Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 16 marca 2026 23:49

W okolicach Krajenki znaleziono fragment pociągu pancernego!

Podziel się
Oceń

Historia to niezwykle dynamiczna dziedzina nauki. Dlatego stawianie kropki i zamykanie pewnych jej fragmentów zawsze rodzi niebezpieczeństwo, że za chwilę nastąpi konieczność zweryfikowania rzucanych w przestrzeń słów. Tak może stać się w przypadku historii walk o Krajenkę w styczniu 1945. Wszystko za sprawą pracowników interwencyjnych, którzy podczas porządkowania terenu przy nasypie linii kolejowej Chojnice – Piła dokonali ciekawego odkrycia.

Na wstępie artykułu warto zacytować krajeńskiego historyka-regionalistę, Henryka Brodziaka, który w opracowaniu Krajenka miasto i gmina (Krajenka 2001) tak opisywał walki o miasto. „Walki o Krajenkę rozpoczęły się późnym wieczorem w niedzielę, dnia 28 stycznia. Piechota oddziałów radzieckich zaatakowała miasto od strony Augustowa, Śmiardowa, Czajcza i Wąsosza. Po stronie niemieckiej włączyły się dwa pociągi pancerne. Jeden z nich zatrzymał się na torze obok przejazdu kolejowego Krajenka – Wąsosz. Drugi na wysokości wsi Łońsko. Obrona niemiecka nie była szczelna i już w nocy do miasta wdarła się grupa żołnierzy radzieckich. Podczas walk pierwszej nocy poległo kilkunastu żołnierzy radzieckich, głównie w okolicy nastawni kolejowej i na polu rolnika Skrentnego. Kilkunastu żołnierzy radzieckich zostało też rannych. Dla nich zorganizowano szpital polowy w domu mieszkalnym przy ulicy B. Domańskiego 5 (w tym czasie Horst Wessel Str.). Walki w mieście trwały jeszcze następnego dnia. Działa radzieckie ustawione w Barankowie prowadziły pojedynek z niemieckim pociągiem pancernym stojącym obok gospodarstwa rolnika Schuddy w ciągu godzin przedpołudniowych 29 stycznia. Ostatecznie pociąg pancerny został trafiony w wagon amunicyjny. Detonacje trwały przez parę godzin. Siła wybuchów była tak wielka, że jeden z żołnierzy załogi pociągu został odrzucony na kilkadziesiąt metrów i jego zwłoki przez kilka dni wisiały na przewodach telefonicznych”. Według regionalisty-historyka, drugi pociąg pancerny wycofał się w kierunku Chojnic.

W kontekście znaleziska oraz przytoczonego opisu można przyjąć trzy hipotezy:

Pierwsza, że pociąg pancerny nr 1 nie został zniszczony tuż przy drodze Krajenka – Wąsosz, stało się to nieco dalej, na wysokości wsi Łońsko,

Druga, że pociąg pancerny nr 1 został zniszczony przy drodze Krajenka – Wąsosz (czyli tak jak opisuje H. Brodziak), a znaleziony fragment pochodzi od pociągu pancernego nr 2, który został uszkodzony/zniszczony koło Łońska. Według Brodziaka odjechał w kierunku Chojnic

Trzecia wersja jest taka, że Krajenki bronił tylko jeden pociąg pancerny i został zniszczony bliżej Łońska, czyli nie przy szlaku Wąsosz – Krajenka.

Oczywiście każda z przedstawionych hipotez może być prawdziwa. Odpowiedź która z nich jest niezwykle trudna. Sprawy nie ułatwiają także zachodnie publikacje oraz nieliczne wspomnienia mieszkańców Ziemi Krajeńskiej. Na przykład Christopher Duffy w publikacji „Czerwony szturm na Rzeszę” wspomina o działaniach załogi pociągu pancernego, która w trakcie walk o Piłę wyprowadziła pociąg z amunicją i zaopatrzeniem, dosłownie spod nosa żołnierzy radzieckich. Co było dalej? Dalszą część historii dopowiadają wspomnienia jednego z mieszkańców Ziemi Krajeńskiej. Cytat „Pracowałem na gospodarstwie rolnym w Strusendorf wybudowanie Głubczyna. 25 na 26 stycznia 45 roku, gdy czołgi rosyjskie od strony Koszyce - Płotki zaatakowały Piłę, odwoziłem gospodarzy niemieckich powołanych do Volksturmu.. Gdy z przedmieścia, już po północy, samotnie wracałem, w kierunku Skórki, od strony szosy Śmiłowskiej trwała bezustanna kanonada dział czołgowych i terkot karabinów maszynowych. Przed Skórką na szosie stała kolumna samochodów wojskowych, której nie było gdy jechaliśmy do Piły. Zatrzymał mnie wartownik i spytał: po co i dokąd chcę jechać? Gdy mu powiedziałem to kazał mi wracać, bo tam są już Rosjanie. Prosiłem by mnie przepuścił bo czekają na mnie następni, których mam odwieźć (skłamałem ze strachu że mnie nie przepuści). Nie robił mi żadnej trudności tylko powiedział  - jak jesteś taki głupi to jedź. Uradowany taką decyzją ruszyłem pędem z miejsca. Na gospodarstwo powróciłem bez dalszych przeszkód. Rosjan jeszcze nie było.

Nie przybyli jeszcze i 27 w sobotę. Z samego rana przyszedł sąsiad Wendt, który nie zgłosił się do Volksturmu i po uzgodnieniu z panią Erdmann gdzie pracowałem, kazał mi zaprzęgnąć konie do sani i z Jurkiem Szlugą, synem polskiej rodziny u niego pracującej, pojechać do młyna w Skórce i przywieźć mąkę. Wioska była całkowicie już opuszczona. Gdy podjechaliśmy pod młyn i weszliśmy do środka zobaczyliśmy przez okna, że na skraju zagajnika za młynem stoją czołgi. Widoczne były tylko lufy wystające z zagajnika. Nie zabraliśmy ani jednego worka mąki tylko galopem powróciliśmy.
Pan Wendt nie dał wiary naszym opowiadaniom i kazał mi po południu ponownie pojechać z panem Szlugą. Tym razem nie dojechaliśmy nawet do wioski. Po wyjeździe zza lasu, gdy wioskę było już widać zobaczyliśmy na stacji stojący pociąg. Zanim się zorientowaliśmy co to za pociąg, przeleciał nad nami pierwszy pocisk i wybuchł po drugiej stronie drogi. Konie z miejsca same zawróciły i galopem pobiegły w stronę lasu. Jeszcze dwa pociski, jeden za nami i drugi z drugiej strony sani wybuchły i jednocześnie nastąpiła przeogromna eksplozja a nad wioską ukazała się czarna chmura dymu.
Po wojnie w tym miejscu leżał wywrócony pociąg pancerny, a wokoło masę porozrywanych ciał żołnierzy, których pochowano w zbiorowej mogile obok torowiska gdzie leżał ten pociąg”.

W tym miejscu należy wyjaśnić, że ważący kilkadziesiąt kilogramów obiekt stanowi prawdopodobnie fragment wieżyczki strzelniczej, w której znajdował się karabin maszynowy Maxim MG 08/15 kaliber 7,92 mm. Broni oraz innych fragmentów nie udało się odnaleźć pracującym robotnikom. Nie wyciągnęli oni również znaleziska z grząskiego terenu, który warto osuszyć i poddać eksploracji. Niestety istniejące prawo zabrania pasjonatom historii na tego rodzaju działania. Pozostaje zatem czekać na ruch ze strony instytucji państwowych. Zostały one powiadomione drogą internetową o znalezisku. Trudno jednak przewidzieć, ze względu na panującą epidemię koronawirusa, kiedy Konserwator Zabytków i inny organa podejmą jakiekolwiek czynności. Pozostaje zatem mieć nadzieję, że do czasu reakcji odpowiednich władz pozostałości po pancernym pociągu nie padną łupem zbieraczy złomu, nie są bowiem zabezpieczone w jakikolwiek sposób. Byłaby to wielka strata dla regionalnej historii, która wciąż szuka odpowiedzi na wiele pytań dotyczących II wojny światowej. A może Państwo dysponujecie informacjami na temat niemieckich pociągów pancernych, które operowały w styczniu 1945 roku na trasie Piła – Krajenka - Złotów? Będziemy wdzięczni za jakiekolwiek informacje.

 

Józef Frączyński

 

ps. zawiadomieni o znalezisku rekonstruktorzy ze Złotowa, którzy od lat pielęgnują dzieje Wehrmachtu, postanowili upamiętnić to miejsce. Powstanie krzyż i okolicznościowa tabliczka, która będzie przypominała o tragicznym losie niemieckich żołnierzy

 

Prima aprilis;) Oczywiście część informacji zawarta w artykule jest prawdziwa. Inne wymagają weryfikacji. Żartem jest m.in. fragment, który mówi o znalezieniu wieżyczki strzelniczej. Oczywiście historia walk o Krajenkę będzie przedmiotem dalszych badań. Także sprawa pociągu. Dziękuję za komentarze/wiadomości. Najlepszy pochodzi od osoby, która rzekomo posiada cały wagon:)


Do pobrania

  1. 1.jpg 189.9 kB

Napisz komentarz

Komentarze

janusz 01.04.2020 04:26 PM
Druga wersja opisana w artykule jest najprawdopodobniej prawdziwa...tak mowi moj ojciec ktory bawil sie jako dziecko we wraku pociagu pancernego kolo przejazdu krajenka-wasosz...zapraszam w imieniu mojego taty do rozmowy o tym wydarzeniu,moze dowie sie Pan cos nowego...Janusz Schudda,Wasoszki 3

prezes 04.03.2018 01:36 PM
Zesrała się bida i płacze.

62,375 08.03.2018 11:00 AM
Komornik, jeśli zostanie wezwany, przyniesie kasę i kwit: kasa wypłaci. Chyba, że się obejdzie bez dodatkowych kosztów.

Autor 01.04.2020 11:12 PM
Dziękuję. Po ustąpieniu epidemii. Pozdrawiam

Ja 04.03.2018 01:25 PM
Tu też cenzuruje naczelny z sitey grajdoła pilskiego szamba prasowego i w ogóle medialnego.

zachmurzenie umiarkowane

Temperatura: 3°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 1016 hPa
Wiatr: 11 km/h

ReklamaMarcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: HelaTreść komentarza: Hej a w jakiej miejscowości to byloData dodania komentarza: 16.03.2026, 22:30Źródło komentarza: 23-latek z 61,8 kg narkotyków w ZłotowieAutor komentarza: MemoryTreść komentarza: Milczą, nei ma się co dziwić. Skarmiał podopiecznych wydarzeń fundacji? Pewnie to trudne pytanie i stąd ta głośna cisza. Każdy w zasadzie kto jadł sushi, kto jadł ciasto, cokolwiek, co Grz.eS. dostarczał i przygotowywał. Dostarczał do wszelkich prywatnych placówek gdzie były dzieci. To okropne. Złotów musi się z tym zderzyć. Ta sprawa jest obrzydliwie porąbana, ale to swoista nauczka kiedy dopuszcza się do dzieci osoby z ulicy.Data dodania komentarza: 16.03.2026, 22:13Źródło komentarza: Pedofil ze Złotowa trafił do więzieniaAutor komentarza: DomanskiegoTreść komentarza: Prowadził zajęcia w archipelagu i w zud. Także grubo, mógł sobie popatrzeć i pofantazjować a nawet więcej? Tak to wygląda, jak od szkół wymaga się nie wiadomo czego a dzieciaki posyła na zajęcia prowadzone przez ludzi bez pedagogicznych uprawnień, nie wymaga sie zaswiadczenia o niekarlanosci! A nawet oddaje się np. na całe ferie 5 dni po 8 godzin pod opieką niewykwalifikowanych osób, wycieczki itp. Tylko tak dalej.....Data dodania komentarza: 16.03.2026, 20:56Źródło komentarza: Pedofil ze Złotowa trafił do więzieniaAutor komentarza: XyzTreść komentarza: Naucz się czytać ze zrozumieniem. To osoba z Jastrowia już tam nie pracuje :)Data dodania komentarza: 16.03.2026, 19:23Źródło komentarza: Pedofil ze Złotowa trafił do więzieniaAutor komentarza: Jestem tez jego imiennikiem niestetyTreść komentarza: Widzę, że redakcja oszczędziła Wam jednego istotnego zobaczenia Grzesia. Od najmłodszych lat uwielbiał podstępnie podkładać swoje odchody i inne do jedzenia. Podniecało go, jak ktoś zjadł jego spreparowaną kanapkę albo napił się czegoś. W szkole to była zmora. Zawsze wiedziałem, dlaczego go ciągnie do gotowania dla ludzi. W opisie z dzieckiem widać, że jego fantazja kosztowania palca przebija przez to zboczenie. Kto jadł u Grzesia, musi mieć świadomość, że cząstka jego jest w Was – jak nie nasienie, to kał czy mocz. Co ciekawe i smutne, nikt mnie nigdy nie słuchał, gdy dyskretnie opowiadałem, że to człowiek, który lubi, jak się spożywa jego wydzieliny. O pedofilii nie wiedziałem, ale nie byłem zdziwiony, nie byłem zaskoczony. Zresztą od lat wśród towarzystwa nie było wielką tajemnicą, ale nie było twardych dowodów. Choć moja żona chodziła na zajęcia fitnes i słyszała, że w szpitalu o tym wiedzą . Pojęcia nie mam dlaczego w szpitalu ale chyba robili coś w tej sprawie u czubków.Data dodania komentarza: 16.03.2026, 19:05Źródło komentarza: Pedofil ze Złotowa trafił do więzieniaAutor komentarza: MatkaTreść komentarza: Nawet Pani S.Przybyszesska-Pączekk Nasza wspaniała radna Promuje go. To jest dno Ludzie przy władzy dają przyzwolenie dla zwyrolaData dodania komentarza: 16.03.2026, 18:38Źródło komentarza: Pedofil ze Złotowa trafił do więzienia