Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 8 lutego 2026 22:38

Męczennik z Barbarki – ks. Antoni Januszewski (Zbrodnia Pomorska 1939, cz. 1)

Podziel się
Oceń

Blisko 80 km od Krajenki (Wielkopolska) znajduje się wieś Krajenki. Ta malownicza miejscowość położona koło Tucholi zasłynęła dzięki o. Hilaremu Januszewskiemu. Wymieniony duchowny zmarł 25 marca 1945 r. w niemieckim obozie koncentracyjnym w Dachau. 13 czerwca 1999 r. został włączony w poczet błogosławionych Kościoła katolickiego. Niewykluczone, że kiedyś tego zaszczytu dostąpi także inny duchowny o tym samym nazwisku, który również oddał swoje młode życie za Boga i Ojczyznę. Mowa o ks. Antonim Wojciechu Januszewskim, który urodził się w mieście Krajenka.
Męczennik z Barbarki – ks. Antoni Januszewski (Zbrodnia Pomorska 1939, cz. 1)
Ks. Antoni Januszewski, Krajenka - kościół pw. św Anny i św. Mikołaja

Autor: Piotr Tomasz Facebook

Duchowa droga ks. Antoniego Januszewskiego, podobnie jak każdego katolika, rozpoczęła się od przyjęcia Chrztu Świętego. Sakrament ten otrzymał w kościele św. Anny i św. Mikołaja w Krajence. Oczywiście od tego momentu życie prowadzi chrześcijan różnymi ścieżkami. Czasami wiodą one także na manowce. Dlatego już na starcie tak ważni są rodzice, którzy potrafią wskazać dziecku właściwy kierunek. Takimi ludźmi byli niewątpliwie Wacław i Balbina z domu Płaczek, których życie wypełniała głęboka wiara w Boga i gorący patriotyzm. Rodzice ks. Antoniego do 1912 roku mieszkali w Sadkach koło Nakła nad Notecią. Utrzymywali się z pracy Wacława, który kierował gospodarstwem rolnym Płaczków (jako inspektor gospodarczy). Kolejny etap w ich życiu stanowiła Krajenka. Tu źródło dochodów zapewniała dzierżawa gospodarstwa rolnego przy parafii katolickiej. W mieście nad Głomią przyszły także na świat niektóre z ich siedmiorga dzieci. Jednym z nich był Antoni, który urodził się 2 lutego 1914 roku. Potomkowie Januszewskich uczęszczali do Niemieckiej Szkoły Powszechnej w Krajence. Polska szkoła prywatna powstała w tym mieście dopiero w 1931 roku i istniała zaledwie przez kilka miesięcy. 

11 listopada 1918 roku Polska odzyskała niepodległość. Część polskiej Krajny, w tym także Krajenka, nie weszła jednak w skład odrodzonej Rzeczypospolitej. Ten fakt spowodował, że wielu Polaków-Krajniaków stanęło przed pokusą opuszczenia ojcowizny. Tak postąpiła m.in. rodzina Januszewskich z Krajenki, która chęć wyjazdu zadeklarowała już w 1921 roku. Do jego finalizacji doszło jednak dopiero trzy lata później. Od 1924 roku Januszewscy ponownie zamieszkali w okolicach Nakła nad Notecią. Wacław został dzierżawcą w Broniewie. W tejże miejscowości Antoni kontynuował naukę rozpoczętą w Krajence, a następnie (25 czerwca 1925 r.) został przyjęty do Państwowego Gimnazjum im. Bolesława Krzywoustego w Nakle nad Notecią. Wymienioną szkołę ukończył 16 marca 1933 roku. Natomiast na przełomie maja i czerwca 1933 r. zdał egzamin dojrzałości.

Antoni Januszewski był niewątpliwie bardzo religijnym człowiekiem. W trakcie pobytu w Nakle należał m.in. do Sodalicji Mariańskiej. W opiniach na jego temat można przeczytać, że "pod względem życia moralnego i religijnego mógłby być dla rówieśników tylko wzorem". W tym kontekście nie zaskakuje wybór jego dalszej drogi życiowej. "Po głębokim namyśle i dobrze odbytych rekolekcjach" (fragment opinii na jego temat) zdecydował się wstąpić do stanu kapłańskiego.

Droga w tym kierunku rozpoczęła się 8 lipca 1933 roku, kiedy to został przyjęty do Seminarium Duchownego w Gnieźnie. Następnie (od końca czerwca 1935 roku) kontynuował naukę w Arcybiskupim Seminarium Duchownym w Poznaniu. Poszczególne święcenia otrzymał w latach 1935-39 (tonsura - 26 stycznia 1935 r., święcenia niższe - 20 lutego 1937 r., subdiakonat - 17 grudnia 1938 r., diakonat - 4 marca 1939 r., prezbiteriat - 3 czerwca 1939 r.). Po ukończeniu seminarium duchownego przydzielony został na wikariusza w parafii pw. św. Piotra i Pawła w Toruniu–Podgórzu (1 lipca 1939 r.). Właśnie w tym mieście zastał go wybuch II wojny światowej.

7 września 1939 r. wojska 4. Armii pod dowództwem gen. Günthera von Kluge zajęły Toruń. Niemal natychmiast przystąpiono do tworzenia aparatu policyjnego, który złożony był głównie z miejscowych zaufanych volksdeutschów (rzemieślników, kupców, przedsiębiorców). Ta niemiecka organizacja nosiła nazwę Selbstschutz. Na początku października liczyła 560 członków.

W dniach od 17 do 21 października, we wczesnych godzinach rannych, Wehrmacht, Gestapo oraz Selbschutz zorganizowały w Toruniu łapankę. Jej celem byli wyłącznie Polacy w wieku powyżej 16 roku życia, których aresztowano na podstawie wcześniej sporządzonych list. Wśród pierwszych zatrzymanych znalazł się m.in. ks. Antoni Januszewski.

Aresztowanych mężczyzn przewieziono do Fortu VII w Toruniu. Tam przetrzymywano w przepełnionych i zawilgoconych celach. Osadzeni spali na betonowej podłodze przykrytej jedynie słomą. Szykanowano ich nocnymi apelami, ćwiczeniami gimnastycznymi, wyzwiskami, umieszczano w ciemnych pomieszczeniach, głodzono. Zmuszano również do napisania szczegółowych życiorysów (obejmujących także członków rodziny). Stanowiły one dodatkowy materiał dowodowy w trakcie późniejszych procesów osadzonych. Obóz początkowo był pod jurysdykcją Wehrmachtu, a więźniowie kierowani byli do pracy przy odbudowie zniszczeń wojennych. Pod koniec października kontrolę nad Fortem przejął Selbschutz. Funkcję komendanta pełnił w tym czasie Karl Friedrich Strauss - przedwojenny stolarz z Torunia. To właśnie za jego kadencji skala terroru osiągnęła swoje apogeum. 

Preludium do eksterminacji Polaków stanowiło wystąpienie SS-Oberführera Ludolfa von Alvenslebena, które zostało wygłoszone na toruńskiej starówce (15 października). W pełnym nienawiści wystąpieniu mówił "Nie zapomnimy nigdy krzywd, jakie nam wyrządzono na tej niemieckiej ziemi. Czyny takie mógł popełnić tylko ten, kto należy do rasy niższej. Jeżeli wy, moi ludzi z Selbstschutzu, jesteście mężczyznami, to żadnemu Polakowi w tym niemieckim mieście nie przyjdzie więcej na myśl mówić po polsku".

Pod koniec października 1939 r. rozpoczęły się masowe egzekucje mieszkańców Torunia i okolicznych miejscowości. Trwały przez kilka tygodni i zakończyły się prawdopodobnie w styczniu 1940 roku. Różne źródła wskazują od 600 do nawet 1200 rozstrzelanych. Wyroki śmierci wydawał doraźny sąd, który złożony był z toruńskich Niemców. To właśnie on kierował osadzonych do obozów koncentracyjnych lub wprost na miejsce kaźni. Zdarzały się również sporadycznie przypadki zwalniania więźniów. Na tego rodzaju przywilej nie mógł liczyć ks. Antoni Januszewski. Komendant Karl Friedrich Strauss nie pozostawiał bowiem złudzeń, co do głównych celów "Inteligentaktion". Podczas jednego z wystąpień mówił: "Wszyscy kapłani, nauczyciele, sędziowie, adwokaci, lekarze i studenci, jako przywódcy społeczeństwa polskiego, zostaną bez reszty wytraceni, aby ziemi pomorskiej został przywrócony jej odwieczny, germański charakter".

Pierwsza grupa więźniów, licząca około 130 osób, została przetransportowana do lasów Barbarki 28 października. Wszyscy zostali rozstrzelani. Wśród ofiar był także ks. Antoni Januszewski. Obecnie znamy nazwiska 298 zamordowanych. Wśród nich było m.in. 91 rolników, 58 robotników oraz 36 rzemieślników Może to świadczyć o tym, że miejscowi Niemcy, pod płaszczykiem "inteligentaktion" mordowali swoich polskich sąsiadów także na zasadzie porachunków lub z chęci zysku.

Warto jeszcze wspomnieć, że razem z ks. Januszewskim więziony był ks. Stefan Wincenty Frelichowski. Przyszły Błogosławiony Kościoła Katolickiego nie został rozstrzelany przez Niemców w lasach Barbarki. Trafił do obozów koncentracyjnych. Ostatnim z nich był Dachau. Tam na ochotnika pełnił posługę kapłańską i niósł ulgę w cierpieniu chorym w trakcie epidemii tyfusu. Zmarł na skutek tej strasznej choroby 23 lutego 1945 roku. Razem z nim świadectwo najwyższej miłości do bliźniego okazał o. Hilary Januszewski z Krajenki koło Tucholi. On również zapłacił cenę życia. Zmarł na tyfus 25 marca 1945 roku.

Niemieccy zbrodniarze nie zostali należycie osądzeni przez wymiar sprawiedliwości za zbrodnie w lasach Barbarki. Przykładem proces, który toczył się od 4 do 27 czerwca 1969 r. w Berlinie Zachodnim. Na ławie oskarżonych zasiadł komendant Fortu VII Karl Friedrich Strauss, który został uniewinniony. Przykład ten dowodzi, że Niemcy nie potrafili rozliczyć się z nazistowską przeszłością. Analogiczna sytuacja miała miejsce w Polsce. W tym przypadku zbrodniczy komunizm nie doczekał się odpowiedniego osądu.

W rocznicę męczeńskiej śmierci ks. Antoniego Wojciecha Januszewskiego, w ramach akcji dekomunizacji przestrzeni publicznej, wystąpiłem do władz państwowych z wnioskiem o jego upamiętnienie w Krajence. W efekcie tego ulica 30 stycznia (symbolizująca tzw. sowieckie "wyzwolenie") otrzymała imię zamordowanego w lasach Barbarki kapłana. Warto podkreślić, że w ten sposób oddano hołd także jego ojcu – Wacławowi, który również miał związki z Krajenką. Ten działacz Polskiego Związku Zachodniego został zamordowany przez Niemców w Paterku. W tym samym czasie rozstrzelano ks. Antoniego Januszewskiego. Miejsca ich kaźni dzieliło zaledwie 80 kilometrów.

Piotr Janusz Tomasz

 

kontakt: [email protected]



 



 

źródła: Szkice Pamięci " W lasach Barbarki" szlakipamieci.kujawsko-pomorskie.pl, Tomasz Lubiatowski "Las zbroczony krwią", http://spodkopca.pl/barbarka-las-zbroczony-krwia-niewinnych/https://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/1019373,Barbarka-–-las-ktory-byl-swiadkiem-zbrodni, T. Chrzanowski, Zbrodnia w Barbarce, „Biuletyn Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Toruniu” nr 4 (2005), Archiwum Archidiecezji w Gnieźnie, Materiały IPN, zbiory własne autora

 


Napisz komentarz

Komentarze

zachmurzenie duże

Temperatura: -3°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 1018 hPa
Wiatr: 23 km/h

ReklamaMarcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: TadeuszTreść komentarza: Jeżeli posiadacie teczkę pracy Witolda to chętnie chciałbym zobaczyć dokonania tej małej mendy.Data dodania komentarza: 8.02.2026, 22:01Źródło komentarza: Sprawa Spółdzielni Rolnik wymaga wyjaśnień – czy odwołanie to odwet za ujawnienie nieprawidłowości?Autor komentarza: Beton górą?Treść komentarza: Magda, trzymaj się!Data dodania komentarza: 8.02.2026, 22:00Źródło komentarza: Sprawa Spółdzielni Rolnik wymaga wyjaśnień – czy odwołanie to odwet za ujawnienie nieprawidłowości?Autor komentarza: Wybrac naprawdę Fachowca odpowiedzialnegoTreść komentarza: Budopol-Poznań trzeba wybrac na budowę Amfiteatru w Złotowie.Na pewno maja już doświadczenie ,w budowlach. Nie brac Firmy,która nie ma doswiadczenia.Sprawdzić koniecznie co wczesnie wybudowali. To jest duża inwestycja i musi być fachowo wykonana i na bieżaco sprawdzać,robić zdjęcia i zapisywać aby nie było potem niespodzianek na Fakturze,że zamieniono na zły i tańszy materiał budowlany.Aby nie było reklamacji.Data dodania komentarza: 8.02.2026, 18:28Źródło komentarza: 9 ofert na budowę amfiteatru w Złotowie. Najtaniej: 19,86 mln złAutor komentarza: Oby!Treść komentarza: Oby to tylko za te miliony nie był namiot na betonowej podbudowie!Data dodania komentarza: 8.02.2026, 13:51Źródło komentarza: 9 ofert na budowę amfiteatru w Złotowie. Najtaniej: 19,86 mln złAutor komentarza: To nie może trwać!.Treść komentarza: Jeśli to co obecny Rząd Tuska robi z sędziami i podważaniem ich wartości zawodowej, oceną osobistą, szufladkowaniem sędziów w tak ważnym dla nas wszystkich organie jaką jest Trzecia władza w Polsce wg. KONSTYTUCJI, nie jest wariactwem, to czym jest?!. Obecne rządy w stosowaniu prawa "tak jak je Rządzący w tym ministrowie rozumią", jest czymś co krzywdzi miliony Polaków ale i 6 tys sędziów bo tyłu ich może być uznanych za Neo jeśli nie są zrzeszeni w Iustitii. Taka sytuacja powoduje strach i brak zaufania Polaków do każdego sędziego bo nie wiedzą czy ich wyrok nie jest polityczny, ani czy sprawiedliwy wg obowiązującego prawa ustawowego od zmiany ustroju państwa i uchwalenia nowej Konstytucji. My Polacy chcemy normalności w życiu, prawie i wolności, nie można nas wykorzystywać do wyborów w prawie by po nim większość rządząca go całkowicie podważała, nie dość tego by na tak ogromna skalę segregował ludzi, którzy do wykonywania zawodu sprawiedliwego rozstrzygania spraw uczyli się i przygotowywali wiele lat!Data dodania komentarza: 8.02.2026, 13:48Źródło komentarza: Tragiczny wypadek i prawny chaos. Franciszkowo czeka na procesAutor komentarza: Róbmy co trzeba!Treść komentarza: Wszystko ok. tylko po co te inwektywy. Polak zna język polski i potrafi to co ma przekazać z kulturą. Osobiście doświadczyłem selekcji Owsiaka po przyjęciu do szpitala kiedy to położono mnie na automatycznym łóżku z pilotem oklejonym serduszkami. Leżałem na nim ok godziny, został przyjęty lokalny oficjel i przeniesiono mnie na inne łóżko pamiętające lata osiemdziesiąte. Lekarze i pielęgniarki były super, administracja nie! Cóż było minęło ważne zdrowie bo po nie idzie się do szpitala i tego tobie życzę. Co do nienawiści wobec PiS to też racja że ona obróciła się nie tylko przeciwko pielęgniarkom ale wszystkim, którzy dorastając za 500+ a ich rodzice otrzymując znaczące podwyżki płac zostając wyciągniętymi z biedy, zapomnieli o tym zagłosowali za pustymi obietnicami oszusta Tuska, który teraz mówi że nie będzie " pełnego portfela, godnych plac, 60 tys Kwoty Wolnej od Podatku bo skoro dostał tylko 32% poparcia to z jakiej paki " ma realizować złożone obietnice. Widać wszystkich ma za idiotów bo nie dość że nic nie da to jeszcze powoduje że, każdy z nas co tydzień traci na wartości swoich dochodów i to pomimo inflacji 2,3%. WOŚP cóż daje na WOŚP nie na Owsiaka bo tak trzeba a o swoje Polacy muszą ponownie zawalczyć, choćby w wyborach 2027r. Bez polityków się nie obejdzie, trzeba tylko pomyśleć przed wrzuceniem głosu do "urny wyborczej".Data dodania komentarza: 8.02.2026, 13:32Źródło komentarza: Pielęgniarki ze Złotowa alarmują: zator płatniczy za 2025 r.! Szpital kontruje prawnikiem