Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 23 września 2026 21:41

Czy ks. Bolesława Domańskiego zamordowano?

Podziel się
Oceń

Ksiądz Bolesław Domański zmarł 21 kwietnia 1939 roku w Berlinie. W tym tygodniu przypada zatem 85. rocznica tego wydarzenia. Jedne z ostatnich jego słów brzmiały: „Lud polski się nie da!”. Czy Ksiądz Patron odszedł z tego świata z przyczyn naturalnych? A może do jego śmierci przyczyniły się osoby trzecie?

19 kwietnia 1939 roku księdza Domańskiego przewieziono ambulansem z ziemi złotowskiej do szpitala św. Józefa w Berlinie. W podróży towarzyszyła mu jego siostra Melania. Nie opuściła Księdza Patrona również w ostatnich godzinach jego życia. Razem z ks. Styp-Rekowskim czuwali przy Księdzu Patronie, gdy ten umierał po przeprowadzonej w berlińskim szpitalu operacji.

Wszystko to rozgrywało się w tle antypolskich wystąpień ze strony Niemców. Niewykluczone, że to właśnie odczuwany na co dzień terror zrodził spekulacje wokół przyczyn śmierci Przywódcy Polaków w Niemczech. Do najodważniejszych z nich należą te, które podważają dominujący współcześnie przekaz, że ks. Domański zmarł na skutek choroby.

Ksiądz Zachariasz Krauze (Kruża) w opracowaniu „Ksiądz Patron Domański” (1948), opierając się na bliżej nieokreślonych źródłach, napisał, że do śmierci ks. Bolesława Domańskiego przyczyniła się „częściowo wadliwie przeprowadzona operacja”. Nie rozwinął jednak tego wątku. Na podstawie tego wpisu można jednak założyć hipotetycznie, że mógł to być błąd w sztuce lekarskiej lub świadome działanie ze strony bliżej nieokreślonych pracowników szpitala. Ewentualnie przyjąć, że operację przeprowadzono prawidłowo, a powikłania wywołano sztucznie po jej przeprowadzeniu. Może na to wskazywać fakt, że Ksiądz Patron czuł się względnie dobrze 20 kwietnia 1939 roku. Tego dnia przyjął działaczy Związku Polaków w Niemczech: dra Kaczmarka, ks. Styp-Rekowskiego, Wesołowskiego, Lemańczyka i Kałusa. Po ich wizycie zasnął. Później nie odzyskał już świadomości.

Co ciekawe, ślady wskazujące na ewentualne zabójstwo można odnaleźć także na Krajnie. Taką teorię, na podstawie zasłyszanych informacji, przedstawił Wojciech Pioch. Należy wspomnieć, że mowa o przedwojennym działaczu ZPwN z Rudnej, który w latach 30. XX wieku był wielokrotnie szykanowany przez Niemców (m.in. aresztowany). Należał on do grona pierwszych Polaków, którzy kilka miesięcy przed wybuchem wojny zostali pozbawieni mienia i zmuszeni do opuszczenia Kreis Flatow (powiat złotowski).

Wojciech Pioch, odpowiadając na pismo Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Koszalinie, opisał swoją rozmowę z Augustem Wietzchke. Niemiec ów zasugerował mu, że ks. Domański został zamordowany. Sprawcą miał być leśniczy D., który dysponował trucizną. Według relacji Piocha, ks. Domański miał z nią styczność właśnie za jego pośrednictwem. Trucizna miała rzekomo długotrwałe działanie. Człowiek męczył się po niej kilka tygodni i dopiero wówczas umierał. Dalsza część pisma Wojciecha Piocha jest jeszcze bardziej intrygująca. Mowa w nim, że ks. Domańskiemu nie mogli pomóc miejscowi medycy (Stybkowski i Topolewski) i z tego powodu udał się do Berlina. Rzekomo w stolicy III Rzeszy jeden z lekarzy znalazł przyczynę dolegliwości i został wkrótce zamordowany. Opis tej historii zamyka tragiczna śmierć Augusta Wietzchke, który, według relacji Piocha, popełnił samobójstwo.

W chwili śmierci ks. Bolesław Domański miał 67 lat (zmarł o godzinie 18:45). Jego pogrzeb stał się wielką manifestacją patriotyczną. Kiedy kondukt dotarł do Krajny, na Księdza Patrona czekały tłumy mieszkańców tego regionu. Podobnie licznie zebrali się Polacy z terenu III Rzeszy 26 kwietnia 1939 roku w Zakrzewie, w którym to miały miejsce uroczystości pogrzebowe. Kilkadziesiąt lat po tych wydarzeniach obchodzono w Złotowie i Zakrzewie 150. rocznicę urodzin ks. Bolesława Domańskiego. Mimo zaangażowania organizatorów (Muzeum Ziemi Złotowskiej) takich tłumów już nie było. Logiczny stąd wniosek, że więcej Polaków zamieszkiwało te tereny przed wojną. 

 

 

Źródła:

W. Kokowski, Polskie szeregi na ziemi złotowskiej, 2014

Pismo W. Piocha do Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Koszalinie (1968)

W. Osmańczyk, Niezłomny proboszcz z Zakrzewa, 1989

Polak w Niemczech - miesięcznik, czerwiec 1939

ks. Zachariasz Krauze, Ksiądz Patron Domański, 1948

 

Historia księdza Bolesława Domańskiego

 


Napisz komentarz

Komentarze

też o nim poczytajcie 11.06.2024 10:36 AM
Także JP II miał romans z zamężną kobietą przez długie lata.Zobacz : the secret letters of pope John Paul II ,zdjęcia listów JP II z Watykanu do tej zamężnej kobiety. Tu się to ukrywa aby za darmo dorosłe"chłopy" w czarnych sukienkach żyli sobie za darmo na koszt państwa.na Zachodzie nie ma zakonnic,nie ma księży a Ludzie są bardzo bogaci,miliarderzy,milionerzy.A u nas kto jest bogaty:BISKUPI.Teraz mamy państwo świeckie i to musi się zmienić.Odebrać i upaństwowić wszystkie wille biskupów.

Iks 11.06.2024 02:12 PM
Puknij się w głowę!

ciekawy 11.06.2024 07:39 AM
Dlaczego nie piszą że miał córkę i że w okolicach Zakrzewa żyją jego wnuki

Temperatura: 10°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 1019 hPa
Wiatr: 4 km/h

Reklama Marcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: Hula-Gula Treść komentarza: Uważam ja natomiast, że Szalbierz, który potrafił w roku 2013 zakumać, gdzie przebywa Lemanowicz i dlaczego właśnie na Plaży Ty i Ja w Tucznie, przestał kumać i spuścił się w kumaniu na niekumatych Chlebek Wachowska. Wyszło mu, że Leman mieszka dalej w Pile i co on się będzie czaił na Lemana, kiedy sąd jest też łatwowierny w niekumatości co zwalnia Szalbierza z poszukiwań osób kumatych, co wiedzą więcej. Sąd nie grzeszący bystrością i unikający lektury akt sądowych cieszy się z możliwości sądzenia i wysyła wezwania na wyspy Taka - Tuka. Leman był na wyspach Taka - Tuka, ale po skończeniu podstawówki za dobre wyniki w roku 1959. Wtedy mamusia sędziego nie była jeszcze w ciąży z Mariuszkiem. Data dodania komentarza: 23.09.2026, 16:30 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: kraj się wali Treść komentarza: Sąd przede wszystkim musiał odpuścić sobie rozprawianie, bo oskarżony - jeśli w ogóle mówić o delikcie - dokonał hipotetycznego czynu na terenie objętym apelacją zachodniopomorską. Ale co tam porządek i prawo, kiedy kraj się wali od rządów dewiantów, niekumatych zboczeńców, nieuków! Data dodania komentarza: 23.09.2026, 16:06 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: pan Janek Treść komentarza: "Prawomocny wyrok nie zakończył jednak jego publicznej aktywności". Temu głupkowi i fałszerzowi typu archiwisty ministerstwa prawdy według Orwella, wydaje się, że wyrok jakiejś wywłoki wymiaru kary, to coś w rodzaju kary śmierci, przynajmniej medialnej. Data dodania komentarza: 23.09.2026, 11:46 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: Larwa Treść komentarza: Sam stefek nic nie zdziala.. Marian go zajedzie Data dodania komentarza: 22.09.2026, 21:08 Źródło komentarza: Jak pękła bańka odciętego wydawcy Autor komentarza: reHe Treść komentarza: W Złotowie jest wielki śmietnik jeżeli chodzi o obiady czy kolacje. Zapomnij o śniadaniach, jedynie ewentualnie w Krajnie. Data dodania komentarza: 22.09.2026, 15:12 Źródło komentarza: „Dwa kotlety na raz” – koniec z kuchennym hałasem Autor komentarza: Nikt go nie zechce Treść komentarza: Stefek nie odejdzie, bo gdzie? Data dodania komentarza: 22.09.2026, 13:59 Źródło komentarza: Jak pękła bańka odciętego wydawcy