Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 30 września 2026 09:25

Adolf Hitler z wizytą w Złotowie

Podziel się
Oceń

Kanclerz Niemiec uchodzi za jednego z największych zbrodniarzy XX wieku. W tym niechlubnym rankingu zajmuje miejsce tuż po Mao Zedongu i Józefie Stalinie. Wyprzedza natomiast kilku innych morderców (m.in. króla Belgii Leopolda II). W III Rzeszy cieszył się ogromną popularnością. Czy także na Krajnie, którą odwiedził we wrześniu 1939 roku?

Z pewnością mógł liczyć na poparcie lokalnych niemieckich elit. Mowa głównie o zachodniej Krajnie, czyli ziemiach administrowanych przez Niemców również w okresie międzywojennym. Dowodem na to ulice, place i inne miejsca, których patronem był Adolf Hitler. Dlaczego Niemcy dość gremialnie wspierali Fuhrera i jego popleczników? Odpowiedź jest dość banalna. Chodziło o osobisty zysk. Na przykład wykorzystywanie niewolniczej pracy Polaków lub przejmowanie ich majątków. Oczywiście należy przy tym pamiętać, że niektórzy Niemcy zachowywali się w miarę przyzwoicie. Przykładem brat Maxa Schmelinga, bokserskiego mistrza świata w boksie, który pełnił funkcję policjanta w Krajence (za W. Kokowski "Polskie szeregi na Ziemi Złotowskiej, s. 252). To właśnie dzięki Schmelingowi (imienia nie udało mi się ustalić) Bernard Kokowski uniknął aresztowania, które z pewnością skutkowałoby dalszymi represjami. Kolejny przykład to Maria Gąszczak (została ścięta 28 września 1943 roku w Plötzensee) i jej przyjaźń z niemiecką rodziną Kugothów. Równie bliskie relacje utrzymywał z nimi także Feliks Marszałkowski - nauczyciel polskiej szkoły w Głomsku. O przyzwoitym zachowaniu podczas wojny rodziny Kugothów może świadczyć fakt, że tuż po wkroczeniu Sowietów, polscy pracownicy przymusowi stanęli w jej obronie.

Wspomniane przykłady nie mogą przesłonić faktu, że większość Niemców była beneficjentami zaborczej polityki Fuhrera i wyrażała na nią w różny sposób przyzwolenie. Najgorliwsi stawali się elementem nazistowskiego aparatu terroru. Przykładem landrat złotowski Ackmann, burmistrz Złotowa Brandt i im podobni. Warto zauważyć, że niektóre z takich osób osiągnęły stosunkowo wysoki szczebel kariery. Najbardziej znanym przykładem jest Wernher von Braun, który urodził się w 1912 roku w Wyrzysku. Opuścił to miasto w 1920 roku. Miało to związek z tym, że ta część Krajny znalazła się w granicach II Rzeczpospolitej. W okresie II wojny światowej Wernher von Braun był pomysłodawcą wykorzystania więźniów z obozów koncentracyjnych w przemyśle rakietowym. Tysiące z nich przypłaciło to życiem. Kolejne tysiące ludzi zmarły w wyniku eksplozji pocisków V2, których głównym konstruktorem był właśnie wspomniany SS-man. Oczywiście nie był on "krajeńskim rodzynkiem" w tym nazistowskim cieście. Wkrótce na portalu 77400.pl pojawią się m.in. artykuły na temat urodzonego w Krajence Heinza Lorenza (jako starosta w Wejherowie miał swój udział m.in. w zbrodni w Piaśnicy) oraz urodzonego w Złotowie Ericha Paula Mallacha (należał do oddziału Eskorty Osobistej Adolfa Hitlera (niem. Leibstandarte Adolf Hitler), był żołnierzem ochrony Nowej Kancelarii Rzeszy).

Należy też odnotować, że w zachodniej części Krajny widoczny bywał opór wobec polityki Hitlera. Wynikało to w głównej mierze z faktu, że mimo agresywnej polityki germanizacyjnej ziemie te nadal zamieszkiwał znaczny odsetek społeczności polskiej. Niewykluczone, że na jej konto należy zapisać incydent, który wydarzył się w 1932 roku w Zakrzewie. Mowa o okresie bezpośrednio poprzedzającym dojście Hitlera do władzy. Wówczas to na słupie telefonicznym powieszono kukłę przedstawiającą Hitlera. Jego język był wypuszczony na zewnątrz. Strój "zdobiła" zaś swastyka. Sprawców tego żartu, mimo starań lokalnych działaczy NSDAP, nie udało się ustalić. Problemem okazało się również ściągnięcie z słupa samej kukły. Uczynił to dopiero Żyd Willy Wilczek (Wilzig?). Za wykonanie tej specyficznej usługi otrzymał rzekomo 2 RM. Prawdopodobnie kukła przedstawiająca Fuhrera została później zakopana.

Tego rodzaju epizody nie miały już miejsca we wrześniu 1939 roku, kiedy to Adolf Hitler osobiście zawitał na Krajnę. Warto wspomnieć, że nie była to pierwsza wizyta Hitlera w tym regionie. 19 lipca 1932 roku przyszły wódz III Rzeszy przyleciał do Piły. Głównym punktem jego pobytu było przemówienie na zlocie bojówek hitlerowskich z całej Marchii Granicznej Poznańsko - Zachodniopruskiej. Impreza odbywała się w strugach rzęsistego deszczu. Mimo tego zgromadziła tysiące pilskich zwolenników nazizmu. 

Przemieszczanie po terenie przyfrontowym umożliwiał Hitlerowi „Fuhrersonderzug Ameryka”. Był to specjalny pociąg. W jego skład wchodził wagon wyposażony w urządzenia zasilające (generator car), wagon salonka, wagon konferencyjny, wagon do przewozu samochodów osobowych (na wyposażeniu znajdował się m.in terenowy sześcioosiowy Mercedes), wagon łączności. Pociąg chroniła załoga złożona z esesmanów. Ponadto działka przeciwlotnicze, które doczepione były na początku (zaraz za lokomotywą) i na końcu składu. 

W momencie wybuchu II Wojny Światowej Adolf Hitler przebywał w Berlinie. Jednak już 3 września 1939 r. ruszył w podróż na front. Pociąg 'Ameryka” zatrzymał się na stacji w Połczynie Zdroju. Stamtąd 4 września 1939 roku kawalkada samochodów (przez Szczecinek i Sępolno Krajeńskie) trafiła w okolice Świecia. Właśnie w tym miejscu Hitler (w asyście wysokich funkcjonariuszy państwowych) obserwował forsowanie Wisły przez oddziały niemieckie. W tym czasie pociąg przemieścił się z Połczyna Zdroju do Płytnicy (Plietnitz). Wieczorem 4 września 1939 roku, trasą przez Więcbork i Złotów, Adolf Hitler powrócił do pociągu (wcześniej koło Komierowa spotkał się z generałem Güntherem von Kluge, dowódcą 4. Armii oraz zjadł z żołnierzami obiad z kuchni polowej). Płytnica nie stała się jednak miejscem dłuższego postoju Kanclerza z powodu wpadki Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rzeszy. Zgodnie ze zwyczajem panującym przed wybuchem wojny poinformowało ono akredytowanych w Niemczech dyplomatów zagranicznych o miejscu pobytu głowy państwa. Ze względów bezpieczeństwa nastąpiła więc konieczność zmiany miejsca postoju pociągu. Poprzez ten epizod Płytnica zapisała się jednak w historii jako Kwatera Główna Führera. Z tej miejscowości pociąg przemieścił się w okolice Starej Łubianki (niektóre źródła wskazują, że było to jeszcze bliżej Piły).

5 września 1939 r. miał miejsce kolejny epizod związany z Hitlerem i obecnymi ziemiami powiatu złotowskiego. Pociąg wiozący Fuhrera zatrzymał się w Jastrowiu (Jastrow) lub Okonku (Ratzebuhr). Powodem był stacjonujący pociąg szpitalny. Kanclerz "spontanicznie" postanowił odwiedzić rannych żołnierzy, co zostało uwiecznione przez fotografa Heinricha Hoffmanna oraz odnotowane przez niemiecką agencję prasową.

Piotr Janusz Tomasz (Krajenka)

kontakt z autorem [email protected]

źródła:

Wspomnienia pana Alfonsa Tomke (Zakrzewo), (w zbiorach autora)

F. W. Seidler, D. Ziegert, Die Führerhauptquartiere Anlagen und Planungen im Zweiten Weltkrieg, Munchen 2001, s. 127

J. K. Kaczmarek, R. Rożeński, Jan Rożeński (1904 - 1968), Złotów 2015, s. 311-312

W. Kokowski, Polskie szeregi na Ziemi Złotowskiej, Krajenka 2013, s. 252

M. Tomkiewicz, Zbrodnia w Lasach Piaśnickich jako element zbrodni pomorskiej 1939 roku, ROCZNIK POLSKO-NIEMIECKI 2019, nr 27

J. Zdrenka, Złotów 1370-2020, 650 lecie miasta, Toruń 2020

L. Adamczewski, Pierwsza i ostatnia kwatera Hitlera, https://wydarzenia.interia.pl/, dostęp 22 grudnia 2010

J. Lamparska, "Amerika pod specjalnym nadzorem", Focus.pl, dostęp 11 kwietnia 2011

K. Kaczmarek, Führersonderzug „Amerika”. Mobilna kwatera Hitlera, www.obserwator międzynarodowy.pl, 30 listopada 2019

http://www.hitlerpages.com

 

 

 

mutex/ocfipreoqyfb/mutex


Napisz komentarz

Komentarze

Flatower 16.01.2024 09:05 PM
https://www.tracesofwar.com/persons/47824/Jasiek-Franz.htm - ze Stawnicy 😉

Piotr Janusz Tomasz 17.01.2024 01:02 PM
Dziękuję, interesujące.

Nemo 16.01.2024 07:02 PM
Na niemieckim forum jest Hans-Joachim Mallach ur w Flatow Westpreußen a nie Erich-Paul...

Temperatura: 11°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 1029 hPa
Wiatr: 12 km/h

Reklama Marcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: Signum temporis Treść komentarza: Wraca insynuacja wypowiedziana przez Mariusza Szalbierza w roku 2006, że Janusz Lemanowicz uczestniczył w zabójstwie Ryszarda Winkowskiego. Ta enuncjacja ukazała się w Tygodniku Nowym za czasów, kiedy redaktorem naczelnym był właśnie Mariusz Szalbierz, wieśniak z Białośliwia. To przejaw kryminalnego hejtu ze strony mafijnego układu powiatowego zależnego od tuzów gospodarki smrodowej. Pomówiony zwrócił się do śledczych policji o zajęcie stanowiska w tym zgłoszeniu publicznym. Komenda Wojewódzka Policji odpowiedziała, że osoba pomówiona przez Szalbierza w prasie nie jest stroną postępowania w sprawie tego zabójstwa. Na jakiś czas pomawiacze ucichli, aż któregoś dnia jakaś kurew ze Złotowa, Orłowska wystąpiła na jakimś forum internetowym, że to nie stary Lemanowicz, a jego syn, który często balował na dyskotekach koło dworca, nagle zniknął, wyjechał do USA. I to on miał być sprawcą, czy współsprawcą zbrodni. Orłowska relacjonuje swoje myśli nieuczesane jak by była świadkiem balang dyskotekowych w czasie, gdy zginął Ryszard Winkowski. W tym czasie miała ona 12-13 lat. Ciekawe ile forsiastych facetów przeleciało w krzakach tego kurwiszona. Dzisiaj ponownie ten układ mafijno-kurewski wraca do fałszywego oskarżenia mieszając różne byty, różne zdarzenia i inkryminując znowu nielubianym obywatelom czyny zbrodnicze. To oni, ci pomawiacze są zbrodniarzami. Data dodania komentarza: 30.09.2026, 09:03 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: pytak Treść komentarza: Czy chodzi o Jarosław Lemanowicz ze Złotowa? Data dodania komentarza: 29.09.2026, 20:17 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: Franciszkanin Treść komentarza: A czy ktoś wie kiedy rusza proces ,,mieszkańca” Zakrzewa? Data dodania komentarza: 29.09.2026, 13:38 Źródło komentarza: Kardioznacznik i korpobełkot w atmosferze paraliżu i dzikiej owacji. Autor komentarza: Ryszard Treść komentarza: Panie Kamilu. Nie wiem co tam było wcześniej czy coś gasi czy nie gasi, ja odnoszę się do tego co widziałem na sesji. Strata siedmiu milionów jest bardzo duża strata jak również i te szwajcarskie co pan pisze ale jeżeli nie będziecie o tym pisać to ludzie o tym też nie będą wiedzieć. Każdego mieszkańca interesuje to co się dzieje teraz Jakie są perspektywy na przyszłość Ja również w ten sposób tak patrzę pomimo że rzadko oglądam sesję zaciekawiła mnie po prostu ta ostatnia o której pan pisał i widzę że jest tylko kilku radnych którzy zabierają głos a reszta siedzi jak strusie A czy to coś dobrego przyniesie to przyszłość pokażę Pozdrawiam Data dodania komentarza: 29.09.2026, 12:03 Źródło komentarza: Kardioznacznik i korpobełkot w atmosferze paraliżu i dzikiej owacji. Autor komentarza: Kamil Ceranowski Treść komentarza: Panie Ryszardzie, Cieszę się, że wraca Pan do tej dyskusji bo wyraźnie brakuje w niej pewnych przesłanek i faktów. Odpowiem Panu bezpośrednio i bez ogródek, bo zależy mi na jasnych zasadach. Sama utrata dotacji czy kwestia środków finansowych to nie jest dla nas nowość ani „nieodkryty temat”. Dla nas utrata tych milionów to po prostu bezpośrednia konsekwencja konkretnych działań i stylu sprawowania władzy, o którym na portalu pisaliśmy już wielokrotnie. Przypomnę tylko nasze artykuły o funduszach szwajcarskich, o całkowitym zaniechaniu obranego wcześniej kierunku czy wręcz całopaleniu dotychczasowych wysiłków i wyznaczonego kierunku miasta. Co do środków z ZIT: pieniądze te przecież nie przepadną bezpowrotnie w próżni. System jest skonstruowany tak, że trafiają one do obszaru zintegrowanego i gmina Złotów doskonale je wykorzysta. Wygrywa sprytniejszy, ale te fundusze nie przejdą bokiem tak, jak stało się to z funduszami szwajcarskimi. Piszemy o mechanizmach, wałkowanie samego faktu utraty środków po raz kolejny, byłoby po prostu powielaniem tego samego a nawet zaprzeczaniu postawionej wcześniej tezie schematu, o którym alarmowaliśmy już wcześniej. Bardzo sprytnie jednak przy tej okazji przywołał Pan nazwisko radnego Koronkiewicza, zupełnie pomijając fakt, że to przecież on jest jednym z ojców obecnego stanu rzeczy. W kontekście Pana zarzutów o polityczne układy wygląda to wręcz podręcznikowo. Mamy tu do czynienia z klasycznym zjawiskiem socjologicznym i politycznym: podpalacz przychodzi jako gapi na swój własny pożar, kręci głową z udawanym przejęciem i głośno narzeka: „Ojej, ale się narobiło! Jak tak w ogóle można?!”. Pamiętam ten cały proces niezwykle dokładnie, doskonale wiemy, co dokładnie działo się wówczas wewnątrz tego klubu i komitetu. Posiadamy wiedzę u samego źródła. Dlatego uważam, że ojciec tego politycznego projektu nie powinien teraz udawać zaskoczonego i krytykować swojego własnego „dziecka” w sensie politycznym, kiedy owoce jego dawnych decyzji właśnie zbieramy. Jako redakcja nie unikamy trudnych tematów. Nie budujemy jednak artykułów na zawołanie, ale chętnie udostępnimy Panu miejsce na własne przemyślenia. Wspomniany teraz, można powiedzieć wyciąga dokumenty, pisze interpelacje i próbuje reżyserować emocje mieszkańców na sesjach a tak na prawdę gasi pożar, który sam wzniecił. Bliżej wyborów opublikujemy coś więcej w tej sprawie. Pozdrawiam po sąsiedzku z Mickiewicza! Data dodania komentarza: 29.09.2026, 10:03 Źródło komentarza: Kardioznacznik i korpobełkot w atmosferze paraliżu i dzikiej owacji. Autor komentarza: PrzyPOminalski Treść komentarza: W nadchodzących wyborach trafnie określona ,,wypięta do góry, zbita na czerwono dupa" już nikogo nie urzeknie ani nie uwiedzie. Czas tanich sztuczek i politycznego kamuflażu bezpowrotnie minął. Szczególnie ci działacze, którzy przy tej okazji wykazali się tak spektakularną, wręcz systemową amnezją dotyczącą swojego kolegi z Jastrowia, będą musieli w końcu publicznie pokajać. Tej sprawy po prostu nie da się przeczekać. Mieszkańcy mają dobrą pamięć, a ten cały teatr od początku do końca po prostu zbyt mocno śmierdzi. Data dodania komentarza: 29.09.2026, 07:34 Źródło komentarza: Kardioznacznik i korpobełkot w atmosferze paraliżu i dzikiej owacji.