Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 8 października 2026 00:37

Horror w Zakrzewie! Dotarliśmy do kolejnych świadków (aktualizacja)

Podziel się
Oceń

9 kwietnia zamieściliśmy materiał na temat mężczyzny, którego zachowanie wzbudziło przerażenie wśród mieszkańców Zakrzewa. Zgłaszają się do nas kolejne osoby - świadkowie zdarzenia. Przypominamy, że mężczyzna biegał po ulicach wsi, niszczył cudze mienie, bił mieszkańców i groził im pozbawieniem życia! W pewnym momencie zrzucił ubranie i nago przemieszczał się po Zakrzewie. Mieszkańcy od kilku dni żyją w strachu. Boją się, że wróci!

Początek tej historii miał miejsce około pierwszej w nocy, w dniu 1 kwietnia. Nie był to jednak primaaprilisowy żart. Niektórych mieszkańców Zakrzewa obudził najpierw pisk i huk, który słychać było od strony ronda Blues-Expressu. Po chwili pojawiły się kolejne nietypowe dźwięki. Krzyki mężczyzny, szarpanie za klamki zaparkowanych samochodów i uderzenia w ich karoserię. - Nie chciałem jej zabić, ona nie może umrzeć - wołał specyficznie zachowujący się mężczyzna.

Całe zdarzenie zaczęli obserwować przez okna niektórzy mieszkańcy Zakrzewa. Właśnie pod jedno z nich podbiegł mężczyzna, był wówczas jeszcze ubrany, i zażądał wydania kluczyków do samochodu. Jednocześnie zagroził śmiercią osobie, która była jedynie biernym obserwatorem nocnego zajścia. Groźby nie były rzucone na wiatr, bo mężczyzna wbiegł na podwórko i zaczął kopać w drzwi wejściowe. Po chwili zrezygnował jednak, udał się pod „Biedronkę" i zaczął niszczyć zaparkowane przed sklepem auta.

W tym momencie powiadomiona została policja. Sprawca zaś podjął następną próbę dostania się do obleganego wcześniej budynku. I tym razem jednak drzwi stanowiły skuteczną przeszkodę. Swoją frustrację wyładował więc na zaparkowanym na podwórku aucie, które w kilku miejscach uszkodził. Następnie przeskoczył przez płot i pobiegł do sąsiedniego budynku. Zaczął dzwonić i walić w drzwi. Jednocześnie wołał, że potrzebuje pomocy. Nieświadoma zagrożenia właścicielka uchyliła drzwi. Wtedy sprawca wdarł się do środka, wznosząc okrzyki: gdzie jest D.....? Następnie zaczął demolować mieszkanie i grozić, że wszystkich pozabija.

Na szczęście w domu był również syn kobiety, którego zbudziły hałasy. Między mężczyznami doszło do walki, która przeniosła się z czasem na ulicę. Jeden z ciosów wyprowadzonych przez napastnika był na tyle dotkliwy, że syn kobiety wylądował później w szpitalu. W trakcie walki między mężczyznami podjechała policja. To zapewne spowodowało, że napastnik podjął próbę ucieczki. Przeskoczył przez kilka płotów, które odgradzały kolejne posesje, i zniknął z pola widzenia funkcjonariuszy.

Dotarł do kolejnego mieszkania. Według relacji jego właściciela, mężczyzna zachowywał się dziwnie, był nagi. Właśnie dlatego podjął z nim próbę rozmowy, uspokojenia go. Udało się. Agresywny mężczyzna otrzymał również ubranie. Później, przez bliżej nieokreślony czas błąkał się po Zakrzewie. W końcu został zatrzymany przez policję. Brak jest jednak notatki sporządzonej przez interweniujących funkcjonariuszy. Stąd nie podajemy szczegółowej godziny. Od mieszkańców dowiedzieliśmy się jedynie, że napastnik ma około 37 lat.

Sprawa będzie miała swój dalszy ciąg. Poszkodowani złożyli bowiem zawiadomienie na policję. Będą domagać się również wypłaty odszkodowania. Należy podkreślić, że jedna z osób wymagała hospitalizacji. Czeka ją ciężka operacja w Bydgoszczy. Mieszkańcy się boją. A co w tej sprawie zrobiła policja? Odwiozła agresywnego mężczyznę do szpitala psychiatrycznego. Prawdopodobnie, według naszych informacji, nie sporządziła notatki ze zdarzenia. Co więcej, nie przesłuchała wszystkich świadków. Do sprawy wrócimy.

redakcja

Szanowni Czytelnicy portalu 77400.pl. Mieszkańcy gminy Zakrzewo żyją w strachu. Znalazło to odzwierciedlenie w e-mailach i telefonach do naszej redakcji. W niektórych z nich zawarta jest sugestia, że komentarze Czytelników, które pojawiają się pod artykułem, rozbudzają jedynie dodatkowe emocje, nie wpływają natomiast w żaden sposób na poprawę bezpieczeństwa. Dodatkowo narażają też osoby w nich wymienione na ogromny stres. Sprawa jest poważna. Dotyczy życia i zdrowia wielu osób. Dlatego postanowiliśmy zrobić wyjątek od reguły, bo zwyczajowo nie ograniczamy możliwości wypowiedzi naszym Czytelnikom, i wyłączyć komentarze. Bardzo za to przepraszamy. Nie chodzi o cenzurę, chodzi o zdrowie i życie zagrożonych przemocą osób. Jednocześnie informujemy, że cały czas będziemy monitorować sprawę. Taka jest bowiem rola mediów. Ufamy, że nasza presja wywarta na różne organy pozwoli ten problem rozwiązać. Nie szukamy sensacji, chcemy jedynie pomóc. W każdej chwili możecie Państwo kontaktować się z naszą redakcją pod adresem: [email protected] 
 

 


Temperatura: 12°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 1009 hPa
Wiatr: 12 km/h

Reklama Marcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: fakt Treść komentarza: Janusz Lemanowicz nie zabiegał o znajomość z Henrykiem Tadeuszem Stokłosą. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 14:10 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: o prokreacji Treść komentarza: Ciekawe, czy małżonka porodziła, czy poroniła? Podobno widziano jakiegoś pomiota bardzo grubego, koślawego. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 14:08 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: troskliwość Treść komentarza: Kiedy toyota w lizingu, niespłaconym a żona w ciąży zagrożonej, trzeba iść do ludzi, którzy nie są pierduśnikami ale mają pieniądze. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 14:05 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: O! Treść komentarza: I taki śmieć moralny aplikował do funkcji prezesa telewizji polskiej. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 13:59 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: LeMan Treść komentarza: Kamil Ceranowski dopuścił się zbrodni medialnej polegającej na zmianie cudzego tekstu zamieszczonego pierwotnie pod Nickiem Le Man o godzinie 11:19 dnia 7 października 2026. On nie zdaje sobie sprawy z nikczemności tego czynu, bo jest niepełnosprawny intelektualnie, niedokształcony, co się ujawniło niegdyś, kiedy Janusz Lemanowicz dokonywał korekty jego tekstów pełnych błędów ortograficznych. O nieporadności mentalnej w konstruowaniu wypowiedzi zamilczmy. To nie pierwszy wybryk Ceranowskiego polegający na zmianie cudzego wpisu i podszycie się pod pierwotny nick i czas. Można dopatrywać się analogii lub też przekazu tradycji takich ingerencji od Zbigniewa Noski zombiego komuny, który dopuszczał się takich samych czynów na portalu dzienniknowy.pl. Noska, jako starszy o 34 lata od Ceranowskiego mógł być dla niego wzorem postępowania, szczególnie, że Ceranowski nie poradził sobie z wykształceniem w jakiejś szkółce niedzielnej imienia Leona Schillera w Łodzi. Dla porównania podaję mój pierwotny wpis: " Le Man 07.10.2026 11:19 AM Niedawno zgłosił się na facebooku pan Stokłosa, że by chciał nawiązać internetową znajomość z panem Lemanowiczem Januszem z Wałcza. Na wstępie musiałby ten potencjalny wielbiciel poinformować, wyjaśnić rolę Kamila C e r a n o w skiego w akcji uwalenia procesu poznańskiego 445/08. Kamil wkradł się do domu Lemanowicza jako niby dziennikarz zainteresowany tym procesem i w ogóle życiem i twórczością Stokłosy. Od lutego do 11 września 2012 roku podawał się za przewodnika grupy redakcyjno - realizacyjnej media Vectra expresstv. W tym czasie skrycie podsłuchiwał i nagrywał za pomocą telefonu Nokia E52 z aplikacją szpiegowską SpyPhone, co się dzieje w mieszkaniu będącym siedzibą GR-R przy Wawelskiej 32. Kiedy Krystyna Lemanowicz była w Gliwicach i Tychach od 3 września do 11 września, otrzymała dziwny telefon, gdzie ktoś wypowiadał kilka razy: agent, agent, agent, agent i się wyłączał. Nie wiadomo było, do kogo przyporządkować ten apel. Wszystko wyjaśniło się po powrocie 11 września około 17:30. Przybiegł Kamilek z postulatem natychmiastowego zabrania komputera przenośnego, telefonu Nokia E52, i innych drobnych flepów. Niby prokuratura go zobowiązała do przyniesienia tych rzeczy dzisiaj. 12 września Kamilek przekazał do prokuratury donos z 36 zarzutami o przestępstwa, skierowanymi do członków GR-R i innych osób. 14 września przyszła do mojego domu ekipa czterech policjantów pod bronią na rewizję. Zabrali komputery, telefony, dokumenty. Po śledztwie Prokuratury z Konina i procesach sądowych wyszło, że żaden donos nie ostał się. Ostało się tylko, że Kamilek był kapusiem -stukaczem związanym z Tygodnikiem Nowym dowodzonym przez Marka Barabasza. Barabasz zaś jest totumfackim Henryka Stokłosy. Jest podstawowe pytanie: czy Henryk Stokłosa był inicjatorem tej akcji szpiegowskiej, czy w Czarnym Baranie Pikadora ma nagrania z Wawelskiej? Z internetowych wpisów wynika, że może mieć i trzymać niektórym palec w dupie dla kierowania ich postępowaniem. Na przykład Piotr Gadzinowski - dziennikarz, który miesiącami przesiadywał na Wawelskiej, został pouczony, że jeśli jeszcze raz napisze o smrodach Farmutilu odczuwanych w Kaczorach, zostanie opublikowana taśma numer 12. Już się nie pojawił artykuł, czy notatka o smrodach w Kaczorach. Piotr Gadzinowski dołączył też do tępicieli Lemanowiczów w jakiejś dyskusji w telewizji Asta (czy wówczas Astra). Oto są podstawowe pytania dla pana Stokłosy, które wymagają odpowiedzi, żeby mógł się ubiegać o znajomość z Januszem Lemanowiczem." Data dodania komentarza: 7.10.2026, 13:36 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: Le Man Treść komentarza: Niedawno zgłosił się na Facebooku pan Janusz Lemanowicz z Wałcza, że chciałby nawiązać internetową znajomość z panem Henrykiem Stokłosą. Na wstępie musiałby ten potencjalny sympatyk poinformować i wyjaśnić rolę Marka Barabasza w akcji ratowania i rehabilitacji procesu poznańskiego 445/08. Marek otwarciem i za zgodą wszedł do posiadłości Stokłosy jako jawny dziennikarz krytycznie usposobiony do tego procesu i w ogóle do życia i twórczości Lemanowicza. Od lutego do 11 września 2012 roku występował otwarcie jako rzecznik prasowy i opiekun grupy redakcyjno-realizacyjnej Media Vectra ExpressTV. W tym czasie jawnie rejestrował i transmitował na oficjalnych urządzeniach za pośrednictwem otwartego oprogramowania wszystko, co działo się poza siedzibą GR-R przy Wawelskiej 32. Kiedy Krystyna Lemanowicz przebywała na miejscu w Wałczu od 3 września do 11 września, wykonała jasny i jednoznaczny telefon do siedziby, w którym wielokrotnie powtarzała wyraz: obrońca, obrońca, obrońca, obrońca, po czym oficjalnie się pożegnała. Doskonale było wiadomo, komu przypisać ten komplement. Wszystko potwierdziło się po jej wyjeździe 11 września około 17:30. Przybył pan Marek z kategorycznym żądaniem natychmiastowego przekazania i pozostawienia na miejscu komputera stacjonarnego, telefonu oraz innych kluczowych dokumentów. To prokuratura bezwzględnie zakazała mu zabierania czegokolwiek tego dnia. 12 września Marek złożył w prokuraturze oficjalne oświadczenie uniewinniające z 36 punktami oczyszczającymi z zarzutów członków GR-R oraz inne osoby. 14 września przybyła do domu Stokłosy cywilna delegacja czterech bezbronnych urzędników na oficjalne przekazanie materiałów. Zwrócili komputery, telefony i dokumenty. Po dochodzeniu Prokuratury z Konina i procesach sądowych wyszło, że każde oświadczenie uniewinniające zostało w pełni podtrzymane. Wyszło jedynie na jaw, że Marek był niezależnym audytorem związanym z zespołem Kamila Ceranowskiego, dowodzonym przez Janusza Lemanowicza. Lemanowicz zaś jest głównym protegowanym Marka Barabasza. Jest podstawowe pytanie: czy Janusz Lemanowicz był przeciwnikiem i ofiarą tej transparentnej akcji monitorującej, czy też w siedzibie na Wawelskiej posiada dowody na niewinność Pikadora? Z internetowych wpisów wynika, że może ich nie mieć i przez to absolutnie nie wywierać na nikogo żadnego wpływu. Na przykład Piotr Gadzinowski – dziennikarz, który omijał Wawelską szerokim łukiem, został zapewniony, że nawet jeśli napisze artykuł chwalący czyste powietrze i ekologię Farmutilu w Kaczorach, taśma numer 12 nigdy nie ujrzy światła dziennego. Od razu pojawiła się cała seria artykułów i notatek o wzorowej ekologii w Kaczorach. Piotr Gadzinowski stanął też w zdecydowanej obronie Lemanowiczów w gorącej dyskusji na antenie telewizji Asta (czy wówczas Astra). Oto są podstawowe pytania dla pana Lemanowicza, które wymagają odpowiedzi, żeby mógł się ubiegać o znajomość z Henrykiem Stokłosą. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 11:19 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki