Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 30 września 2026 09:58

Wodoodporność iPhone – hit czy mit?

Wodoodporność iPhone’ów to temat – rzeka. Reklamy Apple ukazują jedno, testy internetowe drugie, a codzienna rzeczywistość płata użytkownikom iPhone’ów jeszcze inne psikusy w rezultacie kontaktu smartfona z cieczą. Rozbieżność wynika przede wszystkim z nieprawidłowej interpretacji wodoodporności oraz tego, co oznaczają poszczególne certyfikaty. Wodoodporność iPhone’ów nie jest równoznaczna z wodoszczelnością. Telefon ma być odporny na przypadkowe kontakty z cieczą, takie jak zachlapanie, deszcz lub niefortunne wpadnięcie do wanny. Nie znaczy to jednak, że iPhone może dalej kąpać się razem z Tobą albo robić zdjęcia morskich głębin. Im dłużej zalany iPhone przebywa pod wodą, tym więcej płynu dostanie się do jego wnętrza.
  • 19.04.2022 01:00 PM
  • Autor: Grupa Tipmedia
Wodoodporność iPhone – hit czy mit?

Jakie modele iPhone są wodoodporne?

Pierwszym modelem z certyfikatem wodoodporności był iPhone 7 – otrzymał oznaczenie IP67, które wskazywało na zdolność do wytrzymania działania cieczy przez 30 minut po zanurzeniu na głębokość 1 metra.

Identyczne parametry deklarowano dla iPhone 7 Plus, iPhone 8/8 Plus, iPhone X oraz iPhone XR. iPhone SE 2016 nie był oznaczony jako wodoodporny, ale ten drugiej generacji już owszem.

Urządzenia premium – iPhone XS oraz XS Max posiadały certyfikat IP68, dający zakres co najmniej półgodzinnego zanurzenia na głębokość 2 metrów. Taką samą wartość otrzymał iPhone 11.

Z kolei wyższe modele z tej serii – iPhone 11 Pro oraz Pro Max zachowywały odporność na zanurzenie do 4 metrów. Dla wszystkich wariantów serii iPhone 12 było to już 6 metrów.

Trzeba tutaj jednak mieć na uwadze, że zakresy te dotyczą warunków laboratoryjnych. Stosowana w testach woda jest czysta, a zanurzenie nie odbywa z siłą charakteryzującą rzeczywisty upadek. W laboratorium woda jest też całkowicie statyczna – na urządzenie nie oddziałują ruchy cieczy sprzyjające dostawaniu się większej ilości płynu do środka.

Gwarancja a zalany iPhone

Co ciekawe, gwarancja Apple nie obejmuje skutków nawet czysto laboratoryjnego zanurzenia iPhone’a. Naprawa po zalaniu jest w pełni odpłatna mimo radosnych reklam sugerujących, że woda jest najlepszym przyjacielem iPhone’a.

Jak chronić iPhone’a przed zalaniem?

Przede wszystkim, aby uniknąć kosztownych konsekwencji, należy zapobiegać kontaktom z cieczami. Specjalne, nawet certyfikowane, wodoodporne etui nie chronią przed zalaniem iPhone’a, gdy sprzęt spędzi długi czas pod wodą. W szczególności należy unikać wody pod ciśnieniem oraz narażenia na zanieczyszczony płyn.

Co zrobić, gdy iPhone wpadnie do wody?

Ryż, choć higroskopijny, nie ma cudotwórczych właściwości. Najlepsze rozwiązanie to wyłączenie telefonu i ustawienie go pionowo tak, aby odprowadzić nadmiar cieczy z portów. iPhone musi samodzielnie wyschnąć, bez udziału kaloryfera czy suszarki. 

Jeżeli po wyschnięciu zalany iPhone nie włącza się lub nie działa właściwie, koniecznie zamów usługę diagnostyki po zalaniu – takie badania wykona tylko wyspecjalizowany serwis Apple.

Gdy wybierzesz usługi AppleFix, kurier możliwie najszybciej odbierze urządzenie i bezpłatnie dostarczy je do punktu.

--- Artykuł sponsorowany ---


Temperatura: 15°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 1030 hPa
Wiatr: 13 km/h

Reklama Marcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: ciekawość Treść komentarza: Co na to pan Henryk Stokłosa, który ostatnio chce się przytulić na facebooku do Janusza Lemanowicza? Data dodania komentarza: 30.09.2026, 09:29 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: Signum temporis Treść komentarza: Wraca insynuacja wypowiedziana przez Mariusza Szalbierza w roku 2006, że Janusz Lemanowicz uczestniczył w zabójstwie Ryszarda Winkowskiego. Ta enuncjacja ukazała się w Tygodniku Nowym za czasów, kiedy redaktorem naczelnym był właśnie Mariusz Szalbierz, wieśniak z Białośliwia. To przejaw kryminalnego hejtu ze strony mafijnego układu powiatowego zależnego od tuzów gospodarki smrodowej. Pomówiony zwrócił się do śledczych policji o zajęcie stanowiska w tym zgłoszeniu publicznym. Komenda Wojewódzka Policji odpowiedziała, że osoba pomówiona przez Szalbierza w prasie nie jest stroną postępowania w sprawie tego zabójstwa. Na jakiś czas pomawiacze ucichli, aż któregoś dnia jakaś kurew ze Złotowa, Orłowska wystąpiła na jakimś forum internetowym, że to nie stary Lemanowicz, a jego syn, który często balował na dyskotekach koło dworca, nagle zniknął, wyjechał do USA. I to on miał być sprawcą, czy współsprawcą zbrodni. Orłowska relacjonuje swoje myśli nieuczesane jak by była świadkiem balang dyskotekowych w czasie, gdy zginął Ryszard Winkowski. W tym czasie miała ona 12-13 lat. Ciekawe ile forsiastych facetów przeleciało w krzakach tego kurwiszona. Dzisiaj ponownie ten układ mafijno-kurewski wraca do fałszywego oskarżenia mieszając różne byty, różne zdarzenia i inkryminując znowu nielubianym obywatelom czyny zbrodnicze. To oni, ci pomawiacze są zbrodniarzami. Data dodania komentarza: 30.09.2026, 09:03 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: pytak Treść komentarza: Czy chodzi o Jarosław Lemanowicz ze Złotowa? Data dodania komentarza: 29.09.2026, 20:17 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: Franciszkanin Treść komentarza: A czy ktoś wie kiedy rusza proces ,,mieszkańca” Zakrzewa? Data dodania komentarza: 29.09.2026, 13:38 Źródło komentarza: Kardioznacznik i korpobełkot w atmosferze paraliżu i dzikiej owacji. Autor komentarza: Ryszard Treść komentarza: Panie Kamilu. Nie wiem co tam było wcześniej czy coś gasi czy nie gasi, ja odnoszę się do tego co widziałem na sesji. Strata siedmiu milionów jest bardzo duża strata jak również i te szwajcarskie co pan pisze ale jeżeli nie będziecie o tym pisać to ludzie o tym też nie będą wiedzieć. Każdego mieszkańca interesuje to co się dzieje teraz Jakie są perspektywy na przyszłość Ja również w ten sposób tak patrzę pomimo że rzadko oglądam sesję zaciekawiła mnie po prostu ta ostatnia o której pan pisał i widzę że jest tylko kilku radnych którzy zabierają głos a reszta siedzi jak strusie A czy to coś dobrego przyniesie to przyszłość pokażę Pozdrawiam Data dodania komentarza: 29.09.2026, 12:03 Źródło komentarza: Kardioznacznik i korpobełkot w atmosferze paraliżu i dzikiej owacji. Autor komentarza: Kamil Ceranowski Treść komentarza: Panie Ryszardzie, Cieszę się, że wraca Pan do tej dyskusji bo wyraźnie brakuje w niej pewnych przesłanek i faktów. Odpowiem Panu bezpośrednio i bez ogródek, bo zależy mi na jasnych zasadach. Sama utrata dotacji czy kwestia środków finansowych to nie jest dla nas nowość ani „nieodkryty temat”. Dla nas utrata tych milionów to po prostu bezpośrednia konsekwencja konkretnych działań i stylu sprawowania władzy, o którym na portalu pisaliśmy już wielokrotnie. Przypomnę tylko nasze artykuły o funduszach szwajcarskich, o całkowitym zaniechaniu obranego wcześniej kierunku czy wręcz całopaleniu dotychczasowych wysiłków i wyznaczonego kierunku miasta. Co do środków z ZIT: pieniądze te przecież nie przepadną bezpowrotnie w próżni. System jest skonstruowany tak, że trafiają one do obszaru zintegrowanego i gmina Złotów doskonale je wykorzysta. Wygrywa sprytniejszy, ale te fundusze nie przejdą bokiem tak, jak stało się to z funduszami szwajcarskimi. Piszemy o mechanizmach, wałkowanie samego faktu utraty środków po raz kolejny, byłoby po prostu powielaniem tego samego a nawet zaprzeczaniu postawionej wcześniej tezie schematu, o którym alarmowaliśmy już wcześniej. Bardzo sprytnie jednak przy tej okazji przywołał Pan nazwisko radnego Koronkiewicza, zupełnie pomijając fakt, że to przecież on jest jednym z ojców obecnego stanu rzeczy. W kontekście Pana zarzutów o polityczne układy wygląda to wręcz podręcznikowo. Mamy tu do czynienia z klasycznym zjawiskiem socjologicznym i politycznym: podpalacz przychodzi jako gapi na swój własny pożar, kręci głową z udawanym przejęciem i głośno narzeka: „Ojej, ale się narobiło! Jak tak w ogóle można?!”. Pamiętam ten cały proces niezwykle dokładnie, doskonale wiemy, co dokładnie działo się wówczas wewnątrz tego klubu i komitetu. Posiadamy wiedzę u samego źródła. Dlatego uważam, że ojciec tego politycznego projektu nie powinien teraz udawać zaskoczonego i krytykować swojego własnego „dziecka” w sensie politycznym, kiedy owoce jego dawnych decyzji właśnie zbieramy. Jako redakcja nie unikamy trudnych tematów. Nie budujemy jednak artykułów na zawołanie, ale chętnie udostępnimy Panu miejsce na własne przemyślenia. Wspomniany teraz, można powiedzieć wyciąga dokumenty, pisze interpelacje i próbuje reżyserować emocje mieszkańców na sesjach a tak na prawdę gasi pożar, który sam wzniecił. Bliżej wyborów opublikujemy coś więcej w tej sprawie. Pozdrawiam po sąsiedzku z Mickiewicza! Data dodania komentarza: 29.09.2026, 10:03 Źródło komentarza: Kardioznacznik i korpobełkot w atmosferze paraliżu i dzikiej owacji.