Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 13 lutego 2026 16:53

Sprawdzanie, czy drzwi są zamknięte – obsesja czy przejaw rozsądku?

Podziel się
Oceń

Jak nauczył nas Balcerek z serialu „Alternatywy 4”, zawsze należy zapukać do drzwi, zanim użyje się wytrycha. Po to, aby przekonać się, czy ktoś jest w domu. Trochę odwrotną sytuację zaobserwowano ostatnio na poznańskich osiedlach. Ktoś sprawdza, czy drzwi na pewno są zamknięte. Z pewnością nie po to, aby ostrzec domowników przed niebezpieczeństwem

   Okazja czyni złodzieja, ale i złodziej szuka okazji. A taką są niezaryglowane drzwi wejściowe do mieszkania. W codziennej bieganinie, zwłaszcza jeśli domowników jest wielu, czasem nie zwracamy po prostu uwagi na to, czy drzwi są zaryglowane. Jeśli nie są, złoczyńca może bez przeszkód dostać się do korytarza w mieszkaniu, gdzie często zostawiamy torby, plecaki z dokumentami i pieniędzmi, kluczyki do samochodu, itp.

 

    W wielu mieszkaniach drzwi wejściowe prowadzą do korytarza lub holu, które są albo odseparowane od reszty mieszkania, albo rzadko w nich przebywamy. Jeśli złodziejowi uda się cicho dostać do środka, potrzebuje chwili, aby zlokalizować wartościowe łupy i najzwyczajniej wynieść je z domu. Dlatego warto rozważyć zmianę klamki i zamka na takie, które skutecznie zabezpieczą mieszkanie przed wtargnięciem niepowołanych osób, a nam zdejmą z głowy konieczność pamiętania o zaryglowaniu drzwi.

 

  „Najprostszym rozwiązaniem jest założenie klamki, która z zewnątrz posiada jedynie gałkę, od strony wewnętrznej zaś normalny uchwyt. W takiej sytuacji drzwi można otworzyć jedynie od strony wewnętrznej, od zewnątrz konieczne jest użycie klucza. Aby zapewnić rodzinie większe bezpieczeństwo warto zastosować samoryglujący się zamek, np. GU Secury Automatic, który po zamknięciu drzwi automatycznie wysuwa rygle, więc domownicy nie muszą pamiętać o ryglowaniu drzwi. Technologia dba o ich bezpieczeństwo” – przekonuje Szymon Krauze, marketing menedżer G-U Polska.

 

   Zamek, który automatycznie się rygluje po zamknięciu drzwi, to także świetne rozwiązanie dla tych osób, które wieczorem kilkukrotnie muszą sprawdzać (dla własnego spokoju), czy drzwi na pewno są zamknięte.

 

    Co zrobić, jeśli zaobserwujemy, że ktoś sprawdzał, czy nasze drzwi są zamknięte? Taki incydent dobrze jest zgłosić na policję i do administracji, możemy też ostrzec sąsiadów. Być może to dmuchanie na zimne i przesadna ostrożność, jednak bezpieczeństwo domowników jest najważniejsze.


Napisz komentarz

Komentarze

zachmurzenie duże

Temperatura: 1°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 991 hPa
Wiatr: 18 km/h

ReklamaMarcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: XDTreść komentarza: Mój znajomy Paczek tam wykańcza te chaty.Data dodania komentarza: 13.02.2026, 16:45Źródło komentarza: Burmistrz Winkowska zatrzymała farmę wiatrową: Zwycięstwo mieszkańców nad lobbystami i "utraconymi milionami"Autor komentarza: fiasko czy układ?Treść komentarza: To dowodzi jednemy, że rada nadzorcza to jemioła doczepiona do drzewa obfitości od brania kasy i wszystkie te elementy tuszowała. Pytanie w czyim interesie to robiła? Po pierwszej opisanej tutaj przez ,,CS" sytuacji powinna wyciagnąć daleko idące wnioski. Jeżeli tego nie robiła- znaczy, że odwróciła się od swoich przypisanych obowiazków kontrolnych i nadzorczych.Data dodania komentarza: 13.02.2026, 15:21Źródło komentarza: Sprawa Spółdzielni Rolnik wymaga wyjaśnień – czy odwołanie to odwet za ujawnienie nieprawidłowości?Autor komentarza: boli mnie brzuch i nie mogę spać...Treść komentarza: Kamaryla wiecznie trzymająca władzę i kontrolę nad Rolnikiem ma poważny problem. Nigdy dotąd nie było takiej sytuacji. Przy transakcjach zbywania nieruchomości lokalne media pisały, co chciał Kazimierz, a on dawał. Chciały stojaki w sklepach? Przyjaciel się zgadzał. Chciały gazety na ladzie? Przyjaciel Kaźmierz także się zgadzał. Przyjaciel zlecał reklamy – drogo i dużo. Aż tu nagle nowa prezes MBZ chciała to zmienić. Wtedy małżeństwo wydawnicze wtargnęło do biura i ile sił w gardle wykrzyczało swoje zdanie w tym temacie. Potem zadzwonił Kaźmierz i natychmiast kazał przywrócić niekorzystny dla budżetu strumień finansowania powrotnie w stronę wydawnictwa L. Towarzystwo wiecznie czerpiące z krwawicy Rolnika nie przewidziało, że zwolniona prezes nie będzie pokornie znosić szytych na nią butów i się odwinie. Ta wesoła historia pokazuje mechanizmy zależności w lokalnym środowisku medialno-spóldzielczym. Jak rozwinie się ten pożar? Czy wyjdzie na jaw więcej szczegółów? Worek podobno jest pełny i jeszcze związany a na światło dzienne wyszły tylko ogólniki z worka, który był ledwo napełniony...Data dodania komentarza: 13.02.2026, 15:14Źródło komentarza: Sprawa Spółdzielni Rolnik wymaga wyjaśnień – czy odwołanie to odwet za ujawnienie nieprawidłowości?Autor komentarza: JanekTreść komentarza: Przez to, ze jest tu stroną także wojsko inwestor raczej przegra. W innym wypadku w takim starciu zwykle wygrywają.Data dodania komentarza: 13.02.2026, 14:09Źródło komentarza: Burmistrz Winkowska zatrzymała farmę wiatrową: Zwycięstwo mieszkańców nad lobbystami i "utraconymi milionami"Autor komentarza: JanTreść komentarza: Na tej samej mocy fotowoltaikę potrzeba mnóstwo hektarów! Myślisz, ze to lepsze wyjście?! Bo ja nie!Data dodania komentarza: 13.02.2026, 14:07Źródło komentarza: Burmistrz Winkowska zatrzymała farmę wiatrową: Zwycięstwo mieszkańców nad lobbystami i "utraconymi milionami"Autor komentarza: Członek SpòdzielniTreść komentarza: W publicznych wypowiedziach dotyczących działalności Spółdzielni pominięto szereg istotnych faktów, które rzucają nowe światło na sposób zarządzania jej majątkiem w ostatnich latach. Poniższe przykłady wskazują na rażącą niegospodarność i brak należytego nadzoru. ​Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów braku profesjonalizmu jest remont mieszkań w budynku byłego klubu Spółdzielni w Radawnicy. Lokale te miały zostać przeznaczone dla piekarzy. Prace wykończeniowe rozpoczęto jednak bez uprzedniego zabezpieczenia dachu. ​W konsekwencji w ubiegłym roku doszło do poważnego zalania świeżo odnowionych pomieszczeń. Woda zniszczyła nowe sufity wraz z ociepleniem, ściany oraz dopiero co położone panele podłogowe. Skala poniesionych strat do dziś nie została publicznie przedstawiona ani rzetelnie rozliczona, a kosztami błędnych decyzji obciążono budżet Spółdzielni. ​Kolejną niewyjaśnioną sprawą jest niedobór około 20 ton węgla na składzie opału. Do nieprawidłowości doszło w okresie, gdy funkcję kierownika składu pełniła osoba, która niedługo potem objęła stanowisko prezesa Spółdzielni. ​Co istotne, przy przejściu tej osoby na stanowisko prezesa nie przeprowadzono obowiązkowego remanentu zdawczo-odbiorczego. Inwentaryzację wykonano dopiero po upływie roku, gdy zarządzanie składem przejął poprzedni pracownik. To wtedy ujawniono brak towaru. Przy ówczesnych cenach rynkowych (ok. 3000 zł za tonę w tym czasie), strata finansowa mogła sięgnąć 60 tysięcy złotych. Mimo upływu ponad dwóch lat, sprawa nie doczekała się wyjaśnienia, a winnych nie pociągnięto do odpowiedzialności. ​Budzi niepokój strategia ratowania finansów poprzez systematyczne wyzbywanie się majątku trwałego. W czasie kadencji byłej prezes sprzedano sklepy w Bługowie, Zalesiu, Franciszkowie oraz Stawnicy. Sprzedano również obiekt po byłej sali w Świętej, a obecnie na sprzedaż wystawiono biurowiec przy ul. Wawrzyniaka. ​Tymczasem sklep w Buntowie od lat stoi pusty i niszczeje. Rodzi się pytanie: jak długo jeszcze majątek wypracowany przez pokolenia spółdzielców będzie wyprzedawany tylko po to, by sztucznie podtrzymywać płynność finansową i opłacać bieżące koszty oraz pensje zarządu? To droga donikąd – zysk jest pozorny, a majątek bezpowrotnie znika. ​Kontrowersje budzi także model zarządzania byłym sklepem Delikatesy przy ul. Wojska Polskiego. Przykładem braku kalkulacji było otwarcie placówki, na które zakupiono około 200 kg karkówki – sprzedano zaledwie 20 kg, a resztę zutylizowano. ​Regularnie dochodziło tam do marnowania żywności: ​Znaczne ilości warzyw trafiały na śmietnik z powodu niskiej rotacji i wysychania towaru. ​Wędliny po upływie terminu przydatności trafiały na rożno, co budzi zastrzeżenia natury etycznej i sanitarnej. Wszystkie te zdarzenia łączy wspólny mianownik: brak przejrzystej informacji dla członków Spółdzielni. Do dziś nie przedstawiono pełnego rozliczenia tych decyzji ani nie wyciągnięto konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za niegospodarność. Pytanie o to, kto i kiedy dokona rzetelnej rewizji tych spraw, pozostaje otwarte. "Zamienił stryjek siekierkę na kijek"Data dodania komentarza: 13.02.2026, 14:06Źródło komentarza: Sprawa Spółdzielni Rolnik wymaga wyjaśnień – czy odwołanie to odwet za ujawnienie nieprawidłowości?