Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 10 października 2026 22:15

Niemiecki prześladowca

Podziel się
Oceń

Jak się nazywa ten Niemiec, który mi wszystko chowa? Zdaje się, że to pytanie powinien zadać sobie pewien "Powiatowy Felietonista", bo wygląda na to, że jakaś wredna szwabina ukryła przed nim wszystkie archiwalne numery jego własnej gazety.

Mój nieco złośliwy znajomy, na którego punkcie "Wszędobylski Felietonista" wydaje się mieć obsesję (podobno ciągle widuje go z mikrofonem, kamerą lub aparatem fotograficznym, mniej zorientowanym wyjaśniam, że znajomy jest dziennikarzem, nic w tym zatem dziwnego), przesłał mi skany felietonów z lokalnej gazety, którą dowcipni Internauci ochrzcili mianem "wyborczej". Zapewne stało się tak za przyczyną portalu www.77400.tv, który zaprezentował nagrania z posiedzenia komitetu przedwyborczego "Zadbajmy o Złotów". Niewątpliwie słowa "komentarze wyłączyć" zapisały się już na trwałe w pamięci mieszkańców naszego powiatu. Pokazały prawdziwą twarz najważniejszych graczy na złotowskiej scenie politycznej, obnażyły także postępowanie jedynie słusznych mediów. Z ujawnionego nagrania wynika wprost, że "komentarze wyłączyć (czytaj: zamknąć usta Internautom) nie stanowi dla nich wielkiego problemu. Wystarczy umowa i przelew na konto (podobno faktura do wglądu w redakcji). Co tam wolność słowa, za którą KODziarze przelewają krew na ulicach polskich miast. Na nic "dziady" odgrywane przed sądami. Kasa, misiu, kasa – jak mawiał śp. Janusz Wójcik.

Przyznam, że nie jestem zaskoczony strategią obrony, którą przyjął w swoim felietonie "Powiatowy Intelektualista". Swój wywód rozpoczął od fajerwerków. Przywołał bowiem jeden z wcześniejszych tekstów, w którym rzekomo niezbyt przychylnie odniósł się do komitetu przedwyborczego "Zadbajmy o Złotów". Zapomniał przy tym dodać, że "paluch w kaloszu" nie jest publikowany na jego portalu, próżno go też szukać w sieci! Oczywiste więc, że Internauci nie mieli możliwości skonfrontowania tego tekstu i papki propagandowej lewicowego komitetu przedwyborczego. Co więcej, nie mogli nawet zapytać! Przypominam: komentarze wyłączyć!

Dalsza obrona również jest w tym tonie. Według "Powiatowego Felietonisty" powszechną praktyką w świecie mediów jest kooperacja z politykami. Ci ostatni przelewają kasę, w zamian otrzymują w mediach miejsce na swoją propagandę. Na dowód "Krezus Felietonista" przytoczył kilka nazwisk, które dały i jemu zarobić. Ponadto usprawiedliwił się, że tego rodzaju materiały medialne, które zamieszcza na swojej platformie informacyjnej, mają odpowiedni opis. Dzięki temu czytelnik nie jest robiony w balona, wie od kogo pochodzi tekst, film itp. Posiada więc pełną jasność, że dana redakcja jest apolityczna, bo jedynie użycza miejsca na partyjną propagandę. Sama za nikim nie agituje. Tyle w skrócie. Czy rzeczywiście jest tak sterylnie? Czas na prasówkę.

Oczywiście sięgnąłem po gazetę "Felietonisty Moralisty", pokonując tym samym naturalny odruch wymiotny. Cóż znalazłem w tym źródle "profesjonalnego i niezależnego dziennikarstwa"? Przykład pierwszy z brzegu. Wybory samorządowe, finałowa runda, ostatnie godziny walki o fotel burmistrza Krajenki, Stefan Kitela (PO - klient) i Janusz Szczerbiak (który w "gazecie" i "wydawnictwie" nic nie zamawiał) idą włos w włos. Co robi produkt medialny "Apolitycznego Felietonisty"? "Apolityczny" produkt zamieszcza artykuł na całą stronę, promuje wprost polityka Platformy Obywatelskiej! Nie ma dodatku: sponsorowane przez komitet wyborczy. W tym samym numerze znajduje również wypowiedź innego chętnego na fotel burmistrza Krajenki, który przegrał w pierwszym rozdaniu. Ów jegomość apeluje do swoich wyborców: głosujcie w drugiej turze na Stefana Kitelę. W tym przypadku również brak dodatku "sponsorowne przez polityków z KW PO". Jak te fakty mają się do ostatnich wynurzeń "Apolitycznego Felietonisty"? Państwu pozostawiam ocenę. Przy okazji zerknijcie także, ile grosza zostawiają w tym produkcie medialnym samorządowe pięknoduchy, które za publiczne pieniądze, czyli Wasze podatki, życzą: zdrowia, szczęścia i wszelkiej pomyślności z okazji Bożego Narodzenia, Wielkanocy itp. Nawet "ateusze" i uczestnicy "proaborcyjnych zgromadzeń" nie stronią od tego typu praktyk. A może rozsądniej byłoby przeznaczyć te środki np. na pomoc podopiecznym Fundacji Złotowianka?

Przyznam się, że bardzo dawno temu zdarzało mi się wpłacać (pośrednio i bezpośrednio) na fundację, którą firmuje pani Angelika L. Podobnie wspierać fundację Jerzego Owsiaka. Kierowałem się przy tym prostą zasadą: warto pomagać! Dlatego na dalszy plan odsuwałem na przykład to, że w fundacji pani L zasiadali i zasiadają ludzie, którzy nie są z mojej bajki (poza panią Julitą, którą prywatnie lubię). Ważne było, że dzięki zgromadzonym środkom potrzebujący mogli uzyskać pomoc (np. w ośrodku Zabajka 2, którego współwłaścicielką jest siostra pani Angeliki, bardzo sympatyczna osoba).

Wydaje mi się, że wymienione fundacje poszły obecnie o krok za daleko. Odnoszę bowiem wrażenie, że nie zależy im na ludziach, którzy mają świat wartości oparty na fundamencie chrześcijańskim i jednocześnie serca otwarte na pomoc dla innych. Na dowód przypomnę symboliczne fotografie, które zamieścił portal 77400.tv. Ukazują one logo Fundacji Złotowianka na proaborcyjnym wiecu w Pile, ukazują liderkę KOD, która wymachuje symbolami "Złotowianki", ukazują dzieci z puszkami Fundacji oraz... naklejkami "precz z PiS" na ubraniach. Przypomnę także ostatni protest rodziców dzieci niepełnosprawnych w Złotowie. Protest słuszny, bo rząd PiS powinien wspomagać finansowo takie rodziny. Tym mocniej, że akcentuje swoją antyaborcyjną postawę. Protest słuszny także z tego powodu, że rehabilitacja, np. w prywatnych przedsiębiorstwach świadczących tego rodzaju usługi (m.in. złotowskiej Zabajce) kosztuje krocie. Protest słuszny, bo to państwo powinno tworzyć i prowadzić tego rodzaju placówki, tym samym obniżać ceny usług rehabilitacyjnych na rynku. Sami przedsiębiorcy tego nie zrobią, mowa zwłaszcza o "filantropach", którzy kochają zagraniczne podróże.

Popieram żądania rodziców dzieci niepełnosprawnych. Od lat działam społecznie w jednym ze stowarzyszeń, znam dobrze problemy takich rodzin. Odrzuca mnie jednak polityczna otoczka manifestacji. Na fotografiach z protestu w Złotowie (odsyłam na portal 77400.tv) bez trudu można odnaleźć m.in. działaczy KOD. Sarkastycznie można powiedzieć, że oni wiedzą najlepiej jak rozwiązać problem niepełnosprawności w zarodku. Mówią o tym wszak otwarcie m.in. podczas "czarnych protestów". Na fotografiach można zauważyć także symbole Fundacji Złotowianka. Wcześniej organizacja nawoływała do udziału w manifestacji poprzez swoją stronę internetową. Czyżby ostatnia zmiana lokalowa niczego nie nauczyła? Może lepszy skutek odniesie wypowiedź pana Artura Łazowego (publikacja na jednym z pilskich portali internetowych). To jeden z najbardziej znanych i bezkompromisowych społeczników w północnej Wielkopolsce. Pan Artur zabrał głos, bo uznał za stosowne wyjaśnić, że pewne zachowania nie przystoją organizacji pożytku publicznego.

Na tym zamierzałem zakończyć wątek "Powiatowego Felietonisty". Na pocztę dostałem jednak jego najnowszy tekst. Poświęcił w nim kilka słów "o zakłóceniu porządku", które miało miejsce podczas spotkania z posłami PiS w Złotowie. Nie muszę ukrywać, że był wielce oburzony postawą Wiesława Fidurskiego, który zawiadomił policję. Interesujące, że kilka lat temu, gdy Leszek T. pracownik ZCAS zawiadomił organa ścigania, że grupa patriotów przerwała spotkanie z Danielem Passentem (piewca stanu wojennego, który za publiczne pieniądze robił sobie lans na prowincji), nie miał takich obiekcji. Co więcej, wówczas był wielce oburzony na protestujących, pisał o laniu szmatą, pasem itd. Mnie przyrównał do psa. Przypominam, że w związku z jego słowami przetestowałem ówczesny wymiar sprawiedliwości. Oczywiście ze "złotowskim skutkiem", postępowanie wobec "Naczelnego Felietonisty" bowiem umorzono. Zupełnie inaczej wyglądała za to moja sprawa. Początkowo nic się nie działo. Udzieliłem kilku wywiadów, uzasadniłem w nich swój udział w proteście. Kilkanaście dni później było wspomniane wyżej zawiadomienie na postępowanie Naczelnego Felietonisty. Po tym wydarzeniu moja sprawa nabrała tempa. 50 dni od protestu w sprawie Passenta, póżnym wieczorem (było grubo po 20), zostałem pierwszy raz przesłuchany! Odmówiłem przyjęcia grzywny. Sprawa trafiła do sądu. Opiszę Państwu kulisy mojego procesu w jednym z kolejnych felietonów, bo to sztandarowy przykład "sprawiedliwości po złotowsku" i "rzetelności" dziennikarskiej.

Na koniec jeszcze jedna sprawa. Niedawno nastąpiło odsłonięcie pomnika ks. Bolesława Domańskiego w Złotowie. Bardzo się cieszę, że nie jest to ławeczka. Jednocześnie szkoda mi, że nie jest to również okazały pomnik, bo tak należało oddać hołd Księdzu Patronowi. Byłby to także gest wobec Polaków, którzy przez dziesięciolecia trwali na naszych ziemiach, krzewili polskość i opierali się fali germanizacji. Mowa m.in. o rodzinach Kokowskich, Rożeńskich, Mackowiczów.

Przypominam Czytelnikom, że należałem do Stowarzyszenia (pełniłem funkcję członka zarządu), które przejęło inicjatywę budowy pomnika. Przyjęta zaraz na początku formuła (ławeczka-atrakcja turystyczna) i sposób finansowania (głównie z pieniędzy z budżetu miasta) spowodowały jednak, że wystąpiłem z organizacji. To był mój protest. Zawsze tak postępuję, bo należy mieć własne zdanie i być konsekwentnym.

Pomnik nie podoba się, co nie jest zaskoczeniem, "Wydawcy Żółtej Gazetki". Uzasadnienie? Odsyłam Państwa do jego felietonu, oczywiście nie tego z czerwca 2018, bardziej "merytoryczny" jest bowiem ten z okresu rozważanej sprzedaży Domu Polskiego (mowa o czasach rządów Stanisława Wełniaka w Złotowie). To tyle. Pozdrowienia dla prawdziwych dziennikarzy, uważajcie na Niemców. Oby Wam nigdy nic nie schowali.

ps. Informacja dla polujących. Wraca sprawa rozebranych "ambon". Chodzi o rewir łowiecki przy ulicy Dworzaczka. Daniel wrócił na te tereny. Nagonka też w pełnej gotowości. Wszyscy czekają jedynie na sygnał do ropoczęcia polowania. Może będzie ciekawie.


Napisz komentarz

Komentarze

Temperatura: 11°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 1007 hPa
Wiatr: 11 km/h

Reklama Marcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: Spoko wiatraki Treść komentarza: Tylko jeden ma mieć 260 metrów, który stanie koło Zawilców. Reszta turbin będzie miała 300 metrów. Data dodania komentarza: 10.10.2026, 19:25 Źródło komentarza: Wielka farma słoneczna i potężne wiatraki. Zalesie, Pieczynek i Zawilce przed wielką zmianą Autor komentarza: Przyjaciele z wiejskiej Treść komentarza: My tu w Wielkopolsce wiedzieliśmy więcej i szybciej o Kołodziejczaku. Szczególnie ci działo się w gnieźnieńskim biurze. Najwięcej wiedzy na poseł Kokainy Obywatelskie z Zakrzewa. Data dodania komentarza: 10.10.2026, 18:42 Źródło komentarza: Złotów otwiera nowy parking przy Rondzie Zamkowym Autor komentarza: Krótką pamięć Treść komentarza: Wybieracie niemca do władzy a potem się dziwicie, że macie ręce podnosić. Data dodania komentarza: 10.10.2026, 17:04 Źródło komentarza: Wielka farma słoneczna i potężne wiatraki. Zalesie, Pieczynek i Zawilce przed wielką zmianą Autor komentarza: Justyna Treść komentarza: Pani, która zapytała na sali o wpływ na zdrowie, została wyśmiana przez koordynatora że on wie lepiej i że nie ma badań. To jest odpowiedź? Każdy podobny gest czy próba była uciszana przez stanowczy głos kobiety, zanim ktokolwiek na dobre otworzył usta. Ad Rem. Inwestycja już wpływa na nasze zdrowie, choć nie stanął jeszcze żaden kolejny wiatrak. Mówię to z perspektywy mojej pracy i doświadczenia klinicznego . Słyszymy od wójta, że to ważne dla gminy, że gmina musi coś z tego mieć, że gdzieś te wiatraki muszą stać. A my nic nie wiemy. Nie ma planu, nie ma konkretów, rzuca nam się plik map i mówi że to nic pewnego, wszystko się może zmienić. Ludzie żyją w ciągłej niepewności, nie wiedzą, co stanie obok ich domów, ile będą warte ich działki i jak będzie wyglądało życie ich dzieci. Taki stres, bo tak trzeba to nazwać to nie jest wymysł. Żyjemy z podniesionym kortyzolem, który niszczy nas każdego dnia. A wszystko wskazuje na to, że ten stan potrwa długo. Negatywne skutki już odczuwamy, a na kolejne przyjdzie nam poczekać, bo w większym lub mniejszym stopniu na pewno nadejdą. Długo trwająca niepewność i poczucie, że nie ma się na nic wpływu, odbijają się na zdrowiu: na śnie, ciśnieniu, nerwach. Więc pytanie, czy ta instalacja będzie źle wpływać na nasze zdrowie, jest już nieaktualne. Ona już wpływa. Sam sposób, w jaki się nas o niej informuje, a raczej nie informuje, nam szkodzi. Dlatego apeluję do Pana Wójta i radnych: przestańcie trzymać ludzi w niewiedzy. Pokażcie dokumenty, mapy, odległości i hektary. Odpowiedzcie na pytania na piśmie. Jeśli to naprawdę dobra inwestycja, nie ma powodu niczego ukrywać. Zatroskana mieszkanka Data dodania komentarza: 10.10.2026, 17:02 Źródło komentarza: Wielka farma słoneczna i potężne wiatraki. Zalesie, Pieczynek i Zawilce przed wielką zmianą Autor komentarza: Mieszkaniec Złotowa Treść komentarza: Czy ten wójt oszalał? Te nowe dodatkowe wiatraki mają mieć po 260 metrów z łopatami. To będzie tam kilkanaście Pałaców Kultury. Z każdego miejsca w Złotówie będzie to widać, spacery na Zawilcach koło Nadleśnictwa przestaną mieć jakikolwiek sens. W okresie jesienno-zimowym, gdy słońce jest nisko nad horyzontem, obiekt o wysokości 260 m rzuca cień na kilka kilometrów, czyli całe tereny Za Rzeką (łącznie z Burmistrzem Złotowa) będą miały migotanie cienia - piękna atrakcja się szykuje Data dodania komentarza: 10.10.2026, 15:44 Źródło komentarza: Wielka farma słoneczna i potężne wiatraki. Zalesie, Pieczynek i Zawilce przed wielką zmianą Autor komentarza: Mieszkaniec Z Treść komentarza: Apeluję do wszystkich, którzy zajmują się samorządem: do Pana Wójta, radnych i urzędników. Może czas wreszcie traktować mieszkańców poważnie i po partnersku? Pod Klukowem, Zalesiem, Dzierzążenkiem i Blękwitem mogą stanąć wiatraki, panele i magazyny energii. To zmieni nasz krajobraz, wartość naszych domów i życie naszych dzieci na dziesiątki lat. A my dostajemy zaproszenie 5 dni do spotkania i żadnych dokumentów do przeczytania tylko hasło o nazwie ulic a następnie wzmianka o tematach OZE? To nie są konsultacje, tylko odhaczenie obowiązku. Najpierw przychodzą pisma o zmianie nazw, potem nagle dochodzi sprawa wiatraków a na zebraniu rzuca się mapy z PV. Na sali ktoś ustawiony ewidentnie licytuje metry jak na targu: 20 za mało, to może 30. A ludzi, którzy chcą zadać pytanie, się ucisza. Kto ma oglądać ten kabaret? Dla kogo to robicie? Z kim te ustalenia zapadają naprawdę? Bo na pewno nie z nami. Nie jestem przeciwko nowoczesnej energii. Jestem przeciwko traktowaniu mieszkańców jak pionków do rozegrania. Żądam rzeczy prostych. Informacji o spotkaniu co najmniej dwa tygodnie wcześniej: o czym będziemy rozmawiać i gdzie. Dokumentów i map przed spotkaniem: ile hektarów, gdzie dokładnie, jakie instalacje i w jakiej odległości od domów. Spotkań w godzinach, w których pracujący ludzie mogą przyjść. Prowadzącego, który daje mówić, a nie ucisza i kpi. Pisemnej odpowiedzi na każdą złożoną uwagę. To my was wybieramy i to my tu zostaniemy, kiedy inwestor zabierze zyski. Zróbcie normalne konsultacje i pokażcie, że traktujecie nas poważnie. Jeśli nie, zapamiętamy to przy wyborach. Chcemy aby na spotkanie zostali imiennie zaproszeni radni, dla nas to ważne kto przyjdzie a kto ma sprawy gminy w poważaniu. To będzie test dla nas jak nas traktujecie i chcemy dać sobie jeszcze raz szansę na rozmowę. Data dodania komentarza: 10.10.2026, 15:37 Źródło komentarza: Wielka farma słoneczna i potężne wiatraki. Zalesie, Pieczynek i Zawilce przed wielką zmianą