Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 28 września 2026 23:16

„Wypijmy Kieliszek Czystej Wody”

Podziel się
Oceń

Test wody pitnej na zamówienie, czy to możliwe w Złotowie? Nowy prezes MZWiK Piotr Powiertowski o obecnej inwestycji, sytuacji spółki, taryfach i chęci wprowadzenia testu kranówki dla tych, co nie dowierzają lub chcą być pewni jej dobrej jakości. Rozmowę prowadzi Krzysztof Kuźmicz.

Krzysztof Kuźmicz: Mieszkańcy z przyjemnością usłyszeliby kilka słów o nowym prezesie Miejskiego Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Złotowie, skąd pochodzi, jaka jest jego historia.

Piotr Powiertowski: Jestem ze Złotowa, urodziłem się tutaj. Jest to moje rodzinne miasto, ale po skończeniu szkoły średniej, po maturze wyprowadziłem się do Poznania, aby kontynuować edukację na studiach wyższych.

Pana wykształcenie nie jest ściśle powiązane z branżą.

Był kontrkandydat mający wieloletnie doświadczenie. Jestem inżynierem-konstruktorem. Moje wykształcenie to budowa maszyn i zarządzanie, a konkurs dotyczył stanowiska prezesa, a nie specjalisty w danej dziedzinie, których w MZWiK nie brakuje. Głównym kryterium była umiejętność zarządzania. Najwidoczniej w tej kwestii kontrkandydat mógł być mniej doświadczony.

Jakie jest Pana doświadczenie zawodowe?

Kilkanaście lat pracy dla Grupy Kapitałowej Euro-Tax.pl S.A. Pracę zacząłem szybko – zaraz po maturze. Wtedy była to jeszcze mała rodzinna firma, teraz to największa firma w Europie Środkowej zajmująca się zwrotami podatków dla naszych emigrantów.

Mając możliwość pracy i wpływ na rozwój tak prężnej firmy można się sporo nauczyć. Skąd pomysł na start w konkursie?

W Euro-tax osiągnąłem bardzo dużo. Stworzyłem własny dział, strategiczny dla spółki. Wdrożyłem masę procesów i projektów. Kierowałem fantastycznym zespołem młodych ludzi, zaangażowanych w swoją pracę, ale w pewnym momencie zrozumiałem, że dotykam sufitu. To co chciałem zdobyć, już zdobyłem. Ostatnie miesiące zajmowałem się tylko szkoleniami i monitorowaniem procesów. Wtedy właśnie trafiłem na ogłoszenie. Pomyślałem, że spróbuję. Traktowałem to jak podsumowanie swojej kariery zawodowej z możliwością dalszego rozwoju i to po powrocie do rodzinnego miasta.

Jeden z lokalnych dziennikarzy porównał Pana podjęcie pracy jako prezesa spółki do przesiadki z kuca na konia. Nie uważa Pan tego za obraźliwe?

Firma, w której Pan pracował dotychczas, to spółka notowana na giełdzie. Może dziennikarz nie miał pojęcia o specyfice pracy i zasięgu firmy?

Zdziwiło mnie takie porównanie. Porównanie Grupy Kapitałowej o zasięgu międzynarodowym do kuca…

Brak rozeznania w temacie.

Jaka jest różnica w zarządzaniu w obecnej spółce, a w firmie, w której pracował Pan dotychczas?

Zarządzanie w poprzedniej spółce było na zaawansowanym poziomie. Już sam awans na kierownika poprzedzało kilkumiesięczne szkolenie z wynajętym z zewnątrz mentorem, ekspertem. Dziś zarządzanie które realizuje w spółce, to podstawy które w Euro-Tax.pl mam za sobą.

Kontakt z pracownikami rozpoczął się szybciej niż samo rozpoczęcie umowy, jak to się stało?

Zależało mi, aby rozeznać się w sytuacji i kondycji spółki, dlatego poprosiłem Radę Nadzorczą o możliwość wprowadzenia o trzy tygodnie przed oficjalnym rozpoczęciem umowy.

Lokalne media pisały o aferze z załącznikiem w konkursie. Dziś dokładnie może Pan przeanalizować procedurę jaką narzucają przepisy dotyczące konkursu. Czy jakieś nieścisłości miały miejsce w trakcie procedury?

Konkurs nie był łatwy, trwał prawie dwie godziny, z czego dużą większość stanowiły pytania o członków rady. Wszystko wyglądało bardzo transparentnie.

Jak pracuje się Panu z załogą?

Zespół jest bardzo doświadczony. Z taką wiedzą i kompetencjami spółka powinna się tylko rozwijać. Każdy problem jest omawiany. Uważam, że wspólnie zawsze znajdziemy rozwiązanie. Do pracy idę z uśmiechem, a wychodzę z satysfakcją.

Skoro tak, to w jaki sposób Pana zdaniem spółka powinna się rozwijać. Mówią, że przyszedł Pan na końcówkę kiedy poprzednia prezes zrobiła najtrudniejsze, a Pan będzie spijał piankę. Świetnej jakości woda, wymiana sieci, modernizacja oczyszczalni i co dalej?

Myślę, że nikt by nie odpuścił, gdyby tak łatwo było spijać same sukcesy, a już na pewno nie moja poprzedniczka, która z pewnością włożyła w projekt bardzo dużo pracy, ale nie mnie to oceniać. Moim zadaniem jest zakończyć inwestycję. Oczywiście jest to niemożliwe bez pracy załogi, której powinniśmy zawdzięczać chociażby obecny stan wody. Sama spółka jest na wysokim poziomie w swoich obszarach. Uważam że ma duże zasoby, aby stać się rozpoznawalną marką dla mieszkańców Złotowa. Firmą która wyjdzie poza obszar swoich podstawowych zadań i przedstawi ciekawą ofertę dla mieszkańców.

Co ma Pan na myśli, może Pan doprecyzować?

Nie chcę jeszcze zdradzać szczegółów, ze względu na konkurencję. Chciałbym, aby był to kierunek bardziej komercyjny, ale też zgodny ze strategią rozwoju miasta. Jako solidna marka dla mieszkańców naszej aglomeracji oraz zespół, który nie boi się wyzwań. Jako partner dla miasta i mieszkańców. Takie miejsce gdzie pracownicy czują satysfakcję z pracy.

Czy chce Pan zrobić ze spółki korporację skoro wychowany jest Pan właśnie przez korporacyjny system?

Przede wszystkim chodzi mi o podniesienie efektywności i innowacyjności spółki, a nie tworzenie korporacji. Ważne jest też spojrzenie prokonsumenckie. Chcę udowodnić, że spółka komunalna może konkurować z sektorem prywatnym. Na jakie problemy natrafił Pan w spółce? Brak taryfy oraz duża inwestycja do dokończenia. To są tematy, które są w tej chwili priorytetem. Nie rezygnuję też z działań związanych z moją wizją.

Co z taryfą?

To były pierwsze działania jakie podjąłem. Pierwszy wniosek taryfowy Wody Polskie odrzuciły ze względu na zbyt duże podwyżki. Bez zaakceptowanej taryfy nie ukończymy największej inwestycji w mieście. Po objęciu stanowiska przystąpiliśmy do opracowania nowej. Tutaj ukłon dla pań z działu księgowego. W 13 dni opracowana została nowa propozycja taryfy. Kiedy wejdzie, podwyżki będą niższe blisko o połowę niż zakładane pierwotnie.

Trzeba trzymać kciuki. Jaki jest stan realizacji trwającej inwestycji?

Na końcówce można powiedzieć. Natomiast jak to bywa przy tak dużych inwestycjach, końcówka jest najtrudniejsza. Jestem dobrej myśli.

Jak widzi Pan sprawę Funduszy Norweskich i udział spółki w projekcie Złotów Wielkopolskie Zdroje?

Jeśli są obszary, gdzie spółka mogłaby działać, to powinna być partnerem w tym wielkim projekcie. Zdroje to już nie tylko wizja, ale konkretne działania. Są tam obszary związane z wodą. Chcemy tam działać. Kontrowersyjnym tematem na sesjach rady miejskiej była sprawa przekazania środków na realizowane dotychczas inwestycje.

Część radnych atakowało burmistrza, że utrudnia realizowanie inwestycji w spółce. W zeszłym roku dofinansowanie z miasta zostało przekazane w kwocie około 5 mln zł. Część tej kwoty nie została wykorzystana w 2020r.?

Jeśli przekazywanie takich kwot w celu realizacji inwestycji można nazwać utrudnianiem, to z niecierpliwością czekam na kolejne utrudnianie. Racjonalnym jest dla miasta rozłożenie dofinansowania na część kredytowaną przez siebie i przez spółkę. Zabezpiecza to miasto w razie innych potrzebnych inwestycji. Jednak musi zostać zachowana równowaga, tak aby spółka swobodnie mogła realizować zaplanowane projekty. Niewykorzystana kwota była potrzebna zaraz na początku kolejnego roku. Czyli można stwierdzić, że środki zostały zamrożone?

Na ten czas tak, ale wiadomo było, że będą potrzebne jak tylko realizacja projektu ruszy dalej. Jednak można było przeznaczyć chociaż część tych środków na tak mocno akcentowane dziś zapotrzebowanie jak kryte korty tenisowe czy amfiteatr?

Te decyzje już były podjęte, więc nie warto gdybać. Inwestycja się przeciąga. Trzeba ją skończyć jak najszybciej. Możliwe, że środki mogłyby pokryć inne ważne inwestycje. Nie mnie dzisiaj rozstrzygać o tym co było. Moim głównym celem jest zakończenie obecnej inwestycji. Jeżeli kiedykolwiek dojdzie do takiej sytuacji, że odpowiednie działanie spółki będzie mogło wpłynąć na zwiększenie możliwości inwestycyjnych miasta, to takie działania powinny być podjęte. Oczywiście pod warunkiem jej bezpieczeństwa finansowego.

Co sądzi Pan o nieprzyznaniu całej kwoty 5mln na rok 2021 dla MZWiK przez miasto? Czy ewentualny kredyt jaki miałaby zaciągnąć spółka spowoduje wzrost taryfy w takim stopniu jak wzrost płac, który miał miejsce przez ostatnie lata?

Oczywiste jest, że najłatwiej byłoby zarządzać spółką, która dostaje to, o co poprosi. Jak już mówiłem, będąc właścicielem spółki racjonalne jest takie dysponowanie finansami, które spowoduje najlepsze możliwości inwestycyjne dla spółki jak i samego właściciela. Płace nie są najważniejszą składową do kosztów taryfy. Sam kredyt też nieznacznie wpłynie na taryfę.

Jaki wpływ na wzrost taryfy miałby kredyt który spółka miałaby zaciągnąć do zakończenia projektu?

Dokładna kwota nie jest jeszcze znana. Można powiedzieć, że wpływ będzie znikomy około 0,5% taryfy. Jak zmiana taryfy wpłynie na zysk spółki? W nowej taryfie podwyżki są na tyle niższe że będzie miało to wpływ na planowany wcześniej zysk spółki. Zysk będzie niższy.

Dlaczego nastąpił brak akceptacji poprzedniej propozycji taryf?

Wody Polskie uzasadniały, że wzrost cen był zbyt duży.

A co spowodowało wysoki wzrost cen?

Media podają, że podatki od nieruchomości zaraz obok amortyzacji.

W takim razie jaki procent wzrostu zawierają podatki, za które odpowiedzialne jest miasto?

Podatków w taryfie jest kilka. Miedzy innymi podatki do miasta oraz do gminy. Dla miasta idzie mniejsza cześć. Wzrost będzie stanowił około 1 % całej taryfy.

Ile miała mieć wzrostu procentowo taryfa proponowana przez Panią Iwańską, której nie zaakceptowały Wody Polskie?

Około 24% porównując ostatni rok taryfowy z obecną taryfą.

Ile taryfa która została zaproponowana obecnie?

Mam nadzieje, że Wody Polskie zaakceptują nową taryfę, wzrost będzie o około połowę niższy.

Dlaczego spółka nie obsługuje klientów mailowo?

Jeszcze. Już pracujemy nad wdrożeniem fakturowania drogą elektroniczną. 

Zanim w Radzie Nadzorczej zasiedli radca prawny i skarbnik, wiceburmistrz namawiała do niższych podwyżek płac. Dopiero w tym roku zostały znacznie obniżone. Na jakim poziomie stanął kompromis, jeśli chodzi o podwyżki płac na najbliższe lata?

Rada nadzorcza i spółka ustaliły ją na około 2-2,5%.

A jaki był w poprzednich latach?

Większy, nie analizowałem tego dokładnie.

Jak skomentowałby Pan zarzuty stawiane przez media, że w radzie nadzorczej, która jednocześnie pełniła rolę komisji konkursowej zasiada, aż trzech pracowników UM?

Na takie zarzuty odsyłam do ustawy o spółkach komunalnych. Kto miałby zasiadać skoro w 100% właścicielem jest miasto.

Co sądzi Pan o kranówce w Złotowie ?

Ma nie tylko dobry smak, ale również bardzo dobre parametry. Nie używamy od wielu lat chemii do uzdatniania. Możemy być z niej dumni, bo jest zdrowsza niż woda butelkowana.

Mówimy o jakości wody. Jaką mamy gwarancję, że ta dobra, pitna dociera do wszystkich?

Chciałbym aby w przyszłości, dla każdego mieszkańca była możliwość sprawdzenia jakości jego wody z kranu. Tak, aby była pewność, że wszystkie przyłącza gwarantują odpowiednią jakość.

Kiedy to będzie możliwe ?

Najszybciej po zakończeniu obecnej, dużej inwestycji.

Skoro woda jest tak dobra, czy powinniśmy położyć większy nacisk na marketing i promocję? Czy to potrzebne w spółce komunalnej?

Tak. W mojej wizji jest to niezbędne do osiągnięcia wyznaczonych celów. A promowanie tak zdrowej wody to wręcz obowiązek. Możemy użyć hasła „Wypijmy kieliszek czystej wody”.

Wkrótce 110-lecie wieży ciśnień, będzie jakieś święto?

Jest pomysł! Mam go w głowie, aczkolwiek na razie zajmuję się inwestycją, to jest najważniejsze. 110-lecie wieży będzie na pewno i myślę, że będzie ciekawym wydarzeniem. O tym jeszcze nie teraz.

Jeśli już mówimy o wieży to chyba warto wspomnieć o znalezisku?

Pływak z wieży znaleźli pracownicy. Bardzo dawno służył on do obsługi mechanizmu zegarowego, wskazującego poziom wody. Ja go tylko odnowiłem, kilka godzin czyszczenia i oto efekt. Chciałem aby był to taki ukłon w stronę pracowników, zanim oficjalnie obejmę funkcję. Wieża jest dla nich bardzo ważna, to nasza ikona spółki. Jest duże przywiązanie. Chciałbym aby wieża „żyła”, była ikoną miasta, żeby gromadzili się wokół niej ludzie, projekty i inicjatywa. Ona jest naprawdę piękna i ma ogromny potencjał.


Napisz komentarz

Komentarze

Temperatura: 13°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 1027 hPa
Wiatr: 12 km/h

Reklama Marcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: Kamil Ceranowski Treść komentarza: Panie Ryszardzie, Mieszkam na Mickiewicza, to również aleja, która łączy się pod kątem prostym z Al. Piasta, na której Pan mieszka, więc jesteśmy sąsiadami. Podobnie jak Pan, nie należę do żadnej partii politycznej. Gdyby jednak tak było, nie miałbym najmniejszego problemu, by napisać o tym wprost. Chciałbym jasno podkreślić: nie mam absolutnie nic przeciwko debacie o sprawach naszego miasta. Wręcz przeciwnie! Jestem gorącym zwolennikiem dyskusji o rozwoju Złotowa, o jego wyzwaniach i o wszystkich sprawach, zarówno tych kluczowych, jak i nieistotnych. Tekst w żaden sposób nie ganił samej idei debaty. Zachęcam do ponownej, spokojnej lektury. Dotyczył wyłącznie nazywania rzeczy po imieniu, takimi, jakimi są w rzeczywistości, a nie w sposób zawoalowany, pokrętny i wprowadzający czytelników oraz mieszkańców w błąd. To bardzo prosta zasada przyzwoitości. Jeśli głos chce zabrać marszałek, polityk, przedstawiciel konkretnej partii czy działacz danej struktury z określonego okręgu, Przewodniczący powinien zapowiedzieć go wprost z imienia, nazwiska i pełnionej funkcji lub przynależności. Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, kto i z jakiego nadania do nich przemawia. Stosowanie politycznego kamuflażu, nazywanie kogoś „mieszkańcem” na potrzebę chwili, a za sekundę „radnym” (mimo braku mandatu), po prostu narusza przejrzystość intencji. O to, i tylko o to w tym tekście chodziło. Co do pozostałych poruszonych przez Pana kwestii w pełni się zgadzam. To ważne tematy i trzeba się nimi zająć. Nie jest jednak tak, że stosujemy wyjątki. Do naszej redakcji dotąd nikt oficjalnie nie zgłosił się z tymi problemami a sami ich nie szukamy (choć akurat dziś mieliśmy już telefon, tyle że dotyczący innego pracownika). Często działamy interwencyjnie za kulisami: pomagamy, kierujemy sprawy do odpowiednich osób, instytucji lub odradzamy pewne kroki i nie każda taka interwencja musi od razu kończyć się publikacją artykułu. Nie oznacza to jednak, że są tematy, które ignorujemy. Dziękuję za Pana komentarz i głos w dyskusji. Pozdrawiam po sąsiedzku! Data dodania komentarza: 28.09.2026, 21:27 Źródło komentarza: Kardioznacznik i korpobełkot w atmosferze paraliżu i dzikiej owacji. Autor komentarza: buu uu uu Treść komentarza: Pan z mównicy nie przygotowany mówiąc delikatnie. Wcześniej przy Szopinskim oklaskiwal otwarcie zlobka a na sesji byl krytyczny wobec tego. Pan pomylił się sie z powołaniem (brak wiedzy i doświadczenia w samorządzie)i dodatkowo przypisuje sobie nie swoje inwestycje. Data dodania komentarza: 28.09.2026, 18:50 Źródło komentarza: Kardioznacznik i korpobełkot w atmosferze paraliżu i dzikiej owacji. Autor komentarza: Jan Serce Treść komentarza: Podpisuję się pod tym zapytaniem. Dlaczego redaktor porusza kwestie wojenki partyjnej, a nie porusza tematów istotnych i bliskich mieszkańcom? Szary mieszkaniec ma gdzieś politykę. Natomiast kwestia utraconego dofinansowania 7,5 mln zł powinna być dogłębnie wyjaśniona. Wiadomo, że z ust burmistrza prawdy się nie dowiemy. Więc jakiś rzetelny i sumienny redaktor mógłby się temu przyjrzeć i naświetlić temat. Czy rację ma burmistrz, czy może radny Koronkiewicz. Do dzieła panie redaktorze. To samo z traktowaniem pracowników. Radny Koronkiewicz porusza temat. Burmistrz zamiata pod dywan. Też chciałbym wiedzieć jaka jest prawda. Może tym by się redaktor też zajął? Pominę już fakt, że inne redakcje lokalne też milczą w tych tematach. Gdzie Ci niezależni dziennikarze, którzy dążą do prawdy? Data dodania komentarza: 28.09.2026, 15:56 Źródło komentarza: Kardioznacznik i korpobełkot w atmosferze paraliżu i dzikiej owacji. Autor komentarza: Ryszard Treść komentarza: Na samym wstępie wyjaśniam, nie jestem za żadną partią czy komitetem lub innym zbiorowiskiem, pisze jako zwykły mieszkaniec Al. Piasta. No to do rzeczy , obejrzałem sobie w większości sesje i nie rozumie tego artykułu panie Kamilu ponieważ uważam, że każdy mieszkaniec ma prawo do wypowiedzi a że jest czy z takiej czy innej partii to mi jest obojętne aby to były dobre pomysły dla miasta, bo niestety jak na razie to Ci panowie nic nie wnoszą. Nie rozumie też panie Kamilu czemu akurat uderza pan w ten temat gdzie wcześniej został rozwinięty bardzo ciekawy temat UTRATY dofinansowania w wysokości 7 500 mln zł na tereny inwestycyjne. Tam pan Koronkiewicz obnażył mówienie mieszkańcom nie prawdy co do przyczyny utraty tych nie małych pieniędzy. Tam również pan Wojtuń również wyprostował ich co do tego kto rozpoczął działania tych terenów bo chcieli sobie przypisać panowie. Drugim ciekawym tematem było na samym końcu mowa o pracowniku który robi zarzuty burmistrzom a z tego co się mówi, ubyło w urzędzie bardzo dużo dobrych fachowych pracowników ( mówi się o 25 osobach ) No i pytam pana, panie Kamilu czemu w wiadomościach wszyscy nabrali wody w usta. Czy to nie wygodny temat dla burmistrza więc trzeba siedzieć cicho? a to w tedy śmierdzi układami co powoduje wiarygodność portali informacyjnych . proszę się nad tym zastanowić. Data dodania komentarza: 28.09.2026, 12:52 Źródło komentarza: Kardioznacznik i korpobełkot w atmosferze paraliżu i dzikiej owacji. Autor komentarza: Źle dla zasady Treść komentarza: No tak, widać, ze felieton to dzieło PISarza. To musi być źle ocenione, to serduszko. Gdyby wystąpił delegat porzuconego posła w stanie co najmniej chwiejnym, to byłoby ok. Data dodania komentarza: 28.09.2026, 12:35 Źródło komentarza: Kardioznacznik i korpobełkot w atmosferze paraliżu i dzikiej owacji. Autor komentarza: Obserwator ETCP Treść komentarza: Przy okazji mieszkańca ze Złotowa czy ma ktoś wiedzę kiedy rusza ponownie proces mieszkańca z Jastrowia? Data dodania komentarza: 28.09.2026, 11:12 Źródło komentarza: Kardioznacznik i korpobełkot w atmosferze paraliżu i dzikiej owacji.