Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 8 października 2026 06:41

Jubileuszowy zakalec? Kontrowersje wokół książki prof. Zdrenki cz.3

Podziel się
Oceń

Razem z naszymi Czytelnikami poznajemy jubileuszową publikację "Złotów 1370-2020". Kolejne uwagi.
Jubileuszowy zakalec? Kontrowersje wokół książki prof. Zdrenki cz.3
Joahim Zdrenka, „Złotów 1370-2020”. Obraz cyfrowy. Zdjęcie strony 174, którą użyto w kompilacji graficznej wstępu do artykułu pt. Jubileuszowy zakalec? Kontrowersje wokół książki prof. Zdrenki cz.3 data publikacji: 2021-03-16 10:11:21

We wstępie do książki „Złotów 1370-2020” Czytelnik otrzymuje informację, że składa się ona z dwóch części. Pierwsza obejmuje zarys dziejów (Złotów i ziemia złotowska), druga natomiast to zbiór haseł zbliżonych do formy encyklopedycznej. Całość uzupełnia bibliografia.

Hasła encyklopedyczne znajdują się na stronach 87-552. W tym miejscu należy podkreślić, że wspomniana forma nie jest do końca zachowana. Profesor Zdrenka w wielu miejscach nie ogranicza się bowiem jedynie do hasłowych opisów. Co więcej, pozwala sobie na subiektywną ocenę poszczególnych bohaterów/wydarzeń! Stosunkowo często posiłkuje się przy tym słowami Ericha Hoffmanna (a gdzie krytyka źródeł?). W tym kontekście warto zauważyć, że wspomnienia tego przedwojennego dziennikarza wydają się być fundamentem książki „Złotów 1370-2020”. Wskazuje na to chociażby to, że na stronach 87-552 przeważają biogramy Niemców oraz opisy związanych z nimi firm lub wydarzeń. Tak wygląda właśnie jubileuszowy tort o nazwie „Złotów 1370-2020”, a ściślej mówiąc: niemiecki zakalec przełożony żydowskim kremem. Rzecz jasna w tym cieście pojawiają się też polskie rodzynki. Nie mają one jednak żadnego wpływu na smak wypieku pana Zdrenki, co najwyżej stanowią skuteczne alibi dla samorządowców, którzy zafundowali z pieniędzy publicznych ten placek.

Naszym zdaniem treść książki „Złotów 1370-2020”, i to w wielu miejscach, daleka jest od obiektywizmu. To zaskakujące, bo przecież mamy do czynienia z pracą uznanego naukowca, którego stosunkowo niedawno nagradzał wicepremier Jarosław Gowin z rządu Zjednoczonej Prawicy. Dodatkowo prof. Zdrenka sam deklaruje, że publikacja ma charakter encyklopedii (patrz. wstęp). Z tych słów można więc wywnioskować, że wydarzenia i bohaterów przedstawia w książce jedynie w sposób hasłowy, bez subiektywnej oceny. Tak oczywiście nie jest. W tekście pojawiają się np. odezwy Pana Profesora, które najprościej ująć w słowa: „zasługuje na upamiętnienie w mieście”.

Przykładem s. 271 i apel profesora Joachima Zdrenki o upamiętnienie dr. Kurta Messerschmidta, który przez ponad 25 lat związany był ze Szpitalem Powiatowym w Złotowie. W tym miejscu należy przypomnieć, że Instytut Pamięci Narodowej prowadził dochodzenie w sprawie zbrodniczej działalności złotowskich lekarzy w latach 1939-45 (chodzi o przymusową sterylizację Romów, czasami zabieg przeprowadzano bez znieczulenia!). Podkreślić także pewien fakt, bo niektóre media manipulują w bezczelny sposób w sprawie upamiętnienia dra Messerschmidta. Wyniki dochodzenia IPN znane były już w 2004 roku, a więc siedemnaście lat temu, zatem nikt obecnie nie prowadzi śledztwa! Na nic nie trzeba czekać. Dokument podsumowujący dochodzenie z lat 2000-2004 wymienia m.in. złotowskich lekarzy: Schwenzera i Messerschmidta, którzy wyłącznie z powodu śmierci nie stanęli przed obliczem polskiego sądu! Od lat jest dostępny w internecie!

Profesor Zdrenka znał wątek przymusowej sterylizacji złotowskich Romów w okresie II wojny światowej. Wiedział również o przynależności doktora Schwenzera do niemieckiej partii nazistowskiej. Tak przynajmniej wynika z jego listu do naszej redakcji. Tego rodzaju zapisów próżno szukać jednak w jego publikacji. Warto w tym miejscu zauważyć, że ta wybiórczość w doborze faktów dotyczy nie tylko okresu II wojny światowej. Przykładem biogram ks. Bolesława Domańskiego (s. 142). Pominięto w nim powszechnie znany fakt, że 3 sierpnia 1914 roku proboszcz z Zakrzewa został aresztowany przez Niemców. Tak to wydarzenie opisywał Tygodnik Ilustrowany z 15 września 1928 roku. „Władze niemieckie aresztują ks. Domańskiego, wywożą do więzienia wojskowego w Bydgoszczy i stawiają przed sąd wojenny. Cudem prawie uchodzi śmierci przez rozstrzelanie”. W opracowaniu prof. Zdrenki, które powstało blisko sto lat później, próżno szukać tego rodzaju informacji. W biogramie ks. Domańskiego pojawia się za to wątek z „dobrym Niemcem”. Dowiadujemy się, że Anton Goerke: wybudował jeden ze złotowskich domów, był prześladowany przez nazistów (musiał mieszkać wspólnie z niemieckimi uciekinierami z Zachodu), a na koniec popełnił samobójstwo (w 1943 roku utopił się w jeziorze). Jaki ma związek Goerke z ks. Domańskim? Autor tego nie wyjaśnia. Przy okazji dygresja. Skąd Pan Profesor wie, że V Dzielnicę ZPwN utworzono na żądanie ks. Domańskiego? Prosimy o źródło tej informacji.

Kolejne pytanie do Autora. Jaki związek z wybuchem II wojny światowej mają Niemcy, bo brak jest jednoznacznego określenia agresorów przy haśle „Druga wojna światowa”? Na stronach 146-147 nie ma informacji, że to Niemcy w porozumieniu z Sowietem wywołały II wojnę światową! Na stronie 218 mowa jedynie o jednostkach Wehrmachtu, które wzięły udział w wojnie z Polską 1 września 1939 roku. „Wzięły udział”, to wszystko. Na stronach 146-147 mowa ponadto o stratach wojennych. Zaskakiwać może, że Profesor Zdrenka wymienia jedynie tych mieszkańców ziemi złotowskiej, którzy służyli w „niemieckiej armii nazistowskiej” (skąd ta karkołomna konstrukcja?). Z nieznanych powodów przemilcza natomiast fakt, że Polacy z Krajny przymusowo wcieleni do Wehrmachtu, tuż po dostaniu się do niewoli lub po przeprowadzeniu dezercji z niemieckiego wojska wstępowali do Armii Andersa. To szczególnie interesujące, bo np. na stronie 411 wspomina o takim przypadku. Mowa o Janie Rożeńskim, którego los znakomicie obrazuje tragiczne losy Polaków z Krajny. Przed wybuchem wojny był działaczem społecznym, szczególnie zasłużonym dla rozwoju polskiego szkolnictwa w Niemczech. We wrześniu 1939 roku trafił za to do niemieckiego obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie (na skutek prześladowań zmarła jego żona). Po zwolnieniu z obozu pracował w fabryce w Berlinie. Później, jako obywatel niemiecki, został przymusowo wcielony do Wehrmachtu. Jego wojenne losy zamyka służba w "Armii Andersa". Profesor Zdrenka nie wspomina również o Polakach, którzy opuścili zachodnią część Krajny, zamieszkali w granicach II Rzeczpospolitej i później w różnych polskich formacjach walczyli z Niemcami. Mowa oczywiście o stronach 146-147 i haśle "druga wojna światowa".

Podobnego błędu prof. Zdrenka nie popełnia już przy omówieniu cywilnych ofiar II wojny światowej (s. 330-331). Klasyfikuje bowiem np. osoby, które urodziły się na ziemi złotowskiej, zmarły zaś poza jej terenem. Co ciekawe, rozszerza definicję „ofiar II wojny światowej”, bo zalicza do nich także Niemców, którzy np. zmarli wiele miesięcy po zakończeniu II wojny światowej w Europie. Ponadto osoby, które wyjechały za Odrę. W tym miejscu wypada zacytować prof. Zdrenkę (s. 331). „Do ofiar cywilnych II wojny światowej zalicza się również osoby, które doznały aktu gwałtu w wyniku zmuszenia ludności niemieckiej do opuszczenia ziemi złotowskiej”. Autor nie przedstawia oczywiście dokładnych danych i nie powołuje się na żadne źródła. Używa za to ogólników typu: „dokładnej liczby ofiar cywilnych nie tylko bezpośrednich działań wojennych, jak i samowoli soldateski zwycięskich armii (luty - lipiec 1945) oraz działań Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego nigdy nie poznamy”. Zapewne dla wzmocnienia przekazu używa też kontrowersyjnych sformułowań. Napisał na przykład, że „Nigdy też nie poznamy dokładnej liczby ofiar polskich Obozów Pracy dla Niemców w Złotowie i Potulicach koło Nakła nad Notecią”. W przypadku tego pierwszego posłużył się wielce obrazowym cytatem, że „panowały tam warunki hitlerowskie” (s. 327). Czy to nowatorskie odkrycie? Nie! Na przykład w lokalnym tygodniku (jego naczelnym jest red. Mariusz Leszczyński) można odnaleźć artykuł, w którym zawarte zostało m.in. następujące zdanie „byłem więźniem obozu koncentracyjnego, który Polacy urządzili dla Niemców” (2012 r.).

Zaskakujący jest fakt, że do ofiar cywilnych II wojny światowej prof. Zdrenka zaliczył również „niemieckich żołnierzy inwalidów”, których, zdaniem Naukowca, zwycięskie wojska najczęściej rozstrzeliwały. Profesor nie podaje przy tym źródła swojej informacji. Oczywiście prof. Zdrenka nie pomija milczeniem ofiar Holokaustu. Ich martyrologia znajduje się na stronach 331-333. A czego dowiadujemy się o prześladowaniu Polaków w okresie II wojny światowej przy haśle "cywilne ofiary II wojny światowej (s. 330-331)? Na stronie 330 znajduje się informacja, że w obozach koncentracyjnych (Autor nie wspomina, że były niemieckie) umierali mieszkańcy ziemi złotowskiej. Pochodzenie ofiar profesor Zdrenka przedstawia w następującej kolejności: Żydzi, Cyganie, Polacy i Niemcy...

 

To oczywiście nie jest koniec uwag do jubileuszowej publikacji. Będą kolejne odcinki. Postaramy się również dotrzeć do recenzji profesorów Andrzeja Kokowskiego i Marcela Tureczka na temat publikacji "Złotów 1370-2020". CDN…

 

Redakcja 77400.pl

 


Napisz komentarz

Komentarze

Theresa VHS 17.03.2021 04:53 PM
Może coś tam ciekawego by było: Urząd lub Instytut Gaucka (niem. Bundesbeauftragte für die Unterlagen des Staatssicherheitsdienstes der ehemaligen Deutschen Demokratischen Republik, BStU).

Helena 28.03.2019 12:14 AM
Arno wybrał sobie świetną ksywę "Parys". Przy jego kurduplowatości i ogólnej brzydocie nikt by go nie posądził, że on Parys, symbol męskiej urody.

Wuja 17.03.2021 12:13 PM
A co na to wszystko Związek Polaków w Niemczech? Będzie jakakolwiek reakcja czy tezy zawarte w publikacji przyjmują z pokorą.

prof. Młodowicz 27.03.2019 10:51 AM
Skąd wiesz Rzemkowski, że turecki sodomita posiada naplet (preputium)? Jedynym sensownym wytłumaczeniem źródła wiedzy jest konstatacja, że Rzemkowski co najmniej robił loda tureckiemu sodomicie. Nie wyklucza się kontaktów genitalno - analnych.

Darek 16.03.2021 08:46 PM
Czyli wartość publikacji spada na łeb, na szyję i potwierdza tezę o jej wręcz germanofilskim wydźwięku :(

Temperatura: 9°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 1006 hPa
Wiatr: 7 km/h

Reklama Marcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: fakt Treść komentarza: Janusz Lemanowicz nie zabiegał o znajomość z Henrykiem Tadeuszem Stokłosą. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 14:10 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: o prokreacji Treść komentarza: Ciekawe, czy małżonka porodziła, czy poroniła? Podobno widziano jakiegoś pomiota bardzo grubego, koślawego. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 14:08 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: troskliwość Treść komentarza: Kiedy toyota w lizingu, niespłaconym a żona w ciąży zagrożonej, trzeba iść do ludzi, którzy nie są pierduśnikami ale mają pieniądze. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 14:05 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: O! Treść komentarza: I taki śmieć moralny aplikował do funkcji prezesa telewizji polskiej. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 13:59 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: LeMan Treść komentarza: Kamil Ceranowski dopuścił się zbrodni medialnej polegającej na zmianie cudzego tekstu zamieszczonego pierwotnie pod Nickiem Le Man o godzinie 11:19 dnia 7 października 2026. On nie zdaje sobie sprawy z nikczemności tego czynu, bo jest niepełnosprawny intelektualnie, niedokształcony, co się ujawniło niegdyś, kiedy Janusz Lemanowicz dokonywał korekty jego tekstów pełnych błędów ortograficznych. O nieporadności mentalnej w konstruowaniu wypowiedzi zamilczmy. To nie pierwszy wybryk Ceranowskiego polegający na zmianie cudzego wpisu i podszycie się pod pierwotny nick i czas. Można dopatrywać się analogii lub też przekazu tradycji takich ingerencji od Zbigniewa Noski zombiego komuny, który dopuszczał się takich samych czynów na portalu dzienniknowy.pl. Noska, jako starszy o 34 lata od Ceranowskiego mógł być dla niego wzorem postępowania, szczególnie, że Ceranowski nie poradził sobie z wykształceniem w jakiejś szkółce niedzielnej imienia Leona Schillera w Łodzi. Dla porównania podaję mój pierwotny wpis: " Le Man 07.10.2026 11:19 AM Niedawno zgłosił się na facebooku pan Stokłosa, że by chciał nawiązać internetową znajomość z panem Lemanowiczem Januszem z Wałcza. Na wstępie musiałby ten potencjalny wielbiciel poinformować, wyjaśnić rolę Kamila C e r a n o w skiego w akcji uwalenia procesu poznańskiego 445/08. Kamil wkradł się do domu Lemanowicza jako niby dziennikarz zainteresowany tym procesem i w ogóle życiem i twórczością Stokłosy. Od lutego do 11 września 2012 roku podawał się za przewodnika grupy redakcyjno - realizacyjnej media Vectra expresstv. W tym czasie skrycie podsłuchiwał i nagrywał za pomocą telefonu Nokia E52 z aplikacją szpiegowską SpyPhone, co się dzieje w mieszkaniu będącym siedzibą GR-R przy Wawelskiej 32. Kiedy Krystyna Lemanowicz była w Gliwicach i Tychach od 3 września do 11 września, otrzymała dziwny telefon, gdzie ktoś wypowiadał kilka razy: agent, agent, agent, agent i się wyłączał. Nie wiadomo było, do kogo przyporządkować ten apel. Wszystko wyjaśniło się po powrocie 11 września około 17:30. Przybiegł Kamilek z postulatem natychmiastowego zabrania komputera przenośnego, telefonu Nokia E52, i innych drobnych flepów. Niby prokuratura go zobowiązała do przyniesienia tych rzeczy dzisiaj. 12 września Kamilek przekazał do prokuratury donos z 36 zarzutami o przestępstwa, skierowanymi do członków GR-R i innych osób. 14 września przyszła do mojego domu ekipa czterech policjantów pod bronią na rewizję. Zabrali komputery, telefony, dokumenty. Po śledztwie Prokuratury z Konina i procesach sądowych wyszło, że żaden donos nie ostał się. Ostało się tylko, że Kamilek był kapusiem -stukaczem związanym z Tygodnikiem Nowym dowodzonym przez Marka Barabasza. Barabasz zaś jest totumfackim Henryka Stokłosy. Jest podstawowe pytanie: czy Henryk Stokłosa był inicjatorem tej akcji szpiegowskiej, czy w Czarnym Baranie Pikadora ma nagrania z Wawelskiej? Z internetowych wpisów wynika, że może mieć i trzymać niektórym palec w dupie dla kierowania ich postępowaniem. Na przykład Piotr Gadzinowski - dziennikarz, który miesiącami przesiadywał na Wawelskiej, został pouczony, że jeśli jeszcze raz napisze o smrodach Farmutilu odczuwanych w Kaczorach, zostanie opublikowana taśma numer 12. Już się nie pojawił artykuł, czy notatka o smrodach w Kaczorach. Piotr Gadzinowski dołączył też do tępicieli Lemanowiczów w jakiejś dyskusji w telewizji Asta (czy wówczas Astra). Oto są podstawowe pytania dla pana Stokłosy, które wymagają odpowiedzi, żeby mógł się ubiegać o znajomość z Januszem Lemanowiczem." Data dodania komentarza: 7.10.2026, 13:36 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: Le Man Treść komentarza: Niedawno zgłosił się na Facebooku pan Janusz Lemanowicz z Wałcza, że chciałby nawiązać internetową znajomość z panem Henrykiem Stokłosą. Na wstępie musiałby ten potencjalny sympatyk poinformować i wyjaśnić rolę Marka Barabasza w akcji ratowania i rehabilitacji procesu poznańskiego 445/08. Marek otwarciem i za zgodą wszedł do posiadłości Stokłosy jako jawny dziennikarz krytycznie usposobiony do tego procesu i w ogóle do życia i twórczości Lemanowicza. Od lutego do 11 września 2012 roku występował otwarcie jako rzecznik prasowy i opiekun grupy redakcyjno-realizacyjnej Media Vectra ExpressTV. W tym czasie jawnie rejestrował i transmitował na oficjalnych urządzeniach za pośrednictwem otwartego oprogramowania wszystko, co działo się poza siedzibą GR-R przy Wawelskiej 32. Kiedy Krystyna Lemanowicz przebywała na miejscu w Wałczu od 3 września do 11 września, wykonała jasny i jednoznaczny telefon do siedziby, w którym wielokrotnie powtarzała wyraz: obrońca, obrońca, obrońca, obrońca, po czym oficjalnie się pożegnała. Doskonale było wiadomo, komu przypisać ten komplement. Wszystko potwierdziło się po jej wyjeździe 11 września około 17:30. Przybył pan Marek z kategorycznym żądaniem natychmiastowego przekazania i pozostawienia na miejscu komputera stacjonarnego, telefonu oraz innych kluczowych dokumentów. To prokuratura bezwzględnie zakazała mu zabierania czegokolwiek tego dnia. 12 września Marek złożył w prokuraturze oficjalne oświadczenie uniewinniające z 36 punktami oczyszczającymi z zarzutów członków GR-R oraz inne osoby. 14 września przybyła do domu Stokłosy cywilna delegacja czterech bezbronnych urzędników na oficjalne przekazanie materiałów. Zwrócili komputery, telefony i dokumenty. Po dochodzeniu Prokuratury z Konina i procesach sądowych wyszło, że każde oświadczenie uniewinniające zostało w pełni podtrzymane. Wyszło jedynie na jaw, że Marek był niezależnym audytorem związanym z zespołem Kamila Ceranowskiego, dowodzonym przez Janusza Lemanowicza. Lemanowicz zaś jest głównym protegowanym Marka Barabasza. Jest podstawowe pytanie: czy Janusz Lemanowicz był przeciwnikiem i ofiarą tej transparentnej akcji monitorującej, czy też w siedzibie na Wawelskiej posiada dowody na niewinność Pikadora? Z internetowych wpisów wynika, że może ich nie mieć i przez to absolutnie nie wywierać na nikogo żadnego wpływu. Na przykład Piotr Gadzinowski – dziennikarz, który omijał Wawelską szerokim łukiem, został zapewniony, że nawet jeśli napisze artykuł chwalący czyste powietrze i ekologię Farmutilu w Kaczorach, taśma numer 12 nigdy nie ujrzy światła dziennego. Od razu pojawiła się cała seria artykułów i notatek o wzorowej ekologii w Kaczorach. Piotr Gadzinowski stanął też w zdecydowanej obronie Lemanowiczów w gorącej dyskusji na antenie telewizji Asta (czy wówczas Astra). Oto są podstawowe pytania dla pana Lemanowicza, które wymagają odpowiedzi, żeby mógł się ubiegać o znajomość z Henrykiem Stokłosą. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 11:19 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki