Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 11 lutego 2026 19:31

Wąsosz - historie wsi z powiatu złotowskiego

Podziel się
Oceń

Za oknem piękne słońce. Warto więc wybrać się na wycieczkę rowerem lub długi spacer. Warto też poznać historię odwiedzanych miejsc. Niedaleko od Złotowa leży np. wieś Wąsosz. Próżno jej szukać w folderach reklamowych, które promują nasz region. Pomija go m.in. praca zbiorowa zatytułowana „Rozmaitości powiatu złotowskiego”, która została wydana 2019 roku. Tymczasem posiada ona ciekawą historię i intrygujące miejsca.

Miejscowość podobno znana była już w XV wieku. Tak przynajmniej podaje Ryszard Pella w przewodniku „Złotów i okolice” (s. 53, wydawnictwo poznańskie 1961). Podobno w jego okolicy występowały kiedyś żubry. Podobno znaleziono tu kiedyś groby skrzynkowe. Podobno na granicy z polami wsi Klukowo odnaleziono ślady rozległej osady z okresu tzw. kultury wielbarskiej, o czym możemy przeczytać w publikacji „Złotów” Antoniego Śmigielskiego (s. 68, wydawnictwo WBP, Poznań 1995). 

Takich domysłów można snuć wiele. Na przykład nazwa wsi pochodzi rzekomo od słowa „wąż”. Tak twierdzi Władysław Maćkowicz - ceniony na Krajnie nauczyciel. Można o tym przeczytać w publikacji „Wspomnienia polskiego nauczyciela Pogranicza (1893-1976)” (s. 227, wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2005). PEwnym faktem jest natomiast, że w przeszłości nazwy tego miejsca to także: Wąsose, Wąsosze, Wonsosze. Kiedyś był tu folwark, który ulokowano na szlaku z polskiego miasta Krajenka do polskiej wsi Święta. 

Przez dziesiątki lat Wąsosz stanowił polską własność. Ślady swojej bytności utrwalili tu także Niemcy. Wystarczy odwiedzić stary cmentarz, który ukryty jest w leśnych zaroślach niedaleko drogi do Krajenki. W zasadzie trudno przesądzić jego położenie. Wydaje się, że leży w granicach gminy Krajenka. Przyjęło się jednak, że to już obszar gminy Złotów. Nieistotne, niewiele wszak po nim zostało. Betonowe resztki po ogrodzeniu, uszkodzony krzyż z intrygującymi oznaczeniami, rozpadające się resztki nagrobków oraz dobrze zachowana tablica z nazwiskiem „Meyer”. Mowa o rodzie, który dość mocno wpisał się w historię Wąsosza i okolicznych terenów. 

Prawdopodobnie początek ich historii w tym miejscy sięga końca XVII wieku, kiedy to młyn papierniczy w Wąsoszu nabył Karol Meyer. Nie cieszył się on jednak długo własnością, bo zmarł na początku XVIII wieku. Tym samym podzielił tragiczny los wielu mieszkańców tej i innych miejscowości na Krajnie, które dotknęła w tym czasie epidemia dżumy. Majątek po nim przejął jego brat – Jan Christian Meyer, który miał zapewne duży zmysł do biznesu. Wąsosz za jego życia bowiem rozkwitł, a branża papiernicza była jego wizytówką. Podobnie było później, tj. po przejęciu interesu przez jego zięcia o nazwisku Meissner. Dobra passa tej rodziny trwała do połowy XIX wieku. Wówczas to papiernię strawił wielki pożar. Ślady bytności Niemców widoczne są do dzisiaj także w samej wsi. Przy wjeździe do miejscowości (od strony wsi Święta) znajduje się kolejny cmentarz. Również na nim czas zaznaczył swój ślad. Niszczeje. Jeszcze na początku 1946 roku aż 46% ówczesnych mieszkańców wsi deklarowało niemiecką narodowość. Można o tym przeczytać w publikacji Zenona Romanowa „Krajniacy Złotowscy w Polsce Ludowej w latach 1945-1975 (s. 51, Akademia Pomorska w Słupsku, Słupsk 2010). A jak jest obecnie? Z pewnością gros mieszkańców stanowią potomkowie osób, które przybyły na ten teren po zakończeniu II wojny światowej. 

Symbole bytności Niemców na polskiej Krajnie nie tylko niszczeją. Bywają też odnawiane. Przykładem pomnik, który znajduje się niedaleko leśniczówki w Wąsoszu (blisko dojazdu pożarowego 18). Upamiętnia Alfreda Sommerfeldta - podoficera i leśnika, który zginął z rąk kłusownika 3 października 1896 roku. W chwili śmierci miał 27 lat. Ofiarą tej tragicznej historii padł również nauczyciel z Wąsosza. Tak przynajmniej wynika z cytowanej już książki „Wspomnienia polskiego nauczyciela Pogranicza (1893-1976)” (s. 230, wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2005). Pedagoga oskarżono bowiem o dokonanie tej zbrodni i skazano na 12 lat więzienia. Po 8 latach okazało się jednak, że był niewinny. Zbrodni miała dokonać inna osoba, która po tym czynie zbiegła do Ameryki, na łożu śmierci wyjawiła zaś prawdę. Jak było w istocie? Trudno przesądzić. Kiedy powstał pomnik upamiętniający Sommerfeldta? Także trudno odpowiedzieć na to pytanie. Rzekomo, jak głosi tablica umieszczona tuż przy pomniku, został usunięty przez Służbę Bezpieczeństwa PRL i zatopiony w rzece Kocunia. Podobno później na krótko wrócił na swoje miejsce i ponownie zatopiono go w nurtach tego niewielkiego dopływu rzeki Głomi. Faktem jest, że kamień odnaleziono na początku transformacji ustrojowej. Stało się tak podczas melioracji rzeki Kocunia. Dwie dekady później Lasy Państwowe w Złotowie sfinansowały jego odnowienie. 15 stycznia 2009 roku nastąpiło jego uroczyste odsłonięcie.

Nie ma już za to pomnika przyrody „Jan”, który znajdował się tuż przy stawie, niedaleko miejsca w którym zginął Sommerfeldt. To jeden z wielu dębów na Krajnie, pod którym rzekomo zasiadał Napoleon Bonaparte w trakcie wyprawy na Moskwę. Takie legendy krążą od dziesięcioleci. Sędziwe drzewo dokonało żywota 7 września 2017 roku. Powalił je wiatr. Czy jego lustracja odbywała się przez lata we właściwy sposób? Pewnie tak, bo pomnikiem przyrody był od 1956 roku. Dąb mierzył 525 centymetrów w obwodzie i 28 metrów wysokości. Było to wówczas najstarsze drzewo w Nadleśnictwie Złotów, liczyło około 500 lat. 

Powalenie drzewa było tragedią dla miłośników przyrody. W Wąsoszu rozgrywały się jednak również tragedie ludzkie. Wspomina o tym m.in. Roch Maćkowicz w swoich opublikowanych wspomnieniach, których tytuł już przywoływałem (s. 230-231). Mowa o mężu nauczycielki Wiśniewskiej, który popełnił samobójstwo przez powieszenie. Tragicznie zmarł również mąż nauczycielki Krzyckiej, który wpadł pod pociąg i poniósł śmierć na miejscu. Burzliwe było zapewne także wkroczenie wojsk sowieckich do Wąsosza w 1945 roku. Ich bytność wszędzie charakteryzowały bowiem mordy, gwałty i grabieże. Swój epizod w Wąsoszu zapisała także najsłynniejsza grupa antykomunistyczna na Krajnie. Należy podkreślić, że na to miano zasłużyła nie ze względu na przeprowadzone akcje. Te nie były bowiem spektakularne. Głośne było za to okrucieństwo władz komunistycznych, które torturowały i mordowały członków tej organizacji. W zasadzie nie tylko ich, bo także osoby współpracujące z „Grupą Jędrusia”. Przykładem Wojciech Pirecki. Tego dzielnego rolnika, męża i ojca pięciorga dzieci, za udzielenie pomocy partyzantom (żywność, schronienie) spotkała surowa kara, analogiczna jaką stosowali Niemcy podczas wojny wobec osób sprzyjających partyzantom. Komunistyczny kat, ppor. Ludwik Woźnica, zamordował go 4 września 1946 roku w Bydgoszczy. Najmłodsze z jego osieroconych dzieci miało 7 miesięcy.

Członkowie formacji Leona Mellera „Jędrusia” zastrzelili w Wąsoszu jednego z członków PPR. Zdarzenie miało miejsce 13 lipca 1946 roku. Nie taki był jednak cel ich bytności we wsi. Partyzanci, zgodnie z rozkazem, mieli mu jedynie wymierzyć karę chłosty. W trakcie akcji w Wąsoszu natrafili jednak na dokumenty, które spowodowały, że podjęli samowolną decyzję o likwidacji. Egzekucji dokonali Bogusław Marach "Błysk" i Roman Bala "Niedźwiedź". Za postąpienie wbrew rozkazom zostali później ukarani przez dowódcę chłostą.

Jaki jest współczesny Wąsosz? Niewątpliwie pięknie położony wśród lasów. Można w nich spotkać m.in. wilka, daniela, lisa. Natomiast sama zabudowa wiejska nie porywa swoim urokiem. Przykładem pozostałości po PGR. Ogólnie jest to jednak zadbana wieś. Wyjątek to wiekowy budynek, który straszy w centrum wsi. Może kiedyś zostanie odnowiony? Szkoda by było, gdyby podzielił los młyna, który został zlikwidowany w 1950 roku.

Zapraszam osoby znające historię tej miejscowości do kontaktu. Z pewnością warto dopisać do niej kilka zdań...

 


Napisz komentarz

Komentarze

Malgo 27.10.2025 10:54 PM
Ten wiekowy budynek, ktory straszy w centrum wsi, kiedys tetnil zyciem. To dom mojego pradziadka xx

Joaś 21.01.2025 08:50 PM
Interesujące. Dziękuję

złotowianka 12.03.2024 01:50 PM
https://zlotowskie.pl/artykul/musza-opuscic-wasosz/489279

złotowianka 12.03.2024 01:47 PM
https://zlotowskie.pl/artykul/dworki-gminy-zlotow-cz-2/482073

złotowianka 11.03.2024 07:45 AM
https://zabytek.pl/pl/szukaj?szukaj-typu=zabytek&miejscowosc=W%C4%85sosz&wojewodztwo=30&powiat=3031&gmina=3031082

zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 987 hPa
Wiatr: 6 km/h

ReklamaMarcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: Johny BTreść komentarza: Dokładnie tylko ja nie rozumiem dlaczego od lat do dzisiaj wszelkie sprawy i decyzje podejmuje KB. Niech będzie na przykład choćby kuriozalny wywiad w prasie, gdzie on wypowiada się w imieniu spółdzielni. Ja oczywiście to rozumiem i każdy się zgodzi ze mną , że jest to wieczny tzw. prezes tylnofotelowy a fasadowi prezesi są powoływani tylko po to, aby ponosili winy zarządcy tylnofotelowego. Wiec po co ta ściema, że coś dzieje się bez jego wiedzy i decyzji. Cel jest czytelny. Postawienie spółdzielni w stan likwidacji a wówczas zbyty majątek???? Gdzie trafi???? No gdzie????Data dodania komentarza: 11.02.2026, 17:19Źródło komentarza: Sprawa Spółdzielni Rolnik wymaga wyjaśnień – czy odwołanie to odwet za ujawnienie nieprawidłowości?Autor komentarza: odp. Leszek LTreść komentarza: Była już pani prezes przyjmując "Gratulacje od zaprzyjaźnionych" chce czy nie, będzie musiała żyć z Workiem wyrządzonych Krzywd. Po tym co swoim bezczelnym zachowaniem i oszukańczym działaniem dla łatania dziur finansowych Spółdzielni zrobiła znanym jej osobom, które wiele lat przeżywały i nadal przeżywają los, jaki im zgotowała poza ich plecami współdziałając z władzami miasta, nie ma żadnego prawa do obrony! Obciążanie długami poprzedniego prezesa K.B, nie dość że jest niezasadne to i żałosne. Poza tym dla oczerniania go i jego rodziny po czterech latach sprawowania przez siebie władzy w GS Rolnik dla własnej obrony, nikt normalny też nie znajdzie dla niej żadnego moralno prawnego usprawiedliwienia! KS. Domański nie ma z tym nic wspólnego!! Wielu ludzi oburzonych jej działaniem to wie i ona też!Data dodania komentarza: 11.02.2026, 16:36Źródło komentarza: Sprawa Spółdzielni Rolnik wymaga wyjaśnień – czy odwołanie to odwet za ujawnienie nieprawidłowości?Autor komentarza: Jeden z właścicieliTreść komentarza: Jestem jednym z 60 członków Naszej Spółdzielni i nie rozumiem celu prowadzenia tej dyskusji, zwłaszcza przez osoby, które nie są związane ze Spółdzielnią. Dla porządku wyjaśnię krótko podstawowe kwestie. Struktura gminnej spółdzielni opiera się na przepisach ustawy – Prawo spółdzielcze – oraz na statucie danej jednostki. Wyróżnia się trzy główne organy decyzyjne i kontrolne: • Walne Zgromadzenie – najwyższy organ spółdzielni, w którym każdy członek posiada jeden głos, niezależnie od liczby udziałów. Decyduje o najważniejszych sprawach, takich jak kierunki rozwoju, zmiany statutu czy zatwierdzanie sprawozdań finansowych. • Rada Nadzorcza – składa się z co najmniej trzech członków wybieranych przez Walne Zgromadzenie. Jej zadaniem jest sprawowanie kontroli i nadzoru nad działalnością Zarządu oraz ocena wyników finansowych. • Zarząd (Prezes Zarządu Pani Magda B oraz Pełnomocnik Zarządu Pani Urszula Z, która kilka miesięcy temu wypowiedziała umowę o pracę ) – organ wykonawczy kierujący bieżącą działalnością i reprezentujący spółdzielnię na zewnątrz. Skład oraz liczba członków Zarządu są określone w statucie, a powołuje ich Rada Nadzorcza lub Walne Zgromadzenie. W sensie prawnym kapitał spółdzielni nie należy do żadnej zewnętrznej osoby ani instytucji – jest własnością samej spółdzielni jako osoby prawnej, przy czym pochodzi ze środków wniesionych przez jej członków. Dla jasności warto rozróżnić poszczególne składniki majątku: 1. Fundusz udziałowy – własność członków Są to środki wpłacone przez członków (udziały), przypisane do konkretnych osób. • Własność: indywidualna – każdego członka. 2. Fundusz zasobowy – majątek niepodzielny Powstaje z wypracowanych przez lata zysków (nadwyżki bilansowej) oraz z wpisowego. • Własność: wspólna, niepodzielna masa majątkowa spółdzielni. Podsumowując: kapitał stanowi własność spółdzielni jako podmiotu prawnego, natomiast ostatecznymi dysponentami majątku są jej członkowie, którzy sprawują nad nim kontrolę poprzez uchwały Walnego Zgromadzenia. Na koniec w jednym zdaniu: Jeżeli właściciele Spółdzielni, czyli jej członkowie, bądź ich przedstawiciele wybrani zgodnie z obowiązującymi zasadami, uznali, że Zarząd – w tym przypadku Pani Prezes – nie spełnia oczekiwań, mieli pełne prawo podjąć decyzję o jej odwołaniu.Data dodania komentarza: 11.02.2026, 16:19Źródło komentarza: Sprawa Spółdzielni Rolnik wymaga wyjaśnień – czy odwołanie to odwet za ujawnienie nieprawidłowości?Autor komentarza: W.Z.Treść komentarza: Zaorać taką gmine,jestesmy juz ostatnia dziurą którą jeździmy takimi werpetami .Tragedia co za ludzie.Data dodania komentarza: 11.02.2026, 14:22Źródło komentarza: S11 w Tarnówce: Samorządowcy z Ptuszy mówią „NIE” wariantom 4 i 5Autor komentarza: do C.r.s.Treść komentarza: Swoboda naruszania prawa jest podstawowym dogmatem wolności człowieka. Nie wiem co masz w tej głowie, że chcesz prewencyjnie wyłaczać możliwość opinii tylko dlatego, że ktos może pójść za daleko i napisać coś co w ocenie innej osoby bedzie ją krzywdziło. Twoje myślenie polega na mechaniźmie znanym z ludów afrykańskich. Obetniemy dziwczynkom prewencyjnie wargi sromowe, aby czasami nie zaczęły znich korzystać w sposób, który w naszej kulturze uznajemy za rozpustny. Pomyśl i daj ludziom możliwosc oceny co chcą zrobić ze swoimi intencjami. Sama możesz się powstrzymać przed pisaniem, innym tego nie zabraniaj.Data dodania komentarza: 11.02.2026, 12:26Źródło komentarza: Sprawa Spółdzielni Rolnik wymaga wyjaśnień – czy odwołanie to odwet za ujawnienie nieprawidłowości?Autor komentarza: JusticeTreść komentarza: Te sprawy dot sprzedaży nieruchomości jak i gruntów GS Rolnik jak i tych tych kupowanych za grosze od miasta a szkodliwych dla mieszkańców, mają bardzo duży związek z włodarzami urzędu miasta zarówno poprzedniej jak i obecnej kadencji i to powinno być sprawdzone przez niezależne zewnętrzne służby kontrolne w obu instytucjach. Wreszcie powinno się powiedzieć stanowcze DOŚĆ takim praktykom prowadzącym do nikąd od lat.Data dodania komentarza: 11.02.2026, 09:45Źródło komentarza: Sprawa Spółdzielni Rolnik wymaga wyjaśnień – czy odwołanie to odwet za ujawnienie nieprawidłowości?