Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 13 lutego 2026 16:20

Wałcz z najwyższymi stawkami za odpady w kraju. Związek Gmin Krajny z najniższymi w regionie

Podziel się
Oceń

Mieszkańcy żadnego polskiego miasta nie płacą za wywóz odpadów tyle, co ci zamieszkujący Wałcz – wynika z raportu opracowanego przez rankomat.pl. Tylko nieco lepiej sytuacja wygląda w gminach wchodzących w skład Związku Międzygminnego PRGOK. Na ich tle najlepiej prezentuje się Związek Gmin Krajny, choć oczywiście powodów do hurraoptymizmu nie ma.
  • Źródło: rankomat.pl

W kolejnym raporcie rankomat.pl pod lupę wzięto opłaty za wywóz odpadów w całym kraju. Dla ułatwienia przyjęto opłaty, jakie ponoszone są przez czteroosobową rodzinę. Jak się okazuje, w wyniku ostatniej podwyżki, która ustaliła ceny wywozu odpadów segregowanych na poziomie 35 złotych, to właśnie Wałcz znalazł się na niechlubnym pierwszym miejscu w Polsce.

- W 2020 roku najtańszym miastem w Polsce pod kątem kosztów związanych z odbiorem odpadów komunalnych są Słubice, gdzie miesięczne opłaty ustalane są dla gospodarstwa domowego i wnoszą 24 zł. Przekłada się to na obciążenie roczne dla całej rodziny w wysokości 288 zł. Z kolei najdroższym miastem jest Wałcz z miesięczną stawką za osobę równą 35 zł. Dla czteroosobowej rodziny oznacza roczny koszt w wysokości 1.680 zł – czytamy w raporcie rankomat.pl.

Co ciekawe, podobny sposób obliczania kosztów wywozu odpadów, jak w Wałczu przyjęto również na przykład w Nowym Sączu. Jedyna różnica polega jednak na przyjętej stawce – w Wałczu 35zł od osoby, a w Nowym Sączu zaledwie 7,50 zł od osoby.

Identyczna metoda przyjęta została także chociażby w Pilskim Regionie Gospodarki Odpadami Komunalnymi. Choć żadna należąca do niego gmina nie znalazła się w rankingu, to wiemy, że różnice pomiędzy PRGOK a Wałczem są niewielkie. Aktualnie wszystkie gminy członkowskie, a więc np. Piła, Czarnków czy Krajenka mają stawki na poziomie 30 zł od osoby za odpady segregowane. Różnica pomiędzy PRGOK a Wałczem wynosi zatem zaledwie 5 zł od osoby, choć niewykluczone, że z początkiem nowego roku zmniejszy się jeszcze bardziej. Związek Międzygminny rozstrzygnął bowiem przetargi na odbiór odpadów w 2021 roku i choć zaproponowane przez wykonawców stawki w większości sektorów były mniejsze niż przygotował PRGOK, to już teraz głośno mówi się o podwyżkach dla osób indywidualnych i firm. Nowa propozycja PRGOK to 32,50 zł za odpady segregowane, choć na kolejną podwyżkę, póki co, nie zgadzają się gminy wchodzące w skład Związku Międzygminnego.

Na tym tle ciekawie prezentuje się sytuacja Wyrzyska, który zdecydował się opuścić PRGOK i od początku przyszłego roku mieszkańcy tej gminy będą płacić za wywóz odpadów mniej, choć różnica jest na razie minimalna - zaledwie 50 groszy miesięcznie od osoby. 

Inny "dezerter" ze Związku Międzygminnego PRGOK, a więc gmina Okonek zyska jeszcze więcej. Wstępując do Związku Gmin Krajny Okonek zapewnił swoim mieszkańcom opłaty na poziomie 25,65zł za osobę za nieruchomości zamieszkane, a więc blisko 5zł miesięcznie od osoby mniej niż w PRGOK i prawie 10zł miesięcznie mniej niż we wspomnianym we wstępie Wałczu. 


Napisz komentarz

Komentarze

zachmurzenie duże

Temperatura: 1°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 991 hPa
Wiatr: 18 km/h

ReklamaMarcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: fiasko czy układ?Treść komentarza: To dowodzi jednemy, że rada nadzorcza to jemioła doczepiona do drzewa obfitości od brania kasy i wszystkie te elementy tuszowała. Pytanie w czyim interesie to robiła? Po pierwszej opisanej tutaj przez ,,CS" sytuacji powinna wyciagnąć daleko idące wnioski. Jeżeli tego nie robiła- znaczy, że odwróciła się od swoich przypisanych obowiazków kontrolnych i nadzorczych.Data dodania komentarza: 13.02.2026, 15:21Źródło komentarza: Sprawa Spółdzielni Rolnik wymaga wyjaśnień – czy odwołanie to odwet za ujawnienie nieprawidłowości?Autor komentarza: boli mnie brzuch i nie mogę spać...Treść komentarza: Kamaryla wiecznie trzymająca władzę i kontrolę nad Rolnikiem ma poważny problem. Nigdy dotąd nie było takiej sytuacji. Przy transakcjach zbywania nieruchomości lokalne media pisały, co chciał Kazimierz, a on dawał. Chciały stojaki w sklepach? Przyjaciel się zgadzał. Chciały gazety na ladzie? Przyjaciel Kaźmierz także się zgadzał. Przyjaciel zlecał reklamy – drogo i dużo. Aż tu nagle nowa prezes MBZ chciała to zmienić. Wtedy małżeństwo wydawnicze wtargnęło do biura i ile sił w gardle wykrzyczało swoje zdanie w tym temacie. Potem zadzwonił Kaźmierz i natychmiast kazał przywrócić niekorzystny dla budżetu strumień finansowania powrotnie w stronę wydawnictwa L. Towarzystwo wiecznie czerpiące z krwawicy Rolnika nie przewidziało, że zwolniona prezes nie będzie pokornie znosić szytych na nią butów i się odwinie. Ta wesoła historia pokazuje mechanizmy zależności w lokalnym środowisku medialno-spóldzielczym. Jak rozwinie się ten pożar? Czy wyjdzie na jaw więcej szczegółów? Worek podobno jest pełny i jeszcze związany a na światło dzienne wyszły tylko ogólniki z worka, który był ledwo napełniony...Data dodania komentarza: 13.02.2026, 15:14Źródło komentarza: Sprawa Spółdzielni Rolnik wymaga wyjaśnień – czy odwołanie to odwet za ujawnienie nieprawidłowości?Autor komentarza: JanekTreść komentarza: Przez to, ze jest tu stroną także wojsko inwestor raczej przegra. W innym wypadku w takim starciu zwykle wygrywają.Data dodania komentarza: 13.02.2026, 14:09Źródło komentarza: Burmistrz Winkowska zatrzymała farmę wiatrową: Zwycięstwo mieszkańców nad lobbystami i "utraconymi milionami"Autor komentarza: JanTreść komentarza: Na tej samej mocy fotowoltaikę potrzeba mnóstwo hektarów! Myślisz, ze to lepsze wyjście?! Bo ja nie!Data dodania komentarza: 13.02.2026, 14:07Źródło komentarza: Burmistrz Winkowska zatrzymała farmę wiatrową: Zwycięstwo mieszkańców nad lobbystami i "utraconymi milionami"Autor komentarza: Członek SpòdzielniTreść komentarza: W publicznych wypowiedziach dotyczących działalności Spółdzielni pominięto szereg istotnych faktów, które rzucają nowe światło na sposób zarządzania jej majątkiem w ostatnich latach. Poniższe przykłady wskazują na rażącą niegospodarność i brak należytego nadzoru. ​Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów braku profesjonalizmu jest remont mieszkań w budynku byłego klubu Spółdzielni w Radawnicy. Lokale te miały zostać przeznaczone dla piekarzy. Prace wykończeniowe rozpoczęto jednak bez uprzedniego zabezpieczenia dachu. ​W konsekwencji w ubiegłym roku doszło do poważnego zalania świeżo odnowionych pomieszczeń. Woda zniszczyła nowe sufity wraz z ociepleniem, ściany oraz dopiero co położone panele podłogowe. Skala poniesionych strat do dziś nie została publicznie przedstawiona ani rzetelnie rozliczona, a kosztami błędnych decyzji obciążono budżet Spółdzielni. ​Kolejną niewyjaśnioną sprawą jest niedobór około 20 ton węgla na składzie opału. Do nieprawidłowości doszło w okresie, gdy funkcję kierownika składu pełniła osoba, która niedługo potem objęła stanowisko prezesa Spółdzielni. ​Co istotne, przy przejściu tej osoby na stanowisko prezesa nie przeprowadzono obowiązkowego remanentu zdawczo-odbiorczego. Inwentaryzację wykonano dopiero po upływie roku, gdy zarządzanie składem przejął poprzedni pracownik. To wtedy ujawniono brak towaru. Przy ówczesnych cenach rynkowych (ok. 3000 zł za tonę w tym czasie), strata finansowa mogła sięgnąć 60 tysięcy złotych. Mimo upływu ponad dwóch lat, sprawa nie doczekała się wyjaśnienia, a winnych nie pociągnięto do odpowiedzialności. ​Budzi niepokój strategia ratowania finansów poprzez systematyczne wyzbywanie się majątku trwałego. W czasie kadencji byłej prezes sprzedano sklepy w Bługowie, Zalesiu, Franciszkowie oraz Stawnicy. Sprzedano również obiekt po byłej sali w Świętej, a obecnie na sprzedaż wystawiono biurowiec przy ul. Wawrzyniaka. ​Tymczasem sklep w Buntowie od lat stoi pusty i niszczeje. Rodzi się pytanie: jak długo jeszcze majątek wypracowany przez pokolenia spółdzielców będzie wyprzedawany tylko po to, by sztucznie podtrzymywać płynność finansową i opłacać bieżące koszty oraz pensje zarządu? To droga donikąd – zysk jest pozorny, a majątek bezpowrotnie znika. ​Kontrowersje budzi także model zarządzania byłym sklepem Delikatesy przy ul. Wojska Polskiego. Przykładem braku kalkulacji było otwarcie placówki, na które zakupiono około 200 kg karkówki – sprzedano zaledwie 20 kg, a resztę zutylizowano. ​Regularnie dochodziło tam do marnowania żywności: ​Znaczne ilości warzyw trafiały na śmietnik z powodu niskiej rotacji i wysychania towaru. ​Wędliny po upływie terminu przydatności trafiały na rożno, co budzi zastrzeżenia natury etycznej i sanitarnej. Wszystkie te zdarzenia łączy wspólny mianownik: brak przejrzystej informacji dla członków Spółdzielni. Do dziś nie przedstawiono pełnego rozliczenia tych decyzji ani nie wyciągnięto konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za niegospodarność. Pytanie o to, kto i kiedy dokona rzetelnej rewizji tych spraw, pozostaje otwarte. "Zamienił stryjek siekierkę na kijek"Data dodania komentarza: 13.02.2026, 14:06Źródło komentarza: Sprawa Spółdzielni Rolnik wymaga wyjaśnień – czy odwołanie to odwet za ujawnienie nieprawidłowości?Autor komentarza: pytankoTreść komentarza: Sprawa w Sądzie Pracy przeciwko SR z powództwa pracownika piekarni w Radawnicy już zakończona?Data dodania komentarza: 13.02.2026, 11:28Źródło komentarza: Sprawa Spółdzielni Rolnik wymaga wyjaśnień – czy odwołanie to odwet za ujawnienie nieprawidłowości?