Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 22 lutego 2026 10:47

Ogórasy i cieniasy

Podziel się
Oceń

Trwa sezon ogórkowy. Nie zaskakuje zatem, że mizeria dominuje w mediach. W naszym regionie do tematu numer jeden urosła sprawa wynagrodzenia burmistrza Adama Pulita.

Przypominam, że pan Jarosław Kaczyński stara się obniżyć zarobki politykom. "Ofiarą" lansowanego przez Prezesa PiS "ogólnonarodowego trendu" padł m.in. burmistrz Złotowa. Dowiedziałem się o tym fakcie z felietonu powiatowego kosmopolity, którego "radosna twórczość" ponownie zawitała do mojej skrzynki elektronicznej.

 

Nieoficjalnego rzecznika powiatowej lewicy zbulwersowała kwestia "dodatku specjalnego" dla Adama Pulita. Pragnę zaakcentować, że to powszechnie stosowany przez samorządowców "wspomagacz wynagrodzenia". Pozwala na swobodne obejście wytycznych "rządzącej dyktatury". W tym miejscu wyjaśniam, że termin "rządząca dyktatura" zaczerpnąłem ze słownika lewicy. Mowa m.in. o radykałach, którzy odprawiają "seanse spirytystyczne" w pobliżu miejsca pracy pana Stanisława G. - byłego działacza KW PZPR.

 

W 2007 r. (jako radny) zaproponowałem obniżenie diet samorządowcom z powiatu złotowskiego. Zgłosiłem taki pomysł, bo "praca" radnych powiatu przypominała mi spotkania gimnazjalistów ze strażakami, policjantami itd. Ten sam poziom. Różnica taka, że radni brali za to kasę, prowadzący takie spotkania dostawali zaś jeszcze ekstra dodatek, bo przewodniczący komisji zawsze dostaje bonus finansowy do diety.

 

Interesujące, że mój pomysł obniżenia diet wyśmiał lewicowy "felietonista", który dziś ubolewa nad postawą Adama Pulita. Cóż rzec w takiej sytuacji? O Niemcu napisałem w poprzednim felietonie, nie wypada się zatem powtarzać. Wypada natomiast podpowiedzieć "salomonowe" rozwiązanie. Moim zdaniem radni komitetu "Zadbajmy o Złotów" powinni obniżyć sobie diety. Z zaoszczędzonych w ten sposób środków sfinansować "dodatek specjalny" dla Adama Pulita. Pozyskane w ten sposób pieniądze Włodarz Złotowa powinien przeznaczyć na zorganizowanie prawyborów swojego komitetu. Oczywiście na wiadomym portalu, oczywiście z jednoczesnym zastrzeżeniem, wzorem złotowskiej lewicy, że komentarze należy wyłączyć!

 

W felietonie wspomniałem o panu Stanisławie G. ze Złotowa. Ostatnio prowadził coś a'la "tajne komplety", rzecz miała miejsce w jednej ze złotowskich szkół. Oczywiście tematem wykładu była Konstytucja i prawa obywatelskie. Nie muszę ukrywać przed "KODziarzami" różnej maści, że poruszane kwestie należą do kategorii "bardzo niebezpiecznych dla życia i zdrowia". "Dyktator" Kaczyński zwykł bowiem osobiście zrzucać takich delikwentów ze skały lub pożerać ich dzieci na śniadanie.

 

Wykładowca Stanisław został zdekonspirowany. Rozczaruję "Kodziarzy". Nie stało się tak za sprawą publikacji w "drugim obiegu". "Wsypa" miała miejsce najpierw na ogólnodostępnym portalu informacyjnym, a następnie profilu społecznościowym FB. Póżniej wypadki potoczyły się bardzo szybko. Wykładowcę "dopadł" szef lokalnych struktur PiS. Między Panami wywiązała się internetowa dyskusja, która dotyczyła głównie komunistycznej przeszłości pana Stanisława. Język był na tyle ostry, że sprawa miała trafić do sądu. Ostatecznie rozeszło się po kościach. Dodam jeszcze, że portal internetowy zastosował się do "ojcowskich napomnień" "Wykładowcy o Prawach Konstytucyjnych". Dlatego w imię pielęgnowania konstytucyjnej zasady "wolności słowa", wycofał materiał ze wspomnianym dialogiem. Próżno go tam szukać.

 

Dla mnie, miłośnika historii, szczególnie interesujący w dyskusji był wątek rzekomego prześladowania pana Stanisława G. przez komunistyczną bezpiekę. W tym miejscu bardzo dziękuję za Pana wpis. Do tej pory nie umiałem bowiem zrozumieć pewnego zjawiska, które datuje swój początek pod koniec 2015 roku. Wówczas to dzieci byłych sekretarzy POP PZPR "wyszły z lasu", zaangażowały się w politykę i... powoli zaczęły stawać się twarzami PiS-u w regionie. Dzięki Panu potrafię wytłumaczyć to zjawisko. To naturalny proces, zmiana pokoleniowa. Celem PZPR była bowiem walka z komuną, a największe antykomunistyczne "gieroje" były w POP i Komitetach Wojewódzkich PZPR. Wszystko zatem jasne, wszystko poza faktem, że system trwał mimo heroicznej postawy antykomunistów z partii komunistycznej.

 

Historia kołem się toczy. Kilka dni temu PiS znowelizował ustawę o IPN. Zadowoleni są politycy w Izraelu, zadowoleni są politycy w USA. W PiS też są zadowoleni, bo premier Morawiecki mówił coś o sukcesie, w podobnym tonie napisał również minister Dworczyk (ten sam, który dał patronat MON imprezie "Pierwszy Dzień Wolności" w Jastrowiu, w tym samym czasie IPN chciał zmiany ulicy Kruczkowskiego, gdzie logika?). Ewentualnego "niezadowolonego" w PiS skasowano za wczasu, bo afera z rzekomą kochanką zatrzymała jego dalszą karierę polityczną. Nie ma przypadku! Jest ciąg zdarzeń.

 

Niewątpliwie w relacjach polsko-żydowskich jest wiele bolesnych kart. Dlaczego jednak tylko my mamy się biczować? Przykład z brzegu - Anna Jaworska. Bohaterka Powstania Wielkopolskiego została rozerwana żywcem przez Żydów, którzy chcieli ratować własne życie (zdarzenie miało miejsce w listopadzie 1939 r. w Górce Klasztornej). Dla kontrastu warto poznać historię rodziny Ulmów, która ratowała Żydów i... została za to zamordowana przez Niemców. Oczywiście na Zachodzie tych historii nie znają i nie chcą poznać. Wolą film Speelberga "Opór" (przy okazji zachęcam do poznania historii wsi Koniuchy i innych miejscowości pacyfikowanych przez Żydów) oraz "polskie" produkcje typu "W ciemności" lub "Pokłosie". Tam nie ma nic o żydowskich bramach powitalnych, które we wrześniu 1939 r. witały lewicowych dewiantów ze wschodu i zachodu, nie ma nic o zbrodniach Morela, Michnika, Wolińskiej, Różańskiego i innych.

 

Oczywiście w tym całym zamieszaniu wokół IPN chodziło o test. Sprawa roszczeń żydowskich nabiera bowiem tempa. Szkoda, że PiS okazał słabość i oblał egzamin. Szkoda też, że potrafi tak szybko procedować tylko niektóre ustawy. W przypadku innych, jak np. o ochronie życia poczętego, tego tempa nie potrafi jakoś już narzucić. Szkoda!

 

Na koniec optymistycznie. Kilka dni temu obchodziłem jubileusz. To już 10 lat, dziesięć lat temu dwóch znanych Panów wyprosiło mnie z powiatowej imprezy. Herosom nie podobało się, że mówiłem prawdę. Dodam, że Panowie zostali należycie docenieni, kronikarze zaś opisali ich odważny czyn dla potomności. W moim przypadku był zaś ogólnopowiatowy łomot.

 

Minęło "10" lat. Dziś z perspektywy czasu mogę napisać, że wyprosili mnie złodziej razem z kapusiem. Panowie mają bowiem wyroki sądu w CV, które potwierdzają moje słowa. Przypominam ten jubileusz, bo wciąż doświadczam "ciepła" ze strony lokalnych elit. Ostatnio kolejny powiatowy autorytet przyrównał mnie do pewnej wydzieliny. Albo odważny gość, albo zapomniał, że ma w papierach donoszenie na kolegów i potwierdzenie otrzymania srebrników.

 

Piotr Tomasz

 

Prawnik, Dziennikarz, Emigrant

Osoba represjonowana w okresie rządów PO-PSL


Napisz komentarz

Komentarze

zachmurzenie duże

Temperatura: 4°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 1014 hPa
Wiatr: 10 km/h

ReklamaMarcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: Szacunek dla sprzedawczyń!Treść komentarza: Tak też było swego czasu w PSS, gdzie prezes tonął w długach latami a obwiniał o to pracowników sklepów a mimo to przyjmował choćby towar " mięso" tonami, które nie sprzedane samo wychodziło z Lady na nogach robali. Którakolwiek z sprzedawczyń odezwała się w tej sprawie, zauważanej od lat była zwalniana z pracy z bagażem długu za nie sprzedane mięso i inne towary, on tę swoją nieudolność wyliczał im w manko. Tak więc jeśli ktokolwiek pisze o kradzieży przez pracowników, najpierw niech się przyjmie do pracy w jako sprzedawca nietrwałych produktów a jak się nie zorientuje w czym rzecz, wyjdzie jako ofiara czyjejś nieudacznikami niezależnej od pracowników sklepów. Jak skończyły PSS-y wiemy, co będzie z Spółdzielnią nie. Całe szczęście że obu prezesów już nie ma, a może ktoś jeszcze jest? Tego nie wiemy, dlaczego?Data dodania komentarza: 21.02.2026, 12:41Źródło komentarza: Sprawa Spółdzielni Rolnik wymaga wyjaśnień – czy odwołanie to odwet za ujawnienie nieprawidłowości?Autor komentarza: pani HalinoTreść komentarza: Proszę nie rzucać kamieniami w chorych, którzy z bólem nie do zniesienia jeszcze korzystają z leczenia w tym szpitalu. Oni nic nie mają do dyrekcji szpitala ale niech pani nie pisze o dobrej jego kondycji, gdyby tak było starosta nie występował by o zwolnienie szpitala z płacenia podatków. To co było dobre minęło, pani dyrektor szpitala była by w innej sytuacji gdyby nie cięcia NFZ, gdyby nie zmiana polityczna a za nią zmniejszenie nakładów na leczenie, w tym likwidacja oddziałów, szpitali, tylko po to by na siłę kupować, wiatraki i zalegające uzbrojenie z krajów, przepełniające ich składowiska i magazynach. Pani dyrektor szpitala z normalnymi nakładami, dała by radę ale pani prezes Spółdzielni Rolnik niezależna od dofinansowania z budżetu państwa, przy jej zarządzaniu, podejściu do ludzi i sytuacji firmy od początku było wiadomo że nie!. Zresztą tonąc w długach, sama nagłośniła temat tak jakby szukała ratunku wśród tych, którzy byli tylko konsumentami w punktach, które były w jej władaniu a których miała za nic. W jej prezesowaniu liczył się tylko jej głos, ona sama, stąd i sama z swoim świadomym wynaturzeniem na zewnątrz, myśląc że całą winę zrzuci na poprzednika, została. Spółdzielnia może istnieć?, szpital musi być tym bardziej że jest " powiatowym!".Data dodania komentarza: 21.02.2026, 12:25Źródło komentarza: Sprawa Spółdzielni Rolnik wymaga wyjaśnień – czy odwołanie to odwet za ujawnienie nieprawidłowości?Autor komentarza: PracownikTreść komentarza: Zgadzam sie w 100% z Przedsiębiorcą. Gdzie była rada nadzorczaa przez ten caly czas. Przecież to ona akceptowała większość decyzji byłej prezes.Data dodania komentarza: 20.02.2026, 15:40Źródło komentarza: Sprawa Spółdzielni Rolnik wymaga wyjaśnień – czy odwołanie to odwet za ujawnienie nieprawidłowości?Autor komentarza: PrzedsiębiorcaTreść komentarza: Jako przedsiębiorca, znający tą firmę od lat, miałem "przyjemność" spotkać się z byłą prezes Brylańską-Ziomek. Trudno mi zrozumieć jak taka osoba mogła kierować tak dużym podmiotem , ponieważ sposób zarządzania nie miał nic wspólnego z profesjonalizmem. W mojej ocenie to był styl oparty na arogancji i braku kompetencji menadżerskich. To doprowadziło do problemów finansowych i kadrowych. Trudno wskazać jakiekolwiek realne osiągnięcia czy inicjatywy, które przyniosłyby firmie trwałe korzyści. To musiało się tak skończyć.Data dodania komentarza: 20.02.2026, 12:56Źródło komentarza: Sprawa Spółdzielni Rolnik wymaga wyjaśnień – czy odwołanie to odwet za ujawnienie nieprawidłowości?Autor komentarza: do wyżejTreść komentarza: ..stara tępa dzidaData dodania komentarza: 20.02.2026, 11:30Źródło komentarza: Sprawa Spółdzielni Rolnik wymaga wyjaśnień – czy odwołanie to odwet za ujawnienie nieprawidłowości?Autor komentarza: Do HalinyTreść komentarza: Pani Halino, obiektywnie rzecz ujmując: pani przedmówca wypowiedział się w sposób kulturalny, nie wiem czy ma rację, ale wyraził swoje zdanie nie używając obraźliwych słów, a pani niestety brakuje kultury. Moim zdaniem to pani nie umie dyskutować. Co to są za argumenty w rodzaju "dupku jeden"? Spodziewam się, że zaraz bedę kolejną ofiarą pani agresji, ale wkurzył mnie ten pani hejtowy słowotokData dodania komentarza: 20.02.2026, 10:59Źródło komentarza: Sprawa Spółdzielni Rolnik wymaga wyjaśnień – czy odwołanie to odwet za ujawnienie nieprawidłowości?