Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 9 lutego 2026 03:38

Zbrodniarz ze Złotowa postrachem Szczebrzeszyna

Podziel się
Oceń

Jan Siering (Seering, Siring) przyszedł na świat w Złotowie. Z pewnością "zasłużył" na ujęcie w publikacji prof. Zdrenki "Złotów 1370-2020", która stanowi kompendium wiedzy o złotowskich Niemcach. Został jednak pominięty. Co na tym zaważyło?

Zachodnia Krajna ma niezwykle złożoną historię. Przez większość swoich dziejów był to teren należący do Polski. Natomiast w okresie zaborów obszar ten poddany został silnej germanizacji. Wspomniane zdania mogą sugerować, że ścierały się tu dwie nacje, Polacy i Niemcy. Byłby to jednak obraz niepełny, bo przecież znaczny procent ludności stanowili również Żydzi, którzy co prawda bardzo mocno identyfikowali się z niemieckim zaborcą, ale też zachowywali pewną odrębność. Właśnie w takim tyglu narodowościowym przyszedł na świat Jan Siering, który urodził się 31 stycznia 1924 roku w Złotowie. W tym miejscu należy dopowiedzieć, że w okresie niemieckiego zaboru miasto nosiło nazwę Flatow. Rodzicami Jana Sieringa byli Filip i Elżbieta z Zielińskich, co wyraźnie wskazuje, że była to rodzina o niemiecko-polskich korzeniach. Potwierdza to także fakt, że Jan Siering posługiwał się biegle językiem polskim. Z całą pewnością jednak wychowywany był w germańskim duchu. Mowa tu nie tylko o ukończonych szkołach (4 lata w gimnazjum), ale przede wszystkim formacji moralnej, która odbywała się wśród niemieckich ewangelików.

Jaki był stosunek Filipa i Elżbiety Sieringów do Adolfa Hitlera i głoszonej przez niego ideologii? Oczywiście nie da się odpowiedzieć na to pytanie. Inaczej jest w przypadku ich syna. Po ukończeniu Gimnazjum w Złotowie wyjechał do Szczebrzeszyna. Wiązało się to z pracą i służbą w i dla niemieckich formacji policyjnych. Jego atutem była dobra znajomość języka polskiego. Ponadto, co jest wysoce prawdopodobne, przekonania nazistowskie zakorzenione już na terenie miasta Flatow, bo od samego początku wykazywał się nadgorliwością podczas pełnionej służby. W latach 1940-44 stał się jednym trybików niemieckiej machiny, która zapisywała swoje zbrodnicze karty na terenie Szczebrzeszyna, Starego Zamościa i innych miejscowości. Tego rodzaju specyficzną karierę zakończył w 1944 roku jako żandarm w Jędrzejowie. 

Jan Siering nie brał udziału we frontowych walkach. Co więcej, uciekł w momencie zbliżania się Armii Czerwonej na te tereny. Ukrywał się m.in. w okolicach Olesna. Niewykluczone, że nawiązał wówczas romans z bliżej nieznaną kobietą, co zapewne przez pewien czas zapewniało mu skuteczny kamuflaż. Tak doczekał końca wojny. 

Tu jednak skończyło się jego szczęście. W zainteresowaniu komunistycznych organów ścigania znalazł się z błahego powodu, mowa o braku dokumentów. Nie jest natomiast jasne w jakich okolicznościach funkcjonariusze UB powzięli informacje, że zatrzymanym jest były niemiecki żandarm. Potwierdzonym faktem jest jednak, że dochodzenie w tym kierunku rozpoczęło się jesienią 1945 roku. Mówi o tym m.in. postanowienie z 25 października 1945 roku, które zostało wydane przez oficera WUBP w Katowicach, Franciszka Grabę. Zarzucało ono Sieringowi udział lub współudział w zabójstwie wielu osób, w tym Żydów. Ponadto dokonanie szeregu innych czynów przestępczych. Przykładem znęcanie się nad ludnością cywilną. Ten kierunek oskarżenia podpierały zaznania świadków. W kontekście tytułu artykułu należy wspomnieć, że wśród mieszkańców Szczebrzeszyna i okolic nazywany był „Łebniakiem”, co wiązało się z faktem posiadania przez niego dużej głowy.

Jan Siering sądzony był w okresie trwania na ziemiach polskich komunistycznego terroru. To zawsze nakazuje zachować pewną ostrożność w ocenie materiału dowodowego. Wystarczy wspomnieć, że w dokumentach archiwalnych pojawiają się np. ciekawe wątki, w których wspomina on o konfidentach z tego terenu lub pomocy z jego strony dla członków konspiracji. Ponadto na jego korzyść przemawiają zeznania niektórych świadków. Tego rodzaju informacje nie były jednak brane przez sąd pod uwagę. Być może uznano, że stanowi to jedynie próbę rozpaczliwej obrony przez oskarżonego. Materiał dowodowy, zdaniem sądu, był dostatecznie obciążający. Warto podkreślić, że o jego wiarygodności może świadczyć fakt, że Jan Siering miał kłopoty ze znalezieniem adwokata z urzędu, bo wyznaczeni do tej roli prawnicy zasłaniali się osobistymi doświadczeniami i rolą w niemieckich zbrodniach ich potencjalnego klienta.

Rozprawa przeciwko Janowi Sieringowi odbyła się w dniach 17-18 marca 1947 roku w Szczebrzeszynie. Składowi orzekającemu przewodniczył sędzia Tadeusz Koziorowski. Oskarżonemu postawiono aż 34 zarzuty. Ostatecznie sąd uznał za udowodnione 8 z nich. Do najcięższych należały zabójstwa (między innymi dwóch kobiet w Żurawnicy). Całość materiału obciążającego uzupełniały zarzuty, które mówiły o prześladowaniach Polaków. Przykładem bicie karabinem Wiktora Feliksa Żebrowskiego ze Szczebrzeszyna (mężczyzna ten zginął później na Majdanku). Warto podkreślić, że zeznający świadkowie określali Sieringa jako „najgorszego bandytę”, „zbrodniarza” i osobnika „wyróżniającego się wśród wszystkich żandarmów i gestapowców okrucieństwem”. Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego sąd skazał Jana Sieringa na karę śmierci. Droga odwoławcza tylko nieznacznie odwlekła w czasie jej wykonanie. Kat powiesił go 28 czerwca 1947 roku (o godzinie 9:45) na terenie więzienia w Zamościu. 

Jan Siering zakończył swoje życie w wieku zaledwie 23 lat. Niewiele brakowało jednak, żeby uniknął „stryczka”. 8 maja 1946 roku żołnierze Antykomunistycznego Podziemia zaatakowali bowiem więzienie w Zamościu. W wyniku przeprowadzenia błyskawicznej akcji uwolniono 301 więźniów. Wśród nich byli członkowie konspiracji oraz osoby prześladowane przez reżim komunistyczny. Charakter operacji spowodował, że na wolność wyszli także niektórzy zatrzymani Niemcy. Wśród nich Jan Siering, którego funkcjonariusze UB ujęli 9 maja 1946 roku koło Starego Zamościa. W jego przypadku znakomicie pasuje więc powiedzenie, że co ma wisieć, to nie utonie.


 

źródła:
 

Procesy zbrodniarzy wojennych: https://www.jhi.pl/storage/file/core_files/2020/10/28/0f57e1535225f4f421ae7df342c88a10/Procesy_przest_pc_w_344.pdf

Krzysztof Czubara, Rozbicie więzienia w Zamościu 8 maja 1946 roku przez oddział WiN ppor Romana Szczura ps. Urszula, http://old-panol.ipan.lublin.pl/wydawnictwa/THist5/Teka5.pdf

Akta Sądu Okręgowego w Zamościu (IPN Lu 327/21)


Napisz komentarz

Komentarze

zachmurzenie duże

Temperatura: -5°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 1018 hPa
Wiatr: 19 km/h

ReklamaMarcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: Ale...Treść komentarza: Czytając informację sprzed jednego/dwóch dni o tym, że ten artykuł powstanie liczyłem, że w końcu ktoś zauważył straty ponoszone w ostatnich latach... Jakże się myliłem... W takim razie kilka spraw: 1. Nie trudno domyślić się, że doniesienie o nieprawidłowościach pochodzi od Pani Magdy lub członków z jej najbliższego otoczenia (konkretne osoby). 2. Oświadczenie byłej prezes jest co najmniej absurdalne -Kierowanie się dobrem spółdzielni: kierowaniem się dobrej spółdzielni nie jest sprawienie, że budynek na Wojska Polskiego z funkcjonującego obiektu stał się w połowie wymarłym budynkiem, który od około kilku miesięcy straszy zielonymi płachtami w oknach i brakiem perspektyw. Sklep, który tam był nie funkcjonował i rotacja pracowników jest winą jednej osoby, co w gronie byłych pracowników nie podlega dyskusji. -zależało na dobru pracowników... Pamiętamy krzyki, pamiętamy zwolnienia, które się odbywały i pamiętamy dlaczego tak wiele osób odeszło z tej spółdzielni. Naprawdę mamy uwierzyć, że dla dobra pracowników byli oni tak przez ostatnie lata traktowani? -Rozwiązania, które dawały szansę na funkcjonowanie spółdzielni, a nie jej wygaszanie? Wojska Polskiego jest tym jaskrawym przykładem. Teraz odnośnie samych zarzutów: ciężko odpisywać nie posiadając pełnej wiedzy o tym, o jakiej dokumentacji jest mowa. 1. Chęć likwidacji spółdzielni: jest to teoria, którą prezes M.B-Z. miała od lat. Wielu pracowników ją usłyszało i wielu pracowników w nią wierzyło. Ciężko jednak ją poprzeć, bo nie ma na to dowodów. 2. Znam pomysły sprzedażowe jakie wynikały nie od rady, a od Zarządu czasów prezes M.B-Z. 3. Blokowanie działań rozwojowych: na samym początku działalności na funkcji Pani Prezes dostała wolną rękę. Proszę powiedzieć, które z działam Pani Prezes były rozwojowe i przyniosły korzyści finansowe Spółdzielni? W opinii wielu osób rada zaczęła blokować pomysły za późno. A! I zadaniem RN jest nadzorować. I negatywnie opiniować próby sprzedaży nieruchomości, które RN uważa za niesłuszne. 4. Wieloletnie wyprzedawanie majątku spółdzielni: tak. Kontynuowane przez Prezes M.B-Z. W latach działalności nowej prezes sprzedano na szybko licząc co najmniej 4 obiekty (pierwsze, które wpadły mi do głowy). Dodatkowo planowano zbycie następnych i największym przykładem będzie próba sprzedaży biurowca: ogłoszenie jest w dalszym ciągu ogólnodostępne, a jeśli nie to odpowiednie osoby mają je udokumentowane. I żeby była jasność: to z mojej strony jest tylko wniosek: tamci zło, bo sprzedawali, my dobrzy chociaż sprzedajemy. Dziura w logice i niespójność. 5. Poz. 27 odpisu pełnego KRS opisuje, że wpisanie Prezes M.B-Z na funkcję Prezes Zarządu do akt nastąpiło 01.03.2021 r. Oczywiście uchwała o powołaniu przez RN była prędzej. Ale zdając sobie również sprawę ile czasu mniej więcej zajmzatwierdzeniauje rejestracja zmian w KRS jeśli nieruchomość w Nowym Dworze została sprzedana do połowy roku lub nawet krótko po to Prezes M.B-Z. nie miała powodu być zaangażowana w ten proces. Rozmowy sprzedażowe nie trwają pięciu minut. Wymagają przygotowanej osobnej uchwały RN i zbycia nieruchomości przez Walne Zgromadzenie/Zebranie Przedstawicieli. Co do kwoty: nie znam. 6. O moralności i etyce: czy Pani przekazując swoje stanowisko z kierowniczego na prezesa zarządu przekazała je transparentnie i z należytą troską? To pytanie pozostawiam otwarte. 7. Faktyczne kształtowanie wyglądu RN w 2022 r.: znowu odwołuję się do etyki i moralności Pani Prezes M.B-Z., nie sądzi Pani, że ten zarzut może być mieczem obosiecznym? Jeśli są dowody - warto je przedstawić. Przy czym również pochylić się nad tym czy ten zarzut nie może zostać wysunięty również przez drugą stronę. Były prezes K.B. zajął miejsce w RN sam proponując inną osobę na przewodniczącego. A miał duże poparcie, żeby objąć tę funkcję. 8. To zdarzenie jest nieznane dla większości osób. Mam swoje zdanie na ten temat, nieistotne dla sprawy. Pisząc list do redakcji używając zdarzeń, o których wie niewielka ilość osób można pomyśleć, że ten anonim to odwet. Ale nie ten, o którym jest mowa w artykule. 9. Były Zarząd miał prawo mieć pomysły na kontrowersyjne inwestycje, a Prezes M.B-Z. w momencie objęcia stanowiska miała prawo je zablokować. Pytanie czy w obliczu Pani inwestycji jest Pani pewna, że było to słuszne? Nie ma czego rozdmuchiwać. Jeden Zarząd myślał tak, drugi inaczej. 10. Teczka IPN dotyczy osoby z punktu 8. Kwestie teczki pozostawiam odpowiednim osobom. Co do kilometrów: temat do rozpatrzenia. 11. Jak wyżej zostawiam do rozpatrzenia. Punkty 12 i 13. Jak wyglądały działania Prezes wobec pracowników? Czy opisy z jednego z portalu pracy nie opisują dokładnie jaką ma Pani opinię? Jeśli ma Pani dowody na mobbing organu nadzorczego należy je przedstawić i dochodzić swoich racji w odpowiednim sądzie.Data dodania komentarza: 9.02.2026, 02:34Źródło komentarza: Sprawa Spółdzielni Rolnik wymaga wyjaśnień – czy odwołanie to odwet za ujawnienie nieprawidłowości?Autor komentarza: gdzie są te wkurwione?Treść komentarza: Gdzie te KURWY WKURWIONE SA. Dlaczego tych pizd nie drą? #PiekłoKobiet #Muzeum #Lempart i te wszystkie lewicowe hipokrytki nie wyszły jeszcze na ulicę? Fałszywe ,obłudne kobiety lewicy, czyste zło! Gdzie #MarszKobiet ? hipokrytki fałszywe ! To wasza lewica ich tu sprowadziła, to za waszych rządów się stało. Lewica to czyste zło.Data dodania komentarza: 9.02.2026, 00:59Źródło komentarza: Skazany pedofil z Jastrowia z uchylonym w całości wryrokiem 11 lat pozbawienia wolnościAutor komentarza: TadeuszTreść komentarza: Jeżeli posiadacie teczkę pracy Witolda to chętnie chciałbym zobaczyć dokonania tej małej mendy.Data dodania komentarza: 8.02.2026, 22:01Źródło komentarza: Sprawa Spółdzielni Rolnik wymaga wyjaśnień – czy odwołanie to odwet za ujawnienie nieprawidłowości?Autor komentarza: Beton górą?Treść komentarza: Magda, trzymaj się!Data dodania komentarza: 8.02.2026, 22:00Źródło komentarza: Sprawa Spółdzielni Rolnik wymaga wyjaśnień – czy odwołanie to odwet za ujawnienie nieprawidłowości?Autor komentarza: Wybrac naprawdę Fachowca odpowiedzialnegoTreść komentarza: Budopol-Poznań trzeba wybrac na budowę Amfiteatru w Złotowie.Na pewno maja już doświadczenie ,w budowlach. Nie brac Firmy,która nie ma doswiadczenia.Sprawdzić koniecznie co wczesnie wybudowali. To jest duża inwestycja i musi być fachowo wykonana i na bieżaco sprawdzać,robić zdjęcia i zapisywać aby nie było potem niespodzianek na Fakturze,że zamieniono na zły i tańszy materiał budowlany.Aby nie było reklamacji.Data dodania komentarza: 8.02.2026, 18:28Źródło komentarza: 9 ofert na budowę amfiteatru w Złotowie. Najtaniej: 19,86 mln złAutor komentarza: Oby!Treść komentarza: Oby to tylko za te miliony nie był namiot na betonowej podbudowie!Data dodania komentarza: 8.02.2026, 13:51Źródło komentarza: 9 ofert na budowę amfiteatru w Złotowie. Najtaniej: 19,86 mln zł