Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 30 sierpnia 2026 02:26
Trzęsienie ziemi po rozbracie: Ceny spadają o połowę!

Jak pękła bańka odciętego wydawcy

Podziel się
Oceń

Wybuchł pożar, a dym z palących się narracji zaczyna gryźć w oczy. Mariusz L, właściciel lokalnego wydawnictwa, postanowił pouczyć opinię publiczną, szumnie ogłaszając na naszym portalu: „Od wielu lat jesteśmy ,,odcięci" od zleceń samorządowych (...) naprawdę żyjemy bez zleceń polityków”. To dziwne słowa w odniesieniu do faktów, które łatwo przywołać. Bo w zderzeniu z twardą rzeczywistością dokumentów urzędowych, dużo mówią o odciętym... W pewnym sensie coś tu jest odcięte, nie są to jednak publiczne środki!
50 tysięcy z jednego ratuszowego okienka i rodzinny klan


Nie trzeba śledczych z centralnych służb, by zweryfikować te deklaracje - wystarczy podstawowa umiejętność obsługi Biuletynu Informacji Publicznej. Wpisujemy w jawny Centralny Rejestr Umów Urzędu Miejskiego nazwę podmiotu: spółka cywilna „Leszczyńscy”. Wynik? Tylko w tym roku, z jednego tylko samorządu, na konto wydawnictwa płynie bagatela 50 tysięcy złotych. Pieniędzy pochodzących wprost z podatków lokalnych mieszkańców.
A to przecież jedynie wierzchołek góry lodowej. Świadomie zostawiamy na boku inne strumienie finansowe - kwoty, które cyklicznie zasilają powiązane z tym samym klanem „centrum mocy” czy rodzinną fundację. Choć to ten sam obieg majątkowy, skupmy się wyłącznie na tym jednym rejestrze: 50 tysięcy złotych to kwota, która całkowicie kompromituje twierdzenie, jakoby wydawnictwo nie brało z samorządu ani złotówki. Nazywanie tego niezależnością jest nie tylko manipulacją, ale kpiną, choć mógł to być jeszcze efekt stanu psychofizycznego. To też może mieć duży wpływ na treści wypisywane w przestrzeni publicznej. Ponoć są ku temu przesłanki, ale nas to nie interesuje.

Mariusz L, właściciel lokalnego wydawnictwa, postanowił pouczyć opinię publiczną, szumnie ogłaszając na naszym portalu: „Od wielu lat jesteśmy ,,odcięci" od zleceń samorządowych (...) naprawdę żyjemy bez zleceń polityków”. To dziwne słowa w odniesieniu do faktów, które łatwo przywołać. Bo w zderzeniu z twardą rzeczywistością dokumentów urzędowych, dużo mówią o odciętym... W pewnym sensie coś tu jest odcięte, nie są to jednak publiczne środki!

 Trzęsienie ziemi po rozbracie: Ceny spadają o połowę!
 

Skąd ten nerwowy ton i próby pouczania innych? Było to następstwem sytuacji, gdy do samorządowego zlecenia przystąpił inny podmiot, który wykonał kolejny rocznicowy herb dla miasta Złotowa, kasując ten dotychczasowy pochodzący z wydawnictwa „Leszczyńskich”.
To jednak dla właścicieli wydawnictwa żaden problem w porównaniu z tym co nastąpiło w ostatnich tygodniach. Doszło tam bowiem do rozłamu, który może być brzemienny w skutkach … Z wydawnictwa odeszły osoby, które przez lata pozyskiwały zdecydowaną większość zleceń na usługi promocyjno-reklamowe, dbając przy okazji o dobre relacje z klientami, co niejednokrotnie polegało to łagodzeniu konfliktów.
Zwykło się mówić, że prędzej czy później o wszystkim zdecyduje wolny rynek. W Złotowie trzeba było na to długo czekać. Dlaczego? Bo niestety w małych kilkunastotysięcznych miasteczkach, o tym kto, co i za ile kupuje, często decydują nie wolnorynkowe mechanizmy, lecz układy, układziki, koterie, zależności, itp. Jak nie prośbą, to groźbą. A jak to nie pomoże, to wielomiesięczną krytyką. Lista osób i instytucji w naszym mieście, które tego doznały, jest bardzo długa. Takie patologie wciąż maję miejsce, a Złotów nie jest tu żadnym wyjątkiem.

 

Przedsiębiorcy przecierają oczy ze zdumienia
 

Żyjemy w czasach, gdy ceny towarów i usług są coraz wyższe. Prowadzenie działalności gospodarczej w takich warunkach nie jest łatwe. W sytuacji, gdy podwyżki są czymś normalnym, każda informacja o tym, że coś będzie tańsze niż było do tej pory, wywołuje zdziwienie, a często podejrzenia, że pewnie stoi za tym jakiś marketingowy chwyt.
Tymczasem w Złotowie doszło do kuriozalnej sytuacji – choć tylko w jednym z sektorów lokalnego biznesu. Wiele firm i instytucji otrzymało oferty dotyczące różnych usług reklamowo promocyjnych (jak np. sesje produktowe, wizytówki, ulotki, banery, długopisy, kalendarze i inne gadżety reklamowe) z cenami znacznie niższymi od dotychczasowych. Ceny za dokładnie te same usługi poleciały w dół – w niektórych przypadkach nawet o połowę! Wydawnictwo próbuje dorabiać do tego gładką teorię, że to rzekomo „wyjście naprzeciw inflacji”. Zwykły brak logiki ekonomicznej bije jednak po oczach: nikt w biznesie nie działa charytatywnie i bez marży, tym bardziej że tak zwane „złotowskie wydawnictwa” to w dużej mierze pojęcia czysto formalne – usługa druku czy składu i tak zamawiana jest w zewnętrznych drukarniach i podwykonawstwach na zewnątrz. Skoro po dużej obniżce usługa nadal opłaca się wykonawcy, to co oznaczała stawka pierwotna? Wielu przedsiębiorców uświadomiło sobie, że do tej pory po prostu przepłacało.
Pal licho prywatne podmioty, pytanie zasadnicze pojawia się w przypadku samorządów i podległych jednostek. Tutaj pojawia się wiele pytań i wątpliwości, kto na to pozwalał i z jakich pobudek. „Otrzymałem nową ofertę z tego samego powiedzmy źródła, nie obchodzą mnie konflikty, dla mnie to czysty biznes nie sentymenty i dosłownie przetarłem oczy ze zdumienia. Ta sama usługa reklamowa nagle kosztuje dużo mniej niż wcześniej! Na szczęście nie zamawiałem u nich dużo, bo od zawsze wiedziałem, że mają kosmiczne ceny” - komentuje sprawę lokalny przedsiębiorca z branży zdrowotno- rehabilitacyjnej.

 Absurd samorządowego przepłacania i paniczne szukanie kasy
 

Głosy oburzenia słychać zresztą nie tylko od prywatnych przedsiębiorców. Pojawia się fundamentalne pytanie o postawę urzędników: jak to możliwe, że samorząd przez lata lekką ręką płacił przedrożone stawki za usługi mediatyzacji czy promocji? Czy urzędnik odpowiedzialny za wydatkowanie publicznych pieniędzy nie jest w stanie zweryfikować cen rynkowych? W Polsce działają setki firm wykonujących podobne usługi wydawnicze i poligraficzne znacznie taniej. Dlaczego lokalna władza wolą raczyć się najdroższą ofertą na rynku?
Z rynku docierają sygnały, że po rozbracie na linii pracownik - właściciel i rozsypce wielu z dotychczasowych układów, w wydawnictwie wybuchła panika. Bije się na alarm, szuka pomocy „gdzie się da” i straszy zwolnieniami pracowników. Zresztą sami pracownicy już rozglądają się za czymś innym, słysząc niemal co drugi dzień o tym, że „nadchodzą trudne czasy” i że powinni „dziękować za to swojemu koledze”.

Zamiast jednak uderzyć się w piersi, usprawnić biznes i rozliczyć z lat czerpania korzyści z monopolistycznych stawek oraz publicznych umów, właściciel woli publicznie atakować innych i kreować się na ofiarę.

Szantaż emocjonalny i narada „za torami”
 

W obliczu finansowego pęknięcia właściciel sięga po szantaż emocjonalny i bije na alarm, roztaczając publicznie wizję konieczności zwolnień pracowników. Co więcej, jak wskazują nasze nowe źródła, uruchomiono całą sieć prywatnych wpływów i układów u znajomych, by załatwić wstawiennictwo w dużych firmach.
Kulminacją tych zabiegów ma być zaplanowane na czwartek spotkanie w lokalizacji „za torami”. W naradzie ma wziąć udział sam zainteresowany wydawca, wiceprezes firmy oraz towarzyszący mu dyrektor. Większość obserwatorów nie pozostawia jednak złudzeń: nawet jeśli prezes zgodzi się na powierzchowne gesty czy wysłuchanie wstawiennictwa z czystej uprzejmości wobec pośredników, w dużym biznesie i tak wygrywa chłodna rynkowa kalkulacja. 
 „Gospodarka, głupcze! Można załatwiać wstawiennictwo i powoływać się na znajomości, ale nikt o zdrowych zmysłach nie będzie w nieskończoność akceptował
wyższych cen w imię utrzymywania prywatnego folwarku.”

 

Światło na rynkową patologię
 

Dla lokalnych przedsiębiorców i obserwatorów sytuacja doszła do punktu, obok którego nie da się już przejść obojętnie. Upublicznienie faktów o obniżkach stawek i samorządowych umowach to nie żaden atak, lecz próba uzdrowienia wieloletniej patologicznej sytuacji, w której publiczne i prywatne środki zasilały prywatne kieszenie bez oglądania się na realia wolnego rynku. 
Czekamy na rozwój wydarzeń i efekty czwartkowego spotkania „za torami”. Informacje na pewno do nas dotrą, sami zainteresowani, oburzeni dotychczasowymi praktykami, zapowiedzieli przekazanie szczegółów z przebiegu tych rozmów. Czas pouczania innych i straszenia konsekwencjami bezpowrotnie minął. Zweryfikowały go twarde cyfry i rynkowa rzeczywistość.


Napisz komentarz

Komentarze

Wiceministra Zdrowia Wszelakiego 30.08.2026 02:11 AM
Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka. A za czas jakiś poniosą wilczycę razem z siostrą - będą kontrole, będą prawdziwe media, będzie ciepło i to bardzo

Temperatura: 17°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 1012 hPa
Wiatr: 11 km/h

Reklama Marcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: Wiceministra Zdrowia Wszelakiego Treść komentarza: Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka. A za czas jakiś poniosą wilczycę razem z siostrą - będą kontrole, będą prawdziwe media, będzie ciepło i to bardzo Data dodania komentarza: 30.08.2026, 02:11 Źródło komentarza: Jak pękła bańka odciętego wydawcy Autor komentarza: LemJ Treść komentarza: Powiatowe i gminne portale są siedliskiem wstecznictwa, niedokształcenia kadr, zuchwalstwa pisarczyków przekonanych, że mają nad sobą kriszę mafijnego układu interesów lokalnych kacyków. Data dodania komentarza: 29.08.2026, 22:40 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: Blair Treść komentarza: Kuźmicz wystąpił jako urzędnik Departamentu Kontroli Przeszłości w ministerstwie Prawdy a C e r a n o w s k i przyjął rolę Wielkiego Brata. Data dodania komentarza: 29.08.2026, 09:52 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: pan Janek Treść komentarza: W chwili nagrywania rozmowy Janowiak i Krystyna nie byli świadkami bo sąd ich już przesłuchał dawniej. Mogli sobie gwarzyć gdziekolwiek o czym akurat by sobie zamarzyli. Data dodania komentarza: 29.08.2026, 09:48 Źródło komentarza: Akcja kryptonim ,,Bulaj" minęło kilka lat i sprawa się wyjaśniła Autor komentarza: Orwell 1984 Treść komentarza: „Kto kontroluje przeszłość, ten ma władzę nad przyszłością; kto kontroluje teraźniejszość, w tego rękach jest przeszłość”. Data dodania komentarza: 28.08.2026, 11:39 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: o tuzach dziennikarstwa Treść komentarza: Tak, to jest ten facet zwany przez głupka dziennikarstwa gminnego w jego wygłupach medialnych Lemanem. Gdyby była tu Kaja Kunicka, na pewno by zawołała: Leman do więzienia! Data dodania komentarza: 28.08.2026, 11:34 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki