Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 7 października 2026 23:52

Kontrowersje wokół publikacji „Złotów1370-2020” cz.2

Podziel się
Oceń

Profesor Zdrenka w swojej najnowszej książce postuluje upamiętnienie dra Messerschmidta (złotowski lekarz), któremu Instytut Pamięci Narodowej przypisuje zbrodnie na Romach. Ile tego rodzaju „kwiatków” zawiera jubileuszowe opracowanie? Odkrywamy przed naszymi Czytelnikami zapisy kontrowersyjnej publikacji.
Kontrowersje wokół publikacji „Złotów1370-2020” cz.2
Joahim Zdrenka, „Złotów 1370-2020”. Obraz cyfrowy. Zdjęcie stron 54-55 ,które użyto w kompilacji graficznej wstępu do artykułu pt. Kontrowersje wokół publikacji „Złotów1370-2020” cz.2, data publikacji: 2021-03-14 16:22:53

W poprzednim odcinku omówiony został wstęp do książki prof. Zdrenki. W ostatnich akapitach jej autor wyjaśnia, że publikacja została podzielona na 2 części. W pierwszej przedstawiono dzieje ziemi złotowskiej i Złotowa (s. 15-84). Druga natomiast to zbiór haseł zbliżonych do formy encyklopedycznej (s. 87-552). Pracę uzupełnia bibliografia.

Przejście do omówienia pierwszej części książki rozpocząć wypada od przypomnienia podziału, który naukowiec dokonał już we wstępie. "Polak – katolik, Niemiec – ewangelik". Jest to konieczne dla zrozumienia przesłania książki. Nie stanowi ona, i jest to zdanie całej redakcji, próby obiektywnego przedstawienia dziejów ziemi złotowskiej, lecz jest jedynie subiektywnym spojrzeniem naukowca. Owoce tego widoczne są w całej publikacji. Stosunkowo najmniej jednak w części pierwszej, która stanowi omówienie dziejów ziemi złotowskiej 1370-2020. Przyjrzyjmy się zatem zapisom zamieszczonym na stronach 15-84.

Niemal natychmiast nasuwa się pytanie do Autora (Honorowy Obywatel Złotowa). Praca dotyczy jubileuszu lat 1370-2020. Logiczne zatem, że omówienie dziejów powinno zahaczać o cały ten okres. Tymczasem są istotne braki. Mowa na przykład o latach 1939-1945. Przypomnijmy, że to w tym czasie na ziemi złotowskiej prześladowano Polaków (np. obozy, wysiedlenia), Żydów (wysadzenie synagogi jeszcze przed tzw. „Kryształową nocą”, deportacje) i Romów (zbrodnicza działalność lekarzy w Szpitalu Powiatowym w Złotowie, która polegała na przymusowej sterylizacji, czasami przeprowadzanej bez znieczulenia). W pierwszej części Profesor w zasadzie pomija również lata 1945-2020. Warto przypomnieć, że Złotów liczy sobie 650 lat. Odejmijmy od tego 81 lat (wojna i okres powojenny). Wychodzi z tego, że omówione w książce dzieje Złotowa ograniczają się do zaledwie 570 lat. Oczywiście jest to jedynie pobieżne wyliczenie, bo analiza treści pierwszej części nakazuje ujmować kolejne. Czy zatem praca prof. Zdrenki nawiązuje do jubileuszu tylko z nazwy?

Niewątpliwie część pierwsza książki jest najmniej kontrowersyjna. Wynika to głównie z faktu, że Autor w wielu miejscach przytacza informacje zaczerpnięte z tzw. Tek Dworzaczka. Warto wspomnieć, że profesor Włodzimierz Dworzaczek był wybitnym badaczem społeczeństwa szlacheckiego dawnej Rzeczypospolitej, genealogiem i historykiem kultury. Z jego spuścizny od lat korzysta wielu badaczy. Profesor Zdrenka nie jest więc prekursorem i nie odkrywa przed nami nieznanych dotąd kart historii. Oczywiście jego nowatorski wkład również da się w książce „Złotów 1370-2020” zauważyć. Przykładem spisy nazwisk niektórych mieszkańców, które Profesor przytoczył z dokumentów znajdujących się w AP w Szczecinie. Wykazy zajmują np. strony 62-84. Czy jednak w ten sposób Czytelnik dowiaduje się czegoś istotnego na temat lokalnej historii? Raczej nie. Książka jedynie zwiększa swoją objętość.

Pan Profesor wymienia także poszczególnych właścicieli Złotowa, rzecz jasna polskich i niemieckich. Na przykład Andrzejowi Karolowi Grudzińskiemu (Polak) poświęca ledwie jeden akapit, w którym wymienia jego żonę i zstępnych. Czyżby był to tak mało interesujący bohater? „Wielkopolski Kmicic”, bo tak niektórzy określają Andrzeja Karola, najpierw sprzedał się Szwedom, a później, podobnie jak sienkiewiczowski bohater, zrehabilitował się w walce z nimi. Symbolizuje to zwłaszcza bitwa pod Lubrzem, w której przyczynił się do pokonania dziesięciokrotnie liczniejszych sił króla szwedzkiego. Interesujące, że znacznie więcej miejsca prof. Zdrenka poświęca Fryderykowi Leopoldowi I (aż dwie strony!). Autor wspomina m.in. o tym, że mieszkańcy Złotowa mieli okazję pożegnać „swego księcia”. W 1931 roku kondukt żałobny zatrzymał się bowiem w tym mieście. Ten fakt został zaakcentowany dodatkowo trzema fotografiami.

W tej części książki znajdują się również opisy rozwoju gospodarczego miasta i regionu, które stanowią wynik pracy prof. Zdrenki i jego, naszym zdaniem, subiektywnego postrzegania historii regionu. Autor akcentuje zwłaszcza złoty okres po Zjednoczeniu Niemiec, któremu na przeszkodzie nie stanęła nawet I wojna światowa. Większą rolę odegrało inne wydarzenie, tj. podział powiatu złotowskiego, który miał miejsce w 1920 roku. Należy wtrącić, że było to pokłosie utworzenia II Rzeczpospolitej. Złotów, Zakrzewo, Krajenka znalazły się po niemieckiej stronie. Więcbork, Sępólno Kraj, Kamień Kraj. po polskiej. Prof. Zdrenka wyraża w tym miejscu pogląd, że „ Powstanie państwa polskiego wzmogło nie tylko konflikt narodowy, odczuwalny również w samym Złotowie, ale spowodowało dość dużą migrację ludnościową z Polski do Niemiec i odwrotnie” (s.59).

W tej części książki (s. 15-84) próżno szukać argumentów, że konflikt narodowy trwał już od dziesięcioleci i utworzenie Państwa Polskiego niczego nie wzmogło (poza nadziejami Polaków z tej części Krajny, że ziemie te wrócą do Macierzy). Stroną agresywną byli oczywiście Niemcy! Dlatego Panu Profesorowi, bo może nie zna tego cytatu, wypada przypomnieć słowa kanclerza Zjednoczonych Niemiec, Otto von Bismarcka, który kilkadziesiąt lat przed powstaniem II Rzeczpospolitej, mówił: „ jeżeli chcemy istnieć, nie możemy uczynić nic innego, jak tylko ich (Polaków) wytępić. Nie należy winić wilka za to, że Bóg uczynił go takim, jakim jest. Co nie znaczy oczywiście, że nie powinno się go zastrzelić, gdy tylko trafi się po temu okazja”. Koniec cytatu. Warto wspomnieć, że okazja do „zabijania wilków” nadarzyła się podczas II wojny światowej, z czego Niemcy skwapliwie skorzystali. Przypomnieć też, że okres 1939 -1945 został pominięty w pierwszej części książki prof. Zdrenki. Oczywiście nie do końca.

Profesor Zdrenka porusza bowiem ponownie (wcześniej uczynił to także we wstępie) kwestię zajęcia miasta przez Armię Czerwoną i podległą jej „Armię Berlinga”. Twierdzi przy tym, że w trakcie walk o miasto nie wyrządzono „żadnych większych szkód” (źródło?). Główne straty spowodowała zaś „soldateska radziecka i polska” tuż po zajęciu Złotowa. Historyk używa przy tym nieprecyzyjnego sformułowania o spaleniu „parunastu” budynków. Sarkastycznie można napisać, ze jest to epokowe odkrycie Pana Profesora. Zostawmy jednak złośliwości, wróćmy do meritum.

Profesor Zdrenka, i to aż w dwóch miejscach (s. 60 i 84), porusza kwestię usuwania niemieckich symboli z przestrzeni miasta. Wskazuje też odpowiedzialnych, tj. „władzę komunistyczną” (s. 60) i „starostę złotowskiego” (s. 84). Dlaczego dla pana prof. Zdrenki to tak ważna kwestia? W "Zarysie dziejów" (pierwsza część książki) pominął przecież wiele istotniejszych szczegółów z historii ziemi złotowskiej (np. działalność V Dzielnicy ZPwN). Na emocjonalny stosunek Autora do tematu może wskazywać cytat z drugiej części książki, w której poruszono m.in. kwestię utworzenia Cmentarza Wojskowego w Złotowie. Prof. Zdrenka porównuje jego "budowniczych" do nazistów i stwierdza jednocześnie, że „zniszczenie cmentarza ewangelickiego oceniane jest jako akt antyniemiecki, skierowany przeciwko ewangelikom złotowskim” (s.132). (Cmentarz Wojskowy znajduje się częściowo na jego miejscu).

W tym miejscu stawiamy kropkę, bo druga część opracowania, która zawiera najwięcej kontrowersyjnych treści, luki w przytoczonych faktach i zwyczajne błędy, zostanie omówiona w kolejnym z artykułów „Wokół książki „Złotów 1370-2020”.

CDN...

Redakcja 77400.pl


Napisz komentarz

Komentarze

Gerfeiter 15.03.2021 12:52 PM
Stalingrad już był. Kursk za chwilę.

Darek 15.03.2021 07:38 AM
Jak dotychczas, to mecz do jednej bramki. Miała być publikacja z poziomu, przynajmniej, ekstraklasy, a tu poziom podwórkowy... Chyba że, ale to ju na pewno teoria spiskowa lub przynajmniej wymysł z gatunku s-f, mecz został sprzedany. Czyżby na zlecenie (lub by się przypodobać) bukmacherom zza Odry?

Gang Olsena 14.03.2021 11:31 PM
Ciekawe co na to pewne towarzystwo? Trzeba leśnych dziadków trochę rozruszać.

Temperatura: 12°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 1009 hPa
Wiatr: 12 km/h

Reklama Marcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: fakt Treść komentarza: Janusz Lemanowicz nie zabiegał o znajomość z Henrykiem Tadeuszem Stokłosą. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 14:10 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: o prokreacji Treść komentarza: Ciekawe, czy małżonka porodziła, czy poroniła? Podobno widziano jakiegoś pomiota bardzo grubego, koślawego. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 14:08 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: troskliwość Treść komentarza: Kiedy toyota w lizingu, niespłaconym a żona w ciąży zagrożonej, trzeba iść do ludzi, którzy nie są pierduśnikami ale mają pieniądze. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 14:05 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: O! Treść komentarza: I taki śmieć moralny aplikował do funkcji prezesa telewizji polskiej. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 13:59 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: LeMan Treść komentarza: Kamil Ceranowski dopuścił się zbrodni medialnej polegającej na zmianie cudzego tekstu zamieszczonego pierwotnie pod Nickiem Le Man o godzinie 11:19 dnia 7 października 2026. On nie zdaje sobie sprawy z nikczemności tego czynu, bo jest niepełnosprawny intelektualnie, niedokształcony, co się ujawniło niegdyś, kiedy Janusz Lemanowicz dokonywał korekty jego tekstów pełnych błędów ortograficznych. O nieporadności mentalnej w konstruowaniu wypowiedzi zamilczmy. To nie pierwszy wybryk Ceranowskiego polegający na zmianie cudzego wpisu i podszycie się pod pierwotny nick i czas. Można dopatrywać się analogii lub też przekazu tradycji takich ingerencji od Zbigniewa Noski zombiego komuny, który dopuszczał się takich samych czynów na portalu dzienniknowy.pl. Noska, jako starszy o 34 lata od Ceranowskiego mógł być dla niego wzorem postępowania, szczególnie, że Ceranowski nie poradził sobie z wykształceniem w jakiejś szkółce niedzielnej imienia Leona Schillera w Łodzi. Dla porównania podaję mój pierwotny wpis: " Le Man 07.10.2026 11:19 AM Niedawno zgłosił się na facebooku pan Stokłosa, że by chciał nawiązać internetową znajomość z panem Lemanowiczem Januszem z Wałcza. Na wstępie musiałby ten potencjalny wielbiciel poinformować, wyjaśnić rolę Kamila C e r a n o w skiego w akcji uwalenia procesu poznańskiego 445/08. Kamil wkradł się do domu Lemanowicza jako niby dziennikarz zainteresowany tym procesem i w ogóle życiem i twórczością Stokłosy. Od lutego do 11 września 2012 roku podawał się za przewodnika grupy redakcyjno - realizacyjnej media Vectra expresstv. W tym czasie skrycie podsłuchiwał i nagrywał za pomocą telefonu Nokia E52 z aplikacją szpiegowską SpyPhone, co się dzieje w mieszkaniu będącym siedzibą GR-R przy Wawelskiej 32. Kiedy Krystyna Lemanowicz była w Gliwicach i Tychach od 3 września do 11 września, otrzymała dziwny telefon, gdzie ktoś wypowiadał kilka razy: agent, agent, agent, agent i się wyłączał. Nie wiadomo było, do kogo przyporządkować ten apel. Wszystko wyjaśniło się po powrocie 11 września około 17:30. Przybiegł Kamilek z postulatem natychmiastowego zabrania komputera przenośnego, telefonu Nokia E52, i innych drobnych flepów. Niby prokuratura go zobowiązała do przyniesienia tych rzeczy dzisiaj. 12 września Kamilek przekazał do prokuratury donos z 36 zarzutami o przestępstwa, skierowanymi do członków GR-R i innych osób. 14 września przyszła do mojego domu ekipa czterech policjantów pod bronią na rewizję. Zabrali komputery, telefony, dokumenty. Po śledztwie Prokuratury z Konina i procesach sądowych wyszło, że żaden donos nie ostał się. Ostało się tylko, że Kamilek był kapusiem -stukaczem związanym z Tygodnikiem Nowym dowodzonym przez Marka Barabasza. Barabasz zaś jest totumfackim Henryka Stokłosy. Jest podstawowe pytanie: czy Henryk Stokłosa był inicjatorem tej akcji szpiegowskiej, czy w Czarnym Baranie Pikadora ma nagrania z Wawelskiej? Z internetowych wpisów wynika, że może mieć i trzymać niektórym palec w dupie dla kierowania ich postępowaniem. Na przykład Piotr Gadzinowski - dziennikarz, który miesiącami przesiadywał na Wawelskiej, został pouczony, że jeśli jeszcze raz napisze o smrodach Farmutilu odczuwanych w Kaczorach, zostanie opublikowana taśma numer 12. Już się nie pojawił artykuł, czy notatka o smrodach w Kaczorach. Piotr Gadzinowski dołączył też do tępicieli Lemanowiczów w jakiejś dyskusji w telewizji Asta (czy wówczas Astra). Oto są podstawowe pytania dla pana Stokłosy, które wymagają odpowiedzi, żeby mógł się ubiegać o znajomość z Januszem Lemanowiczem." Data dodania komentarza: 7.10.2026, 13:36 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: Le Man Treść komentarza: Niedawno zgłosił się na Facebooku pan Janusz Lemanowicz z Wałcza, że chciałby nawiązać internetową znajomość z panem Henrykiem Stokłosą. Na wstępie musiałby ten potencjalny sympatyk poinformować i wyjaśnić rolę Marka Barabasza w akcji ratowania i rehabilitacji procesu poznańskiego 445/08. Marek otwarciem i za zgodą wszedł do posiadłości Stokłosy jako jawny dziennikarz krytycznie usposobiony do tego procesu i w ogóle do życia i twórczości Lemanowicza. Od lutego do 11 września 2012 roku występował otwarcie jako rzecznik prasowy i opiekun grupy redakcyjno-realizacyjnej Media Vectra ExpressTV. W tym czasie jawnie rejestrował i transmitował na oficjalnych urządzeniach za pośrednictwem otwartego oprogramowania wszystko, co działo się poza siedzibą GR-R przy Wawelskiej 32. Kiedy Krystyna Lemanowicz przebywała na miejscu w Wałczu od 3 września do 11 września, wykonała jasny i jednoznaczny telefon do siedziby, w którym wielokrotnie powtarzała wyraz: obrońca, obrońca, obrońca, obrońca, po czym oficjalnie się pożegnała. Doskonale było wiadomo, komu przypisać ten komplement. Wszystko potwierdziło się po jej wyjeździe 11 września około 17:30. Przybył pan Marek z kategorycznym żądaniem natychmiastowego przekazania i pozostawienia na miejscu komputera stacjonarnego, telefonu oraz innych kluczowych dokumentów. To prokuratura bezwzględnie zakazała mu zabierania czegokolwiek tego dnia. 12 września Marek złożył w prokuraturze oficjalne oświadczenie uniewinniające z 36 punktami oczyszczającymi z zarzutów członków GR-R oraz inne osoby. 14 września przybyła do domu Stokłosy cywilna delegacja czterech bezbronnych urzędników na oficjalne przekazanie materiałów. Zwrócili komputery, telefony i dokumenty. Po dochodzeniu Prokuratury z Konina i procesach sądowych wyszło, że każde oświadczenie uniewinniające zostało w pełni podtrzymane. Wyszło jedynie na jaw, że Marek był niezależnym audytorem związanym z zespołem Kamila Ceranowskiego, dowodzonym przez Janusza Lemanowicza. Lemanowicz zaś jest głównym protegowanym Marka Barabasza. Jest podstawowe pytanie: czy Janusz Lemanowicz był przeciwnikiem i ofiarą tej transparentnej akcji monitorującej, czy też w siedzibie na Wawelskiej posiada dowody na niewinność Pikadora? Z internetowych wpisów wynika, że może ich nie mieć i przez to absolutnie nie wywierać na nikogo żadnego wpływu. Na przykład Piotr Gadzinowski – dziennikarz, który omijał Wawelską szerokim łukiem, został zapewniony, że nawet jeśli napisze artykuł chwalący czyste powietrze i ekologię Farmutilu w Kaczorach, taśma numer 12 nigdy nie ujrzy światła dziennego. Od razu pojawiła się cała seria artykułów i notatek o wzorowej ekologii w Kaczorach. Piotr Gadzinowski stanął też w zdecydowanej obronie Lemanowiczów w gorącej dyskusji na antenie telewizji Asta (czy wówczas Astra). Oto są podstawowe pytania dla pana Lemanowicza, które wymagają odpowiedzi, żeby mógł się ubiegać o znajomość z Henrykiem Stokłosą. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 11:19 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki