Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 6 października 2026 02:51

Czy ks. Bolesława Domańskiego zamordowano?

Podziel się
Oceń

Ksiądz Bolesław Domański zmarł 21 kwietnia 1939 roku w Berlinie. W tym tygodniu przypada zatem 85. rocznica tego wydarzenia. Jedne z ostatnich jego słów brzmiały: „Lud polski się nie da!”. Czy Ksiądz Patron odszedł z tego świata z przyczyn naturalnych? A może do jego śmierci przyczyniły się osoby trzecie?

19 kwietnia 1939 roku księdza Domańskiego przewieziono ambulansem z ziemi złotowskiej do szpitala św. Józefa w Berlinie. W podróży towarzyszyła mu jego siostra Melania. Nie opuściła Księdza Patrona również w ostatnich godzinach jego życia. Razem z ks. Styp-Rekowskim czuwali przy Księdzu Patronie, gdy ten umierał po przeprowadzonej w berlińskim szpitalu operacji.

Wszystko to rozgrywało się w tle antypolskich wystąpień ze strony Niemców. Niewykluczone, że to właśnie odczuwany na co dzień terror zrodził spekulacje wokół przyczyn śmierci Przywódcy Polaków w Niemczech. Do najodważniejszych z nich należą te, które podważają dominujący współcześnie przekaz, że ks. Domański zmarł na skutek choroby.

Ksiądz Zachariasz Krauze (Kruża) w opracowaniu „Ksiądz Patron Domański” (1948), opierając się na bliżej nieokreślonych źródłach, napisał, że do śmierci ks. Bolesława Domańskiego przyczyniła się „częściowo wadliwie przeprowadzona operacja”. Nie rozwinął jednak tego wątku. Na podstawie tego wpisu można jednak założyć hipotetycznie, że mógł to być błąd w sztuce lekarskiej lub świadome działanie ze strony bliżej nieokreślonych pracowników szpitala. Ewentualnie przyjąć, że operację przeprowadzono prawidłowo, a powikłania wywołano sztucznie po jej przeprowadzeniu. Może na to wskazywać fakt, że Ksiądz Patron czuł się względnie dobrze 20 kwietnia 1939 roku. Tego dnia przyjął działaczy Związku Polaków w Niemczech: dra Kaczmarka, ks. Styp-Rekowskiego, Wesołowskiego, Lemańczyka i Kałusa. Po ich wizycie zasnął. Później nie odzyskał już świadomości.

Co ciekawe, ślady wskazujące na ewentualne zabójstwo można odnaleźć także na Krajnie. Taką teorię, na podstawie zasłyszanych informacji, przedstawił Wojciech Pioch. Należy wspomnieć, że mowa o przedwojennym działaczu ZPwN z Rudnej, który w latach 30. XX wieku był wielokrotnie szykanowany przez Niemców (m.in. aresztowany). Należał on do grona pierwszych Polaków, którzy kilka miesięcy przed wybuchem wojny zostali pozbawieni mienia i zmuszeni do opuszczenia Kreis Flatow (powiat złotowski).

Wojciech Pioch, odpowiadając na pismo Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Koszalinie, opisał swoją rozmowę z Augustem Wietzchke. Niemiec ów zasugerował mu, że ks. Domański został zamordowany. Sprawcą miał być leśniczy D., który dysponował trucizną. Według relacji Piocha, ks. Domański miał z nią styczność właśnie za jego pośrednictwem. Trucizna miała rzekomo długotrwałe działanie. Człowiek męczył się po niej kilka tygodni i dopiero wówczas umierał. Dalsza część pisma Wojciecha Piocha jest jeszcze bardziej intrygująca. Mowa w nim, że ks. Domańskiemu nie mogli pomóc miejscowi medycy (Stybkowski i Topolewski) i z tego powodu udał się do Berlina. Rzekomo w stolicy III Rzeszy jeden z lekarzy znalazł przyczynę dolegliwości i został wkrótce zamordowany. Opis tej historii zamyka tragiczna śmierć Augusta Wietzchke, który, według relacji Piocha, popełnił samobójstwo.

W chwili śmierci ks. Bolesław Domański miał 67 lat (zmarł o godzinie 18:45). Jego pogrzeb stał się wielką manifestacją patriotyczną. Kiedy kondukt dotarł do Krajny, na Księdza Patrona czekały tłumy mieszkańców tego regionu. Podobnie licznie zebrali się Polacy z terenu III Rzeszy 26 kwietnia 1939 roku w Zakrzewie, w którym to miały miejsce uroczystości pogrzebowe. Kilkadziesiąt lat po tych wydarzeniach obchodzono w Złotowie i Zakrzewie 150. rocznicę urodzin ks. Bolesława Domańskiego. Mimo zaangażowania organizatorów (Muzeum Ziemi Złotowskiej) takich tłumów już nie było. Logiczny stąd wniosek, że więcej Polaków zamieszkiwało te tereny przed wojną. 

 

 

Źródła:

W. Kokowski, Polskie szeregi na ziemi złotowskiej, 2014

Pismo W. Piocha do Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Koszalinie (1968)

W. Osmańczyk, Niezłomny proboszcz z Zakrzewa, 1989

Polak w Niemczech - miesięcznik, czerwiec 1939

ks. Zachariasz Krauze, Ksiądz Patron Domański, 1948

 

Historia księdza Bolesława Domańskiego

 


Napisz komentarz

Komentarze

też o nim poczytajcie 11.06.2024 10:36 AM
Także JP II miał romans z zamężną kobietą przez długie lata.Zobacz : the secret letters of pope John Paul II ,zdjęcia listów JP II z Watykanu do tej zamężnej kobiety. Tu się to ukrywa aby za darmo dorosłe"chłopy" w czarnych sukienkach żyli sobie za darmo na koszt państwa.na Zachodzie nie ma zakonnic,nie ma księży a Ludzie są bardzo bogaci,miliarderzy,milionerzy.A u nas kto jest bogaty:BISKUPI.Teraz mamy państwo świeckie i to musi się zmienić.Odebrać i upaństwowić wszystkie wille biskupów.

Iks 11.06.2024 02:12 PM
Puknij się w głowę!

ciekawy 11.06.2024 07:39 AM
Dlaczego nie piszą że miał córkę i że w okolicach Zakrzewa żyją jego wnuki

Temperatura: 11°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 1019 hPa
Wiatr: 12 km/h

Reklama Marcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: Pająk Treść komentarza: na tej szmacie brakuje takiego tekstu: Afera kłodzka, powodziowa, szpitalna, śmieciowa, milionowe zarobki lekarzy, Kacprzyk nie przesłuchany, rekordowy deficyt budżetowy, galopujące zadłużenie, wymyślony raport CIA, a niedługo pakiet migracyjny i ETS2 zaczną obowiązywać Polskę. Uśmiechamy się! 🤡🙃 Data dodania komentarza: 5.10.2026, 21:38 Źródło komentarza: Złotów otwiera nowy parking przy Rondzie Zamkowym Autor komentarza: Pokajewicz Treść komentarza: Do Głomi mógł wjebać te wóz! Data dodania komentarza: 5.10.2026, 21:22 Źródło komentarza: Złotów otwiera nowy parking przy Rondzie Zamkowym Autor komentarza: Łykłyski Borysa Treść komentarza: Larwa odgrywała rolę kogoś, kto poddał się lub przeszedł w stan psychotycznej ucieczki.Słowa i gesty nosiły znamiona urojenia utrwalonego o charakterze obronnym lub wręcz urojenia o charakterze manii/wielkościowym. Pacjent w swoim obłędzie zbudował alternatywną rzeczywistość. Przytłoczony wymaganiami otoczenia, krytyka triady sióstr w tym jednej jako zdradzanej żony, jego umysł pękł i wyprodukował absolutną afirmację wolności: ja już nic nie muszę. Data dodania komentarza: 5.10.2026, 15:09 Źródło komentarza: Jak pękła bańka odciętego wydawcy Autor komentarza: Ostania moja kolacja Treść komentarza: Sala bankietowa pachniała duszno mieszanką drogiich perfum i słabego żarcia i cichego, dostojnego fałszu, jaki zazwyczaj towarzyszy wydarzeniom zwanym „kolacją dobroczynną”organizowana przez siosty zbieraczki. Przy stołach siedziało około 140 osób. Zebrani ludzie pod pretekstem docenienia aby poczuli się lepiej w dziwnej konstelacji wymieszanego towarzystwa toczyli drobne, bezpieczne rozmowy. I wtedy pojawiła się ta postać. W konwencji naszej małej, psychologicznej bajki nazwijmy go Larwą. Larwa penetrowała otoczenie. Podczas gdy reszta gości grała w grę pozorów – wyprostowani, czujni, napięci jak Pająki tkające swoje sieci powiązań i wpływów – Larwa krążyła między gośćmi. Jej ruchy były miękkie, pozbawione jakiejkolwiek gracjonalnej struktury. Podchodziła do kolejnych osób, nachylała się bezpośrednio do ich uszu i monotonnym, wręcz obcym głosem sączyła wprost w małżowiny uszne jedną, tę samą frazę: – Ja już nic nie muszę. Tak... ja już nic nie muszę. Przyglądałem się temu z boku jako chłodny obserwator, ale też jako diagnosta, który w tym balu maskowym próbował odczytać prawdziwy stan pacjenta. Zachowanie Larwy rozsadzało normy społeczne, a reakcje Pająków były pyszne: konsternacja, nerwowy uśmiech, odsuwanie głowy, szybkie popijanie. Larwa nie szukała dialogu. Nie czekała na odpowiedź. Po prostu szła dalej i powtarzała kazdemu – Ja już nic nie muszę... Data dodania komentarza: 4.10.2026, 22:27 Źródło komentarza: Jak pękła bańka odciętego wydawcy Autor komentarza: złotowska badziew Treść komentarza: Nietrudno policzyć, że minęło ponad 30 miesięcy a obsobaczany obywatel nie mieszkał w Pile a w Łodzi. Ciągłe przebywanie Łodzianina na dyskotekach w Pile jest niedorzecznością mogącą się sformułować w tępej główce Orłowskiej o nieznanym genderze. Jednocześnie z wizerunku w Internecie wygląda na niedożywioną, chorą na jakąś chorobę przenoszoną drogą płciową. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 20:32 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: emigracja Treść komentarza: Podobno miał też tajną misję odszukania na Manhattanie księgowej z czasów, gdy w ośrodku sportu i rekreacji pilskiej inwestor w Margoninie zajumał koszty jednego pietra hotelu. Ona dużo wie i siedzi tam z mężem w Ameryce w obawie, żeby nie znaleziono jej szczątków w jakimś opuszczonym spalonym domu na krańcach powiatu. Taka nieduża kobiecina mogłaby się zmieścić w urządzeniu do dopalania w zakładach utylizacyjnych. Dwutlenek węgla, woda, tlenki azotu, trochę popiołu. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 15:23 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki