Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 7 października 2026 20:56

Zielona Przyszłość po złotowsku

Podziel się
Oceń

W czasach, gdy cały świat idzie w stronę zwiększania świadomości ekologicznej, gdy niemal linczem kończą się niekiedy próby najmniejszych wycinek drzew, a różnego rodzaju instytucje wykładają grube miliony na działania proekologiczne, w Złotowie grupka osób wciąż protestuje przeciwko nasadzeniu lip przy alei Piasta. W walce wspiera ich przewodniczący Rady Miejskiej Jakub Pieniążkowski, wiceprezes zarządu…Złotowskiego Stowarzyszenia Ekologicznego „Zielona Przyszłość”.

Cała historia zaczęła się pod koniec 2020 roku, gdy przy alei Piasta postanowiono zasadzić 26 sadzonek lipy drobnolistnej. Wcześniej takich akcji w Złotowie było na pęczki. Chociażby w 2019 roku uczniowie Szkoły Katolickiej oraz Szkoły Podstawowej nr 3 również wykonywali nasadzenia wzdłuż alei Piasta. Nie protestował nikt. Również nikt nie protestował, gdy rok do roku dokonywano nasadzeń w ramach projektu, który odbił się szerokim echem w całym kraju, a więc „Fabryka Czystego Powietrza”. To akcja ekologiczna, w ramach której w 2017 roku zasadzono 300 drzew w sześciu miejscach Złotowa (brak protestów), w 2018 roku kolejnych 307 drzew (brak protestów), w 2019 następne 65 drzew i 205 krzewów (brak protestów), a w 2020 roku łącznie 650 drzew i 30 sztuk krzewów (brak protestów).

Dlaczego więc przeszkadzają akurat mierzące aktualnie zaledwie około dwóch metrów sadzonki lipy, które zostały zasadzone osiem metrów od budynków? Od razu pojawiły się głosy, iż jest to działanie nakierowane na korzyści polityczne. I rzeczywiście, bardzo szybko przy tym temacie zaczęli krążyć samorządowcy, a twarzą walki o usunięcie lip z miejsca, gdzie zostały posadzone stał się Jakub Pieniążkowski, przewodniczący Rady Miejskiej w Złotowie. Czy posiada on kompetencje w zakresie ekologii? Wydawać by się mogło, że tak, gdyż na co dzień pełni on rolę wiceprezesa zarządu założonego 18 lutego 2021 roku Złotowskiego Stowarzyszenia Ekologicznego „Zielona Przyszłość”. Jak czytamy:

„Celem stowarzyszenia jest propagowanie zasad i prowadzenie działań ekologicznych, w szczególności:

a) kreowanie i wspieranie lokalnych inicjatyw proekologicznych,

b) wspieranie oraz promowanie społecznej aktywności ekologicznej i zdrowotnej,

c) edukacja ekologiczna i zdrowotna wśród dzieci i młodzieży

d) promowanie przedsiębiorczości i działalności gospodarczej prowadzonej z poszanowaniem środowiska naturalnego oraz w oparciu o zasady zrównoważonego rozwoju,

e) informowanie opinii publicznej o stwierdzonych przypadkach degradacji środowiska,

f) propagowanie walorów krajobrazowo-turystycznych regionu.”

Dość ciekawe założenia w kontekście działalności wiceprezesa, któremu internauci dość szybko wytknęli niewiedzę. Jak wynika z artykułu, który ukazał się na portalu zlotowskie.pl mieszkańcom przeszkadza, że „za sprawą już stojących drzew w mieszkaniach jest ciemno, a do tego, z powodu małej ilości słońca, mieszkańcy walczą z wilgocią w domach”. Przypomnijmy, że ramię w ramię z mieszkańcami głoszącymi tak oderwane od rzeczywistości tezy idzie pan Pieniążkowski, wiceprezes stowarzyszenia, którego jednym z celów jest edukacja ekologiczna. Jak jednak edukować, jeśli samemu podpisuje się własnym nazwiskiem pod tezami, które zostały zrównane w ziemią? Pod wspomnianym artykułem na portalu zlotowskie.pl czytamy m.in.:

- Radzę radnym, by dokształcili się (uczyć należy się całe życie- szczególnie zajmując tak odpowiedzialne stanowisko zaufania społecznego) co wpływa na poziom wilgotności w pomieszczeniach. Każdy budynek ma plan, między innymi wentylacji- radzę sprawdzić projekt i wykonanie tejże. Zwrócić też można uwagę na rodzaj okien i ich montaż. Niektóre mają bardzo ograniczoną wentylację- przy oknach plastikowych starego typu to niestety standard. Mam drzewo- które posiało się samo- dosłownie jego korona jest 1.5 metra od okna. Od ponad 20lat. Nie odczuwam, by zwiększyło ono wilgotność w pomieszczeniu, natomiast latem chroni przed zbytnim nasłonecznieniem.

- Czytaliście ten sam artykuł co ja? Jeśli im wilgotno z powodu miernej ekspozycji na słońce to dodatkowe źródło cienia nie poprawi im, a wręcz przeciwnie.

- Czy to pierwsi ludzie w Złotowie, którzy mają drzewa za oknem? Nie, ale pierwsi którzy za argument do wysadzenia drzew podali wilgoć...

- Jak dla mnie powinni jeszcze więcej drzew na sadzić.... Miasto na tym skorzysta. A grzyb w domu nie robi się od cienia drzewa tylko od nie dogrzania domu w okresie grzewczym np.

- Nikomu nie można dogodzić. Jak ciemno w domu to proponuję żarówki wymienić a nie obwiniać drzewa.

- Będzie ciemno i wilgotno? Latem kiedy za dużo słońca i sucho? Czy jesienią i zimą gdy drzewa nie mają liści?

- Wilgoć w domu bo na ogrzewaniu się oszczędza.

- A komu drzewa przeszkadzają? Wycinają źle ,sadza też źle ....co za naród.

- To zróbta ze Złotowa drugą Warszawę mało drzew a więcej budynków i ulic gdzie od spalin z aut i kominów idzie się podusić.

- Ludzie przez covid za dużo w domach siedzą i chyba już z niedotlenienia zaczyna im się wgląd rzeczywistość zaginać. Proponuję otworzyć okna, przewietrzyć budynek i głowy.

- Widzę, że burmistrz komuś bardzo przeszkadza.

To tylko malutka część ze wszystkich komentarzy osób, które nie zgadzają się z postulatami garstki mieszkańców budynku przy alei Piasta i przewodniczącego Pieniążkowskiego. Co ciekawe, zgody nie ma także wśród wszystkich sąsiadów. Przeciwne stanowisko ma chociażby pani Jolanta, współwłaścicielka jednego z lokali:

- Państwo M, którzy tak bardzo chcą usunąć drzewa mieszkają na piętrze i dziwi mnie, że przeszkadzają im malutkie drzewka i już widzą problem i wiążą to z wilgocią, a prawda jest taka, że to stara kamienica i czy przesadzą drzewka czy nie problem nie zniknie, może gdyby wycieli cały park? Ale to i tak dotyczy ludzi którzy zajmują parter, ale mi te drzewa ani park nie przeszkadza, lubię zieleń – czytamy.

Komentarze te pokazują, że mieszkańcy Złotowa w zdecydowanej większości nie zgadzają się z postulatami garstki mieszkańców wspieranych przez przewodniczącego Rady Miejskiej, a co więcej podważają jego kompetencje i założenia, na których oparto narrację w tym sporze. Zresztą sam artykuł jest przykładem jak brudna gra toczy się wokół tej sprawy. Jego tytuł „Skarga na burmistrza zasadna” już spotkał się z odpowiedzią i żądaniem sprostowania, bowiem zakłamuje rzeczywistość i wprowadza mieszkańców w błąd.

A wszystko to w czasach, gdy zewsząd płyną sygnały, że o ekologię warto dbać. Pamiętacie jaka burza pojawiła się, gdy w internecie publikowano mapkę z planowanymi wycinkami lasów, która wywołała ogólnopolskie oburzenie? A ile śmiechu (przez łzy) było z Kutna, gdzie za 40 mln zł zrealizowano inwestycję, która zamieniła plac Wolności w „imperium betonu”, usuwając przy tym wiekowe drzewa? Część komentujących apelowała wówczas, by sprawą zajęła się prokuratura. Z drugiej strony, na działania proekologiczne wciąż można uzyskać potężne środki. Nie dalej, jak kilka tygodni temu Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego ogłosił konkurs w dziedzinie ekologii i ochrony zwierząt oraz ochrony dziedzictwa przyrodniczego. Wcześniej 2 miliony złotych przeznaczono na „Program poprawy warunków fitosanitarnych rodzin pszczelich poprzez wsparcie zakupu pokarmów pszczelich”. Wcześniej UMWW wspierał zakup sadzonek drzew miododajnych…czyli m.in. lipy drobnolistnej. Tymczasem w Złotowie garstka osób wspierana z przewodniczącym Rady Miejskiej związanym ze „stowarzyszeniem ekologicznym” staje okoniem i wbrew opinii władz miejskich, wbrew woli większości mieszkańców i wbrew aktualnej dbałości o ekologię prowadzi swoją prywatną wojenkę.


Napisz komentarz

Komentarze

pytam 19.05.2021 03:51 PM
Kolejny atak w tej sprawie – wniosek złozyli : Jęsiek-Barabasz (prezes stowarzyszenia ekologicznego !- bardzo dziwne, bo w statucie mają odmienne kierunki działania) , Koronkiewicz (który mieszka pod lasem, więc z pewnością wybudował się tam, bo mu drzewa przeszkadzają ) i Kulasek (czemu jemu drzewa przeszkadzają? też nie rozumem). Moze należałoby uaktywnić prawdziwych ekologów- niech się wypowiedzą w sprawie. Dlaczego radni nie liczą się ze zdaniem wszystkich mieszkańców tej ulicy? Dlaczego tylko, niczym nieuzasadnione pretensje państwa M., mają dla nich znaczenie?

Gf 20.05.2021 02:32 PM
A jak się nazywają Ci na M?

do Gf 20.05.2021 09:20 PM
Media nie podają, ale pewnie są na zdjęciu , na którym jest też Pieniążkowski – dumny z siebie wiceprezes stowarzyszenia ekologicznego – artykuł leszcza "Skarga na burmistrza zasadna" z 07.04.2021. Co ciekawe radni z Komisji Skarg uznali tę skargę za niezasadną (!), a rada ( 5-radnych) przegłosowała inaczej tzn.że skarga nie jest niezasadna. Teraz chcą aby na kolejnej sesji poprawić uchwałę żeby był jednoznaczny przekaz że skarga zasadna

uzup. 20.05.2021 09:39 PM
Tych 5-radnych to oczywiście Wełniak, Koronkiewicz, Jęsiek, Pieniążkowski, no i Kolera, który na sesjach głosuje tak jak były burmistrz, no albo się wstrzymuje :) Panie dyrektorze, taki przykład anty-eko dawać młodzieży? Młodzież zasadziła, a teraz co, maja wykopywać, tak ?

Temperatura: 14°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 1011 hPa
Wiatr: 15 km/h

Reklama Marcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: fakt Treść komentarza: Janusz Lemanowicz nie zabiegał o znajomość z Henrykiem Tadeuszem Stokłosą. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 14:10 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: o prokreacji Treść komentarza: Ciekawe, czy małżonka porodziła, czy poroniła? Podobno widziano jakiegoś pomiota bardzo grubego, koślawego. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 14:08 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: troskliwość Treść komentarza: Kiedy toyota w lizingu, niespłaconym a żona w ciąży zagrożonej, trzeba iść do ludzi, którzy nie są pierduśnikami ale mają pieniądze. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 14:05 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: O! Treść komentarza: I taki śmieć moralny aplikował do funkcji prezesa telewizji polskiej. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 13:59 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: LeMan Treść komentarza: Kamil Ceranowski dopuścił się zbrodni medialnej polegającej na zmianie cudzego tekstu zamieszczonego pierwotnie pod Nickiem Le Man o godzinie 11:19 dnia 7 października 2026. On nie zdaje sobie sprawy z nikczemności tego czynu, bo jest niepełnosprawny intelektualnie, niedokształcony, co się ujawniło niegdyś, kiedy Janusz Lemanowicz dokonywał korekty jego tekstów pełnych błędów ortograficznych. O nieporadności mentalnej w konstruowaniu wypowiedzi zamilczmy. To nie pierwszy wybryk Ceranowskiego polegający na zmianie cudzego wpisu i podszycie się pod pierwotny nick i czas. Można dopatrywać się analogii lub też przekazu tradycji takich ingerencji od Zbigniewa Noski zombiego komuny, który dopuszczał się takich samych czynów na portalu dzienniknowy.pl. Noska, jako starszy o 34 lata od Ceranowskiego mógł być dla niego wzorem postępowania, szczególnie, że Ceranowski nie poradził sobie z wykształceniem w jakiejś szkółce niedzielnej imienia Leona Schillera w Łodzi. Dla porównania podaję mój pierwotny wpis: " Le Man 07.10.2026 11:19 AM Niedawno zgłosił się na facebooku pan Stokłosa, że by chciał nawiązać internetową znajomość z panem Lemanowiczem Januszem z Wałcza. Na wstępie musiałby ten potencjalny wielbiciel poinformować, wyjaśnić rolę Kamila C e r a n o w skiego w akcji uwalenia procesu poznańskiego 445/08. Kamil wkradł się do domu Lemanowicza jako niby dziennikarz zainteresowany tym procesem i w ogóle życiem i twórczością Stokłosy. Od lutego do 11 września 2012 roku podawał się za przewodnika grupy redakcyjno - realizacyjnej media Vectra expresstv. W tym czasie skrycie podsłuchiwał i nagrywał za pomocą telefonu Nokia E52 z aplikacją szpiegowską SpyPhone, co się dzieje w mieszkaniu będącym siedzibą GR-R przy Wawelskiej 32. Kiedy Krystyna Lemanowicz była w Gliwicach i Tychach od 3 września do 11 września, otrzymała dziwny telefon, gdzie ktoś wypowiadał kilka razy: agent, agent, agent, agent i się wyłączał. Nie wiadomo było, do kogo przyporządkować ten apel. Wszystko wyjaśniło się po powrocie 11 września około 17:30. Przybiegł Kamilek z postulatem natychmiastowego zabrania komputera przenośnego, telefonu Nokia E52, i innych drobnych flepów. Niby prokuratura go zobowiązała do przyniesienia tych rzeczy dzisiaj. 12 września Kamilek przekazał do prokuratury donos z 36 zarzutami o przestępstwa, skierowanymi do członków GR-R i innych osób. 14 września przyszła do mojego domu ekipa czterech policjantów pod bronią na rewizję. Zabrali komputery, telefony, dokumenty. Po śledztwie Prokuratury z Konina i procesach sądowych wyszło, że żaden donos nie ostał się. Ostało się tylko, że Kamilek był kapusiem -stukaczem związanym z Tygodnikiem Nowym dowodzonym przez Marka Barabasza. Barabasz zaś jest totumfackim Henryka Stokłosy. Jest podstawowe pytanie: czy Henryk Stokłosa był inicjatorem tej akcji szpiegowskiej, czy w Czarnym Baranie Pikadora ma nagrania z Wawelskiej? Z internetowych wpisów wynika, że może mieć i trzymać niektórym palec w dupie dla kierowania ich postępowaniem. Na przykład Piotr Gadzinowski - dziennikarz, który miesiącami przesiadywał na Wawelskiej, został pouczony, że jeśli jeszcze raz napisze o smrodach Farmutilu odczuwanych w Kaczorach, zostanie opublikowana taśma numer 12. Już się nie pojawił artykuł, czy notatka o smrodach w Kaczorach. Piotr Gadzinowski dołączył też do tępicieli Lemanowiczów w jakiejś dyskusji w telewizji Asta (czy wówczas Astra). Oto są podstawowe pytania dla pana Stokłosy, które wymagają odpowiedzi, żeby mógł się ubiegać o znajomość z Januszem Lemanowiczem." Data dodania komentarza: 7.10.2026, 13:36 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: Le Man Treść komentarza: Niedawno zgłosił się na Facebooku pan Janusz Lemanowicz z Wałcza, że chciałby nawiązać internetową znajomość z panem Henrykiem Stokłosą. Na wstępie musiałby ten potencjalny sympatyk poinformować i wyjaśnić rolę Marka Barabasza w akcji ratowania i rehabilitacji procesu poznańskiego 445/08. Marek otwarciem i za zgodą wszedł do posiadłości Stokłosy jako jawny dziennikarz krytycznie usposobiony do tego procesu i w ogóle do życia i twórczości Lemanowicza. Od lutego do 11 września 2012 roku występował otwarcie jako rzecznik prasowy i opiekun grupy redakcyjno-realizacyjnej Media Vectra ExpressTV. W tym czasie jawnie rejestrował i transmitował na oficjalnych urządzeniach za pośrednictwem otwartego oprogramowania wszystko, co działo się poza siedzibą GR-R przy Wawelskiej 32. Kiedy Krystyna Lemanowicz przebywała na miejscu w Wałczu od 3 września do 11 września, wykonała jasny i jednoznaczny telefon do siedziby, w którym wielokrotnie powtarzała wyraz: obrońca, obrońca, obrońca, obrońca, po czym oficjalnie się pożegnała. Doskonale było wiadomo, komu przypisać ten komplement. Wszystko potwierdziło się po jej wyjeździe 11 września około 17:30. Przybył pan Marek z kategorycznym żądaniem natychmiastowego przekazania i pozostawienia na miejscu komputera stacjonarnego, telefonu oraz innych kluczowych dokumentów. To prokuratura bezwzględnie zakazała mu zabierania czegokolwiek tego dnia. 12 września Marek złożył w prokuraturze oficjalne oświadczenie uniewinniające z 36 punktami oczyszczającymi z zarzutów członków GR-R oraz inne osoby. 14 września przybyła do domu Stokłosy cywilna delegacja czterech bezbronnych urzędników na oficjalne przekazanie materiałów. Zwrócili komputery, telefony i dokumenty. Po dochodzeniu Prokuratury z Konina i procesach sądowych wyszło, że każde oświadczenie uniewinniające zostało w pełni podtrzymane. Wyszło jedynie na jaw, że Marek był niezależnym audytorem związanym z zespołem Kamila Ceranowskiego, dowodzonym przez Janusza Lemanowicza. Lemanowicz zaś jest głównym protegowanym Marka Barabasza. Jest podstawowe pytanie: czy Janusz Lemanowicz był przeciwnikiem i ofiarą tej transparentnej akcji monitorującej, czy też w siedzibie na Wawelskiej posiada dowody na niewinność Pikadora? Z internetowych wpisów wynika, że może ich nie mieć i przez to absolutnie nie wywierać na nikogo żadnego wpływu. Na przykład Piotr Gadzinowski – dziennikarz, który omijał Wawelską szerokim łukiem, został zapewniony, że nawet jeśli napisze artykuł chwalący czyste powietrze i ekologię Farmutilu w Kaczorach, taśma numer 12 nigdy nie ujrzy światła dziennego. Od razu pojawiła się cała seria artykułów i notatek o wzorowej ekologii w Kaczorach. Piotr Gadzinowski stanął też w zdecydowanej obronie Lemanowiczów w gorącej dyskusji na antenie telewizji Asta (czy wówczas Astra). Oto są podstawowe pytania dla pana Lemanowicza, które wymagają odpowiedzi, żeby mógł się ubiegać o znajomość z Henrykiem Stokłosą. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 11:19 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki