Ciasto z zakalcem – kończymy jubileuszowy wypiek prof. Zdrenki cz. 5

  • 19.03.2021, 18:49
  • contact contact

Podziel się:

Oceń:

Ciasto z zakalcem – kończymy jubileuszowy wypiek prof. Zdrenki cz. 5 Joahim Zdrenka, „Złotów 1370-2020”. Obraz cyfrowy. Zdjęcie okładziny tylnej okładki ilustracji wstępu artykułu pt. Ciasto z zakalcem – kończymy jubileuszowy wypiek prof. Zdrenki cz. 5, data publikacji: 2021-03-19 18:49:46
Przedstawiamy ostatni artykuł z serii „Wokół książki „Złotów 1370-2020”. Nie oznacza to oczywiście, że w ten sposób wyczerpujemy katalog niedociągnięć, które charakteryzują jubileuszową publikację. Mankamentów jest bardzo dużo. Właśnie z tego powodu na część z nich musimy spuścić zasłonę milczenia. Przedstawiamy ostatnie uwagi, podsumowanie i ocenę publikacji.

Przypominamy, że dwa lata temu duet profesorski (Kokowski-Zdrenka) poddał totalnej krytyce książkę „Leksykon Krajny”. Praca pod redakcją dra Sławomira Łanieckiego odnosiła się do całej Krajny i liczyła 224 strony. Te czynniki spowodowały, że musiano dokonać selekcji w doborze haseł. W znacznie bardziej komfortowej sytuacji znalazł się prof. Zdrenka. Jego praca liczy bowiem aż 573 strony i obejmuje teren znacznie mniejszy, bo tylko tzw. ziemię złotowską.

Profesorowie podnieśli jako zarzut, że na miejsce w "Leksykonie" zasługuje również kilka postaci z powojennej historii Krajny złotowskiej. Cytat: „paru profesorów złotowskiego Liceum Ogólnokształcącego (Czesław Buchwald, Mieczysław Gołębiowski, Franciszek Włoszczyński, Maria Kuderewicz, Edmund Zieliński), stanowiących o randze szkoły i kulturowym obrazie miasta; czy chociażby legenda złotowskich restauratorów, Bazyli Poczajowiec”.

Rzeczywiście, w „Leksykonie Krajny” (224 strony, tematyka: cała Krajna) zabrakło dla wymienionych osób miejsca. Interesujące jest jednak to, że w znacznie obszerniejszej publikacji pana Zdrenki (573 strony, książka tylko o Złotowie) również próżno szukać ich biogramów (podobnie brak informacji o Jerzym Kosteckim, Janinie Weber, Józefie Mozelewskim, Annie Borkowa i wielu innych zasłużonych nauczycielach). Dla Pana Profesora istotniejsze okazało się zamieszczenie notek biograficznych m.in.: Paula Waltera - autor pism propagandowych NSDAP i członek niemieckiej partii komunistycznej (KPD), Guntera Kahlberga - urzędnik średniego szczebla w Nadrenii Palatynacie (członek CDU), Hansa Mallacha, który zanim został znanym niemieckim lekarzem, walczył na froncie wschodnim w Waffen SS, a po tym jak został ranny, jako SS-Unterscharfuhrer służył w ochronie Kancelarii Rzeszy. Takich przykładów można oczywiście wymienić znacznie więcej! Podobnie pominiętych Polaków, którzy zapisali swoje karty w historii ziemi złotowskiej i nie znaleźli uznania w oczach prof. Zdrenki.

Ten ostatni zarzut odnosi się zwłaszcza do okresu powojennego (Polska Ludowa: 1945-1989, III Rzeczpospolita: 1990-2020). Nie ma na przykład biogramów: Janusza Zakrzeńskiego (znany aktor, ma tablicę w Złotowie) oraz Marii Kaczyńskiej (Pani Prezydentowa ma tablicę w Złotowie). Są za to opisani Niemcy, którzy uhonorowani zostali w różny sposób przez miasto. Nie ma haseł: PZPR, PPR (partia komunistyczna), Platforma Obywatelska, Sojusz Lewicy Demokratycznej. Jest za to opis niemieckiej partii nazistowskiej w Złotowie (s. 305-308). Nie ma opisu Związku Sybiraków i innych polskich organizacji kombatanckich. Jest za to np. hasło: Niemiecki Związek Bojowników Rzeszy (s. 309-310). Jest opis Niemieckiego Czerwonego Krzyża, nie ma za to Polskiego Czerwonego Krzyża.

Honorowym Obywatelom Miasta Złotowa prof. Zdrenka poświęca s. 201-205. Z czego tym po 1945 roku zaledwie pół strony! Może to i lepiej, bo np. przy Marku Borowskim (Marszałek Sejmu III RP) znajduje się błędna informacja, że miał związki ze złotowskim samorządem. Warszawski polityk z Sojuszu Lewicy Demokratycznej oczywiście ich nie posiadał (nie był na naszym terenie radnym, burmistrzem, działaczem społecznym itd). Miał jedynie związki z politykami złotowskiej lewicy (w tym wspólny korzeń w PZPR), którzy podarowali mu ten tytuł. Na stronach 432-434 wymienieni zostali złotowscy starostowie. Na fotografie i krótkie opisy zasłużyły wyłącznie osoby z niemieckim rodowodem. Pozostałych prof. Zdrenka wymienia jedynie z imienia i nazwiska. Z powojennych burmistrzów Złotowa (1945-2020) tylko Jan Kocik doczekał się szerszego opisu. Tego zaszczytu doczekało za to kilku niemieckich burmistrzów, również ci o nazistowskich sympatiach! Dla ścisłości. Na s.117 znajdują się dwa zdania, które odnoszą się do pierwszego powojennego burmistrza Złotowa. Czytamy: „Edward Putka z powodu alkoholizmu dopuścił się wielu nadużyć, doprowadzając z towarzyszami rosyjskimi do wielu szkód w mieście”. Drugie zdanie informuje nas natomiast o popełnionym przez niego samobójstwie. Skąd Pan Profesor posiadł tego rodzaju wiedzę, która pozwala na tak jednoznaczną ocenę? Wyjaśniamy, że z archiwów IPN pan Zdrenka nie korzystał, tak wynika z bibliografii.

Oczywiście można złośliwie napisać, że to brak wiedzy spowodował, że prof. Zdrenka tak po macoszemu potraktował lata 1945-89. Można też przyjąć, że zaważyły na tym inne względy. Nie będziemy w tym miejscu spekulować. Zamiast tego przytoczymy słowa prof. Rocha Mackowicza. Mowa o przedstawicielu rodziny, która zasłużyła się w krzewieniu polskości na Krajnie (m.in. byli członkami Związku Polaków w Niemczech). Profesor Mackowicz w książce „Dziedzictwo” odniósł się do jednego z opracowań prof. Zdrenki (w kontekście Polski Ludowej i swojego wuja Władysława). Cytat: „Osobiście mam ogromny żal do opracowującego (prof. Zdrenki), jak by nie było przecież i autochtona i doświadczonego historyka, za brak uczciwego komentarza w książce, wydanej w czasach, gdy mówienie prawdy o tamtych czasach już nie kosztuje odwagi cywilnej ani utraty pracy". (prof. Roch Mackowicz, Dziedzictwo, Olsztyn 2010, s.68).

W tym miejscu pora zamknąć omawianie błędów w publikacji. Takich jak chociażby hasło „Państwowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego”. Nie było takiego tworu! Zbrodniczą działalność w Złotowie prowadził Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego (s.343 i 486).

Czas też zamknąć wskazywanie braków i pomyłek. Takich jak np. na s. 433, bo w tym miejscu prof. Zdrenka zapomniał dodać, że powiat złotowski należał w latach 1946-1950 do województwa szczecińskiego.

Nie będziemy też ubolewać nad tym, że z książki tak mocno bije "niemczyzna" (np. na s. 383. wymieniono tylko niemieckie tytuły prasowe, na s. 266 same niemieckie księgarnie, a gdzie polskie?) i tak wielu działaczy Związku Polaków w Niemczech nie doczekało się notek biograficznych.

Czas też przymknąć oko na to, że w publikacji nie ma słowa o torturach stosowanych przez Niemców np. wobec ks. Grochowskiego (s.185), a biogram Romana Kołodzieja (s.240) został pozbawiony informacji, że za urnę z jego prochami (zmarł w niemieckim obozie koncentracyjnym we Flossenburgu) rodzina musiała zapłacić skrupulatnym Niemcom. Czas postawić kropkę, bo w ten sposób nigdy nie skończymy, a przecież kilka zdań należy również poświęcić  bibliografii, która zamyka publikację.

Łatwo w niej zauważyć, że Pan Profesor nie skorzystał ze zbiorów archiwalnych IPN. Czy można napisać rzetelną pracę o powojennych losach Krajny bez tego źródła? Pytanie jest oczywiście retoryczne. W bibliografii zabrakło także kilku regionalizmów. Przykładem praca Wojciecha Kokowskiego „Polskie szeregi na ziemi złotowskiej” (2013). Czy to także miało wpływ na jakość pracy? To także pytanie retoryczne. Dla malkontentów wypada jednak przywołać przykład. Już ostatni. Na stronach 125-127 znajduje się hasło „Chór Towarzystwa Śpiewu Cecylia”. Porównajmy go z opisem w książce Wojciecha Kokowskiego. Obydwaj autorzy wspominają, że chór ma swoje korzenie w XIX wieku. Wojciech Kokowski określa go jako: „Najstarszy polski zespół śpiewaczy w Niemczech”. Prof. Zdrenka pomija ten opis i zamieszcza w nawiasie słowa „Chor des Gesangvereins Cacilia”. Kokowski wspomina o zaprzestaniu działalności chóru na skutek niemieckich szykan. Prof. Zdrenka nie podaje tej informacji. Kokowski określa datę wznowienia działalności chóru (1902) i fakt jego reorganizacji. Prof. Zdrenka używa terminu „przekształcenie”. Kokowski podaje nazwę "Towarzystwo Śpiewu św. Cecylii", natomiast prof. Zdrenka używa terminu „Towarzystwo Śpiewu Cecylia”. Obydwaj wspominają o dyrygencie Bolesławie Mazurkiewiczu, który optował za Polską (uwaga: brak jego biogramu w książce prof. Zdrenki). Dalej znów występują różnice. Zdaniem profesora Zdrenki: po Mazurkiewiczu dyrygentem został Roman Kołodziej. Kokowski wymienia natomiast po Mazurkiewiczu: Augusta Ziółkowskiego i Bernarda Maciejewskiego, i dopiero wtedy Romana Kołodzieja. Prof. Zdrenka wymienia jednego prezesa chóru (dra Józefa Kapelskiego). Kokowski wymienia wszystkich. (Kapelskiego, Sobierajczyka, Włoszczyńskiego, ks. Kozłowskiego, Noryśkiewicza, Mackowicza, Rożeńskiego i Kocika – większość z nich nie ma biogramów w publikacji prof. Zdrenki!!!). Wojciech Kokowski wspomina o niemieckich szykanach wobec polskich chórzystów (np. zwolnienia z pracy). Prof. Zdrenka nic nie napisał na ten temat. Podobnie o śmierci 13 członków chóru, którzy podczas wojny zmarli w niemieckich obozach koncentracyjnych lub zginęli w inny sposób. Braki u prof. Zdrenki widoczne są także w okresie powojennym. Obydwaj autorzy podają zgodnie datę reaktywacji chóru (wrzesień 1945 r.). Kokowski wymienia Jana Kocika jako pierwszego powojennego prezesa Towarzystwa, a następnie: Izydora Maćkowicza, Edwarda Pierzyńskiego, Zdzisława Czajkowskiego i od 1948 Teofila Kokowskiego. Prof. Zdrenka wymienia jedynie tego ostatniego. Autor publikacji „Złotów 1370-2020” wymienia dwóch dyrygentów. Cytat „dyrygentem był Stefan Kamprowski, a od 1977 Tadeusz Dobek”. Wojciech Kokowski wymienia wszystkich powojennych dyrygentów: Marcelego Romanowskiego (1945-47), Pawła Pierzyńskiego (1947-73), Stefana Kamprowskiego (1973-1978). Mądremu wystarczy. Czas na podsumowanie.

 

Plusy:

 

Twarda okładka, dobry papier, wyraźna czcionka, zamieszczone fotografie i dokumenty. Ponadto szereg interesujących informacji (np. biogram amerykańskiego generała Waltera Kruegera). Pozycja z pewnością ciekawa dla niemieckiego czytelnika (docenią ją zapewne środowiska ziomkowskie i nacjonalistyczne w tym kraju).

 

Minusy:

 

Wprowadzający w błąd tytuł. Autor nie opisuje bowiem w publikacji całości dziejów Złotowa (patrz. Zarys dziejów, s.13-84). W zasadzie kończy ich opis na 1939 roku. Bardziej adekwatne byłoby nazwanie publikacji „Ze wspomnień Ericha Hoffmanna” lub „Flatow i Pommern” (co zresztą prof. Zdrenka zamieścił na okładce). Tytuł „Złotów 1370-2020” nie odzwierciedla treści!

Istotną wadą publikacji jest emocjonalne podejście prof. Zdrenki, które znajduje ujście w wartościowaniu poszczególnych osób i wydarzeń. Właśnie z tego powodu popełnił „babola” (bo to więcej niż błąd), który dyskwalifikuje książkę i samego naukowca. Mowa o apelu o upamiętnienie dra Messerschmidta (przypominamy śledztwo IPN i przymusową sterylizację Romów w Szpitalu Powiatowym w Złotowie, dochodzenie zakończono 17 lat temu!).

Dobór haseł do części encyklopedycznej. Łatwo zauważyć, że prof. Zdrenka padł ofiarą fascynacji Erichem Hoffmannem (przedwojenny dziennikarz, autor pamiętników). Przeważają bowiem treści, które nawiązują głównie do niemieckiego władztwa nad tą częścią Krajny (1772-1945) Jednocześnie panuje deficyt haseł, które odnoszą się do lat powojennych (np. nie ma biogramu posła Henryka Jaroszyka). Dyskusyjne jest również potraktowanie działaczy Związku Polaków w Niemczech, w tym ks. Bolesława Domańskiego. Szczególnie razi brak hasła „Dom Polski w Złotowie” (budynek ważny z punktu widzenia historii miasta i krzewienia polskości), znalazło się za to miejsce dla informacji o DiscoGolfParku z 2018 roku. Zatrważa ilość zamieszczonych biogramów tych Niemców, których związek z ziemią złotowską ogranicza się jedynie do miejsca urodzenia. Wielu z nich nie osiągnęło również znaczących sukcesów poza Krajną. 

Razi język publikacji. Mowa nie tylko o wartościowaniu, którego autor używa w wielu miejscach. Odnaleźć można także ślady historycznej nowomowy (np. zaliczanie Niemców do ofiar II wojny światowej, brak określeń typu „niemieckie obozy koncentracyjne, brak wyraźnego określenia państw agresorów w okresie II wojny światowej, swobodne operowanie terminem naziści). Z drugiej strony czuć naleciałości z okresu komunistycznego. Przykładem operowanie słowem „wyzwolenie” w odniesieniu do walk na Krajnie w 1945 roku, przypisywanie Polakom sowieckich obozów pracy MBP (Polska nie była w tym czasie państwem suwerennym!).

Zbędne zabawy w genealogię. Z tego powodu bardzo ciężko przebrnąć przez szereg zapisów. Jakie znaczenie dla historii miasta ma przedstawianie żydowskich i niemieckich sag, zwłaszcza że część opisanych osób nie miało żadnego związku ze Złotowem? Zdaje się, że żadnego. Dodatkowo zastosowane odsyłacze powodują, że praca jest mało przejrzysta.

Duża ilość błędów i wielki "babol" (Messerschmidt). Wypada zatem żałować, że rozwiązał się zespół, który pierwotnie miał opracować publikację.

 

Wniosek:

Ponownie skorzystamy z artykułu, który profesorski tandem Kokowski – Zdrenka zamieścił w Zapiskach Historycznych. Cytat: „Myślimy, że właśnie przed młodzieżą należy to wydawnictwo skrzętnie skrywać”.

Naszym zdaniem te słowa bardziej pasują do publikacji „Złotów 1370-2020”. Zatem pytanie do osób, które zajmują się promocją książki w powiecie złotowskim. Co dalej? Pytanie również do złotowskich radnych. Czy warto było wyłożyć tak wielkie pieniądze?

Zapowiadano jubileuszowy tort, otrzymaliśmy ciasto (stollen) z zakalcem, szkoda.

 

Redakcja 77400.pl

 

Linki do poprzednich artykułów na ten temat:

List prof Zdrenki do redakcji i nasza odpowiedź:  Listy

Nasze uwagi do książki cz. 1

Nasze uwagi do książki cz. 2

NAsze uwagi do książki cz. 3

Nasze uwagi do książki cz. 4

Apel prof. Zdrenki o upamiętnienie dra Messerschmidta

Apel o upamiętnienie Messerschmidta

 

 

contact contact

Komentarze (5)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu 77400.tv z siedzibą w Złotowie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
RafałL
RafałL 24.03.2021, 08:54
Na Złotowskie próżno szukać coś o tej publikacji, raczej murem za Meserschmittdem.
Obergefreiter
Obergefreiter 23.03.2021, 18:20
Plusów publikacji jest więcej szanowna redakcjo. Bardzo ciekawie czyta się o poległych na froncie za führera und reich.
Autochton
Autochton 20.03.2021, 19:03
Podobno miasto przestaje chwalić się publikacją. To stawia muzealników w niezręcznej sytuacji. Co zrobią z tym fantem?
Darek
Darek 19.03.2021, 21:01
No cóż, dziękuję za kolejną część recenzji. Będąc z natury " niewiernym Tomaszem" ;) z penością wcześniej, czy później, zapoznam się tym "zakalcem"...
Smutne, że tego typu publikacje, pisane wbrew prawdzie obiektywnej, wbrew dostepnym materałom źródłowym, i w końcu, wbrew polskiej racji stanu powstają, otrzymują dofinansowanie ze środków publicznych i są promowane.
Wydawać by się mogło, że autorytet tytułu naukowego autora tej książki powinien gwarantować odpowiadający temu tytułowi poziom. Tymczasem nie dość, że chałtura, to jeszcze nierzetelna, a wręcz szkodliwa.
Jednym słowem: KOMPROMITACJA... :(
Redakcja 77400.pl
Redakcja 77400.pl 19.03.2021, 22:57
Polecamy wizytę w MBP w Złotowie. Nie mylić z Ministerstwem Bezpieczeństwa Publicznego

Pozostałe