Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 1 lutego 2026 19:49
Reklama

Ludwik Muzyczka - pierwszy Antykomunista doceniony na Krajnie

Podziel się
Oceń

W Wyrzysku znajduje się most im. Ludwika Muzyczki. Oficjalne otwarcie tego obiektu, który nazwano na cześć przedwojennego starosty wyrzyskiego, miało miejsce w listopadzie 1994 r. Tym właśnie gestem, zapewne w sposób nieświadomy, doceniono również ten fragment w jego życiorysie, który dotyczył antykomunistycznej działalności. Ludwik Muzyczka należy bowiem do szerokiego panteonu konspiratorów, którzy podjęli walkę z sowieckim okupantem oraz kolaborującymi z nim polskojęzycznymi zdrajcami. Warto przy tym podkreślić, że jego życiorys obejmuje kilkadziesiąt lat działalności na rzecz Niepodległej Polski.
Ludwik Muzyczka - pierwszy Antykomunista doceniony na Krajnie
Wizyta Marszałka Rydza Śmigłego w Wyrzysku. Ze zbiorów Piotra Brzezińskiego, udostępnione za zgodą właściciela fotografii.

Na świat przyszedł 25 sierpnia 1900 w Jarosławiu (obecnie województwo podkarpackie). Jego ojcem był Michał Muzyczka - podoficer armii austriackiej, później laborant Obserwatorium Astronomicznego UJ w Krakowie. Matka nazywała się Anastazja Stochmańska. W tym miejscu zwyczajowo wymienia się szkoły zakończone przez bohatera artykułu. W przypadku Ludwika Muzyczka będzie to jednak krótki zapis, że edukację zdobywał w krakowskim Gimnazjum OO. Jezuitów. Spowodowane jest to faktem, że bardzo wcześniej rozpoczął intensywną działalność patriotyczną. Najpierw wstąpił do Legionów Polskich (1916), następnie służył w Polskiej Organizacji Wojskowej (1918). Brał również udział w wojnie z bolszewikami (m.in. na froncie ukraińskim). Był ponadto uczestnikiem upozorowanego. „buntu Żeligowskiego” (1920), który  skutkował włączeniem Wilna i okolic w granice II Rzeczpospolitej.

Ludwik Muzyczka szeregi armii opuścił 18 marca 1921 roku w stopniu plutonowego. Ten fakt nie oznaczał jednak całkowitego przejścia do cywila. Od końca 1924 roku zaangażował się bowiem w działalność Związku Strzeleckiego, pełniąc w nim funkcje komendanta oraz inspektora na terenie Okręgu Wileńskiego. Ponadto w latach 1930-33 stał na czele Tajnego Okręgu Północnego Związku Strzeleckiego. Działał on na obszarze Wolnego Miasta Gdańska i Prus Wschodnich. Dlatego ukrywał się pod konspiracyjnymi danymi jako Józef Sułkowski. W Gdańsku zajmował się głównie szkoleniem wojskowym, które objęło m.in. pracowników tamtejszej Poczty Polskiej. W okresie „Kryzysu Gdańskiego” (1932) był zwolennikiem przeprowadzenia puczu, który doprowadziłby do ostatecznego przyłączenia tego portowego miasta do Polski. Rok później otrzymał najwyższy stopień Inspektora ZS, z którym łączyło się dożywotnie członkostwo w Radzie Naczelnej Związku Strzeleckiego. Został też mianowany podporucznikiem rezerwy piechoty WP ze starszeństwem z dniem 1 września 1931 roku.

Analizując życiorys Ludwika Muzyczki śmiało można stwierdzić, że był człowiekiem obdarzonym wielkim talentem organizacyjnym. Pomimo braku wyższego wykształcenia (w 1931 roku zdał eksternistycznie maturę) doskonale radził sobie bowiem na zajmowanych stanowiskach. Pełnił szereg odpowiedzialnych funkcji państwowych (m.in. referenta Departamentu Rolnictwa, kierownika Oddziału Delegatury Rządu i Urzędu Wojewódzkiego w Wilnie). Jedną z funkcji pełnił również na Krajnie. Mowa o stanowisku starosty nakielskiego z siedzibą w Wyrzysku. W tym mieście przebywał od marca 1935 roku do momentu wybuchu II wojny światowej.

W tym czasie dał się poznać jako sprawny administrator oraz człowiek wrażliwy na problemy społeczne. Między innymi stał na czele „Powiatowego Komitetu Obywatelskiego do Walki z Bezrobociem” oraz przyczynił się do wybudowania Powiatowego Domu Dziecka. Był ponadto organizatorem wielu imprez masowych. Przykładem wystawa rolnicza, w liczącym wówczas 1679 mieszkańców Wyrzysku, która zgromadziła około 30 tysięcy osób. Podczas jego kadencji w mieście nad Łobzonką gościli również najwyżsi rangą przedstawiciele władz państwowych. Przykładem wizyta Marszałka Polski Edwarda Rydza Śmigłego (15 listopada 1936 roku). Na miejscowym stadionie zgromadziło się wówczas blisko 40 tysięcy ludzi. W trakcie uroczystości przekazano wojsku dar mieszkańców powiatu wyrzyskiego - 16 ciężkich karabinów maszynowych wraz z wózkami do ich transportu.

Starosta nakielski sprawdził się także w obliczu narastania konfliktu polsko-niemieckiego. Cechowało go zwłaszcza stanowcze zachowanie wobec miejscowych Niemców. W latach 1938-1939 stało się to przyczyną licznych skarg i interwencji ze strony dyplomatów III Rzeszy. Godna podkreślenia jest także postawa Ludwika Muzyczki po wybuchu wojny w dniu 1 września 1939 roku. Opuścił bowiem miasto dopiero w momencie wkraczania do niego wojsk niemieckich, do ostatniej chwili nadzorując tworzenie zapór drogowych i innych przeszkód, które miały za zadanie opóźnić niemiecki marsz. Podczas kampanii wrześniowej dowodził także obroną Inowrocławia oraz wziął udział w walkach nad Bzurą (został ranny).

Po rozpoczęciu niemieckiej okupacji Muzyczka zaangażował się w działalność konspiracyjną (ukrywał się m.in. pod pseudonimami „Ludwik”, „Benedykt”, „Sułkowski”). W końcu września 1939 roku współtworzył na terenie Krakowa niepodległościową Organizację Orła Białego (OOB). Po spotkaniu z generałem Michałem Karaszewiczem-Tokarzewskim, które miało miejsce 16 października 1939 r., razem z Kazimierzem Kierzkowskim podporządkował OOB Służbie Zwycięstwu Polsce (SZP). W tym miejscu należy przypomnieć, że 13 listopada 1939 roku w miejsce SZP powołano Związek Walki Zbrojnej, który 14 lutego 1942 roku przemianowano na Armię Krajową (AK rozformowana została 19 stycznia 1945 roku).

Niewątpliwie Ludwik Muzyczka był jedną z wiodących postaci Polskiego Państwa Podziemnego (PPP). Blisko współpracował m.in. ze Stefanem Roweckim ps. „Grot”. W marcu 1940 roku przeniósł się do Warszawy. W stolicy opracował m.in. koncepcję Tajnej Administracji Cywilnej oraz zajmował się organizowaniem Wojskowej Administracji Ziem Nowych i Wojskowego Korpusu Służby Bezpieczeństwa. Brał również udział w Powstaniu Warszawskim. W tym okresie (rozkazem Dowódcy AK z 1 października 1944 r.) awansowany został do stopnia podpułkownika czasu wojny. Po kapitulacji Powstania Warszawskiego więziony był w oflagach Lamsdorf i Woldenberg. W niemieckiej niewoli przebywał do lutego 1945 roku, tj. do czasu wkroczenia na teren obozu Armii Czerwonej.

Należy nadmienić, że przywódcy Polskiego Państwa Podziemnego doskonale zdawali sobie sprawę, że wkroczenie wojsk sowieckich na ziemie polskie jest nieuchronne. Dlatego, już w połowie 1943 roku pojawiła się koncepcja utworzenia konspiracyjnej organizacji, która wzięłaby na swoje ramiona ciężar oporu wobec sowieckiego okupanta. Według wspomnień ppłk. Ludwika Muzyczki, pomysłodawcami koncepcji organizacji „Nie” (Niepodległość) była trójka wysokich oficerów KG AK: gen. Bór-Komorowski, płk August Emil Fieldorf oraz on sam. Komendantem Głównym „Nie” został mianowany generał Leopold Okulicki.

Ta kadrowa organizacja nie funkcjonowała zbyt długo. Wybuch Powstania Warszawskiego i Akcja „Burza” spowodowały bowiem dekonspirację wielu oficerów AK oddelegowanych do „Nie”. Na dodatek w marcu 1945 roku, na skutek przypadkowego aresztowania przez NKWD płk. Fieldorfa „Nila” oraz uwięzienia przez sowietów gen. Leopolda Okulickiego (wraz z przywódcami PPP), nastąpił ostateczny paraliż jej działalności. To w głównej mierze spowodowało, że 7 maja 1945 roku (rozkazem p.o. Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych gen. Władysława Andersa) „Nie” rozwiązano. W jej miejsce powołano Delegaturę Sił Zbrojnych na Kraj.

Po powrocie z niemieckiej niewoli podpułkownik Muzyczka nie ujawnił się pod swoim prawdziwym nazwiskiem. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że ponowił wówczas działalność konspiracyjną w „Nie”. Pewne jest natomiast, że od maja 1945 roku znalazł się w strukturach Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj. Natomiast po rozwiązaniu Delegatury (6 sierpnia 1945 roku) zaangażował się w tworzenie Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość (pełna nazwa utworzonej dnia 2 września 1945 roku organizacji brzmiała: Ruch Oporu bez Wojny i Dywersji „Wolność i Niezawisłość”).

Ludwik Muzyczka był m.in. autorem projektu pierwszej nazwy wspomnianej organizacji, która pierwotnie miała brzmieć „Walcząca Demokracja”. Ponadto współautorem deklaracji programowej WiN. Prowadził również liczne rozmowy w kręgach polityków i byłych działaczy Państwa Podziemnego (m.in. Stefanem Korbońskim). Utrzymywał także ożywione kontakty z duchowieństwem, w tym z arcybiskupem Adamem Sapiehą Działalność ppłk. Muzyczki trwała jednak krótko. Już bowiem 22 grudnia 1945 roku został zatrzymany w Krakowie przez organa bezpieczeństwa. W tym miejscu należy podkreślić, że pierwsze aresztowania członków WiN rozpoczęły się jesienią 1945 roku. Jego ofiarami padli niemal wszyscy znaczący przywódcy tej organizacji.

Proces I Zarządu Głównego „WiN” rozpoczął się 4 stycznia 1947 roku przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie. Odbywał się na wzór sowiecki i miał charakter pokazowy. Komuniści potraktowali rozprawę jako element walki politycznej i instrument propagandowy. W tym przypadku nie postawili jednak na surowe osądzenie działaczy niepodległościowych. Raczej skompromitowanie samej idei, która legła u podstaw utworzenia WiN. Dlatego starali się poprzez przekaz płynący z procesu zbudować w społeczeństwie przeświadczenie, że przywódcy Zrzeszenia nie wierzą w ideały kierowanej przez siebie organizacji oraz walczą jedynie o zachowanie własnego życia i jak najniższe wyroki. Ponadto komuniści, w obliczu planowanej amnestii, chcieli okazać dobroduszność władzy ludowej. Tym samym zachęcić żołnierzy Antykomunistycznego Podziemia do wychodzenia z konspiracji. Proces wykorzystano również do kompromitacji PSL Mikołajczyka, co miało istotne znaczenie propagandowe w związku z wyborami do Sejmu Ustawodawczego.

Wyrok w procesie I Zarządu Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość ogłoszono 3 lutego 1947 roku. Marian Gołębiewski - inspektor WiN na Zamojszczyźnie, dokooptowany do sprawy w celu udowodnienia, że organizacja miała także charakter zbrojny i szpiegowski, został skazany na karę śmierci. Pozostali oskarżeni usłyszeli wyroki od kilkunastu do kilku lat więzienia. Wśród nich był Ludwik Muzyczka, któremu komunistyczny sąd wymierzył 10 lat pozbawienia wolności (z zaliczeniem aresztu śledczego). Prezydent RP Bolesław Bierut złagodził wymiar kary wobec wszystkich członków I Zarządu WiN. M.in. wobec ppłk. Ludwika Muzyczki zmniejszono ją do 6 lat pozbawienia wolności. Odsiadywał ją w więzieniu we Wronkach, które ostatecznie opuścił 23 grudnia 1948 roku.

W trakcie odbywania kary ppłk Muzyczka wziął udział jako świadek w procesie II Zarządu WiN. Podczas składania zeznań był atakowany nie tylko przez prokuratora, ale i obrońcę, sławnego w tamtych czasach mecenasa Mieczysława Maślanko. Interesujący jest fakt, że adwokat określał go m.in. mianem „szarej eminencji WiN”, uzasadniając: „gdyby nie było Niepokólczyckiego, organizacja i tak by istniała, a Muzyczka na komendanta WiN-u znalazłby kogoś innego”.

Po wyjściu na wolność Ludwik Muzyczka pracował w jednym z krakowskich przedsiębiorstw. Niedane mu jednak było długo cieszyć się wolnością. Ponowne aresztowanie nastąpiło już 20 października 1950 roku. Głównym motywem zatrzymania była chęć uderzenia w działającą podczas niemieckiej okupacji konspiracyjną Administrację Zmilitaryzowaną, której szefem był właśnie podpułkownik Muzyczka. Komunistyczni śledczy zamierzali udowodnić, że nakazywał swoim byłym podwładnym, którzy od 1945 roku przeszli do pracy w aparacie państwowym, „infiltrowanie” tegoż aparatu i prowadzenie działalności dywersyjnej.

Śledztwo w tej sprawie trwało przez kilka lat w tzw. pawilonie specjalnym więzienia na Mokotowie w Warszawie. W jego trakcie Muzyczka poddawany był psychicznym i fizycznym torturom, które bardzo mocno odbiły się na stanie jego zdrowia. Funkcjonariusze UB, pomimo stosowania tego rodzaju metod, nie zgromadzili jednak odpowiedniego materiału dowodowego. W związku z tym, ograniczono się do postawienia mu zarzutu, że jego działalność w AK prowadziła, do korzystnej z punktu widzenia Niemców walki niekomunistycznego ruchu oporu z komunistycznym podziemiem. 3 maja 1954 roku Sąd Wojewódzki dla miasta stołecznego Warszawy podzielił ten pogląd, skazując ppłk. Muzyczkę na karę 5 lat pozbawienia wolności. Wyroki z procesów, które miały miejsce w 1947 i 1954 roku spełniały warunki do wymierzenia kary łącznej. W związku z tym skazano go ostatecznie na 7 lat więzienia. Zaliczenie okresu więzienia i aresztu na poczet kary sprawiło, że Ludwik Muzyczka wyszedł na wolność 25 września 1954 roku. Przez pierwszy okres po opuszczeniu więzienia leczył się szpitalnie i sanatoryjnie. Po tzw. „odwilży październikowej” podjął starania o rehabilitację, co nastąpiło postanowieniem Sądu Najwyższego z 8 czerwca 1957 roku. 

Na wolności Ludwik Muzyczka starał się prowadzić w miarę normalne życie. Zatrudnił się m.in. w Spółdzielni „Scenotechnika” w Krakowie. Nie stronił także od działalności publicznej. Stanowczo jednak odrzucał jakąkolwiek współpracę z reżimem komunistycznym. Odmówił m.in. przyjęcia renty dla zasłużonych oraz nie wstąpił do ZBOWiD (w okresie prezesury Moczara). W 1976 roku nie wahał się także wyrazić swojego protestu wobec zmian w Konstytucji PRL, które zawierały zapisy o socjalistycznym charakterze Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej jako przewodniej siły politycznej społeczeństwa w budowie socjalizmu oraz nierozerwalnej przyjaźni polsko-radzieckiej.

Najważniejszym celem w ostatnich latach życia ppłk. Muzyczki była niewątpliwie kwestia utrwalenia dziejów AK oraz obrona dobrego imienia tej organizacji. Dlatego publikował artykuły (np. „Prawda i nieprawda o Armii Krajowej”, Tygodnik Powszechny 1957), występował z referatami (m.in. w klubach katolickich) oraz zachęcał żołnierzy AK do spisywania wspomnień. Należy podkreślić, że cieszył się dużym autorytetem w środowisku AK. Świadczy o tym chociażby fakt, że reprezentował je wobec najwyższych władz kościelnych w kraju (np. podczas dorocznej pielgrzymki na Jasną Górę).

Podpułkownik Ludwik Muzyczka zmarł 25 lutego 1977 roku. Pochowany został na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie. Był kawalerem Orderu Virtuti Militari V klasy, Krzyża Niepodległości, Złotego Krzyża Zasługi z Mieczami oraz aż trzykrotnie Krzyża Walecznych. 

Dziękuję panu Piotrowi Brzezińskiemu za udostępnienie fotografii (wizyta Marszałka Rydza Śmigłego w Wyrzysku).

źródła:

Andrzej Krzysztof Kunert: Słownik biograficzny konspiracji warszawskiej 1939–1945 T.2

Stanisław Salmonowicz: Ludwik Muzyczka, 1900-1977, polityk i żołnierz : przyczynek do dziejów Armii Krajowej, 1992

Mirosław Lewandowski: Ludwik Muzyczka "Benedykt" działalność polityczna od 1956 roku w świetle zachowanych materiałów SB, 2019

Kazimierz Pluta Czachowski: Organizacja Orła Białego zarys genezy, organizacji i działalności, 1987

Andrzej Romanow: Gdańsk zapomniany szkice z dziejów miasta 1914-1939, 2000

 


Napisz komentarz

Komentarze

zachmurzenie umiarkowane

Temperatura: -12°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 1022 hPa
Wiatr: 25 km/h

ReklamaMarcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: nie masz racji PacjentkoTreść komentarza: Pacjentka bzdury piszesz.To jest Dyrektorka Aneta Kaufka a nie żona męża Kaufkowa.Niedozwolone nazewnictwo w Polsce.Dyr.ma czas nienormowany, w nocy musi tez pracowac,w sytuacjach zagrożenia czyjegoś zycia, więc moze wyjsć na zakupy dla szpitala w dzień,A ty jesteś złośliwa TRĄBA.Data dodania komentarza: 1.02.2026, 09:27Źródło komentarza: Pielęgniarki ze Złotowa alarmują: zator płatniczy za 2025 r.! Szpital kontruje prawnikiemAutor komentarza: Rozpozna kto apolityczną kurweTreść komentarza: Dojechał... „JE*AĆ PIS! JE*AĆ PIS! JE*AĆ PIS! JE*AĆ PIS! JE*AĆ PIS! JE*AĆ PIS!” „Zapowiadałem Krzysztofa Krawczyka, nie żyje. Jerzego Połomskiego, nie żyje. Marzę o tym żeby zapowiedzieć Jarosława Kaczyńskiego” „Zbliżają się wybory i musimy iść zagłosować… trzeba wygrać z tą sepsą hahahaha” „Bardzo chciałem zaangażować się politycznie” „Jak Wałęsa wskaże komu to z baśki przyłożę” „Pier*olić polityków!” „Nie będę współpracował z drugą stroną polityczną!” Czy to jakieś teksty Tuska? Trzaskowskiego? Nie! Czy to wrzaski z najbardziej obrzydliwych antyPiSowych prostestów? Nie. Czy to Lempart wrzeszcząca z nienawiści? Nie... To wszystko teksty spod znaku serduszka. Sponsorowane przez WOŚP... w sensie przez obywateli wrzucających do puszek na chore dzieci... Zawsze w tle, na koszulkach i czapkach było logo Wielkiej Orkiestry! Miłość? Pomaganie ponad podziałami? Dzieciaczki najważniejsze? HAHAHA naiwniacy. Owsiak dojechał emerytkę. Stało się. W sądzie zapadł wyrok. Emerytka za głupi wpis z życzeniem śmierci została skazana na pół roku więzienia, zakaz zbliżania się i grzywnę. Odsiadka jest w zawiasach. Co to oznacza? Oznacza to tyle, że Owsiak okazał się kłamcą. Kobiecie na rozprawie powiedział, że ma świętego Jurka przeprosić. Ona stwierdziła, że przeprosi jak Owsiak przeprosi za nazywanie ludzi sepsą, więc święty wycofał propozycję. Duma została urażona, foch strzelony i maluczką kobietę trzeba było dojechać. Gdzie tu kłamstwo? A no Owsiak nie został przeproszony, więc stwierdzono, że Jerzy Owsiak boi się o swoje życie i sika w czerwone gacie ze strachu przed emerytką…. Przepraszam za ton, no ale jak inaczej? Proponował jej ugodę i przytulenie się. Ta uraziła jego dumę i sąd zakazał jej się zbliżać do Owsiaka, wpis z życzeniami śmierci uznał za groźbę karalną wystarczającą do osadzenia w więzieniu… To ta niesamowicie groźna kobieta, której wpis przestraszył Owsiaka wystarczy żeby przeprosiła? Ale jak nie przeprosiła, to jednak jest skrajnie niebezpieczna i Owsiak obawia się o swoje życie? No ale bo ktoś tu ma zblendowany mózg, albo chodziło tylko o dojechanie kobiety, bo podniosła rękę nad klawiaturę i ośmieliła się urazić świętość. Niesamowite. Przypomnijmy, że mówimy nie o twarzy WOŚP, tylko o prężnym działaczu politycznym. POlitycznym. Już wcześniej mówił że może dać w ryj za obrażanie innego polityka (Bolka), śmiał się z sepsy, robiąc wielką bilbordową kampanię w czasie wyborczej walki i ostatecznie przyznał, że bardzo zaangażował się politycznie, bo zależało mu na tym. Nie da się ukryć, skoro na jego imprezach, do których obrzydliwie wykorzystywany był WOŚP i pieniądze od naiwnych darczyńców, skandowano je*ać PiS i życzono Kaczyńskiemu szybkiej śmierci… Życzono śmierci, publicznie, ze sceny i policja nie wparowała na chatę jak do tej emerytki o 6 rano? Tak. Życzono śmierci Kaczyńskiemu, a nie Owsiakowi, helo. Owsiak nie żałuje zaangażowania politycznego. Ramię w ramię z Tuskiem szedł w POwskiej paradzie, no i później rząd się odwdzięczał. Owsiak wiec nie żałuje. „Pier… polityków” stwierdził ze sceny Owsiak, a my dokładnie wiemy, których. Oczywiście może człek robić chce, ale na litość… cześć moich obserwujących nadal próbuje ludziom wmówić, że święty Jerzy się politycznie nie angażuje :D. No to wszyscy razem z pieniędzy WOŚPu wołajmy: „je*ać, a druga strona PiS”! No i powiedzmy sobie szczerze za Jureczkiem. Jeżeli oglądacie i wspieracie Republikę… no to Orkiestra wami gardzi i z wami nie gra. WOŚP nie pomaga ponad podziałami. Tworzy podziały. Niszczy mosty i wspiera tylko wybranych. Dzieci są mniej ważne niż wrogość do danej stacji telewizyjnej. Wielka Orkiestra POlitycznej Pomocy Jaki ma to związek z pomaganiem i z chorymi dziećmi? Żaden. Jaki z polityczną nawalanką i dzieleniem Polaków? Oj duży. Tak na koniec, widziałem w tym roku trzy serduszkowe naklejki. Aż TRZY! A znam coraz wiecej ludzi, którzy po prostu wstydzą się gdzieś to sobie naklejać. Ciekawe, bo kiedyś ci sami ludzie wrzucali cokolwiek, żeby dostać naklejkę, nakleić w widoczne miejsce nawet tylko dlatego, żeby mieć spokój od kolejnych puszkowiczów... Wybaczcie, że znowu o tym i że tak mało postów, ale leżę po operacji kręgosłupa i jakoś mi prościej napisać od siebie o tym, niż się skupiać aktualnie na poważniejszych sprawach ze świata polityki. Do tego jest to mój profil, wiec idąc za radą klasyka "róbta co chceta!". SIEMA!Data dodania komentarza: 30.01.2026, 21:26Źródło komentarza: Pielęgniarki ze Złotowa alarmują: zator płatniczy za 2025 r.! Szpital kontruje prawnikiemAutor komentarza: komTreść komentarza: No i znowu zemszczą się na pacjentachData dodania komentarza: 30.01.2026, 17:56Źródło komentarza: Pielęgniarki ze Złotowa alarmują: zator płatniczy za 2025 r.! Szpital kontruje prawnikiemAutor komentarza: PacjentkaTreść komentarza: Rozumiem, że Kałfkowa wypłatę ma całości przelewaną na konto? Widzę często, że do butiku Efekt i spowrotem stupie bez park na Mickiewicza. Objuczona torbami zakupowymi. Robi to w godzinach przedpowłudniowych więc pewnie dostaje pensje na czas i obiązki nie są zbyt wymagające skoro ma na to wszytko czas?Data dodania komentarza: 30.01.2026, 17:01Źródło komentarza: Pielęgniarki ze Złotowa alarmują: zator płatniczy za 2025 r.! Szpital kontruje prawnikiemAutor komentarza: RobertTreść komentarza: jeśli te fakty są obrzydliwe? no cóż, tym gorzej dla tej prawdy. Tak było i tego już się nie cofnie.Data dodania komentarza: 29.01.2026, 17:41Źródło komentarza: Zmiana na czele parafii św. Piotra i Pawła w ZłotowieAutor komentarza: Marek79Treść komentarza: Odwrotnie też na to samo wyjdzie, każdy z nich musiał się pogodzić czyli zmienić stanowisko wobec przeciwnika. Co do tekstu. To tabu zostało przełamane, ale każdy i tak wie, że taka był sytuacja.Data dodania komentarza: 29.01.2026, 17:04Źródło komentarza: Zmiana na czele parafii św. Piotra i Pawła w Złotowie
Reklama