Emil Cupryś - "Wyklęty" z Krajny

  • 26.02.2021, 10:36 (aktualizacja 26.02.2021, 11:42)
  • Piotr Tomasz

Podziel się:

Oceń:

Emil Cupryś - "Wyklęty" z Krajny
W 1945 roku walczył na Krajnie w szeregach Armii Berlinga. Wcześniej był żołnierzem Armii Krajowej. Do historii przeszedł jako uczestnik II konspiracji. Niewątpliwie jego dzieje to znakomity scenariusz na romantyczny film. Jest głęboka wiara w Boga, piękna i zarazem tragiczna miłość do kobiety, bohaterska postawa i śmierć w imię wyznawanych wartości. Wreszcie powiew tajemniczości, który nie da się w żaden sposób racjonalnie wytłumaczyć.

Emil Cupryś urodził się 2 stycznia 1925 roku w Siedliskach (ziemia rzeszowska). Rodzicami byli Ludwik i Bronisława z domu Kotula. Miał trzy siostry i brata. Edukację rozpoczął od Szkoły Powszechnej w Siedliskach. Pozostawione świadectwa wskazują, że był dobrym uczniem. Oceny z religii świadczą zaś, że również bardzo mocno przywiązanym do religii chrześcijańskiej. Ten fakt potwierdza m.in. legitymacja członka Milicji Niepokalanej, do której został przyjęty 16 czerwca 1938 roku. Na dokumencie widnieje kilka podpisów. Wśród nich także moderatora, którym był o. Maksymilian Maria Kolbe – od 1982 roku święty Kościoła katolickiego. Warto wspomnieć, że każdy członek Milicji Niepokalanej musiał spełniać określone wymogi. Jednym z nich było codzienne odmawianie aktu strzelistego do Matki Bożej. Wypełniając ten obowiązek Emil Cupryś zwracał się do Niepokalanej słowami: "O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za masonami i poleconymi Tobie".

Kolejnym etapem w edukacji Emila Cuprysia było Gimnazjum w Rzeszowie. W tym mieście zastał go także wybuch II wojny światowej. Przerwaną na skutek niemieckiej agresji naukę, po blisko dwóch latach przerwy, kontynuował w 1941 roku. Oczywiście w ramach "tajnych kompletów". Ich zwieńczeniem była zdana wiosną 1944 roku matura. Pobyt w Rzeszowie to również okres działalności w Armii Krajowej. Niestety brak dokładnych informacji na temat daty wstąpienia Emila Cuprysia do tej organizacji. Prawdopodobnie w początkowym okresie swojej działalności konspiracyjnej uczestniczył jedynie w akcjach ulotkowo-propagandowych. Dopiero po ukończeniu Szkoły Podchorążych, i otrzymaniu funkcji drużynowego placówki Boguchwała AK, brał udział w bezpośrednich starciach z Niemcami. Przykładem "Akcja Burza". Między innymi w lipcu 1944 roku wyróżnił się w walkach o miejscowość Tyczyn, zdobywając na Niemcach RKM oraz motocykl. Za swoje zasługi otrzymał awans na stopień podporucznika.

Odbicie przez Sowietów okupowanych przez Niemców ziemi II Rzeczpospolitej, które rozpoczęło się od stycznia 1944 roku, nie oznaczało w praktyce ich wyzwolenia. Komuniści konsekwentnie realizowali bowiem plan Stalina, w którym nie było miejsca dla niepodległej Rzeczpospolitej. Osoby nie chcące się temu podporządkować były eliminowane, trafiały do komunistycznych więzień, obozów NKWD oraz łagrów położonych w ZSRS. Czasami jedyną drogą, która umożliwiała uniknięcie tego rodzaju represji było wstąpienie do Armii Berlinga. Właśnie taki los spotkał ppor. Emila Cuprysia, który we wrześniu 1944 roku włożył mundur żołnierza I Armii Wojska Polskiego. Według Stanisława Gębala – żołnierza Armii Krajowej, który kilka lat temu badał dzieje bohatera niniejszego artykułu, nastąpiło to w następujących okolicznościach. Emil Cupryś wraz z innymi żołnierzami AK maszerował na pomoc Powstaniu Warszawskiemu. W bliżej nieokreślonym miejscu AK-owcy zostali otoczeni przez wojska sowieckie, rozbrojeni, a następnie wcieleni do Armii Berlinga. Oczywiście relacja ta wymaga weryfikacji. Chociażby z tego względu, że z zachowanych dokumentów wynika, że Emil Cupryś wstąpił do Armii Berlinga jako członek Batalionów Chłopskich. Warto też podkreślić, że zdobył też w jakiś sposób zaufanie przełożonych. Świadczy o tym objęcie funkcji z-cy dowódcy kompanii do spraw polityczno-wychowawczych. W Armii Berlinga służył w 16. Pułku Piechoty 6. Dywizji Piechoty. Nosił stopień plutonowego. Za udział w walkach o Warszawę, Bydgoszcz i Złotów otrzymał podziękowanie od Józefa Stalina.

Kolejne znaki zapytania w jego biografii pojawiają się w związku z określeniem miejsca i okoliczności opuszczenia "Armii Berlinga". W dokumentach "bezpieki" istnieje zapis, że "brał udział w zbiorowej dezercji z pola walki". Inne źródła wskazują, że w trakcie służby w I Armii Wojska Polskiego był ranny i z tego powodu dostał się na zaplecze frontu. Można założyć z dużym prawdopodobieństwem, że tym terenem była Krajna.

W tym miejscu warto przypomnieć, że najsłynniejsza dezercja z utworzonych przez komunistów formacji zbrojnych miała miejsce w miejscowości Białka na Podlasiu. W nocy z 12 na 13 października 1944 roku, według różnych szacunków, szeregi 31. Pułku Piechoty opuściło niemal jednocześnie od 600 do nawet 1000 żołnierzy. W poszukiwaniu uciekinierów brały udział m.in. jednostki sowieckie, w tym NKWD. Los wielu schwytanych był tragiczny. Przykładem Stanisław Głowala, były żołnierz AK, którego torturowano, a następnie rozstrzelano w lesie koło Radzynia Podlaskiego. Interesujące, że ukarana na niepamięć została także sama formacja. 16 października 1944 r. kolaborujący z Sowietami Naczelny Dowódca WP, gen. Michał Rola-Żymierski, rozformował pułk jako zhańbiony i wykreślił go z rejestru pułków, a więc i historii Wojska Polskiego.

Trudno wskazać genezę największej dezercji z "Armii Berlinga" na Krajnie. Zachowało się niewiele materiałów na jej temat. Utożsamiana jest z Sępólnem Krajeńskim i Sypniewem. W dokumentach występuje jednak szereg innych miejscowości, w tym lezące w powiecie złotowskim Zakrzewo. Postępowanie dezerterów z Krajny cechował duży spryt. Ich historia to w pewnym stopniu odbicie losu filmowego "Pułkownika Kwiatkowskiego". Zasadnicza różnica polega na tym, że na Krajnie za nos komunistów wodził nie lekarz, a pochodzący ze Lwowa prawnik. Mowa o por. Zygmuncie Dulu. Podlegli mu dezerterzy, w przeciwieństwie do tych z Białki, z reguły nie szukali schronienia w innych częściach kraju, nie chowali się też po lasach. Pozostawali na miejscu, werbując kolejne osoby z Armii Berlinga oraz spośród byłych żołnierzy Armii Krajowej. Tak właśnie wczesną wiosną 1945 roku powstała Żandarmeria Polowa Wojska Polskiego, która, choć składała się z dezerterów, uchodziła z legalne wojsko. Jednostka otrzymywała aprowizację ze Starostwa Powiatowego w Sępólnie Krajeńskim, posiadała własny nr poczty polowej oraz własną pieczęć. Asystowała nawet jako kompania honorowa w kościele podczas świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Oczywiście mistyfikacja nie byłaby możliwa, gdyby nie umiejętnie sfałszowane pieczątki, papiery i inne dokumenty. Zadanie to wykonywał zastępca Zygmunta Dula, Tadeusz Filipkowski. Wspomagał go w tym dziele Emil Cupryś, który ponadto zajmował się szukaniem kontaktów z innymi członkami poakowskiego podziemia, werbunkiem oraz utrzymywaniem dobrych relacji z władzami Starostwa Powiatowego w Sępólnie Krajeńskim. Sztab dowódczy uzupełniali ponadto: Wiktor Pawłowski i Józef Chaniak.

Żołnierze Żandarmerii rozlokowani zostali nie tylko w Sępólnie Krajeńskim, ale także po okolicznych majątkach, co z dużym zadowoleniem przyjmowała ludność miejscowa. Grabieże i mordy dokonywane przez Sowietów były bowiem normą na zajmowanych przez nich terenach. Członkowie antykomunistycznego podziemia bronili również kobiet przed gwałtami. Jeden z takich przypadków miał miejsce na terenie Drożysk Wielkich w powiecie złotowskim. Niestety nie jest znana dokładna liczba starć z żołnierzami Armii Czerwonej. Podobnie szczegóły w jaki sposób funkcjonariusze Informacji Wojskowej oraz Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Bydgoszczy odkryli mistyfikację. Faktem pozostaje, że w okresie od lata do jesieni 1945 r. formacja została rozbita. W trakcie próby aresztowania niektórzy żołnierze Żandarmerii stawili opór. Przykładem potyczki we wsiach Sosna (lipiec) i Rogalin (sierpień), gdzie doszło do wymiany ognia między członkami konspiracji i funkcjonariuszami komunistycznej bezpieki. Część żołnierzy Dula została aresztowana bez walki. Sam dowódca został ujęty w okolicach Gdańska pod koniec września 1945 roku.

Nie jest znany również dokładny stan liczbowy Żandarmerii Polowej Wojska Polskiego. Według dokumentów wytworzonych przez "bezpiekę" przed sądem stanęło 45 osób. Oczywiście nie odzwierciedla to stanu liczbowego formacji, która była z całą pewnością liczniejsza. W trakcie procesów, które odbywały się w latach 1945-1951, większość osądzonych członków Żandarmerii usłyszała kary długoletniego więzienia. Zapadło też 14 wyroków śmierci. Na wspomnianą karę skazano m.in. Zygmunta Dula, Józefa Chaniaka oraz Emila Cuprysia (tego ostatniego aresztowano 18 lipca 1945 r.). Żadnego z tych wyroków jednak nie wykonano. Oczywiście los osądzonych i nieosądzonych członków tej antykomunistycznej organizacji wymaga dalszych badań.

Za swoją niepodległościową działalność Emil Cupryś został skazany przez Wojskowy Sąd Okręgu Pomorskiego w Toruniu (na sesji wyjazdowej w Bydgoszczy) na karę śmierci. Wyrok zapadł w dniu 22 września 1945 roku. Składowi orzekającemu przewodzili: Antoni Czarnowski, Zygmunt Raczyński oraz Stefan Rajcher-Bogdanowicz. Oskarżycielem był Maksymilian Lityński (Lifsches). Obrońcą oskarżonego zaś Mieczysław Kalita. Naczelny Dowódca Wojska Polskiego 3 października 1945 roku skorzystał z prawa łaski. Wyrok zamieniono na 8 lat więzienia oraz 3 lata pozbawienia praw publicznych. Emil Cupryś z tego "dobrodziejstwa" nie zamierzał jednak skorzystać. 10 października 1945 roku zbiegł z aresztu i ponownie podjął działalność konspiracyjną na Krajnie.

Przy ostatnich miesiącach jego życia należy postawić znak zapytania. Niewykluczone, że współpracował z organizacją Władysława Chelińskiego "Hardego", która w aktach UB określana jest często jako "banda Zdzicha". Formacja ta działała do późnej jesieni 1945 roku na terenie powiatu tucholskiego, sępóleńskiego i złotowskiego. W tym czasie zajmowała się m.in. rozbrajaniem posterunków MO. Swoją aktywność członkowie grupy zawiesili na okres zimy. Wiosną 1946 r. oddział został reaktywowany jako Patrol Dywersyjny "Małego". W okresie swojego istnienia formacja stoczyła kilka potyczek z komunistycznymi siłami bezpieczeństwa. Do największych starć doszło w miejscowościach Obkas (12 maja 1946 r.) oraz Zalesie (13 maja 1946 r.) koło Tucholi. Ostatnią znacząca akcja bojowa grupy miała miejsce z 24 na 25 lipca 1946 r. w Sypniewie (miejscowość położona jest około 20 km na wschód od Złotowa). Rozbito wówczas miejscowy posterunek milicji, spółdzielnie, urząd gminy i urząd pocztowy. Formacja została zlikwidowana w marcu 1947 r. Dowódca nie został ujęty, prawdopodobnie udało mu się bezpiecznie opuścić ziemie polskie. Warto nadmienić, że Patrol Dywersyjny "Małego" ściśle współpracował z oddziałami mjr. Łupaszki. Historia tej antykomunistycznej grupy jest przedmiotem moich badań. Jednym z jej członków był m.in. mieszkaniec Krajenki, który został skazany przez komunistyczny sąd na karę śmierci.

Niewątpliwie Emil Cupryś współpracował z Leonem Mellerem ps. "Jędruś". Niewykluczone, że brał udział razem z nim w akcji na więzienie w Wyrzysku, która miała miejsce 25 maja 1946 r. Ich wzajemne relacje nie są jednak jasne. Być może nie był to stosunek zależności organizacyjnej tylko współpraca dwóch niezależnych od siebie dowódców. Przykładem takiego współdziałania była likwidacja członka PPR i zarazem sołtysa wsi Izdebki koło Łobżenicy. Mowa o  Franciszku Kantarskim. Miała ona miejsce 21 czerwca 1946 roku w Dębnie. Podziemie wydało na niego wyrok z współpracę z organami bezpieczeństwa. Zarzucano mu, że to na skutek jego donosu, 16 czerwca 1946 r. (a więc krótko po udanej akcji podziemia na więzienie w Wyrzysku) siły UB, MO i WP przeprowadziły obławę. Skutkowała ona zabiciem Feliksa Brodzińskiego, który prawdopodobnie miał związki z partyzantami. O planowanej likwidacji wiedział Leon Meller. Wykonawcami egzekucji byli: Emil Cupryś "Łoś", Marian Poklękowski "Ryś", Teodor Włodarczyk "Hardy" oraz Henryk Gappa "Heniek". Współdziałanie miedzy "Jędrusiem" i "Łosiem" zakończyło się 27 czerwca 1946 r. Wówczas Emil Cupryś wraz z grupą partyzantów odszedł w kierunku Więcborka. Potwierdzony jest fakt, że latem 1946 roku przebywał również na terenie Złotowa.

W związku z dużą aktywnością Antykomunistycznego Podziemia, w czerwcu 1946 roku na Krajnie pojawił kpt. Henryk Wątroba - wysoki funkcjonariusz komunistycznego UB. Wcześniej pełnił m.in. funkcję kierownika Wydziału ds. Walki z Bandytyzmem w bydgoskim WUBP oraz uczestniczył w likwidacji grup niepodległościowych ("Łupaszki" i "Cacki"). Jego działania okazały się skuteczne także na Krajnie. Na początku lipca 1946 roku UB zlikwidowało oddział Bauca/Myszki. Członkowie tej grupy polegli, zostali straceni, bądź usłyszeli wyroki długoletniego więzienia. Ten sam los spotkał członków oddziału Leona Mellera i Patrolu Dywersyjnego "Małego". Tylko nielicznym członkom wymienionych grup udało się uciec i uniknąć komunistycznych prześladowań. Przykładem wspomniany Władysław Cheliński "Hardy" i Marian Myszka "Łoś".

Niestety Emil Cupryś był w grupie, którą dopadła "komunistyczna sprawiedliwość". W tym miejscu należy ponownie cofnąć się do okresu, w którym bohater niniejszego artykułu należał do oddziału Zygmunta Dula. Krajnę odwiedziła wówczas Zofia Norberciak. Przyjechała ze zrujnowanej Warszawy, aby doświadczyć spokoju wiejskiego życia i wzmocnić nadwyrężony wojną organizm. Oczywiście wybór nie był przypadkowy, bo wcześniej w Sypniewie osiedliła się jej siostra i szwagier, który prowadził miejscowy młyn. Warto wspomnieć, że Norberciak pochodziła z patriotycznej rodziny. Jej dwie siostry: porucznik Danuta Orłowska i porucznik Sabina Massalska - wsławiły się w okresie Powstania Warszawskiego. Młoda dziewczyna szukała na Krajnie odskoczni od okrutnych czasów okupacji. Znalazła ją w ramionach Emila Cuprysia, którego poznała pod konspiracyjnym nazwiskiem "Jerzy Lewandowski". W jednym z wywiadów prasowych przyznała, że była to największa miłość jej życia. Zapewne z jego strony uczucie było równie gorące, bo nie bacząc na niebezpieczeństwo, w lipcu 1946 roku postanowił odwiedzić ukochaną kobietę w Warszawie. Właśnie w stolicy Polski Emil Cupryś spędził ostatnie piękne chwile w swoim życiu.

Spacerował z ukochaną kobietą po zrujnowanych ulicach Warszawy. Szli blisko siebie, pod rękę, co widać na jedynej wspólnej fotografii. Niewątpliwie Emil i Zofia byli wtedy szczęśliwi, tak jak tylko mogą być kochający się ludzie, którzy świata nie widzą poza sobą i którzy od życia nic więcej nie potrzebują. W tym błogim stanie doszli do Parku Skaryszewskiego. Tam zaczepiła ich Cyganka, której wróżba natychmiast zmroziła rozpalone serca. "Pan nie jest stąd, pan jest z lasu, a pani za miesiąc dostanie złą wiadomość" – powiedziała. Te słowa wyryły się w pamięci Zofii Norberciak na zawsze. Kilka tygodni później okazało się, że były one prorocze.

W legitymacji Milicji Niepokalanej, której w dzieciństwie członkiem był Emil Cupryś, znajdowała się piękna modlitwa, która kończyła się słowami "Dozwól mi chwalić Cię, o Panno Przenajświętsza". Jest pewna symbolika w tym, że tuż przed swoją śmiercią, ten dzielny żołnierz Antykomunistycznego Podziemia, dostąpił tej łaski. 7 sierpnia 1946 roku komuniści, prawdopodobnie w następstwie donosu, przeprowadzili na niego zasadzkę na ulicach Więcborka. Emil Cupryś nie chciał się poddać, próbował ucieczki. Ubecy zaczęli strzelać. Kule oddane w jego kierunku w końcu dosięgły celu. Ciężko ranny żołnierz padł na ulicę. Nie umarł jednak od razu. Zanim to nastąpiło rozegrała się jeszcze jedna, niezwykle symboliczna scena. Do konającego Cuprysia podbiegł ks. Jan van Blericq, który zapewne przypadkiem znalazł się w centrum tragicznych wydarzeń. Gdy ten dzielny kapłan udzielał ostatniej posługi Niezłomnemu Żołnierzowi i Rycerzowi Niepokalanej, czciciele zbrodniczej komunistycznej ideologii szydzili, utrudniając wykonywanie duszpasterskiego obowiązku. Według niektórych relacji ciało Emila Cuprysia zostało przewiezione później do siedziby UB i zbezczeszczone. Tego rodzaju zapisy wymagają jednak weryfikacji.

Emil Cupryś został pochowany 10 sierpnia 1946 roku na starym cmentarzu w Więcborku. Jego grób odkryli w latach 80. działacze więcborskiej Solidarności. Wtedy nad jego mogiłą stanął brzozowy krzyż, który był notorycznie niszczony przez nieznanych sprawców. Zmiana w podejściu do Bohatera Antykomunistycznego Podziemia nastąpiła po transformacji ustrojowej. Emilowi Cuprysiowi został nadany pośmiertnie stopień kapitana. Postawiono także nowy nagrobek, którego uroczyste poświęcenie miało miejsce 14 września 2001 roku, niemal w 62 rocznicę napaści Sowietów na Polskę. To niejedyna symbolika. W tym miejscu zapisała się bowiem także ostatnia karta wielkiej miłości, która połączyła Emila Cuprysia i piękną Warszawiankę. W 2007 roku pojawiła się w tym miejscu Zofia Norberciak, która po 56 latach odnalazła grób ukochanego. Zapalony przez nią znicz symbolicznie dopełnił dzieje Bohatera Antykomunistycznego Podziemia na Krajnie.

 

Piotr Tomasz

kontakt z autorem ([email protected])

Dziękuję rodzinie kpt. Emila Cuprysia za przekazane materiały

Fotografie: archiwum autora i Kazimierza Szpiecha

Źródła: AIPN, materiały własne autora

Marietta Chojnacka "Narzeczona szuka mogiły kpt. Cuprysia" Gazeta Pomorska 2007

Stanisław Gębal "Wspomnienie o kpt. Cuprysiu" Wiadomości Krajeńskie 2001

Piotr Tomasz

Zdjęcia (2)


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu 77400.tv z siedzibą w Złotowie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe