Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 7 października 2026 18:53

Czy „tęczowym” wolno bezkarnie obrażać policjantów? Wokół incydentu w Pile

Podziel się
Oceń

Wrzesień 1939 roku. Polscy policjanci, którzy pełnili wówczas służbę w naszym regionie (mowa o części powiatu pilskiego, czarnkowsko - trzcianeckiego i chodzieskiego), eskortują aktywistów narodowości niemieckiej do Berezy Kartuskiej. Po drodze kolumna zostaje zbombardowana przez niemiecką Luftwaffe. Ginie kilku Niemców. Po zajęciu terenów II Rzeczpospolitej przez faszystowską III Rzeszę, policjanci trafiają przed oblicze niemieckiego sądu. Oskarżenie o mord opiera się na fałszywych zeznaniach kilku aktywistów. Proces trwa jeden dzień, nie ma apelacji. Wyrok jest surowy, 18 policjantów zostaje skazanych na śmierć przez zgilotynowanie. Wśród nich jest m.in. posterunkowy Jan Ruciński, który urodził się w Białej koło Czarnkowa.
Czy „tęczowym” wolno bezkarnie obrażać policjantów? Wokół incydentu w Pile
Kompilacja zdjęć autorstwa: Fundacja Zycie i Rodzina

Historia ta przypomniała mi się 28 sierpnia 2021 roku. Tego dnia ulicami Piły przeszli ludzie, którzy z niezrozumiałych powodów uważają się za pokrzywdzonych. Maszerowali pod hasłami, w których żądali m.in. aborcji na życzenie oraz możliwości zawierania małżeństw homoseksualnych (warto pamiętać, że wiążą się z tym przywileje socjalne, adopcje dzieci, patologiczne wykorzystywanie surogatek itd.).

O środowisku LGBT i jego niebezpiecznych postulatach napisałem już dziesiątki słów. Nie mogłem także milczeć po Marszu Równości w Pile. Moje teksty pojawiły się na niezależnych portalach: 77400.pl i pilska.tv. Napisałem w nich także o incydencie, który solidarnie przemilczały inne lokalne media. Mam tu na myśli zwłaszcza te, które jesienią ubiegłego roku informowały z wyprzedzeniem o godzinie i miejscu spontanicznych demonstracji tzw. Strajku Kobiet (np. pod biurami poselskimi posła Porzucka).

Niektórzy „tęczowi” aktywiści 28 sierpnia skandowali: „faszyści, policja, jedna koalicja”. Widać to na filmie, który zarejestrowała i upowszechniła w sieci Fundacja Życie i Rodzina.

 

 

Można na nim zobaczyć również interweniujących policjantów. Obraz mówi zatem wszystko. Okazuje się jednak, że niekoniecznie przemawia do wszystkich. Z pewnością nie do niektórych zwolenników LGBT (plus kolejne płcie i orientacje), którzy zarzucili mi podanie nieprawdy, brak rzetelności i manipulacje. Zażądali też usunięcia mojego materiału. Tego rodzaju e-maile zostały wysłane na adres redakcji wspomnianych przeze mnie portali.

Oczywiście nie zamierzam dyskutować z ludźmi, którym nie podoba się wolność słowa. Nie mam też zamiaru z niczego się wycofać. Nie zmienię zatem ani jednego zdania. Co więcej, zacytuję „tęczowym” słowa pani Adrianny - znanej działaczki lewicy z Poznania, która po zakończeniu Marszu Równości w Pile napisała na FB: „Tak dziękuję policji za popychanie Aktywistek Strajku Kobiet oraz za szarpanie i misgenderowanie osoby, która rzekomo zakłóciła kontrę do marszu, a potem dowalił się do niej organizator, że „przez to będzie miał problemy”.”

Rozpocząłem wątkiem o policji i na nim zakończę. Komisarz Magdalena Maślankiewicz Niedbalska (KPP w Pile) odpowiedziała pisemnie na pytanie jednego z pilskich aktywistów LGBT. W sporządzonym przez nią dokumencie mowa jest o tym, że podczas I Marszu Równości w Pile nie doszło do ataku na funkcjonariuszy policji. Oczywiście wspomniany działacz natychmiast umieścił to dumnie na FB. Nie napisał jednak treści swojego zapytania. Zakładam, że to właśnie ono spowodowało tak nieprecyzyjną odpowiedź przedstawicielki policji. Nie wierzę bowiem, że Pani Komisarz nie posiada wiedzy na temat skandujących: „faszyści, policja, jedna koalicja" i samego incydentu.

Na wszelki wypadek pozwolę sobie jednak zacytować fragment mojego tekstu. Może Pani Komisarz przeczyta. Cytuję: „Kilka dni temu Władysław Frasyniuk określił służby mundurowe słowami: „śmieci po prostu”. Na tzw. „Marszu Równości” i odbywającym się zaraz po nim "pikniku", żaden polityk opozycji nie odważył się na tak radykalne sądy. Biernie przyglądano się za to agresywnym zachowaniom niektórych z "tęczowych" aktywistów. Mowa m.in. o skandowanych w kierunku funkcjonariuszy słowach: „faszyści, policja, jedna koalicja".

Szanowna Pani Komisarz, czy te słowa obrażają funkcjonariuszy policji i stanowią formę werbalnego ataku w ich kierunku? Mam nadzieję, że doczekam się odpowiedzi. Na wszelki wypadek wysłałem tego rodzaju zapytanie również Pani zwierzchnikom. Zrobiłem to także w imię pamięci o polskich funkcjonariuszach policji, których w latach 1939-1945 mordowali faszyści.

Piotr Tomasz


Napisz komentarz

Komentarze

Jedenkamień 09.09.2021 07:55 PM
Pederaści i trybady są sformatowani przez swoje ułomności na postawy roszczeniowe, są agresywni i nietolerancyjni. Domaganie się, oczekiwanie równości w układzie partnerskim jakkolwiek sformułowanym jest bzdurą na kółkach, w dodatku kwadratowych. Niem ma żadnej równości i nie będzie, bo równość, to śmierć.

GosiaNS 05.09.2021 10:21 AM
Nie zostawiajcie tego tak. Neolewactwo jest w ten sposób ustawiane, żeby wywrócic wszytstko w stan patologiczny. Wartości chrzescijańskie, rodzina, życie zniszczyć. Porządek prawny i służby deprecjonować. Upodlić ludzi, którzy myślą inaczej. Głosić krzykiem i domagać się niemoralnych i demoralizujących praw.

PG 04.09.2021 04:06 PM
Cała ta hucpa jest politycznie POdsycana.

Temperatura: 15°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 1012 hPa
Wiatr: 15 km/h

Reklama Marcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: fakt Treść komentarza: Janusz Lemanowicz nie zabiegał o znajomość z Henrykiem Tadeuszem Stokłosą. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 14:10 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: o prokreacji Treść komentarza: Ciekawe, czy małżonka porodziła, czy poroniła? Podobno widziano jakiegoś pomiota bardzo grubego, koślawego. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 14:08 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: troskliwość Treść komentarza: Kiedy toyota w lizingu, niespłaconym a żona w ciąży zagrożonej, trzeba iść do ludzi, którzy nie są pierduśnikami ale mają pieniądze. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 14:05 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: O! Treść komentarza: I taki śmieć moralny aplikował do funkcji prezesa telewizji polskiej. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 13:59 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: LeMan Treść komentarza: Kamil Ceranowski dopuścił się zbrodni medialnej polegającej na zmianie cudzego tekstu zamieszczonego pierwotnie pod Nickiem Le Man o godzinie 11:19 dnia 7 października 2026. On nie zdaje sobie sprawy z nikczemności tego czynu, bo jest niepełnosprawny intelektualnie, niedokształcony, co się ujawniło niegdyś, kiedy Janusz Lemanowicz dokonywał korekty jego tekstów pełnych błędów ortograficznych. O nieporadności mentalnej w konstruowaniu wypowiedzi zamilczmy. To nie pierwszy wybryk Ceranowskiego polegający na zmianie cudzego wpisu i podszycie się pod pierwotny nick i czas. Można dopatrywać się analogii lub też przekazu tradycji takich ingerencji od Zbigniewa Noski zombiego komuny, który dopuszczał się takich samych czynów na portalu dzienniknowy.pl. Noska, jako starszy o 34 lata od Ceranowskiego mógł być dla niego wzorem postępowania, szczególnie, że Ceranowski nie poradził sobie z wykształceniem w jakiejś szkółce niedzielnej imienia Leona Schillera w Łodzi. Dla porównania podaję mój pierwotny wpis: " Le Man 07.10.2026 11:19 AM Niedawno zgłosił się na facebooku pan Stokłosa, że by chciał nawiązać internetową znajomość z panem Lemanowiczem Januszem z Wałcza. Na wstępie musiałby ten potencjalny wielbiciel poinformować, wyjaśnić rolę Kamila C e r a n o w skiego w akcji uwalenia procesu poznańskiego 445/08. Kamil wkradł się do domu Lemanowicza jako niby dziennikarz zainteresowany tym procesem i w ogóle życiem i twórczością Stokłosy. Od lutego do 11 września 2012 roku podawał się za przewodnika grupy redakcyjno - realizacyjnej media Vectra expresstv. W tym czasie skrycie podsłuchiwał i nagrywał za pomocą telefonu Nokia E52 z aplikacją szpiegowską SpyPhone, co się dzieje w mieszkaniu będącym siedzibą GR-R przy Wawelskiej 32. Kiedy Krystyna Lemanowicz była w Gliwicach i Tychach od 3 września do 11 września, otrzymała dziwny telefon, gdzie ktoś wypowiadał kilka razy: agent, agent, agent, agent i się wyłączał. Nie wiadomo było, do kogo przyporządkować ten apel. Wszystko wyjaśniło się po powrocie 11 września około 17:30. Przybiegł Kamilek z postulatem natychmiastowego zabrania komputera przenośnego, telefonu Nokia E52, i innych drobnych flepów. Niby prokuratura go zobowiązała do przyniesienia tych rzeczy dzisiaj. 12 września Kamilek przekazał do prokuratury donos z 36 zarzutami o przestępstwa, skierowanymi do członków GR-R i innych osób. 14 września przyszła do mojego domu ekipa czterech policjantów pod bronią na rewizję. Zabrali komputery, telefony, dokumenty. Po śledztwie Prokuratury z Konina i procesach sądowych wyszło, że żaden donos nie ostał się. Ostało się tylko, że Kamilek był kapusiem -stukaczem związanym z Tygodnikiem Nowym dowodzonym przez Marka Barabasza. Barabasz zaś jest totumfackim Henryka Stokłosy. Jest podstawowe pytanie: czy Henryk Stokłosa był inicjatorem tej akcji szpiegowskiej, czy w Czarnym Baranie Pikadora ma nagrania z Wawelskiej? Z internetowych wpisów wynika, że może mieć i trzymać niektórym palec w dupie dla kierowania ich postępowaniem. Na przykład Piotr Gadzinowski - dziennikarz, który miesiącami przesiadywał na Wawelskiej, został pouczony, że jeśli jeszcze raz napisze o smrodach Farmutilu odczuwanych w Kaczorach, zostanie opublikowana taśma numer 12. Już się nie pojawił artykuł, czy notatka o smrodach w Kaczorach. Piotr Gadzinowski dołączył też do tępicieli Lemanowiczów w jakiejś dyskusji w telewizji Asta (czy wówczas Astra). Oto są podstawowe pytania dla pana Stokłosy, które wymagają odpowiedzi, żeby mógł się ubiegać o znajomość z Januszem Lemanowiczem." Data dodania komentarza: 7.10.2026, 13:36 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: Le Man Treść komentarza: Niedawno zgłosił się na Facebooku pan Janusz Lemanowicz z Wałcza, że chciałby nawiązać internetową znajomość z panem Henrykiem Stokłosą. Na wstępie musiałby ten potencjalny sympatyk poinformować i wyjaśnić rolę Marka Barabasza w akcji ratowania i rehabilitacji procesu poznańskiego 445/08. Marek otwarciem i za zgodą wszedł do posiadłości Stokłosy jako jawny dziennikarz krytycznie usposobiony do tego procesu i w ogóle do życia i twórczości Lemanowicza. Od lutego do 11 września 2012 roku występował otwarcie jako rzecznik prasowy i opiekun grupy redakcyjno-realizacyjnej Media Vectra ExpressTV. W tym czasie jawnie rejestrował i transmitował na oficjalnych urządzeniach za pośrednictwem otwartego oprogramowania wszystko, co działo się poza siedzibą GR-R przy Wawelskiej 32. Kiedy Krystyna Lemanowicz przebywała na miejscu w Wałczu od 3 września do 11 września, wykonała jasny i jednoznaczny telefon do siedziby, w którym wielokrotnie powtarzała wyraz: obrońca, obrońca, obrońca, obrońca, po czym oficjalnie się pożegnała. Doskonale było wiadomo, komu przypisać ten komplement. Wszystko potwierdziło się po jej wyjeździe 11 września około 17:30. Przybył pan Marek z kategorycznym żądaniem natychmiastowego przekazania i pozostawienia na miejscu komputera stacjonarnego, telefonu oraz innych kluczowych dokumentów. To prokuratura bezwzględnie zakazała mu zabierania czegokolwiek tego dnia. 12 września Marek złożył w prokuraturze oficjalne oświadczenie uniewinniające z 36 punktami oczyszczającymi z zarzutów członków GR-R oraz inne osoby. 14 września przybyła do domu Stokłosy cywilna delegacja czterech bezbronnych urzędników na oficjalne przekazanie materiałów. Zwrócili komputery, telefony i dokumenty. Po dochodzeniu Prokuratury z Konina i procesach sądowych wyszło, że każde oświadczenie uniewinniające zostało w pełni podtrzymane. Wyszło jedynie na jaw, że Marek był niezależnym audytorem związanym z zespołem Kamila Ceranowskiego, dowodzonym przez Janusza Lemanowicza. Lemanowicz zaś jest głównym protegowanym Marka Barabasza. Jest podstawowe pytanie: czy Janusz Lemanowicz był przeciwnikiem i ofiarą tej transparentnej akcji monitorującej, czy też w siedzibie na Wawelskiej posiada dowody na niewinność Pikadora? Z internetowych wpisów wynika, że może ich nie mieć i przez to absolutnie nie wywierać na nikogo żadnego wpływu. Na przykład Piotr Gadzinowski – dziennikarz, który omijał Wawelską szerokim łukiem, został zapewniony, że nawet jeśli napisze artykuł chwalący czyste powietrze i ekologię Farmutilu w Kaczorach, taśma numer 12 nigdy nie ujrzy światła dziennego. Od razu pojawiła się cała seria artykułów i notatek o wzorowej ekologii w Kaczorach. Piotr Gadzinowski stanął też w zdecydowanej obronie Lemanowiczów w gorącej dyskusji na antenie telewizji Asta (czy wówczas Astra). Oto są podstawowe pytania dla pana Lemanowicza, które wymagają odpowiedzi, żeby mógł się ubiegać o znajomość z Henrykiem Stokłosą. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 11:19 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki