Ofiara zbrodni pomorskiej - czyli na Krajnie „za Niemca” (cz.8)

  • 09.05.2021, 13:50 (aktualizacja 10.05.2021, 08:44)
  • Piotr Tomasz

Podziel się:

Oceń:

Ofiara zbrodni pomorskiej - czyli na Krajnie „za Niemca” (cz.8) Robert Gransicki wśród dzieci w Głomsku
Wejherowo i Kartuzy nie leżą na Krajnie. To miejscowości położone na Pomorzu. Powinny jednak wzbudzać zainteresowanie miłośników Krajny. Na kartach ich historii zapisali się bowiem ludzie, którzy w różny sposób związani byli z naszym regionem. Przykładem urodzony w Krajence Heinz Lorenz – landrat w Wejherowie i osoba kojarzona ze zbrodnią w Piaśnicy. Jego losy opiszę w jednym z kolejnych odcinków „Na Krajnie „za Niemca”. W tym przedstawiam sylwetkę Roberta Gransickiego, który był nauczycielem (m.in. w Głomsku) i został rozstrzelany przez Niemców niedaleko Kartuz.

Urodził się 16 września 1900 r. we wsi Pierszczewo niedaleko Kartuz. Był synem Juliusza i Marianny z domu Machola. Rodzice gospodarzyli na 10 ha gospodarstwie. Właśnie z niego musieli wykarmić swoje liczne potomstwo. Robert był bowiem dziesiątym z jedenaściorga dzieci. Wcześniej trzy jego starsze siostry zmarły na dyfteryt. Interesujący jest fakt, że jego pradziadek używał nazwiska Grzędzicki, nie Gransicki. Nieznane są przyczyny zmiany nazwiska. Również powody tego, że podczas pobytu Gransickiego na Krajnie, powszechnie zwracano się do niego imieniem Piotr. Ten fakt potwierdzała m.in. tablica pamiątkowa, która przez wiele lat wisiała na budynku szkoły podstawowej w Głomsku (uczył w niej w latach 1937-1939).

W 1914 roku Robert Gransicki ukończył szkołę w Pierszczewie. Do Pierwszej Komunii Świętej przystąpił w kościele pw. św. Katarzyny w miejscowości Stężyca. W latach 1914 – 1917 kontynuował naukę w preparandzie nauczycielskim w Kwidzynie. Kolejnym krokiem było Seminarium Nauczycielskie w Kościerzynie, które ukończył w 1919 roku.

Karierę pedagogiczną rozpoczął w niemieckiej szkole w Nowej Wsi koło Stężycy (1919 -1920). Wraz z ustaleniem granic II Rzeczpospolitej przeszła ona pod polską administrację. Kolejnymi przystankami w jego karierze były placówki oświatowe w Kożyczkowie w powiecie kartuskim (1920 – 1921) oraz Gołubiu (1921 – 1929). Podczas pobytu w tej ostatniej miejscowości zdał egzamin kwalifikacyjny (1924) oraz został mianowany kierownikiem szkoły (1928). Warto podkreślić, że w okresie pracy na terytorium II Rzeczpospolitej Robert Gransicki dał się poznać nie tylko jako znakomity nauczyciel, ale wykazał się również talentami organizacyjnymi i pasją do pracy społecznej. Między innymi zorganizował kółko rolnicze, prowadził chór (uczestniczyli w nim dorośli i młodzież z Brodnicy, Ostrzyc, Szymbarka, Pierszczewa) oraz reżyserował przedstawienia teatralne. Należał też do Polskiego Związku Zachodniego oraz Związku Towarzystw Powstańców i Wojaków, którego był komendantem na teren Gołubia i Szymbarka. Jako społecznik brał udział w budowie miasta Gdynia. Jego zasługi i zaangażowanie zostały zauważone przez Państwo Polskie. Między innymi 10 lipca 1929 r. otrzymał „Medal Dziesięciolecia Odzyskanej Niepodległości”.

Przełomowe wydarzenie w życiu Roberta Gransickiego nastąpiło na początku grudnia 1929 r., kiedy to został oddelegowany przez Związek Polskich Towarzystw Szkolnych w Niemczech do pracy w szkolnictwie polskim na terenie Prus Wschodnich. Powierzono mu prowadzenie polskiej szkoły w Pluskach koło Stawigudy (Warmia). Jej uroczyste otwarcie nastąpiło 13 stycznia 1930 roku. Na początku uczęszczało do niej siedemnastu uczniów. Przeniesienie to przyniosło również istotne zmiany w jego życiu osobistym. Na terenie tej miejscowości poznał bowiem Jadwigę Brzeszczyńską (1905-1988), opiekunkę polskiego przedszkola w Pluskach. Wzajemna miłość zaowocowała zawarciem 26 września 1932 roku związku małżeńskiego i późniejszym potomstwem.

Robert Gransicki uczył dzieci warmińskie ojczystego języka. Obok tego rozwijał swoje zamiłowanie do pracy społecznej. Miedzy innymi był inicjatorem budowy nowej szkoły w Pluskach. Jej otwarcie nastąpiło 16 stycznia 1932 roku. Przy szkole urządzono boisko sportowe. Właśnie na nim 22 września 1935 roku miały miejsce pierwsze mistrzostwa Polaków z Warmii w siatkówce. Przy szkole w Pluskach działała również świetlica, której gospodarzem został Jan Popławski. Działały przy niej: drużyna sportowa, chór i kółko teatralne, w których zajęcia prowadził Robert Gransicki. Warto też wspomnieć, że bohater niniejszego artykułu był niezwykle uzdolniony manualnie. Na przykład na dachu szkoły wybudował małą elektrownię, prowadził pasiekę i niewielkie ogrodnictwo.

Robert Gransicki zaangażowany był również w rozwój skautingu na tym terenie. Nieoficjalnie, ze względu na posiadane obywatelstwo polskie, kierował drużyną harcerską. Pierwszy obóz w Pluskach odbył się między 30 marca a 9 kwietnia 1936 roku. Jego komendantem był Józef Kachel z Bytomia a drużynowymi dwie Warmiaczki: Otylia Tesznerówna (potem Grotowa) i Otylia Hohmanówna.

Polska szkoła w Pluskach, podobnie jak jej odpowiedniki w innych częściach Rzeszy, była źle odbierana przez Niemców. Przykładem wywieranie różnego rodzaju nacisków na mieszkańców Plusk, by ci nie posyłali swoich dzieci do polskiej szkoły. Szczególnie skuteczne okazywały się represje ekonomiczne (m.in. zwalnianie z pracy, odmawianie pomocy socjalnej przez urzędy). Szykany dotykały również polskie dzieci. Zdarzały się przypadki obrzucania ich kamieniami i wyzwiskami przez niemieckich rówieśników. Wielce prawdopodobne, że było to pokłosiem zachowania osób starszych. Szykany dotykały również rodzinę Gransickich (posiadali wówczas 3 dzieci). Na przykład na mieszkańców Plusk wywierano presję, by nie utrzymywali z nimi kontaktu. Stosowano także inne środki. Robert Gransicki miał własny kajak, którym przewoził dzieci uczęszczające do szkoły na drugą stronę jeziora. Pewnego dnia Niemcy naładowali mu do niego kamieni, wyciągnęli łodzią na jezioro i tam zatopili. Podobnym przykładem było nasypanie popiołu do jego uli.

Polityka zastraszania okazała się skuteczna. Liczba chodzących do polskiej szkoły dzieci uległa dramatycznemu zmniejszeniu. Gdy pozostała już tylko trójka uczniów, 26 maja 1937 roku nastąpiło zamknięcie Prywatnej Katolickiej Szkoły Polskiej w Pluskach. Doprowadziło to rzecz jasna do zmian w życiu zawodowym Roberta Gransickiego. Związek Polskich Towarzystw Szkolnych w Niemczech zdecydował o jego przeniesieniu i powierzeniu mu z dniem 1 października 1937 r. kierownictwa polskiej szkoły w Głomsku (powiat złotowski).

Również w tej miejscowości dał się poznać jako znakomity pedagog i zapalony społecznik. Włączył się w działalność chóru i amatorskich zespołów. Bywał częstym uczestnikiem różnego rodzaju akademii i spotkań polonijnych, które odbywały się w Domu Polskim w Zakrzewie. Prowadził też działalność na rzecz młodzieży polskiej poza szkolnej. Można założyć, że wspierał również wszelkie inicjatywy, które podejmowane były przez polską nauczycielkę pracującą w Głomsku – Marię Gąszczak (została ścięta przez Niemców 28 września 1943 roku). O ich znakomitych relacjach świadczy fakt, że została matką chrzestną Eugeniusza (ur. 24 lipca 1939 roku), który był trzecim synem Gransickich, a czwartym dzieckiem. Uczyła też ich najstarszą córkę – Irenę. Niestety, nie dotarłem do informacji na temat represji podejmowanych wobec Roberta Gransickiego na ziemiach ówczesnego Kreis Flatow. Oczywiście tego rodzaju zjawiska występowały w całym regionie i na tej podstawie można wysnuć domniemanie, że nie ominęły również nauczyciela z Głomska. Zachowała się jedynie relacja Leona Horsta, w której twierdził, że Gransicki został pobity przez nazistowkich aktywistów, bo nie użył hitlerowskiego pozdrowienia przez podniesienie ręki. Tego rodzaju nakaz Niemcy wprowadzili w 1938 roku.

25 sierpnia 1939 roku miały miejsce aresztowania Polaków na terenie powiatu złotowskiego. Wśród zatrzymanych znalazła się m.in. Maria Gąszczak z Głomska. Nie jest do końca jasne w jaki sposób Gransicki uniknął aresztowania. Antoni Jendhof twierdził, że 25 sierpnia 1939 roku wyjechał on do konsulatu do Piły razem z Brunonem Sucheckim i Józefem Modzolewskim. W tym samym dniu wrócił do Głomska. Relacja ta opiera się na słowach rzekomo zasłyszanych od Modzolewskiego. Niewykluczone, że Robert Gransicki wrócił jedynie po swoją rodzinę i natychmiast wyjechał z Głomska (posiadał samochód). Znany jest kierunek podróży. Mowa o wsi Grzybno na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej, w której od 1928 roku prowadził gospodarstwo jego ojciec. Natomiast według relacji Jadwigi Gransickiej, w 1939 roku spędzali w Polsce wakacje. Kobieta nie wspominała natomiast, że wyjazd stanowił ucieczkę przed aresztowaniem. 

30 sierpnia 1939 roku, w związku z sytuacją na granicy z Niemcami, Prezydent RP zarządził powszechną mobilizacją. Wykonując ten obowiązek Robert Gransicki zgłosił się 31 sierpnia do właściwej placówki w Gdyni. Nie został jednak formalnie zmobilizowany. Skierowano go do pomocniczej służby cywilnej w charakterze kierowcy. Można spekulować, że to właśnie ten fakt stał się przyczyną jego późniejszego aresztowania. Mogła nią też być ewentualna współpraca z polskim wywiadem, tzw. „Dwójką”. Wielu mieszkańców Kreis Flatow pracowało bowiem na rzecz polskich służb. Ustalenie ostatecznej przyczyny aresztowania wymaga jednak dalszych badań.

Według relacji Jadwigi Gransickiej, mąż został aresztowany 7 września 1939 roku w Grzybnie. Następnie przebywał w więzieniu w Kartuzach. Kobieta przychodziła pod jego budynek każdego dnia. Jednak tylko raz udało jej się zobaczyć męża i zamienić z nim kilka zdań. Osiwiał i wyglądał na bardzo zmęczonego. Pytał o dzieci. Rozmowę przerwał oficer, który zrugał wartowników, że wpuścili Jadwigę na podwórze więzienne. 15 września 1939 roku Jadwiga kolejny raz podeszła pod więzienne bramy. Usłyszała od wartowników, że męża już tam nie ma. Kolejne kroki skierowała więc do miejscowego magistratu. Urzędnik w mundurze oświadczył jej, że 14 września 1939 roku o 5 rano Robert Gransicki został rozstrzelany za sabotaż i szpiegostwo.

Faktycznie, w tym dniu w podkartuskim Lesie Bilowskim zamordowano nauczyciela z Głomska razem z Leonem Cichoszem, Nikodemem Kluczem (naczelnik stacji PKP), Leonem Litwinem, Janem Majewskim (pracownik sądu) i Pawłem Nacelem. Funkcję „landrata” Kartuz pełnił wówczas Herbert Busch z Pruszcza. To prawdopodobnie na jego polecenie nastąpiła egzekucja. Wskazuje na to m.in. to, że na kartuskim rynku ogłosił spędzonym tam przymusowo mieszkańcom Kartuz powód egzekucji. Była nim rzekoma działalność szpiegowska i dywersyjna rozstrzelanych. Zbrodni dokonali prawdopodobnie członkowie „Selbstschutzu”. Zamordowanych zakopano w miejscu rozstrzelania, w odległości ok.100 m od szosy do Sierakowic. Po wojnie ich szczątki (po ekshumacji) znalazły się w zbiorowej mogile na kartuskim cmentarzu. Warto wspomnieć, ze nosiły znamiona podpalenia. Po wojnie, przy szosie sierakowickiej w bilowskim lesie postawiono pamiątkowy głaz z płytą, na której wyryto nazwiska ofiar.

Robert Gransicki został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Grunwaldu III klasy. Jego działalność na rzecz polskich szkół w Niemczech została również upamiętniona tablicami w Pluskach (Warmia, z inicjatywy Rafała Szczepańskiego) i Głomsku (Krajna, z inicjatywy Elżbiety Czarnotta). Jadwiga Gransicka wraz z czworgiem dzieci przeżyła niemiecką okupację. Większość powojennego życia spędziła w Kartuzach. Pracowała w szkolnictwie. Zmarła w 1988 roku. Rodzina Gransickich odwiedzała po wojnie powiat złotowski. Między innymi 29 maja 2009 roku jej członkowie uczestniczyli w uroczystościach towarzyszących poświęceniu tablicy upamiętniającej przedwojenną polską szkołę w Głomsku i jej nauczycieli. Dokonał tego ks. Biskup Paweł Cieślik. Tablicę odsłonił zaś Eugeniusz Gransicki – chrześniak Marii Gąszczak.

 

Piotr Tomasz

 

kontakt z autorem: [email protected]

 

Dziękuję Administratorom FP FB Miłośnicy Plusk za pomoc w zgromadzeniu materiałów. Również pani Elżbiecie Czarnotta i Romanowi Rożeńskiemu za udostępnienie fotografii.

 

Źródła:

 

Materiały Instytutu Pamięci Narodowej

Akta śledcze Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Koszalinie

K. Trzebiatowski, Oświata i szkolnictwo polskie na pomorzu zachodnim w pierwszej połowie XX wieku, Poznań 1961

E. Czarnotta, Robert Gransicki, maszynopis (w zbiorach autora)

Archiwum rodzinne R. Rożeńskiego

J. Chłosta, Związki kulturowo-narodowe południowej Warmii z Pomorzem w końcu XIX i na początku XX wieku, 2006

 

Robert Gransicki – Encyklopedia Warmii i Mazur (warmia.mazury.pl)

A. Mielnicki, Nazwą jego imieniem boisko, Gazeta Olsztyńska, 3.02.2020

A. Mielnicki, To nie był tylko nauczyciel, Gazeta Olsztyńska, 7.10.2020

Wykład Jerzego Popławskiego, Robert Gransicki – charyzmatyczny nauczyciel polskich szkół okresu międzywojennego, udostępnione autorowi przez Miłośników Plusk

Opracowanie Ryszarda Popławskiego, Robert Gransicki w pamięci mieszkańców Plusk, udostępnione autorowi przez Miłośników Plusk

List Roberta Gransickiego do Stowarzyszenia „Kocham Pluski”, udostępnione autorowi przez Miłośników Plusk

Exposition - Muzeum Kaszubskie w Kartuzach (muzeum-kaszubskie.pl)

P. Wicislo, Praust/ Pruszcz (wordpress.com)

M. Dzienisz, Lasy świadkiem tragicznej śmierci i mordów miejscowej ludności, expresskaszubski.pl

M. Dzienisz, Gdyby drzewa mogły mówić... W leśnym gąszczu wciąż błądzą echa przeszłości - expresskaszubski.pl

Piotr Tomasz

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu 77400.tv z siedzibą w Złotowie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe