Rozrywali żywcem, wieszali, rozstrzeliwali...

  • 27.12.2017, 10:18
  • Piotr Tomasz

Podziel się:

Oceń:

Rozrywali żywcem, wieszali, rozstrzeliwali...
Niemieckie zbrodnie na Krajnie cz.1

Najstarsze Sanktuarium Maryjne w Polsce  – tak z reguły kojarzy się Górka Klasztorna. Mało kto jednak pamięta, że w okresie II wojny światowej było to miejsce kaźni duchowieństwa i inteligencji polskiej z obszaru pogranicza. Trzeba przy tym podkreślić, że zbrodni tych dokonywali niemieccy sąsiedzi. Nie nosili mundurów SS, Wehrmachtu i innych zbrodniczych formacji. Mordowali za to z równym okrucieństwem. Rozrywali żywcem, wieszali, rozstrzeliwali...

 

Górka Klasztorna w okresie międzywojennym położona była na Kresach Zachodnich II Rzeczpospolitej. Do granicy z III Rzeszą dzieliły ją zaledwie 3 kilometry. Po niemieckiej stronie znajdowała się "Ziemia Złotowska", w znacznym procencie zamieszkiwana przez ludność polską. Przykładem wieś Zakrzewo. Miejscowość ta nazywana była przez Niemców „Małą Warszawą”. Sama Górka Klasztorna otoczona była wieńcem posiadłości junkrów pruskich: Hohenzollernów w Złotowie, Bettmanna Holwego w Runowie, Witzlebena w Liszkowie i Limburga Stiruma w Chlebnie.

Rankiem 1 września 1939 r. Niemcy napadły na Polskę. Wojska skoncentrowane po niemieckiej stronie Krajny uderzyły w kierunku Nakła i Bydgoszczy. Dowodził nimi generał S. Strauss. Jego sztab stacjonował w Złotowie. Już o godzinie 5 rano żołnierze niemieccy zajęli wieś Walentynowo. Właśnie w tej miejscowości zakończył swój udział w kampanii wrześniowej Harry Schultz - księgowy z Łobżenicy. Hrabia Limburg Stirum z Chlebna, z którym uciekł do Złotowa tuż przed rozpoczęciem działań wojennych,polecił mu zbudowanie (na bazie miejscowych Niemców) jednostki paramilitarnej. Jej cel był jeden: sianie postrachu na okupowanych terenach! W regionie Łobżenicy rozpoczęły się aresztowania. Na pierwszy ogień poszły osoby wskazane przez miejscowych Niemców (z reguły pod zarzutem krzywd wyrządzonych mniejszości niemieckiej), z czasem aresztowania objęły polskich księży, inteligencję, urzędników.

Paramilitarna grupa księgowego z Łobżenicy początkowo działała bez prawnego umocowania. Organizację oficjalnie powołano do życia 26 września 1939 r. rozkazem Reichsfuhrera SS Heinricha Himlera. Selbstschutz działał przede wszystkim na terenach dawnego zaboru pruskiego, gdzie istniały największe skupiska mniejszości niemieckiej w Polsce. Szacuje się, że należało do niego około 100 000 osób, z ogólnej populacji 740 000 Niemców w przedwojennej Polsce. Szefem powiatowej struktury Selbschutzu w Wyrzysku mianowano Kreisfuhrera Koepenicka, jego zastępcami zostali: Hermann Seehawer (z zawodu dentysta) oraz wspomniany Harry Schultz. W następnych tygodniach, już z państwowego umocowania, dowodzili egzekucjami Polaków w tej części Krajny (masowe rozstrzeliwania) oraz dopuszczali się innych zbrodniczych czynów (np. gwałtów na Polkach i Żydówkach).

Szczególnym bestialstwem wykazał się Harry Schultz w Górce Klasztornej. Pełnił tam funkcję komendanta obozu. Jego najbliższymi współpracownikami byli: Edward Rux (z Luchowa), Walter Hahnfeldt, Karl Franke, Alfred Karau, Ehrenfried Keller, Egon Karau (wszyscy z Łobżenicy), Kurt Ziemer (rolnik z Luchowa), Hubert Jahr (rolnik z Witrogoszcza), Hubert Janowitz (leśniczy z Chlebna) oraz Heinz Schleif (z Witrogoszcza). W chwili utworzenia obozu w Górce Klasztornej (formalnie 23 października 1939 r.) internowanych zostało tam 30 osób (5 księży oraz 25 braci zakonnych, wśród nich pochodzący z Radawnicy – br. Stanisław Biedrzycki). Więźniowie od początku byli traktowani w bardzo okrutny sposób. Bicie korbaczami i lżenie było na porządku dziennym. 9 listopada 1939 r. Heinrich Bromber powiesił br. Bernarda Jabłońskiego tylko za to, że ten pomagał innym przy wybieraniu ziemniaków (zakonnik w chwili śmierci miał zaledwie 17 lat). Przetrzymywanych prześladowano także poprzez niewolniczą pracę, która wykonywana była w majątku hrabiego Limburga w pobliskich Ratajach.

W listopadzie 1939 r. do obozu w Górce Klasztornej trafili księża z okolicznych parafii (m.in. ks. Wojciech Całka z Bługowa oraz ks. Wacław Szałkowski z Łobżenicy) oraz dwie siostry zakonne ze Zgromadzenia Służebniczek Niepokalanego Poczęcia. Był to ostatni etap w ramach przygotowań do eksterminacji inteligencji i duchowieństwa z terenu Krajny. W nocy z 11 na 12 listopada 1939 roku (około godziny 2) Niemcy rozpoczęli realizację szatańskiego planu. W szeroko zakrojonej akcji uczestniczyli członkowie Selbschutzu z różnych miejscowości (m.in. Chojnic).

Skrępowanych duchownych umieszczono na ciężarówkach. Nieudaną próbę ucieczki podjął ks. Bolesław Wysocki, który zginął od niemieckich kul. Pozostali więźniowie zostali wywiezieni do miejscowości Paterek. Wśród nich znalazły się także dwie siostry zakonne ze Zgromadzenia Służebniczek Niepokalanego Poczęcia. Wszyscy zostali rozstrzelani. Tej nocy męczeńską śmierć poniosło łącznie 48 duchownych. Jeden z oprawców, Robert Wembler, chwalił się później, że rozpłatał szpadlem głowę jednej z sióstr zakonnych, gdy ta usiłowała wydostać się z masowego grobu. Piachy Paterka stały się miejscem kaźni również dla więźniów łobżenickich kazamatów (około 20 osób). W plutonie egzekucyjnym był oczywiście księgowy z Łobżenicy – Harry Schultz. Niemieccy sąsiedzi dalej jednak czuli głód krwi. W połowie listopada 1939 r. rozstrzelano 36 Żydów, wcześniej okładając ich okrutnie batogami w refektarzu klasztornym. Niesłychanym zwyrodnieniem i perwersją wykazali się jednak przy zamordowaniu Anny Jaworskiej z Liszkowa.

Wymieniona Polka uczestniczyła w Powstaniu Wielkopolskim. W dowód bohaterstwa została odznaczona wysokimi odznaczeniami wojskowymi. Niestety, o jej udziale w zwycięskim zrywie niepodległościowym pamiętali także Niemcy. Na zemstę czekali 20 lat. Rozjuszony junkier z Liszkowa von Witzleben podjudzał – tę świnię należy zlikwidować. Kaźń Bohaterki rozpoczęła się już w majątku w Liszkowie, gdzie pamiętliwi Niemcy wlewali jej wrzątek do ust, a mężowi wybili wszystkie zęby. 22 listopada 1939 r. małżeństwo przewieziono do Górki Klasztornej. Nazajutrz odbyła się egzekucja, egzekucja pełna niemieckiej pomysłowości i okrucieństwa. Harry Schultz nakazał przyprowadzić Żydów i Anne Jaworską. Przywiązano jej do nóg liny. Następnie dwóm grupom Żydów, po pięciu w każdej, nakazano ciągnąć je w przeciwnych kierunkach. Obiecano im, że w ten sposób uratują życie. Kobieta została rozerwana żywcem. Zadowolony Niemiec kopnął strzępy skrwawionego ciała do dołu. Następnie nakazał rozstrzelać pomagających mu w kaźni Żydów (więcej: ks. Zachariasz Kruże „Swastyka nad Górką Klasztorną”).

Historycy szacują, że Harry Schultz miał na sumieniu 186 morderstw.. Przeżył wojnę. Sprawiedliwość dopadła go dopiero w 1954 r. W lutym tegoż roku kat powiesił zbrodniarza. Losu Harrego Schultza nie podzielił żaden z jego pomocników. Warto wymienić nazwiska chociaż niektórych z nich: Koepenick z Nakła, Blume z Nakła, Kasper z Nakła, Fritz z Nakła, Bettin z Nakła, Seelert z Wyrzyska, Wirth z Wyrzyska, Seehawer z Łobżenicy, Schultz z Łobżenicy, Bromber z Łobżenicy, Jahr z Witrogoszcza, Schleif z Witrogoszcza, Seehagel z Witrogoszcza, Hahnfeldt z Łobżenicy, Rux z Łobżenicy, Rux z Rataj, Ziemer z Luchowa, Karau Eugen z Łobżenic, Karau Waldemar z Łobżenicy, Karau Alfred z Łobżenicy, Redis z Łobżenicy, Keller z Łobżenicy, Reisdorf z Łobżenicy, Ickert – ze wsi Kruszki, Blum i Kuhn z Łobżenicy.

W przestrzeni publicznej coraz częściej zamazuje się odpowiedzialność za niemieckie zbrodnie. Na przykład niemieckich katów określa się nazistami. Innym zabiegiem jest zrównywanie niedoli Niemców i Polaków. Tego rodzaju praktyki możemy zauważyć nie tylko za Odrą. Występują także na Krajnie. Na przykład na stronie internetowej zlotowskie.pl (redaktorem naczelnym jest Mariusz Leszczyński) znajduje się artykuł „Bolesna prawda o II wojnie światowej”. Opowiada o losach Niemców krótko po wkroczeniu Sowietów oraz wojsk LWP na Krajnę (styczeń 1945 r.). Cytuję fragment: "Tam nas więziono i traktowano jak niewolników niemieckich. Pod kontrolą silnie uzbrojonych wojsk polskich przeprowadzono nas do obozu koncentracyjnego w Pile. Czyli byłem więźniem obozu koncentracyjnego, który Polacy urządzili dla Niemców, na tych terenach niby wyzwolonych...".

 

Czas mija. Kto kat? Kto Ofiara? Niektórym zdaje się to zacierać w pamięci, smutne...

 

Piotr Tomasz

Historyk-regionalista, emigrant, mieszkaniec Krajenki

 

na podstawie:

ks. Zachariasz Kruża – Swastyka nad Górką Klasztorną

Ilona Różyńska – Górka Klasztorna w czasie II Wojny Światowej

wikipedia

Opis fotografii

1. Niemcy w Krajence, 1939 rok, przygotowania do inwazji na Polskę (podziękowanie dla pana Zbigniewa O. za udostępnienie, źródło NN)

2. br. Stanisław Biedrzycki z Radawnicy (źródło MSF)

3. ks. Bolesław Wysocki (źródło MSF)

4. ks. Wincenty Tomasz z Piesna (źródło MSF)

5. Mapa

6. Górka Klasztorna (miejsce objawienia 1079)

7.Selbstchutz Łobżenica (źródło MSF)

8. Miejsce pochówku ekshumowanych Ofiar niemieckich zbrodni - Łobżenica (fot. autora), 4 maja 1965 roku miała miejsce ekshumacja Ofiar

9. ks. Wojciech Całka z Bługowa (podziękowanie dla ks. Marka Lewandowskiego)

Piotr Tomasz

Zdjęcia (8)


Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu 77400.tv z siedzibą w Złotowie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Maria
Maria 27.11.2017, 10:07
Harry Schultz, czy to tate tego Schultza z UE?
Irek
Irek 28.10.2017, 15:22
To nigdy nie powinno się wydarzyć

Pozostałe