Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 8 października 2026 06:19

Adolf Hitler z wizytą w Złotowie

Podziel się
Oceń

Kanclerz Niemiec uchodzi za jednego z największych zbrodniarzy XX wieku. W tym niechlubnym rankingu zajmuje miejsce tuż po Mao Zedongu i Józefie Stalinie. Wyprzedza natomiast kilku innych morderców (m.in. króla Belgii Leopolda II). W III Rzeszy cieszył się ogromną popularnością. Czy także na Krajnie, którą odwiedził we wrześniu 1939 roku?

Z pewnością mógł liczyć na poparcie lokalnych niemieckich elit. Mowa głównie o zachodniej Krajnie, czyli ziemiach administrowanych przez Niemców również w okresie międzywojennym. Dowodem na to ulice, place i inne miejsca, których patronem był Adolf Hitler. Dlaczego Niemcy dość gremialnie wspierali Fuhrera i jego popleczników? Odpowiedź jest dość banalna. Chodziło o osobisty zysk. Na przykład wykorzystywanie niewolniczej pracy Polaków lub przejmowanie ich majątków. Oczywiście należy przy tym pamiętać, że niektórzy Niemcy zachowywali się w miarę przyzwoicie. Przykładem brat Maxa Schmelinga, bokserskiego mistrza świata w boksie, który pełnił funkcję policjanta w Krajence (za W. Kokowski "Polskie szeregi na Ziemi Złotowskiej, s. 252). To właśnie dzięki Schmelingowi (imienia nie udało mi się ustalić) Bernard Kokowski uniknął aresztowania, które z pewnością skutkowałoby dalszymi represjami. Kolejny przykład to Maria Gąszczak (została ścięta 28 września 1943 roku w Plötzensee) i jej przyjaźń z niemiecką rodziną Kugothów. Równie bliskie relacje utrzymywał z nimi także Feliks Marszałkowski - nauczyciel polskiej szkoły w Głomsku. O przyzwoitym zachowaniu podczas wojny rodziny Kugothów może świadczyć fakt, że tuż po wkroczeniu Sowietów, polscy pracownicy przymusowi stanęli w jej obronie.

Wspomniane przykłady nie mogą przesłonić faktu, że większość Niemców była beneficjentami zaborczej polityki Fuhrera i wyrażała na nią w różny sposób przyzwolenie. Najgorliwsi stawali się elementem nazistowskiego aparatu terroru. Przykładem landrat złotowski Ackmann, burmistrz Złotowa Brandt i im podobni. Warto zauważyć, że niektóre z takich osób osiągnęły stosunkowo wysoki szczebel kariery. Najbardziej znanym przykładem jest Wernher von Braun, który urodził się w 1912 roku w Wyrzysku. Opuścił to miasto w 1920 roku. Miało to związek z tym, że ta część Krajny znalazła się w granicach II Rzeczpospolitej. W okresie II wojny światowej Wernher von Braun był pomysłodawcą wykorzystania więźniów z obozów koncentracyjnych w przemyśle rakietowym. Tysiące z nich przypłaciło to życiem. Kolejne tysiące ludzi zmarły w wyniku eksplozji pocisków V2, których głównym konstruktorem był właśnie wspomniany SS-man. Oczywiście nie był on "krajeńskim rodzynkiem" w tym nazistowskim cieście. Wkrótce na portalu 77400.pl pojawią się m.in. artykuły na temat urodzonego w Krajence Heinza Lorenza (jako starosta w Wejherowie miał swój udział m.in. w zbrodni w Piaśnicy) oraz urodzonego w Złotowie Ericha Paula Mallacha (należał do oddziału Eskorty Osobistej Adolfa Hitlera (niem. Leibstandarte Adolf Hitler), był żołnierzem ochrony Nowej Kancelarii Rzeszy).

Należy też odnotować, że w zachodniej części Krajny widoczny bywał opór wobec polityki Hitlera. Wynikało to w głównej mierze z faktu, że mimo agresywnej polityki germanizacyjnej ziemie te nadal zamieszkiwał znaczny odsetek społeczności polskiej. Niewykluczone, że na jej konto należy zapisać incydent, który wydarzył się w 1932 roku w Zakrzewie. Mowa o okresie bezpośrednio poprzedzającym dojście Hitlera do władzy. Wówczas to na słupie telefonicznym powieszono kukłę przedstawiającą Hitlera. Jego język był wypuszczony na zewnątrz. Strój "zdobiła" zaś swastyka. Sprawców tego żartu, mimo starań lokalnych działaczy NSDAP, nie udało się ustalić. Problemem okazało się również ściągnięcie z słupa samej kukły. Uczynił to dopiero Żyd Willy Wilczek (Wilzig?). Za wykonanie tej specyficznej usługi otrzymał rzekomo 2 RM. Prawdopodobnie kukła przedstawiająca Fuhrera została później zakopana.

Tego rodzaju epizody nie miały już miejsca we wrześniu 1939 roku, kiedy to Adolf Hitler osobiście zawitał na Krajnę. Warto wspomnieć, że nie była to pierwsza wizyta Hitlera w tym regionie. 19 lipca 1932 roku przyszły wódz III Rzeszy przyleciał do Piły. Głównym punktem jego pobytu było przemówienie na zlocie bojówek hitlerowskich z całej Marchii Granicznej Poznańsko - Zachodniopruskiej. Impreza odbywała się w strugach rzęsistego deszczu. Mimo tego zgromadziła tysiące pilskich zwolenników nazizmu. 

Przemieszczanie po terenie przyfrontowym umożliwiał Hitlerowi „Fuhrersonderzug Ameryka”. Był to specjalny pociąg. W jego skład wchodził wagon wyposażony w urządzenia zasilające (generator car), wagon salonka, wagon konferencyjny, wagon do przewozu samochodów osobowych (na wyposażeniu znajdował się m.in terenowy sześcioosiowy Mercedes), wagon łączności. Pociąg chroniła załoga złożona z esesmanów. Ponadto działka przeciwlotnicze, które doczepione były na początku (zaraz za lokomotywą) i na końcu składu. 

W momencie wybuchu II Wojny Światowej Adolf Hitler przebywał w Berlinie. Jednak już 3 września 1939 r. ruszył w podróż na front. Pociąg 'Ameryka” zatrzymał się na stacji w Połczynie Zdroju. Stamtąd 4 września 1939 roku kawalkada samochodów (przez Szczecinek i Sępolno Krajeńskie) trafiła w okolice Świecia. Właśnie w tym miejscu Hitler (w asyście wysokich funkcjonariuszy państwowych) obserwował forsowanie Wisły przez oddziały niemieckie. W tym czasie pociąg przemieścił się z Połczyna Zdroju do Płytnicy (Plietnitz). Wieczorem 4 września 1939 roku, trasą przez Więcbork i Złotów, Adolf Hitler powrócił do pociągu (wcześniej koło Komierowa spotkał się z generałem Güntherem von Kluge, dowódcą 4. Armii oraz zjadł z żołnierzami obiad z kuchni polowej). Płytnica nie stała się jednak miejscem dłuższego postoju Kanclerza z powodu wpadki Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rzeszy. Zgodnie ze zwyczajem panującym przed wybuchem wojny poinformowało ono akredytowanych w Niemczech dyplomatów zagranicznych o miejscu pobytu głowy państwa. Ze względów bezpieczeństwa nastąpiła więc konieczność zmiany miejsca postoju pociągu. Poprzez ten epizod Płytnica zapisała się jednak w historii jako Kwatera Główna Führera. Z tej miejscowości pociąg przemieścił się w okolice Starej Łubianki (niektóre źródła wskazują, że było to jeszcze bliżej Piły).

5 września 1939 r. miał miejsce kolejny epizod związany z Hitlerem i obecnymi ziemiami powiatu złotowskiego. Pociąg wiozący Fuhrera zatrzymał się w Jastrowiu (Jastrow) lub Okonku (Ratzebuhr). Powodem był stacjonujący pociąg szpitalny. Kanclerz "spontanicznie" postanowił odwiedzić rannych żołnierzy, co zostało uwiecznione przez fotografa Heinricha Hoffmanna oraz odnotowane przez niemiecką agencję prasową.

Piotr Janusz Tomasz (Krajenka)

kontakt z autorem [email protected]

źródła:

Wspomnienia pana Alfonsa Tomke (Zakrzewo), (w zbiorach autora)

F. W. Seidler, D. Ziegert, Die Führerhauptquartiere Anlagen und Planungen im Zweiten Weltkrieg, Munchen 2001, s. 127

J. K. Kaczmarek, R. Rożeński, Jan Rożeński (1904 - 1968), Złotów 2015, s. 311-312

W. Kokowski, Polskie szeregi na Ziemi Złotowskiej, Krajenka 2013, s. 252

M. Tomkiewicz, Zbrodnia w Lasach Piaśnickich jako element zbrodni pomorskiej 1939 roku, ROCZNIK POLSKO-NIEMIECKI 2019, nr 27

J. Zdrenka, Złotów 1370-2020, 650 lecie miasta, Toruń 2020

L. Adamczewski, Pierwsza i ostatnia kwatera Hitlera, https://wydarzenia.interia.pl/, dostęp 22 grudnia 2010

J. Lamparska, "Amerika pod specjalnym nadzorem", Focus.pl, dostęp 11 kwietnia 2011

K. Kaczmarek, Führersonderzug „Amerika”. Mobilna kwatera Hitlera, www.obserwator międzynarodowy.pl, 30 listopada 2019

http://www.hitlerpages.com

 

 

 

mutex/ocfipreoqyfb/mutex


Napisz komentarz

Komentarze

Flatower 16.01.2024 09:05 PM
https://www.tracesofwar.com/persons/47824/Jasiek-Franz.htm - ze Stawnicy 😉

Piotr Janusz Tomasz 17.01.2024 01:02 PM
Dziękuję, interesujące.

Nemo 16.01.2024 07:02 PM
Na niemieckim forum jest Hans-Joachim Mallach ur w Flatow Westpreußen a nie Erich-Paul...

Temperatura: 9°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 1006 hPa
Wiatr: 7 km/h

Reklama Marcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: fakt Treść komentarza: Janusz Lemanowicz nie zabiegał o znajomość z Henrykiem Tadeuszem Stokłosą. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 14:10 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: o prokreacji Treść komentarza: Ciekawe, czy małżonka porodziła, czy poroniła? Podobno widziano jakiegoś pomiota bardzo grubego, koślawego. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 14:08 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: troskliwość Treść komentarza: Kiedy toyota w lizingu, niespłaconym a żona w ciąży zagrożonej, trzeba iść do ludzi, którzy nie są pierduśnikami ale mają pieniądze. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 14:05 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: O! Treść komentarza: I taki śmieć moralny aplikował do funkcji prezesa telewizji polskiej. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 13:59 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: LeMan Treść komentarza: Kamil Ceranowski dopuścił się zbrodni medialnej polegającej na zmianie cudzego tekstu zamieszczonego pierwotnie pod Nickiem Le Man o godzinie 11:19 dnia 7 października 2026. On nie zdaje sobie sprawy z nikczemności tego czynu, bo jest niepełnosprawny intelektualnie, niedokształcony, co się ujawniło niegdyś, kiedy Janusz Lemanowicz dokonywał korekty jego tekstów pełnych błędów ortograficznych. O nieporadności mentalnej w konstruowaniu wypowiedzi zamilczmy. To nie pierwszy wybryk Ceranowskiego polegający na zmianie cudzego wpisu i podszycie się pod pierwotny nick i czas. Można dopatrywać się analogii lub też przekazu tradycji takich ingerencji od Zbigniewa Noski zombiego komuny, który dopuszczał się takich samych czynów na portalu dzienniknowy.pl. Noska, jako starszy o 34 lata od Ceranowskiego mógł być dla niego wzorem postępowania, szczególnie, że Ceranowski nie poradził sobie z wykształceniem w jakiejś szkółce niedzielnej imienia Leona Schillera w Łodzi. Dla porównania podaję mój pierwotny wpis: " Le Man 07.10.2026 11:19 AM Niedawno zgłosił się na facebooku pan Stokłosa, że by chciał nawiązać internetową znajomość z panem Lemanowiczem Januszem z Wałcza. Na wstępie musiałby ten potencjalny wielbiciel poinformować, wyjaśnić rolę Kamila C e r a n o w skiego w akcji uwalenia procesu poznańskiego 445/08. Kamil wkradł się do domu Lemanowicza jako niby dziennikarz zainteresowany tym procesem i w ogóle życiem i twórczością Stokłosy. Od lutego do 11 września 2012 roku podawał się za przewodnika grupy redakcyjno - realizacyjnej media Vectra expresstv. W tym czasie skrycie podsłuchiwał i nagrywał za pomocą telefonu Nokia E52 z aplikacją szpiegowską SpyPhone, co się dzieje w mieszkaniu będącym siedzibą GR-R przy Wawelskiej 32. Kiedy Krystyna Lemanowicz była w Gliwicach i Tychach od 3 września do 11 września, otrzymała dziwny telefon, gdzie ktoś wypowiadał kilka razy: agent, agent, agent, agent i się wyłączał. Nie wiadomo było, do kogo przyporządkować ten apel. Wszystko wyjaśniło się po powrocie 11 września około 17:30. Przybiegł Kamilek z postulatem natychmiastowego zabrania komputera przenośnego, telefonu Nokia E52, i innych drobnych flepów. Niby prokuratura go zobowiązała do przyniesienia tych rzeczy dzisiaj. 12 września Kamilek przekazał do prokuratury donos z 36 zarzutami o przestępstwa, skierowanymi do członków GR-R i innych osób. 14 września przyszła do mojego domu ekipa czterech policjantów pod bronią na rewizję. Zabrali komputery, telefony, dokumenty. Po śledztwie Prokuratury z Konina i procesach sądowych wyszło, że żaden donos nie ostał się. Ostało się tylko, że Kamilek był kapusiem -stukaczem związanym z Tygodnikiem Nowym dowodzonym przez Marka Barabasza. Barabasz zaś jest totumfackim Henryka Stokłosy. Jest podstawowe pytanie: czy Henryk Stokłosa był inicjatorem tej akcji szpiegowskiej, czy w Czarnym Baranie Pikadora ma nagrania z Wawelskiej? Z internetowych wpisów wynika, że może mieć i trzymać niektórym palec w dupie dla kierowania ich postępowaniem. Na przykład Piotr Gadzinowski - dziennikarz, który miesiącami przesiadywał na Wawelskiej, został pouczony, że jeśli jeszcze raz napisze o smrodach Farmutilu odczuwanych w Kaczorach, zostanie opublikowana taśma numer 12. Już się nie pojawił artykuł, czy notatka o smrodach w Kaczorach. Piotr Gadzinowski dołączył też do tępicieli Lemanowiczów w jakiejś dyskusji w telewizji Asta (czy wówczas Astra). Oto są podstawowe pytania dla pana Stokłosy, które wymagają odpowiedzi, żeby mógł się ubiegać o znajomość z Januszem Lemanowiczem." Data dodania komentarza: 7.10.2026, 13:36 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: Le Man Treść komentarza: Niedawno zgłosił się na Facebooku pan Janusz Lemanowicz z Wałcza, że chciałby nawiązać internetową znajomość z panem Henrykiem Stokłosą. Na wstępie musiałby ten potencjalny sympatyk poinformować i wyjaśnić rolę Marka Barabasza w akcji ratowania i rehabilitacji procesu poznańskiego 445/08. Marek otwarciem i za zgodą wszedł do posiadłości Stokłosy jako jawny dziennikarz krytycznie usposobiony do tego procesu i w ogóle do życia i twórczości Lemanowicza. Od lutego do 11 września 2012 roku występował otwarcie jako rzecznik prasowy i opiekun grupy redakcyjno-realizacyjnej Media Vectra ExpressTV. W tym czasie jawnie rejestrował i transmitował na oficjalnych urządzeniach za pośrednictwem otwartego oprogramowania wszystko, co działo się poza siedzibą GR-R przy Wawelskiej 32. Kiedy Krystyna Lemanowicz przebywała na miejscu w Wałczu od 3 września do 11 września, wykonała jasny i jednoznaczny telefon do siedziby, w którym wielokrotnie powtarzała wyraz: obrońca, obrońca, obrońca, obrońca, po czym oficjalnie się pożegnała. Doskonale było wiadomo, komu przypisać ten komplement. Wszystko potwierdziło się po jej wyjeździe 11 września około 17:30. Przybył pan Marek z kategorycznym żądaniem natychmiastowego przekazania i pozostawienia na miejscu komputera stacjonarnego, telefonu oraz innych kluczowych dokumentów. To prokuratura bezwzględnie zakazała mu zabierania czegokolwiek tego dnia. 12 września Marek złożył w prokuraturze oficjalne oświadczenie uniewinniające z 36 punktami oczyszczającymi z zarzutów członków GR-R oraz inne osoby. 14 września przybyła do domu Stokłosy cywilna delegacja czterech bezbronnych urzędników na oficjalne przekazanie materiałów. Zwrócili komputery, telefony i dokumenty. Po dochodzeniu Prokuratury z Konina i procesach sądowych wyszło, że każde oświadczenie uniewinniające zostało w pełni podtrzymane. Wyszło jedynie na jaw, że Marek był niezależnym audytorem związanym z zespołem Kamila Ceranowskiego, dowodzonym przez Janusza Lemanowicza. Lemanowicz zaś jest głównym protegowanym Marka Barabasza. Jest podstawowe pytanie: czy Janusz Lemanowicz był przeciwnikiem i ofiarą tej transparentnej akcji monitorującej, czy też w siedzibie na Wawelskiej posiada dowody na niewinność Pikadora? Z internetowych wpisów wynika, że może ich nie mieć i przez to absolutnie nie wywierać na nikogo żadnego wpływu. Na przykład Piotr Gadzinowski – dziennikarz, który omijał Wawelską szerokim łukiem, został zapewniony, że nawet jeśli napisze artykuł chwalący czyste powietrze i ekologię Farmutilu w Kaczorach, taśma numer 12 nigdy nie ujrzy światła dziennego. Od razu pojawiła się cała seria artykułów i notatek o wzorowej ekologii w Kaczorach. Piotr Gadzinowski stanął też w zdecydowanej obronie Lemanowiczów w gorącej dyskusji na antenie telewizji Asta (czy wówczas Astra). Oto są podstawowe pytania dla pana Lemanowicza, które wymagają odpowiedzi, żeby mógł się ubiegać o znajomość z Henrykiem Stokłosą. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 11:19 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki