Sprawa dotyczyła dwóch wpisów opublikowanych w 2020 roku na profilu Facebookowym oskarżonego. Prywatny akt oskarżenia złożył redaktor naczelny „Faktów Pilskich”, Mariusz Szalbierz, który uznał, że treść publikacji była nieprawdziwa, naruszała jego dobre imię i mogła podważyć zaufanie konieczne w pracy dziennikarza.
Sąd Rejonowy w Pile podzielił argumentację oskarżyciela prywatnego. Uznał, że oba wpisy miały charakter pomawiający i wyczerpywały znamiona przestępstwa zniesławienia. Janusz L. został ukarany grzywną w wysokości 100 stawek dziennych oraz obciążony kosztami procesu. Po wniesieniu odwołania wyrok został utrzymany w mocy przez Sąd Okręgowy w Poznaniu.
Nie był to pierwszy taki proces. W 2014 roku Janusz L. również został skazany z art. 212 k.k. w sprawie wytoczonej przez Mariusza Szalbierza. Tamto skazanie zostało jednak zatarte.
Prawomocny wyrok nie zakończył jednak jego publicznej aktywności. W kolejnych wypowiedziach publikowanych za pośrednictwem mediów społecznościowych nadal podejmuje polemiki dotyczące lokalnych spraw i osób, a także formułuje własne oceny oraz wskazówki dla innych uczestników internetowej dyskusji.
Można odnieść wrażenie, że sprawy sądowe nie ostudziły tej potrzeby komentowania rzeczywistości. Jest w tym pewien paradoks: człowiek w poważnym już wieku nadal z dużą energią angażuje się w internetowe spory, próbuje nadawać ton dyskusjom i udzielać innym instrukcji, jak mają rozumieć lokalne wydarzenia.
Warto jednak przypomnieć, że granica między krytyką, nawet ostrą, a pomówieniem jest wyznaczona przez prawo. Publiczna debata nie zwalnia nikogo z odpowiedzialności za słowa zwłaszcza wtedy, gdy dotyczą one konkretnych osób i mogą naruszać ich reputację.

Napisz komentarz
Komentarze