Do zdarzenia miało dojść 9 sierpnia, około godziny 19:35, na polnej drodze prowadzącej w kierunku lasu w Nowym Dworze. Kobieta spacerowała z psem, gdy nagle potrącił ją motocyklista. Kierujący nie zatrzymał się po zderzeniu. Nie udzielił pomocy, nie zapytał o stan zdrowia kobiety i po potrąceniu bezwzględnie kontynuował jazdę w kierunku wsi Kamień. Na miejscu wypadku pozostało jedynie urwane, prawe lusterko jego pojazdu.
Poszkodowana udała się na Szpitalny Oddział Ratunkowy, gdzie stwierdzono u niej powierzchowne obrażenia: silnie obity łokieć oraz zdarte kolano. Wcześniej informowała również o uderzeniu w głowę. Zawiadomienie o zdarzeniu złożono na policji około godziny 21:00. To, że kobieta nie doznała cięższych obrażeń, nie zmienia oceny samego zachowania kierującego. Zostawił człowieka na piaszczystym, ubocznym szlaku i odjechał. Mógł zabić i nawet nie sprawdził, czy potrzebna jest doraźna pomoc. To nie był domysł dotyczący jego intencji, lecz prosty opis skutków jego decyzji: po uderzeniu nie zatrzymał się, by ustalić, czy ofiara żyje, czy potrzebuje wsparcia lub czy jest w stanie samodzielnie wezwać służby. Tak zachowują się zwyrodnialcy, dla których los drugiego człowieka jest obojętny, a liczy się jedynie własny interes prawny.
Gdy na naszą redakcyjną skrzynkę wpłynęły z kilku źródeł linki do apelu w mediach społecznościowych, standardowo zadzwoniliśmy do poszkodowanej, aby upewnić się, jak sprawa wygląda pod kątem proceduralnym. Niestety, już po krótkiej rozmowie stwierdziliśmy, że musimy podjąć własne działania w terenie i wykonać własną dokumentację. Skontaktowaliśmy się z poszkodowaną ponownie w celu ustalenia spotkania i niezwłocznie ruszyliśmy do Franciszkowa.
Im głębiej weryfikowaliśmy przebieg zdarzeń, tym częściej odkrywaliśmy z przerażeniem, że wszędzie jesteśmy pierwsi i że na miejscu nie wykonano nawet podstawowych czynności wywiadowczych. Mieszkańcy, pytani przez nas o szczegóły dopiero po tylu godzinach od zdarzenia, byli zbulwersowani, nie tylko samym czynem, jakiego dopuścił się sprawca, ale również sposobem, w jaki sprawę potraktowały organy stojące na straży prawa. Mówili jednogłośnie: gdyby od razu zrobiono to, czego podjęliśmy się w ramach śledztwa dziennikarskiego, sprawca prawdopodobnie byłby już ujęty i to jeszcze pewnie w stanie nietrzeźwości.

Dla nas nie była to nowa sytuacja. W naszej okolicy działo się sporo, a Franciszkowo co rusz staje się głośne w całej Polsce. Teraz mieliśmy do czynienia z kolejnym skandalem: zwyrodnialec terroryzuje okolicę. Przykro było zostawiać mieszkańców w przeświadczeniu, że w tej sprawie wszystko zmierza w stronę niewykrycia sprawcy a może nawet zaniechania działań dla dobra statystyk? Zapytamy o to właściwe organy, a także służby nadzorujące prawidłowość ich działań. Wystarczyło przeprowadzić rozpytanie mieszkańców wsi a trasa przejazu za kazdym kolejnym świadkiem stawała się coraz jaśniejsza. Wiemy juz odkad jechał i gdzie wracał, to duzo aby dokonać inspekcji monitoroingu. niestety my możemy tylko poprosić o sprawdzenie, służby mogą wezwać do udzielenia wglądu. To zasadnicza różniaca!
Po kilkunastu godzinach od wypadku ślady na piaszczystej drodze były już oczywiście nieczytelne, dlatego kluczowe stało się odtworzenie prawdopodobnej trasy przejazdu uciekiniera od punktu A do punktu B. Na podstawie rozmów z mieszkańcami i wskazówek z pierwszego gospodarstwa ustaliliśmy trasę i dotarliśmy do świadków, którzy mijali się ze sprawcą dokładnie w tym czasie. Mowa między innymi o rolniku, który musiał zjechać ciągnikiem na pobocze, aby na bardzo wąskiej drodze ustąpić miejsca pędzącemu motocykliście. Dzięki niemu wiedzieliśmy już, że pojazd nie był motorowerem, lecz większą, mocniejszą maszyną typu sportowego.
Droga wiodła do wsi Kamień, przecinając ją dokładnie w połowie. Udaliśmy się w lewo, w stronę fabryki okrywy dla pieczarkarni. Nie znaleźliśmy tam kamer monitoringu, a świadkowie wykluczyli, by w tym kierunku widzieli szaleńca. W kolejnym przejeździe zdołaliśmy ustalić więcej i wyeliminować pewne hipotezy. Co prawda dowiedzieliśmy się, że we wsi mieszka osoba znana z podobnych zachowań, jednak jej pojazdy, a głównie ich kolorystyka wykluczały udział w zdarzeniu, co potwierdziła później analiza nagrań.
W dalszych czynnościach ustaliliśmy, że motocyklista przed godziną dwudziestą udał się pośpiesznie w kierunku Złotowa. Potwierdziła to kolejna osoba, która widziała pędzący motocykl na wysokości wiejskiego sklepu. To nagłe przyspieszenie wykluczyło hipotezę, jakoby skręcił w stronę wybudowania na Dzierżążnię , mknął wprost w kierunku wsi Nowy Dwór, na Złotów, choć ten ostatni odcinek wciąż wymagał ostatecznego potwierdzenia.
Kilku mieszkańców sugerowało konkretne nazwisko. Niestety nie posiadaliśmy twardych dowodów, by kierować się wyłącznie poszlakami. Ludzie twierdzili jednak, że w okolicy każdy wie, o kogo chodzi, ale „nic mu nie zrobią – wytrzeźwieje i znów będzie szalał, bo bogaty tatuś uciszy temat”. Poszlaka ta mogła być niewiele warta, jednak wyciągnęliśmy z niej smutny wniosek: kilkanaście godzin po zdarzeniu byliśmy jedynymi osobami, które odwiedziły te oczywiste miejsca i przeprowadziły wywiad z mieszkańcami. Zdołaliśmy ustalić wiele, ale nie mogliśmy zweryfikować miejsc, do których dostęp wymagał uprawnień zastrzeżonych wyłącznie dla służb. Mamy nadzieję i pewne umiarkowane przekonanie, że złotowska policja swoimi metodami dotrze do posesji ewentualnych podejrzanych.
Praktycznie powielamy apel poszkodowanej, prosząc mieszkańców o pomoc w wyeliminowaniu tego potencjalnego zagrożenia z naszej społeczności. Najistotniejszym śladem pozostaje brak prawego lusterka. Ustalilismy również, że samo lusterko może nie pozwalać na proste określenie marki pojazdu, ponieważ podobne elementy wyposażenia bywają montowane jako osprzęt dodatkowy w wielu różnych modelach i markach.

Ważne jest też, by nie sugerować się wyłącznie kolorem pojazdu! Świadkowie widzący tego samego sprawcę w tym samym czasie na tej samej drodze niejednoznacznie ocenili barwę motocykla. Choć powtarzała się relacja o czerwonych elementach motocykla i jeden ze świadków wskazał, że był to: - porządny sportowy motor nie jakiś chiński motorower.
Zwracamy się z ponownym apelem do wszystkich, którzy w sobotę, 9 sierpnia, między godziną 19:30 a 20:00 widzieli podejrzany motocykl: na trasie Nowy Dwór–Kamień, w rejonie Franciszkowa lub wyjazdu w stronę Złotowa, z urwanym lusterkiem, jadący szybko lub nerwowo, jak wskazał jeden ze świadków w Nowym Dworze na wysokości sklepu. Nie był pewny, czy pojechał do Złotowa czy tylko do końca wsi, gdzie kierujący mógł po zdarzeniu zmienić trasę albo ukryć pojazd.
Kluczowe mogą okazać się również nagrania z wideorejestratorów, kamer gospodarczych, monitoringów przy posesjach i nagrań z kamer sportowych. Prosimy o kontakt w komentarzach, na naszą redakcyjną skrzynkę lub bezpośrednio z policją. Zapewniamy, że każda informacja zostanie zweryfikowana, a prawo gwarantuje pełną ochronę źródeł i anonimowość każdemu, kto zdecyduje się pomóc w tej sprawie.
W tej sprawie wystosowaliśmy pytania do policji, aby ustalić, jakie czynności podjęto po zgłoszeniu, czy zabezpieczono ślady i nagrania oraz na jakim etapie są ustalenia dotyczące motocyklisty. Zapytaliśmy również, czy policja posiada wiedzę o wcześniejszych, podobnych zdarzeniach z udziałem motocyklistów w Kamieniu — na ich powtarzalność wskazywali bowiem mieszkańcy w rozmowach z redakcją.

Napisz komentarz
Komentarze