W ostatnim czasie naszą redakcję odwiedziły dwie ogólnopolskie stacje telewizyjne. Poza tym kontaktowało się z nami wiele redakcji znanych tytułów prasowych. To zainteresowanie dużych mediów w innych okolicznościach byłoby powodem do dumy. W tym przypadku skłania jednak do smutnej refleksji. Po sławnym „Jakasie”, który przed laty rozsławił Złotów w całej Polsce, wracamy jako miasto „wypromowane” patologią najgorszej kategorii.
Sprawa koprofilii ponownie przypomni o naszym regionie po okresie świąt Wielkanocnych. Nietypowy przypadek działalności gastronomicznej oraz skłonności Grzegorza S. równie mocno zszokowała bowiem doświadczonych dziennikarzy śledczych, zapewniając naszemu regionowi kolejną „promocję”. Należy podkreślić, że o tej sprawie dowiedzieli się także tylko od nas. Pozostali w tej sprawi milczą, co nas absolutnie nie dziwi. To tak dla jasności.
Grzegorza S. - "gastronomiczny zwyrodnialec" i jednocześnie pedofil wraca niebawem do społeczeństwa. Rzecz jasna opinia publiczna powinna o tym wiedzieć. Z drugiej strony to zupełnie chore, że wyrok, który usłyszał, brzmi tak, jakby jego czyny były tylko wybrykiem chuligana. Po raz kolejny ktoś zatem nie stanął na wysokości zadania. Dlaczego?
Wracając do sprawy, którą żyje cała Polska. W sieci zaczynają się właśnie pojawiać efekty pracy dziennikarzy śledczych z dużych mediów. Reportaż Cezarego Gmyza nie epatuje drastycznymi szczegółami, ale wyraźnie pokazuje skalę problemu, z którym nasza redakcja zmaga się już od ponad roku. Podobnie do nas zadaje też kluczowe pytania. Wśród nich to: co działo się przez ostatnich 12 lat, że sprawiedliwość nie działała tak, jak powinna?
Dziś widzimy dramatyczne skutki tej indolencji. Nadal pozostaje też aktualne pytanie: kto doprowadził do tego, że odpowiednie służby były przez lata sparaliżowane, a nasze dzieci żyły w tak wysokim stanie zagrożenia?
Niestety, staliśmy się jednym z bardziej rozpoznawalnych punktów na mapie Polski, jeśli chodzi o działalność pedofilskich zwyrodnialców. Co prawda u nas nie dochodziło do gwałtów na zwierzętach ani nie gwałcono zwierzętami dzieci, jednak ,,nasz bohater" przypomina znanych z mediów seryjnych przestępców. Co najgorsze, jego lista ofiar, jak się okazuje, wciąż rośnie i niebawem możemy się dowiedzieć, ile dzieci tak naprawdę skrzywdził w naszej okolicy.









Napisz komentarz
Komentarze