Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 2 sierpnia 2026 02:45
Ludzie Stokłosy nie stali za wyłączeniem prądu w mieszkaniu Lemanowiczów

Akcja kryptonim ,,Bulaj" minęło kilka lat i sprawa się wyjaśniła

Podziel się
Oceń

Pilska grupa pomocnicza prokuratora Roberta Kiełka monitoruje kluczowego świadka w sprawie Henryka Stokłosy

Po latach wyszła sprawa na światło dzienne, jednak to nie ludzie od Stokłosy stali za wyłączeniem prądu i manipulacjami w sieci domowej Lemanowiczów. Warto jednak sprawę przybliżyć o co chodziło i od poczatku opisać akcję pod znanym kryptonimie ,,Bulaj" 

W Pile i okolicach miała siedzibę i obszar działania grupa pomocnicza prokuratora Roberta Kiełka. Skupiona na opiece nad potencjalnymi świadkami, którzy mogli zeznawać przeciwko Henrykowi Stokłosie, miała wiele innych zadań, mających docelowo pomóc w skutecznym skazaniu Henryka Stokłosy. W opisanym studium przypadku zaprezentujemy materiał operacyjny, który nie jest rejestracją metod, ale sam w sobie jest wytworem operacyjnym grupy. Jego celem było zapewnienie świadkom stanu psychofizycznego oraz raportowanie o tym prokuratorowi. Dla wyjaśnienia: świadek, mimo że jest po tej samej stronie, został podstępnie zwabiony, a nagranie wykonano w ukryciu. Specyficzny okrągły kształt kadru wynika z kamuflażu, w jaki uzbrojono kamerę. Wykonano specjalne mocowanie w segregatorze, na którego grzbietowej części znajdował się otwór. Regał z wieloma segregatorami nie wzbudzał podejrzeń, więc Marian Janowiak nie mógł spodziewać się, że skierowana jest na niego kamera-dokładnie naprzeciwko fotela, który został dla niego wyznaczony.

Prowadząca rozmowę Krystyna Lemanowicz w początkowej fazie nagrania wykonała fortel, który dodatkowo odwrócił uwagę Mariana Janowiaka. Wskazała mu inne potencjalne źródło rejestracji dźwięku, ostentacyjnie odkładając laptop z ławy dla czystości i bezpieczeństwa. Te wyreżyserowane zabiegi miały na celu zadbanie o szczegóły i uniknięcie wpadek, które mogłyby spłoszyć Mariana Janowiaka. Dlatego szczególną uwagę poświęcono Marianowi Janowiakowi – kluczowemu świadkowi oskarżenia w procesie toczącym się przed Sądem Okręgowym w Poznaniu pod przewodnictwem sędziego Mariusza Sygreli. W przyszłości opiszemy i zaprezentujemy równie ciekawe metody manipulacji świadkami, choć te będą pozbawione subtelności – w zamian zastosowana zostanie bezpośrednia perswazja i mobilizacja świadków.

Za aprobatą prokuratora Roberta Kiełka i z dosłaną serią tematów do poruszenia spotkanie zorganizowano w mieszkaniu operacyjnym Lemanowiczów przy ulicy Wawelskiej w Pile. Celem było wykluczenie sugestii, że Marian Janowiak „odpływa” od linii prokuratury i zbliża się do Henryka Stokłosy. Grupa dziennikarzy śledczych: K L, J M, K C – przeprowadziła wywiad z Marianem Janowiakiem, służący ocenie merytorycznej jego postawy. Wstępne nagranie operacyjne wskazuje na swobodną atmosferę, w której świadek wypowiada poglądy mogące podważyć wiarygodność jego zeznań w sądzie.

Kluczowe wyzwania dla zespołu

  • Wiarygodność świadka

    Marian Janowiak w sposób pewny siebie przedstawia swoje przekonania, co spędza sen z powiek zespołu i prokuratora.

  • Praca nad linią obrony

    Zadaniem grupy jest przekonanie go, by nie powtarzał tych wątków w sądzie, nawet jeśli sam je uważa za istotne. Największą trudnością jest wyjaśnienie Marianowi Janowiakowi, że jego opis zdarzeń metafizycznych i pojednania z Bogiem w podeszłym wieku jest chwalebny, ale w oczach składu sędziowskiego będzie okolicznością wysoce nieodpowiednią do przekonania o swojej wiarygodności.

  • Presja czasu

    Okres przed przesłuchaniem zapowiada się jako intensywna praca nad korektą narracji Mariana Janowiaka.

Na tym etapie nie oceniamy treści zeznań Mariana Janowiaka ani okoliczności sprawy – to zadanie dla czytelników i sądu. Zapraszamy do dyskusji w komentarzach: co sądzicie o tej sytuacji? Czy takie operacje świadkami to standardowa praktyka?

Akcja Bulaj – skąd nazwa?


Jak wynika z opisu osób działających w grupie G P S sto sto, przechwycone nagranie nazwano w ich slangu „Akcja Bulaj”. Jak się okazało, ludzie Henryka Stokłosy nie docenili nagrania na tyle, by użyć go na swoją korzyść. Materiał został doceniony przez sąd apelacyjny, który znaczną jego część wykorzystał w argumentacji wyroku. Los sprawił, że żadna ze stron nie powoływała się bezpośrednio na rewelacje Mariana Janowiaka w procesie pierwszej instancji, co spowodowało, że dopiero w apelacji sąd potraktował to w sposób szczególny – z powodu neutralności tego źródła. To świetny przykład dla studentów prawa: zeznania nie mają tak wielkiego znaczenia, co swobodne opowiadanie wśród ludzi pozornie udających przyjaciół. Nie można im odebrać, że zapewnili mu poczucie swobody i bezpieczeństwa – Janowiak popłynął na całego i powiedział, co wiedział. To w przeszłości było cenniejsze niż to, co zeznawał, i jedno przesądziło o wiarygodności drugiego. Sąd miał materiał, który miał służyć jako instruktaż i monitoring jednej strony, a posłużył na korzyść drugiej.

Prezentujemy oryginalny zapis przesłuchania Mariana Janowiaka z mieszkania operacyjnego przy ulicy Wawelskiej. [Kliknij tutaj]


Napisz komentarz

Komentarze

.,. 10.03.2026 11:24 AM
Mieszkanie przy Wawelskiej nie było obiektem tajnych służb co jakaś durna wagina dialogująca, Magda Janczewska, nie wiadomo skąd, może z Tuczna, zapodaje w swoim idiotycznym tekście. Było i jest to mieszkania moje, którego użyczyłem od stycznia 2012 roku do 11 września 2012 roku jako siedzibę Grupy Redakcyjno - Realizacyjnej Media Vectra expressTV z siedzibą główną przy ul. Dąbrowskiego 8 w Pile ósme piętro. Było to na prośbę Kamila ***ego redaktora i właściciela firmy medialnej Cyranwod, który uważał, że jego operator kamery Jakub Wicher jest gnojkiem i za parę złotych sprzeda informacje konkurencji. Mieszkanie zostało udostępnione bezpłatnie, co się nie zgadza z ogólną teorią bezpieki, która opłacała lokale konspiracyjne dla celów operacyjnych.

. 10.03.2026 11:11 AM
"Ludzie Stokłosy nie stali za wyłączeniem prądu w mieszkaniu Lemanowiczów". Ludzie Stokłosy natomiast 21 lipca 2012 roku 2 nocy oblali balkon i okna jakimiś glutami i defoliantem. Umarły natychmiast wszystkie rośliny. Jebać ludzi Stokłosy. Policja nic nie zrobiła.

. 10.03.2026 11:08 AM
Nagranie rozmowy z Janowiakiem miało miejsce 9 sierpnia 2012. Lemanowicz i Janowiak nie byli już w dyspozycji sądu okręgowego w Poznaniu. W tym czasie w mieszkaniu na Wawelskiej działała grupa redakcyjno-realizacyjna Media Vectra expressTV. Zgodnie z prawem prasowym przystąpiła do kompletacji materiałów dziennikarskich "Henryk Stokłosa, życie i dzieło". Wszystkie trzy osoby bezpośrednio zaangażowane miały formalny status dziennikarza i miały korzystać z ochrony prawa prasowego. Janowiak zgłosił Krystynie Lemanowicz, że dzieją się ruchy w kierunku przekonania któregoś ze świadków o atrakcyjnej formie świadczenia za świadczenia. Do tej roboty finansowy geniusz "Wielki Smrodator" zapragnął użyć znanego mu od wielu lat specjalistę ekonomicznego Janowiaka, co on uważał za nadużycie. Ta wieść dotarła do oskarżonego przez Kamila ***ego, który w tej grupie był kretem Stokłosy. Wystąpił on z ideą nagrania rozmowy (nie przesłuchania) z Panem Marianem. *** zapewnił środki techniczne, w tym kamerę ukrytą w segregatorze na dokumenty. Również on włączył i zainstalował kamerę na półce z innymi segregatorami, skoroszytami, biurokracją biurową. *** nagrywał rozmowę zdalnie, bez wiedzy pozostałych członków grupy redakcyjno - realizacyjnej. Jednocześnie jest w innym miejscu informacja, że z pobliskiego budynku korzystając, Grupa Pościgowo - Szpiegująca 100Kłosy również nagrywała całość, bo *** - stukacz Stokłosy dał cynk, kiedy będzie impreza z nagraniem. Po odejściu Janowiaka natychmiast zjawił się ***, zabrał wszystkie flepy, urządzenia z przyrzeczeniem, że od razu je wyśle do Prokuratury Warszawskiej. Jeszcze tego samego dnia przywiózł płytkę z nagraniem, że jednak on nie ma czasu i żeby wysłał ktoś z grupy redakcyjno-realizacyjnej.

Temperatura: 14°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 1018 hPa
Wiatr: 11 km/h

Reklama Marcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: ai Treść komentarza: Tamten wyrok uległ już zatarciu. Do głupka mediów wiejskich. Wyrok nie ulega zatarciu. On jest do końca świata i można go analizować w literaturze, na portalach wysłuchać pierdołowatych uzasadnień, pójść do biblioteki sądu i sobie poczytać. Kodeks karny przewiduje zatarcie skazania. Jeśli szukasz w Internecie "zatarcia wyroku" sztuczna inteligencja proponuje hasło "zatarcie skazania". Czyli nawet sztuczna inteligencja nie znajduje uzasadnienia do zatarcia wyroku. Głupki dziennikarstwa gminnego i tak niczego się nie nauczą. Data dodania komentarza: 27.07.2026, 14:02 Źródło komentarza: Sławny pilski troll internetowy ps. Leman skazany prawomocnie! Autor komentarza: patologia ciąży Treść komentarza: Nie kończył, ale żona w ciąży, choćby zagrożonej. Data dodania komentarza: 25.07.2026, 20:40 Źródło komentarza: Sławny pilski troll internetowy ps. Leman skazany prawomocnie! Autor komentarza: o zasrańcu Treść komentarza: Nie będzie zasraniec z redakcji 77400 ustalał na zaściankowym portaliku, kto jest sławny a kto nie. Jego Excelencja nie zabiega o sławę. To ciekawe jest bardzo, że żul żurnalistyki wiejskiej z mieściny Złotów pozwala sobie na klasyfikowanie kto troll, kto wielki dziennikarz po jakiejś niedokończonej szkółce Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej imienia Leona Schillera w Łodzi. Zaczynał, nie kończył. Data dodania komentarza: 25.07.2026, 20:39 Źródło komentarza: Sławny pilski troll internetowy ps. Leman skazany prawomocnie! Autor komentarza: komisarz Rex Treść komentarza: Takie wpisy beznadziejne w swojej niekumatości są jak granat wrzucony do szamba. Ona są nie do zmycia, rozłażą się po mediach i powiększają rozmiary dezinformacji. Nie dają się skasować. Dla przykładu podajemy casus "tw Kmicic". Był w roku 1950 w zainteresowaniu bezpieki jako współpracownik rezydent, nie stworzył siatki i agentów i po trzech latach zrezygnowano z niego, tym bardziej, że był działaczem partyjnym w Egzekutywie komitetu powiatowego Wałcz. W przestrzeni medialnej gminnej i miejskiej Białośliwie - Śmiłowo - Piła - Złotów uporczywie jest przedstawiany jako stukacz od 1950 do 1979. Fakt, że dokumentację skasowano w 1979 wynika z ogólnego rozpiździaju administracyjnego w bezpiece. W ten sposób tworzy się negatywną legendę wbrew faktom. Faktycznie jest to robota przestępcza. Data dodania komentarza: 25.07.2026, 09:49 Źródło komentarza: Sławny pilski troll internetowy ps. Leman skazany prawomocnie! Autor komentarza: deszyfrator Treść komentarza: *** to właściciel stacji telewizyjnej w spółce KonArt (konfident artysta), Kamil "toyota w lizingu" C e r a n o w s k i. Data dodania komentarza: 25.07.2026, 09:29 Źródło komentarza: Sławny pilski troll internetowy ps. Leman skazany prawomocnie! Autor komentarza: taka robota Treść komentarza: Tacy dziennikarze poszukujący, to dziadersi dziennikarstwa gminnego. Czy Mariusz Szalbierz odniósł się do źródeł swojego odkrycia? Czy może wirtualnie spółkował z tą osobą, która zmarła 15 lat przed enuncjacją a była o 41 lat starsza od amatora rewelacji pościelowych? Wiadomo, że szwendał się po mieszkaniu Lemanowiczów w trybie ubeckiego, białego przeszukania szczególnie troszcząc się o kibel i ocenę, czy lokatorzy podcierają się kartkami z wizerunkiem Stokłosy. Data dodania komentarza: 25.07.2026, 09:23 Źródło komentarza: Sławny pilski troll internetowy ps. Leman skazany prawomocnie!