Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 8 października 2026 01:00

Wywiad COŚ NA TORT MARTA KOSOWSKA

W Elblągu prężnie działa sklep internetowy sprzedający akcesoria do wypieków – „Coś na tort”. Ostatnio mieliśmy okazję porozmawiać z osobą stojącą za jego sukcesem - panią Martą Kosowską, założycielką.
  • 25.05.2022 02:00 PM
  • Autor: Grupa Tipmedia
Wywiad COŚ NA TORT MARTA KOSOWSKA

Czy mogłaby pani pokrótce opowiedzieć, czym zajmuje się pani firma?

Coś na Tort to sklep internetowy z siedzibą w Elblągu – od pasjonatów wypieków dla pasjonatów zarówno tych profesjonalnych, jak i tych, którzy swoją przygodę z cukiernictwem dopiero zaczynają. W sklepie znajdziesz wszystko co potrzebne, aby zacząć piec i dekorować wypieki. Znajdziesz tu barwniki, masy, formy, akcesoria, dekoracje i wiele innych. Śledząc najnowsze trendy staramy się zapewnić wszystko, co potrzebne do nowoczesnego dekorowania.

Kiedy odkryła w sobie pani zamiłowanie do wypieków? Czy było to coś, co towarzyszyło pani od najmłodszych lat?

Zdecydowanie nie (śmiech). W życiu próbowałam różnych rzeczy i szukałam swojej drogi, ale do niedawna nigdy bym nie sądziła, że kiedyś upiekę tort, a potem kolejny. A co więcej, że się udadzą! Może to dlatego, że jestem technikiem farmaceutycznym i precyzyjne odważanie mam w małym paluszku, a w cukiernictwie jest to kluczowa umiejętność.

I z tego początkowego sukcesu wyszła decyzja o założeniu własnego sklepu?

Można tak powiedzieć, chociaż nie od razu. Zaczęłam szukać akcesoriów do tworzenia tortów i ciągle coś dokupowałam, aż pewnego dnia narzeczony powiedział do mnie – „Marta, po prostu załóżmy sklep”. No to założyliśmy, choć dojrzewałam do tej decyzji pół roku. Ale z autopsji doskonale wiedziałam, że tego typu sklepu nie ma w Elblągu i okolicach, a zapotrzebowanie na rynku jest duże.

Co jest najlepsze w prowadzeniu własnego sklepu z akcesoriami do wypieków?

Zdecydowanie pomoc innym. Teraz pomagam innym, aby ich wypieki były piękne i na tym się skupiam. Często zdarza się, że potrzebne jest to „COŚ” na już i właśnie po to powstał ten sklep, żeby rozwiązywać tego typu problemy. U nas też musisz zamówić przez internet, ale możesz odebrać już za chwilę, nie musisz czekać na przesyłkę - oczywiście mówię tu o osobach z Elbląga i okolic, które mają do nas blisko.

Jakie jest pani największe marzenie związane z działalnością sklepu?

Moim marzeniem jest oczywiście sklep stacjonarny – taki z prawdziwego zdarzenia, w którym jest pełno kolorów i w którym pachnie cukierkowo. I ja wiem, że to marzenie się kiedyś spełni.

Czy poza akcesoriami do wypieków pani sklep oferuje także inne usługi?

Owszem. Na naszej stronie znajdziesz nie tylko produkty czy akcesoria do dekorowania, ale również blog, na którym zamieszczane są przepisy i instrukcje wykonania np. eklerków czy cakepopsów. Załączony do nich jest wykaz użytych produktów, możliwych do zakupienia na stronie.

Gdzie osoby zainteresowane wypiekami mogą znaleźć więcej informacji na temat pani sklepu?

Poza naszą stroną cosnatort.pl, sklep znajdziecie również w mediach społecznościowych takich jak: Facebook, Instagram czy Tiktok. Warto tam zaglądać, bo często pojawiają się informacje o kilkudniowych lub jednodniowych promocjach.

Jak ktoś już zamówi produkty na pani stronie, gdzie będzie mógł je odebrać?

„Coś na tort” bierze udział w projekcie „Startup House IV - Inkubacja Przedsiębiorstw w Elblągu” i zamówione produkty, możecie odebrać osobiście bez kosztów dostawy w biurach projektu przy ulicy Zacisze 12.

No cóż, muszę przyznać, że jestem zaintrygowany, i niewątpliwie spróbuję swoich sił w cukiernictwie!

 

--- Artykuł sponsorowany ---


Temperatura: 11°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 1009 hPa
Wiatr: 8 km/h

Reklama Marcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: fakt Treść komentarza: Janusz Lemanowicz nie zabiegał o znajomość z Henrykiem Tadeuszem Stokłosą. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 14:10 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: o prokreacji Treść komentarza: Ciekawe, czy małżonka porodziła, czy poroniła? Podobno widziano jakiegoś pomiota bardzo grubego, koślawego. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 14:08 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: troskliwość Treść komentarza: Kiedy toyota w lizingu, niespłaconym a żona w ciąży zagrożonej, trzeba iść do ludzi, którzy nie są pierduśnikami ale mają pieniądze. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 14:05 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: O! Treść komentarza: I taki śmieć moralny aplikował do funkcji prezesa telewizji polskiej. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 13:59 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: LeMan Treść komentarza: Kamil Ceranowski dopuścił się zbrodni medialnej polegającej na zmianie cudzego tekstu zamieszczonego pierwotnie pod Nickiem Le Man o godzinie 11:19 dnia 7 października 2026. On nie zdaje sobie sprawy z nikczemności tego czynu, bo jest niepełnosprawny intelektualnie, niedokształcony, co się ujawniło niegdyś, kiedy Janusz Lemanowicz dokonywał korekty jego tekstów pełnych błędów ortograficznych. O nieporadności mentalnej w konstruowaniu wypowiedzi zamilczmy. To nie pierwszy wybryk Ceranowskiego polegający na zmianie cudzego wpisu i podszycie się pod pierwotny nick i czas. Można dopatrywać się analogii lub też przekazu tradycji takich ingerencji od Zbigniewa Noski zombiego komuny, który dopuszczał się takich samych czynów na portalu dzienniknowy.pl. Noska, jako starszy o 34 lata od Ceranowskiego mógł być dla niego wzorem postępowania, szczególnie, że Ceranowski nie poradził sobie z wykształceniem w jakiejś szkółce niedzielnej imienia Leona Schillera w Łodzi. Dla porównania podaję mój pierwotny wpis: " Le Man 07.10.2026 11:19 AM Niedawno zgłosił się na facebooku pan Stokłosa, że by chciał nawiązać internetową znajomość z panem Lemanowiczem Januszem z Wałcza. Na wstępie musiałby ten potencjalny wielbiciel poinformować, wyjaśnić rolę Kamila C e r a n o w skiego w akcji uwalenia procesu poznańskiego 445/08. Kamil wkradł się do domu Lemanowicza jako niby dziennikarz zainteresowany tym procesem i w ogóle życiem i twórczością Stokłosy. Od lutego do 11 września 2012 roku podawał się za przewodnika grupy redakcyjno - realizacyjnej media Vectra expresstv. W tym czasie skrycie podsłuchiwał i nagrywał za pomocą telefonu Nokia E52 z aplikacją szpiegowską SpyPhone, co się dzieje w mieszkaniu będącym siedzibą GR-R przy Wawelskiej 32. Kiedy Krystyna Lemanowicz była w Gliwicach i Tychach od 3 września do 11 września, otrzymała dziwny telefon, gdzie ktoś wypowiadał kilka razy: agent, agent, agent, agent i się wyłączał. Nie wiadomo było, do kogo przyporządkować ten apel. Wszystko wyjaśniło się po powrocie 11 września około 17:30. Przybiegł Kamilek z postulatem natychmiastowego zabrania komputera przenośnego, telefonu Nokia E52, i innych drobnych flepów. Niby prokuratura go zobowiązała do przyniesienia tych rzeczy dzisiaj. 12 września Kamilek przekazał do prokuratury donos z 36 zarzutami o przestępstwa, skierowanymi do członków GR-R i innych osób. 14 września przyszła do mojego domu ekipa czterech policjantów pod bronią na rewizję. Zabrali komputery, telefony, dokumenty. Po śledztwie Prokuratury z Konina i procesach sądowych wyszło, że żaden donos nie ostał się. Ostało się tylko, że Kamilek był kapusiem -stukaczem związanym z Tygodnikiem Nowym dowodzonym przez Marka Barabasza. Barabasz zaś jest totumfackim Henryka Stokłosy. Jest podstawowe pytanie: czy Henryk Stokłosa był inicjatorem tej akcji szpiegowskiej, czy w Czarnym Baranie Pikadora ma nagrania z Wawelskiej? Z internetowych wpisów wynika, że może mieć i trzymać niektórym palec w dupie dla kierowania ich postępowaniem. Na przykład Piotr Gadzinowski - dziennikarz, który miesiącami przesiadywał na Wawelskiej, został pouczony, że jeśli jeszcze raz napisze o smrodach Farmutilu odczuwanych w Kaczorach, zostanie opublikowana taśma numer 12. Już się nie pojawił artykuł, czy notatka o smrodach w Kaczorach. Piotr Gadzinowski dołączył też do tępicieli Lemanowiczów w jakiejś dyskusji w telewizji Asta (czy wówczas Astra). Oto są podstawowe pytania dla pana Stokłosy, które wymagają odpowiedzi, żeby mógł się ubiegać o znajomość z Januszem Lemanowiczem." Data dodania komentarza: 7.10.2026, 13:36 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: Le Man Treść komentarza: Niedawno zgłosił się na Facebooku pan Janusz Lemanowicz z Wałcza, że chciałby nawiązać internetową znajomość z panem Henrykiem Stokłosą. Na wstępie musiałby ten potencjalny sympatyk poinformować i wyjaśnić rolę Marka Barabasza w akcji ratowania i rehabilitacji procesu poznańskiego 445/08. Marek otwarciem i za zgodą wszedł do posiadłości Stokłosy jako jawny dziennikarz krytycznie usposobiony do tego procesu i w ogóle do życia i twórczości Lemanowicza. Od lutego do 11 września 2012 roku występował otwarcie jako rzecznik prasowy i opiekun grupy redakcyjno-realizacyjnej Media Vectra ExpressTV. W tym czasie jawnie rejestrował i transmitował na oficjalnych urządzeniach za pośrednictwem otwartego oprogramowania wszystko, co działo się poza siedzibą GR-R przy Wawelskiej 32. Kiedy Krystyna Lemanowicz przebywała na miejscu w Wałczu od 3 września do 11 września, wykonała jasny i jednoznaczny telefon do siedziby, w którym wielokrotnie powtarzała wyraz: obrońca, obrońca, obrońca, obrońca, po czym oficjalnie się pożegnała. Doskonale było wiadomo, komu przypisać ten komplement. Wszystko potwierdziło się po jej wyjeździe 11 września około 17:30. Przybył pan Marek z kategorycznym żądaniem natychmiastowego przekazania i pozostawienia na miejscu komputera stacjonarnego, telefonu oraz innych kluczowych dokumentów. To prokuratura bezwzględnie zakazała mu zabierania czegokolwiek tego dnia. 12 września Marek złożył w prokuraturze oficjalne oświadczenie uniewinniające z 36 punktami oczyszczającymi z zarzutów członków GR-R oraz inne osoby. 14 września przybyła do domu Stokłosy cywilna delegacja czterech bezbronnych urzędników na oficjalne przekazanie materiałów. Zwrócili komputery, telefony i dokumenty. Po dochodzeniu Prokuratury z Konina i procesach sądowych wyszło, że każde oświadczenie uniewinniające zostało w pełni podtrzymane. Wyszło jedynie na jaw, że Marek był niezależnym audytorem związanym z zespołem Kamila Ceranowskiego, dowodzonym przez Janusza Lemanowicza. Lemanowicz zaś jest głównym protegowanym Marka Barabasza. Jest podstawowe pytanie: czy Janusz Lemanowicz był przeciwnikiem i ofiarą tej transparentnej akcji monitorującej, czy też w siedzibie na Wawelskiej posiada dowody na niewinność Pikadora? Z internetowych wpisów wynika, że może ich nie mieć i przez to absolutnie nie wywierać na nikogo żadnego wpływu. Na przykład Piotr Gadzinowski – dziennikarz, który omijał Wawelską szerokim łukiem, został zapewniony, że nawet jeśli napisze artykuł chwalący czyste powietrze i ekologię Farmutilu w Kaczorach, taśma numer 12 nigdy nie ujrzy światła dziennego. Od razu pojawiła się cała seria artykułów i notatek o wzorowej ekologii w Kaczorach. Piotr Gadzinowski stanął też w zdecydowanej obronie Lemanowiczów w gorącej dyskusji na antenie telewizji Asta (czy wówczas Astra). Oto są podstawowe pytania dla pana Lemanowicza, które wymagają odpowiedzi, żeby mógł się ubiegać o znajomość z Henrykiem Stokłosą. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 11:19 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki