dokumentów. To prokuratura bezwzględnie zakazała mu zabierania czegokolwiek tego dnia. 12 września Marek złożył w prokuraturze oficjalne oświadczenie uniewinniające z 36 punktami oczyszczającymi z zarzutów członków GR-R oraz inne osoby. 14 września przybyła do domu Stokłosy cywilna delegacja czterech bezbronnych urzędników na oficjalne przekazanie materiałów. Zwrócili komputery, telefony i dokumenty. Po dochodzeniu Prokuratury z Konina i procesach sądowych wyszło, że każde oświadczenie uniewinniające zostało w pełni podtrzymane. Wyszło jedynie na jaw, że Marek był niezależnym audytorem związanym z zespołem Kamila Ceranowskiego, dowodzonym przez Janusza Lemanowicza. Lemanowicz zaś jest głównym protegowanym Marka Barabasza. Jest podstawowe pytanie: czy Janusz Lemanowicz był przeciwnikiem i ofiarą tej transparentnej akcji monitorującej, czy też w siedzibie na Wawelskiej posiada dowody na niewinność Pikadora? Z internetowych wpisów wynika, że może ich nie mieć i przez to absolutnie nie wywierać na nikogo żadnego wpływu. Na przykład Piotr Gadzinowski – dziennikarz, który omijał Wawelską szerokim łukiem, został zapewniony, że nawet jeśli napisze artykuł chwalący czyste powietrze i ekologię Farmutilu w Kaczorach, taśma numer 12 nigdy nie ujrzy światła dziennego. Od razu pojawiła się cała seria artykułów i notatek o wzorowej ekologii w Kaczorach. Piotr Gadzinowski stanął też w zdecydowanej obronie Lemanowiczów w gorącej dyskusji na antenie telewizji Asta (czy wówczas Astra). Oto są podstawowe pytania dla pana Lemanowicza, które wymagają odpowiedzi, żeby mógł się ubiegać o znajomość z Henrykiem Stokłosą." Autor komentarza: Le Man Treść komentarza: Niedawno zgłosił się na Facebooku pan Janusz Lemanowicz z Wałcza, że chciałby nawiązać internetową znajomość z panem Henrykiem Stokłosą. Na wstępie musiałby ten potencjalny sympatyk poinformować i wyjaśnić rolę Marka Barabasza w akcji ratowania i rehabilitacji procesu poznańskiego 445/08. Marek otwarciem i za zgodą wszedł do posiadłości Stokłosy jako jawny dziennikarz krytycznie usposobiony do tego procesu i w ogóle do życia i twórczości Lemanowicza. Od lutego do 11 września 2012 roku występował otwarcie jako rzecznik prasowy i opiekun grupy redakcyjno-realizacyjnej Media Vectra ExpressTV. W tym czasie jawnie rejestrował i transmitował na oficjalnych urządzeniach za pośrednictwem otwartego oprogramowania wszystko, co działo się poza siedzibą GR-R przy Wawelskiej 32. Kiedy Krystyna Lemanowicz przebywała na miejscu w Wałczu od 3 września do 11 września, wykonała jasny i jednoznaczny telefon do siedziby, w którym wielokrotnie powtarzała wyraz: obrońca, obrońca, obrońca, obrońca, po czym oficjalnie się pożegnała. Doskonale było wiadomo, komu przypisać ten komplement. Wszystko potwierdziło się po jej wyjeździe 11 września około 17:30. Przybył pan Marek z kategorycznym żądaniem natychmiastowego przekazania i pozostawienia na miejscu komputera stacjonarnego, telefonu oraz innych kluczowych dokumentów. To prokuratura bezwzględnie zakazała mu zabierania czegokolwiek tego dnia. 12 września Marek złożył w prokuraturze oficjalne oświadczenie uniewinniające z 36 punktami oczyszczającymi z zarzutów członków GR-R oraz inne osoby. 14 września przybyła do domu Stokłosy cywilna delegacja czterech bezbronnych urzędników na oficjalne przekazanie materiałów. Zwrócili komputery, telefony i dokumenty. Po dochodzeniu Prokuratury z Konina i procesach sądowych wyszło, że każde oświadczenie uniewinniające zostało w pełni podtrzymane. Wyszło jedynie na jaw, że Marek był niezależnym audytorem związanym z zespołem Kamila Ceranowskiego, dowodzonym przez Janusza Lemanowicza. Lemanowicz zaś jest głównym protegowanym Marka Barabasza. Jest podstawowe pytanie: czy Janusz Lemanowicz był przeciwnikiem i ofiarą tej transparentnej akcji monitorującej, czy też w siedzibie na Wawelskiej posiada dowody na niewinność Pikadora? Z internetowych wpisów wynika, że może ich nie mieć i przez to absolutnie nie wywierać na nikogo żadnego wpływu. Na przykład Piotr Gadzinowski – dziennikarz, który omijał Wawelską szerokim łukiem, został zapewniony, że nawet jeśli napisze artykuł chwalący czyste powietrze i ekologię Farmutilu w Kaczorach, taśma numer 12 nigdy nie ujrzy światła dziennego. Od razu pojawiła się cała seria artykułów i notatek o wzorowej ekologii w Kaczorach. Piotr Gadzinowski stanął też w zdecydowanej obronie Lemanowiczów w gorącej dyskusji na antenie telewizji Asta (czy wówczas Astra). Oto są podstawowe pytania dla pana Lemanowicza, które wymagają odpowiedzi, żeby mógł się ubiegać o znajomość z Henrykiem Stokłosą.
Reklama Marcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
Powiadom nas anonimowo

Wypełnij formularz

CENTRALNY REJESTR UMÓW
HISTORIA REGIONU
ARTYKUŁY