Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 28 września 2026 18:07

Niemiecki prześladowca

Podziel się
Oceń

Jak się nazywa ten Niemiec, który mi wszystko chowa? Zdaje się, że to pytanie powinien zadać sobie pewien "Powiatowy Felietonista", bo wygląda na to, że jakaś wredna szwabina ukryła przed nim wszystkie archiwalne numery jego własnej gazety.

Mój nieco złośliwy znajomy, na którego punkcie "Wszędobylski Felietonista" wydaje się mieć obsesję (podobno ciągle widuje go z mikrofonem, kamerą lub aparatem fotograficznym, mniej zorientowanym wyjaśniam, że znajomy jest dziennikarzem, nic w tym zatem dziwnego), przesłał mi skany felietonów z lokalnej gazety, którą dowcipni Internauci ochrzcili mianem "wyborczej". Zapewne stało się tak za przyczyną portalu www.77400.tv, który zaprezentował nagrania z posiedzenia komitetu przedwyborczego "Zadbajmy o Złotów". Niewątpliwie słowa "komentarze wyłączyć" zapisały się już na trwałe w pamięci mieszkańców naszego powiatu. Pokazały prawdziwą twarz najważniejszych graczy na złotowskiej scenie politycznej, obnażyły także postępowanie jedynie słusznych mediów. Z ujawnionego nagrania wynika wprost, że "komentarze wyłączyć (czytaj: zamknąć usta Internautom) nie stanowi dla nich wielkiego problemu. Wystarczy umowa i przelew na konto (podobno faktura do wglądu w redakcji). Co tam wolność słowa, za którą KODziarze przelewają krew na ulicach polskich miast. Na nic "dziady" odgrywane przed sądami. Kasa, misiu, kasa – jak mawiał śp. Janusz Wójcik.

Przyznam, że nie jestem zaskoczony strategią obrony, którą przyjął w swoim felietonie "Powiatowy Intelektualista". Swój wywód rozpoczął od fajerwerków. Przywołał bowiem jeden z wcześniejszych tekstów, w którym rzekomo niezbyt przychylnie odniósł się do komitetu przedwyborczego "Zadbajmy o Złotów". Zapomniał przy tym dodać, że "paluch w kaloszu" nie jest publikowany na jego portalu, próżno go też szukać w sieci! Oczywiste więc, że Internauci nie mieli możliwości skonfrontowania tego tekstu i papki propagandowej lewicowego komitetu przedwyborczego. Co więcej, nie mogli nawet zapytać! Przypominam: komentarze wyłączyć!

Dalsza obrona również jest w tym tonie. Według "Powiatowego Felietonisty" powszechną praktyką w świecie mediów jest kooperacja z politykami. Ci ostatni przelewają kasę, w zamian otrzymują w mediach miejsce na swoją propagandę. Na dowód "Krezus Felietonista" przytoczył kilka nazwisk, które dały i jemu zarobić. Ponadto usprawiedliwił się, że tego rodzaju materiały medialne, które zamieszcza na swojej platformie informacyjnej, mają odpowiedni opis. Dzięki temu czytelnik nie jest robiony w balona, wie od kogo pochodzi tekst, film itp. Posiada więc pełną jasność, że dana redakcja jest apolityczna, bo jedynie użycza miejsca na partyjną propagandę. Sama za nikim nie agituje. Tyle w skrócie. Czy rzeczywiście jest tak sterylnie? Czas na prasówkę.

Oczywiście sięgnąłem po gazetę "Felietonisty Moralisty", pokonując tym samym naturalny odruch wymiotny. Cóż znalazłem w tym źródle "profesjonalnego i niezależnego dziennikarstwa"? Przykład pierwszy z brzegu. Wybory samorządowe, finałowa runda, ostatnie godziny walki o fotel burmistrza Krajenki, Stefan Kitela (PO - klient) i Janusz Szczerbiak (który w "gazecie" i "wydawnictwie" nic nie zamawiał) idą włos w włos. Co robi produkt medialny "Apolitycznego Felietonisty"? "Apolityczny" produkt zamieszcza artykuł na całą stronę, promuje wprost polityka Platformy Obywatelskiej! Nie ma dodatku: sponsorowane przez komitet wyborczy. W tym samym numerze znajduje również wypowiedź innego chętnego na fotel burmistrza Krajenki, który przegrał w pierwszym rozdaniu. Ów jegomość apeluje do swoich wyborców: głosujcie w drugiej turze na Stefana Kitelę. W tym przypadku również brak dodatku "sponsorowne przez polityków z KW PO". Jak te fakty mają się do ostatnich wynurzeń "Apolitycznego Felietonisty"? Państwu pozostawiam ocenę. Przy okazji zerknijcie także, ile grosza zostawiają w tym produkcie medialnym samorządowe pięknoduchy, które za publiczne pieniądze, czyli Wasze podatki, życzą: zdrowia, szczęścia i wszelkiej pomyślności z okazji Bożego Narodzenia, Wielkanocy itp. Nawet "ateusze" i uczestnicy "proaborcyjnych zgromadzeń" nie stronią od tego typu praktyk. A może rozsądniej byłoby przeznaczyć te środki np. na pomoc podopiecznym Fundacji Złotowianka?

Przyznam się, że bardzo dawno temu zdarzało mi się wpłacać (pośrednio i bezpośrednio) na fundację, którą firmuje pani Angelika L. Podobnie wspierać fundację Jerzego Owsiaka. Kierowałem się przy tym prostą zasadą: warto pomagać! Dlatego na dalszy plan odsuwałem na przykład to, że w fundacji pani L zasiadali i zasiadają ludzie, którzy nie są z mojej bajki (poza panią Julitą, którą prywatnie lubię). Ważne było, że dzięki zgromadzonym środkom potrzebujący mogli uzyskać pomoc (np. w ośrodku Zabajka 2, którego współwłaścicielką jest siostra pani Angeliki, bardzo sympatyczna osoba).

Wydaje mi się, że wymienione fundacje poszły obecnie o krok za daleko. Odnoszę bowiem wrażenie, że nie zależy im na ludziach, którzy mają świat wartości oparty na fundamencie chrześcijańskim i jednocześnie serca otwarte na pomoc dla innych. Na dowód przypomnę symboliczne fotografie, które zamieścił portal 77400.tv. Ukazują one logo Fundacji Złotowianka na proaborcyjnym wiecu w Pile, ukazują liderkę KOD, która wymachuje symbolami "Złotowianki", ukazują dzieci z puszkami Fundacji oraz... naklejkami "precz z PiS" na ubraniach. Przypomnę także ostatni protest rodziców dzieci niepełnosprawnych w Złotowie. Protest słuszny, bo rząd PiS powinien wspomagać finansowo takie rodziny. Tym mocniej, że akcentuje swoją antyaborcyjną postawę. Protest słuszny także z tego powodu, że rehabilitacja, np. w prywatnych przedsiębiorstwach świadczących tego rodzaju usługi (m.in. złotowskiej Zabajce) kosztuje krocie. Protest słuszny, bo to państwo powinno tworzyć i prowadzić tego rodzaju placówki, tym samym obniżać ceny usług rehabilitacyjnych na rynku. Sami przedsiębiorcy tego nie zrobią, mowa zwłaszcza o "filantropach", którzy kochają zagraniczne podróże.

Popieram żądania rodziców dzieci niepełnosprawnych. Od lat działam społecznie w jednym ze stowarzyszeń, znam dobrze problemy takich rodzin. Odrzuca mnie jednak polityczna otoczka manifestacji. Na fotografiach z protestu w Złotowie (odsyłam na portal 77400.tv) bez trudu można odnaleźć m.in. działaczy KOD. Sarkastycznie można powiedzieć, że oni wiedzą najlepiej jak rozwiązać problem niepełnosprawności w zarodku. Mówią o tym wszak otwarcie m.in. podczas "czarnych protestów". Na fotografiach można zauważyć także symbole Fundacji Złotowianka. Wcześniej organizacja nawoływała do udziału w manifestacji poprzez swoją stronę internetową. Czyżby ostatnia zmiana lokalowa niczego nie nauczyła? Może lepszy skutek odniesie wypowiedź pana Artura Łazowego (publikacja na jednym z pilskich portali internetowych). To jeden z najbardziej znanych i bezkompromisowych społeczników w północnej Wielkopolsce. Pan Artur zabrał głos, bo uznał za stosowne wyjaśnić, że pewne zachowania nie przystoją organizacji pożytku publicznego.

Na tym zamierzałem zakończyć wątek "Powiatowego Felietonisty". Na pocztę dostałem jednak jego najnowszy tekst. Poświęcił w nim kilka słów "o zakłóceniu porządku", które miało miejsce podczas spotkania z posłami PiS w Złotowie. Nie muszę ukrywać, że był wielce oburzony postawą Wiesława Fidurskiego, który zawiadomił policję. Interesujące, że kilka lat temu, gdy Leszek T. pracownik ZCAS zawiadomił organa ścigania, że grupa patriotów przerwała spotkanie z Danielem Passentem (piewca stanu wojennego, który za publiczne pieniądze robił sobie lans na prowincji), nie miał takich obiekcji. Co więcej, wówczas był wielce oburzony na protestujących, pisał o laniu szmatą, pasem itd. Mnie przyrównał do psa. Przypominam, że w związku z jego słowami przetestowałem ówczesny wymiar sprawiedliwości. Oczywiście ze "złotowskim skutkiem", postępowanie wobec "Naczelnego Felietonisty" bowiem umorzono. Zupełnie inaczej wyglądała za to moja sprawa. Początkowo nic się nie działo. Udzieliłem kilku wywiadów, uzasadniłem w nich swój udział w proteście. Kilkanaście dni później było wspomniane wyżej zawiadomienie na postępowanie Naczelnego Felietonisty. Po tym wydarzeniu moja sprawa nabrała tempa. 50 dni od protestu w sprawie Passenta, póżnym wieczorem (było grubo po 20), zostałem pierwszy raz przesłuchany! Odmówiłem przyjęcia grzywny. Sprawa trafiła do sądu. Opiszę Państwu kulisy mojego procesu w jednym z kolejnych felietonów, bo to sztandarowy przykład "sprawiedliwości po złotowsku" i "rzetelności" dziennikarskiej.

Na koniec jeszcze jedna sprawa. Niedawno nastąpiło odsłonięcie pomnika ks. Bolesława Domańskiego w Złotowie. Bardzo się cieszę, że nie jest to ławeczka. Jednocześnie szkoda mi, że nie jest to również okazały pomnik, bo tak należało oddać hołd Księdzu Patronowi. Byłby to także gest wobec Polaków, którzy przez dziesięciolecia trwali na naszych ziemiach, krzewili polskość i opierali się fali germanizacji. Mowa m.in. o rodzinach Kokowskich, Rożeńskich, Mackowiczów.

Przypominam Czytelnikom, że należałem do Stowarzyszenia (pełniłem funkcję członka zarządu), które przejęło inicjatywę budowy pomnika. Przyjęta zaraz na początku formuła (ławeczka-atrakcja turystyczna) i sposób finansowania (głównie z pieniędzy z budżetu miasta) spowodowały jednak, że wystąpiłem z organizacji. To był mój protest. Zawsze tak postępuję, bo należy mieć własne zdanie i być konsekwentnym.

Pomnik nie podoba się, co nie jest zaskoczeniem, "Wydawcy Żółtej Gazetki". Uzasadnienie? Odsyłam Państwa do jego felietonu, oczywiście nie tego z czerwca 2018, bardziej "merytoryczny" jest bowiem ten z okresu rozważanej sprzedaży Domu Polskiego (mowa o czasach rządów Stanisława Wełniaka w Złotowie). To tyle. Pozdrowienia dla prawdziwych dziennikarzy, uważajcie na Niemców. Oby Wam nigdy nic nie schowali.

ps. Informacja dla polujących. Wraca sprawa rozebranych "ambon". Chodzi o rewir łowiecki przy ulicy Dworzaczka. Daniel wrócił na te tereny. Nagonka też w pełnej gotowości. Wszyscy czekają jedynie na sygnał do ropoczęcia polowania. Może będzie ciekawie.


Napisz komentarz

Komentarze

Temperatura: 20°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 1025 hPa
Wiatr: 12 km/h

Reklama Marcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: Jan Serce Treść komentarza: Podpisuję się pod tym zapytaniem. Dlaczego redaktor porusza kwestie wojenki partyjnej, a nie porusza tematów istotnych i bliskich mieszkańcom? Szary mieszkaniec ma gdzieś politykę. Natomiast kwestia utraconego dofinansowania 7,5 mln zł powinna być dogłębnie wyjaśniona. Wiadomo, że z ust burmistrza prawdy się nie dowiemy. Więc jakiś rzetelny i sumienny redaktor mógłby się temu przyjrzeć i naświetlić temat. Czy rację ma burmistrz, czy może radny Koronkiewicz. Do dzieła panie redaktorze. To samo z traktowaniem pracowników. Radny Koronkiewicz porusza temat. Burmistrz zamiata pod dywan. Też chciałbym wiedzieć jaka jest prawda. Może tym by się redaktor też zajął? Pominę już fakt, że inne redakcje lokalne też milczą w tych tematach. Gdzie Ci niezależni dziennikarze, którzy dążą do prawdy? Data dodania komentarza: 28.09.2026, 15:56 Źródło komentarza: Kardioznacznik i korpobełkot w atmosferze paraliżu i dzikiej owacji. Autor komentarza: Ryszard Treść komentarza: Na samym wstępie wyjaśniam, nie jestem za żadną partią czy komitetem lub innym zbiorowiskiem, pisze jako zwykły mieszkaniec Al. Piasta. No to do rzeczy , obejrzałem sobie w większości sesje i nie rozumie tego artykułu panie Kamilu ponieważ uważam, że każdy mieszkaniec ma prawo do wypowiedzi a że jest czy z takiej czy innej partii to mi jest obojętne aby to były dobre pomysły dla miasta, bo niestety jak na razie to Ci panowie nic nie wnoszą. Nie rozumie też panie Kamilu czemu akurat uderza pan w ten temat gdzie wcześniej został rozwinięty bardzo ciekawy temat UTRATY dofinansowania w wysokości 7 500 mln zł na tereny inwestycyjne. Tam pan Koronkiewicz obnażył mówienie mieszkańcom nie prawdy co do przyczyny utraty tych nie małych pieniędzy. Tam również pan Wojtuń również wyprostował ich co do tego kto rozpoczął działania tych terenów bo chcieli sobie przypisać panowie. Drugim ciekawym tematem było na samym końcu mowa o pracowniku który robi zarzuty burmistrzom a z tego co się mówi, ubyło w urzędzie bardzo dużo dobrych fachowych pracowników ( mówi się o 25 osobach ) No i pytam pana, panie Kamilu czemu w wiadomościach wszyscy nabrali wody w usta. Czy to nie wygodny temat dla burmistrza więc trzeba siedzieć cicho? a to w tedy śmierdzi układami co powoduje wiarygodność portali informacyjnych . proszę się nad tym zastanowić. Data dodania komentarza: 28.09.2026, 12:52 Źródło komentarza: Kardioznacznik i korpobełkot w atmosferze paraliżu i dzikiej owacji. Autor komentarza: Źle dla zasady Treść komentarza: No tak, widać, ze felieton to dzieło PISarza. To musi być źle ocenione, to serduszko. Gdyby wystąpił delegat porzuconego posła w stanie co najmniej chwiejnym, to byłoby ok. Data dodania komentarza: 28.09.2026, 12:35 Źródło komentarza: Kardioznacznik i korpobełkot w atmosferze paraliżu i dzikiej owacji. Autor komentarza: Obserwator ETCP Treść komentarza: Przy okazji mieszkańca ze Złotowa czy ma ktoś wiedzę kiedy rusza ponownie proces mieszkańca z Jastrowia? Data dodania komentarza: 28.09.2026, 11:12 Źródło komentarza: Kardioznacznik i korpobełkot w atmosferze paraliżu i dzikiej owacji. Autor komentarza: Ataki Treść komentarza: Najlepsza jest ta mała idiotka co na każdej sesji dziękuje za inwestycje. Data dodania komentarza: 28.09.2026, 11:03 Źródło komentarza: Kardioznacznik i korpobełkot w atmosferze paraliżu i dzikiej owacji. Autor komentarza: Arni Treść komentarza: Mięśnie ma ze stali bo codziennie rano ćwiczy. Data dodania komentarza: 28.09.2026, 10:58 Źródło komentarza: Kardioznacznik i korpobełkot w atmosferze paraliżu i dzikiej owacji.