Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Wtorek, 16 sierpnia 2022 19:15
Reklama

Naukowiec - Antykomunista, rzecz o Władysławie Brzezińskim

W 2022 roku obchodzimy setną rocznicę utworzenia Związku Polaków w Niemczech. Mowa o organizacji, która szczególnie silne piętno odcisnęła w historii Krajny. Jednym ze spadkobierców jej idei był niewątpliwie prof. Władysław Brzeziński, którego setna rocznica urodzin również przypada w tym roku. Jego biografia jest dość powszechnie znana w naszym regionie. We wszystkich dostępnym publikacjach można jednak zauważyć pewien istotny brak. Mowa o okresie powojennym w jego życiorysie i epizodzie związanym z działalnością w antykomunistycznym podziemiu.
Naukowiec - Antykomunista, rzecz o Władysławie Brzezińskim

Opowieść o tym zasłużonym dla Krajny człowieku należy rozpocząć od miejsca jego urodzenia. Wielu czytelników nie zna bowiem złożoności historii naszych ziem. Dlatego dyletanctwem byłoby ograniczenie się jedynie do sformułowania, że przyszedł na świat 22 stycznia 1922 r. w Podruzen (od 1925 r. Preussenfeld) położonym w Kreis Flatow. Tego rodzaju uproszczenie może bowiem prowadzić do błędnego wniosku, że była to ziemia niemiecka. Tymczasem ponad tysiącletnia historia ukazuje jednoznacznie, że były to polskie tereny, które w 1772 roku, w wyniku rozbioru Polski, przeszły pod niemieckie panowanie. Nie zmieniło to jednak faktu, że dalej mieszkali tu Polacy. Potwierdzają to spisy ludności, które ludność katolicką, postrzeganą jako Polaków, szacowały na poziomie od 82% (1895) do 51% (1925). O kultywowaniu polskości świadczy też udział niektórych mieszkańców Podróżnej w zrywach narodowych (np. Powstaniu Wielkopolskim). 

Niewątpliwie sytuacja Polaków z Podruzen uległa znacznemu pogorszeniu po 1918 roku. Na mocy podpisanego 28 czerwca 1919 roku układu międzynarodowego w Wersalu, około 60 % ziem Krajny, w tym dwa duże miasta: Złotów i Krajenka, pozostały w granicach Niemiec. Należy wyjaśnić, że tak niekorzystne z punktu widzenia Polski rozwiązania stanowiły pokłosie zabiegów księcia pruskiego Fryderyka Leopolda Hohenzollerna, który posiadał na tym obszarze ogromne latyfundia (m.in. 21 folwarków), oraz lobbowania na jego rzecz przez rząd Anglii i niemiecką diasporę żydowską. 

Traktatu Wersalski spowodował, że Podróżna (Podruzen, Preussenfeld) pozostała pod niemieckim zaborem. Mieszkający tu Polacy podejmowali jednak próby rewizji tak niekorzystnego rozstrzygnięcia. Dowodem na to chociażby fakt, że wojska niemieckie ostrzelały i bezlitośnie rozpędziły mieszkańców Podróżnej, którzy pod koniec lutego 1920 roku zamierzali spotkać się z członkami Międzynarodowej Komisji Granicznej w Wysoce i Łobżenicy. Ci, którym ta sztuka się udała, zostali później ukarani grzywną przez sąd powiatowy w mieście Flatow (obecnie Złotów). Jeden z wizytujących ziemie Krajny dyplomatów napisał wówczas, że Podróżna przypomina „obóz jeńców”. Zawarł też niezwykle trafne spostrzeżenie, że Niemcy chcą w jak najszybszym tempie zniemczyć przyznane im części powiatu złotowskiego (Kreis Flatow). Zapobiec temu zamierzali polscy patrioci zamieszkujący na terenie Republiki Weimarskiej, którzy 23 sierpnia 1922 roku utworzyli Związek Polaków w Niemczech. Na terenie Kreis Flatow jego najważniejszym liderem był ks. Bolesław Domański. Organizacja ta prowadziła szeroki wachlarz działalności. Na szczególną wyróżnienie zasługuje kształcenie młodych Polaków w duchu narodowym. W tym celu na terenie administrowanym przez Niemców utworzono m.in. dziesiątki polskich prywatnych placówek oświatowych, w tym dwie szkoły średnie, w Bytomiu i Kwidzynie.

Władysław Brzeziński po latach wspominał: „O tyle byłem szczęśliwszy od wielu dzieci polskich za granicą, że trafiłem do polskiej szkoły, miałem polskich nauczycieli i przywódców organizacji, do których wypadło mi należeć”. Wybór tej drogi życiowej zawdzięczał niewątpliwie rodzicom (Mieczysławowi i Zofii z domu Szweda), którzy bardzo mocno zaangażowani byli w działalność polskich organizacji świeckich i kościelnych (m.in. należeli do Towarzystwa Ludowego oraz Związku Polaków w Niemczech). Warto wspomnieć, że Zofia Brzezińska reprezentowała mieszkańców wsi Podróżna na berlińskim Kongresie Związku Polaków w Niemczech, który odbył się 6 marca 1938 r.

W kwietniu 1929 r. Władysław rozpoczął naukę w miejscowej szkole niemieckiej, ale już po dwóch miesiącach przeniósł się do polskiej szkoły. Została ona utworzona w Podróżnej staraniem Związku Polaków w Niemczech i Polsko-Katolickiego Towarzystwa Szkolnego. Jej otwarcie nastąpiło 8 czerwca 1929 roku. Warto wspomnieć, że już wcześniej na terenie tej wsi Polacy prowadzili działalność oświatową. Spotykało to się rzecz jasna ze znacznym sprzeciwem miejscowych Niemców. Przejawów agresji doświadczał szczególnie Jan Rożeński. Na jego życie przeprowadzono nawet zamach, rozciągając linę na trasie jego przejazdu między Podróżną a Krajenką. Jedno z tego rodzaju agresywnych zachowań wymierzonych w stronę działaczy PKTSz odnotowane zostało nawet w prasie. Gazeta Olsztyńska z 15 listopada 1927 roku informowała o „niemieckich szowinistach z Podróżnej, którzy dokonali napadu na polskich działaczy (Jana Rożeńskiego i Izydora Maćkowicza) w dniu 3 listopada.

W tym kontekście nie może zaskakiwać, że otwarcie polskiej szkoły w Podróżnej także spowodowało ostre ataki ze strony administracji i miejscowych Niemców. Na szykany narażeni byli uczniowie tej placówki, ich rodzice oraz pedagodzy. Przykładem Paweł Grzenda (nauczyciel z Torunia), który przez kilka tygodni nie mógł objąć stanowiska kierownika szkoły, bo celowo przedłużano mu procedury wizowe. W jego zastępstwie pracował Franciszek Polachowski. Szczególnie radykalne kroki podejmowano zwłaszcza wobec rodziców, którzy posyłali swoje dzieci do polskiej szkoły. Tak uczynił m.in. Niemiec nazwiskiem Weise, który właśnie z tego powodu wypowiedział polskim pracownikom pracę. Podobnie postąpił 22 listopada 1929 roku inspektor Rogenbau (z zarządu domeny państwowej), który zwolnił 13 robotników rolnych (m.in. Jana Kołodziejczyka, Marcina Brzezińskiego i Pawła Erdmana). Symboliczny dla tego zjawiska stał się los kowala Franciszka Martina z Podróżnej, który nie tylko został pozbawiony pracy, ale również wyeksmitowany z mieszkania. Do tego można dodać utrudnianie praktyk religijnych polskim katolikom, których Niemcy pozbawili opieki duszpasterskiej. W tym miejscu należy wyjaśnić, że po wyznaczeniu granicy polsko – niemieckiej mieszkańcy Podróżnej zostali odcięci od swojej macierzystej parafii w Bługowie. Stało się tak poprzez fakt, że ta znalazła się w granicach II Rzeczpospolitej. Problem ten rozwiązał ks. Maksymilian Grochowski z Głubczyna, obejmując opieką duszpasterską tamtejszych wiernych, i to mimo oporu niemieckich duchownych. Paweł Grzenda, który w latach 1929–1937 pracował jako nauczyciel w prywatnej szkole polskiej w Podróżnej, w swoich wspomnieniach napisał: „Polacy w Podróżnej mieli szczególnego opiekuna, a był nim ks. Maksymilian Grochowski z Głupczyna [pisownia oryginalna]. Był on prawdziwym Polakiem.(...) Na pewno przyczynił się do tego, że pruska szkoła nie zdołała wydrzeć Polakom mowy ojczystej, jak to się stało w sąsiedniej Krajence”. 

W 1935 r. Władysław Brzeziński został uczniem Polskiego Gimnazjum w Bytomiu, a w 1937 r. przeniósł się wraz z ok. 80 kolegami do nowo powstałego Polskiego Gimnazjum w Kwidzynie. Brał udział w życiu najważniejszych organizacji szkolnych, m.in. w harcerstwie i spółdzielni, przygotowując się do przyszłej pracy polonijnej w Niemczech. Podobnie jak w Podróżnej kształcenie nie odbywało się w spokoju. Raz po raz niemieckie bojówki atakowały bowiem uczniów, którzy dla swojego bezpieczeństwa musieli maszerować w zwartych grupach po mieście. Apogeum prześladowań rozpoczęło się jeszcze przed wybuchem wojny. 25 sierpnia 1939 r. Władysław Brzeziński wraz z innymi uczniami i nauczycielami Polskiego Gimnazjum w Kwidzynie został internowany w Tapiau – Grunhoff – Stubienen. Ten stan trwał około miesiąca. Pod koniec września 1939 r. uczniowie zostali zwolnieni. Władysław Brzeziński powrócił do domu rodzinnego w Podróżnej. Niedane mu jednak było żyć spokojnie. Od 1938 roku Niemcy sukcesywnie wysiedlali bowiem Polaków z Krajny. Oczywiście zjawisko to nabrało znacznego przyspieszenia w 1939 roku. Między innymi w Podróżnej los ten spotkał ponad 20 rodzin. 

Wśród nich znalazła się również rodzina Brzezińskich, których zmuszono do porzucenia majątku i wyjazdu w ciągu 48 godzin z Podróżnej do Alt Kortnitz (obecnie Stara Korytnica, pow. drawski). Nakaz ten, podobnie jak wiele podobnych, wydał landrat (starosta złotowski) Fritz Ackmann. Po wojnie ten niemiecki nazista zamieszkał w Niemczech. Do końca życia był szanowanym obywatelem. Jego imię do dziś noszą niektóre obiekty. W kontekście wysiedleń warto nadmienić, że dotykały nie tylko patriotów. Istotny przy tym doborze był również status materialny wypędzonych Polaków, co wynikało z chęci zaboru ich majątków przez Niemców.

W styczniu 1945 roku na Krajnę wkroczyły wojska Armii Czerwonej i podległa im Armia Berlinga. Wydarzenie to przyjęło się określać po wojnie mianem wyzwolenia. Pokłosiem tego stały się uroczystości, które odbywały się na cześć Armii Czerwonej i Armii Berlinga w okresie PRL i III Rzeczpospolitej. Po częściowo udanej próbie dekomunizacji przestrzeni publicznej, którą na podstawie ustawy z 2016 roku podjęto w całej Polsce, zwykło się nieco modyfikować ten termin. W przypadku zachodniej Krajny „przypudrowano” go sformułowaniem „o powrocie do Macierzy”, jednocześnie dalej składając kwiaty np. pod pomnikami Armii Czerwonej. Co ciekawe, czynili to nawet przedstawiciele partii rządzących, którzy orędowali za projektem dekomunizacji.

Z całą pewnością okres ten nie zasługiwał na miano wyzwolenia. Dowody przynoszą mrożące krew w żyłach opowieści o mordach, podpaleniach i gwałtach, które miały miejsce po wkroczeniu Sowietów na Krajnę. Jeden z polskich żołnierzy, który zimą 1945 roku przebywał na terenie powiatu złotowskiego, tak po latach wspominał „wyzwalanie” tych ziem. „Polacy w Złotowie i sąsiednich miejscowościach, np. W Krajence, inaczej sobie wyobrażali spotkanie z Polską. To, które nastąpiło w styczniu 1945 roku było brutalne i w dużym stopniu krzywdzące dla nich. Przede wszystkim potraktowani zostali przez pierwszych żołnierzy radzieckich, a następnie polskich, jako Niemcy, hitlerowcy”.

Rodzina Brzezińskich powróciła do Podróżnej w lutym 1945 roku. Wieś nie była zniszczona w wyniku działań wojennych. Z pewnością jednak odczuła skutki sowieckiej okupacji i działalności powołanych z jej nadania władz. Żołnierze radzieccy mordowali (np. Melanię Witkowską) oraz używali różnych form przemocy wobec mieszkańców wsi (np. w Podróżnej postrzelili Franciszka Wełniaka i Walerię Witkowską, która straciła nogę). Powszechne były też kradzieże z ich strony. Ponadto dokonywali aresztowań i deportacji ludności na Wschód. Nieco tylko w stosowanych represjach ustępowały im władze powołane z ich nadania. Także działaniom administracyjnym towarzyszyła przemoc. Tak stało się np. w przypadku Marianny Brzezińskiej, która została pobita, bo broniła swojego mienia. Symboliczna dla tego typu patologii stała się postawa wójta gminy Krajenka, Kazimierz Iszczaka (wcześniej śledczy MO w Łodzi). To właśnie on przy jednej z rekwizycji naubliżał Helenie Witkowskiej z Podróżnej. Kobieta była wdową po Stanisławie Witkowskim - przedwojennym działaczu Związku Polaków w Niemczech. Ten zasłużony dla Podróżnej i Krajny człowiek zmarł w 1940 roku w niemieckim obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen. 

Terror panujący wówczas na Krajnie musiał rzecz jasna wpłynąć na poglądy Władysława Brzezińskiego. W publikacjach na jego temat brak jednak o tym jakiejkolwiek wzmianki. Tymczasem notatka sporządzona przez por. Michała Kuhiwczaka (szef Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Złotowie) nie pozostawia złudzeń. Możemy w niej przeczytać m.in. „Obecnie Wł. Brzeziński jest źle ustosunkowany do obecnego ustroju. Jest ujawnionym członkiem AK, która była założona na życzenie księdza Seredyńskiego (prawidłowo Średzińskiego) na terenie szkoły w Złotowie. Do żadnej partii nie należy”.

W tym miejscu należy wyjaśnić, że ks. Klemens Średziński był przedwojennym profesorem w Gimnazjum w Kwidzynie. W okresie niemieckiej okupacji pełnił służbę w szeregach Armii Krajowej. Brał udział m.in. w Powstaniu Warszawskim. W czasie wojny doszedł do stopnia pułkownika. Po jej zakończeniu kontynuował działalność konspiracyjną. W tym przypadku wymierzoną w komunistów. Prowadził ją m.in. na terenie Bydgoszczy, Żnina i Bługowa (powiat złotowski). W 1950 roku został aresztowany przez komunistyczną „bezpiekę” w Warszawie. 8 kwietnia 1953 roku WSR w Bydgoszczy skazał go na 15 lat więzienia. 

Ksiądz Średziński nie był zwolennikiem walki zbrojnej z Sowietami. Uważał, że należy przeciwstawiać się głównie komunistycznej propagandzie (np. poprzez uświadamianie ludzi). Miało to pomóc w utrzymaniu wrogiego stosunku szerokich warstw społecznych do komunistycznego rządu w Polsce. Właśnie w tym celu organizował konspiracyjne komórki, które miały prowadzić tego rodzaju działalność i czekać z podjęciem bardziej radykalnych kroków do czasu zmiany niekorzystnej sytuacji międzynarodowej. 

Do utworzeniu placówki konspiracyjnej w Złotowie, która w dokumentach bezpieki figuruje pod nazwą Armia Krajowa, doszło w wyniku spotkania księdza Średzińskiego ze Stanisławem Kowalskim (mieszkaniec Stawnicy koło Złotowa). Miało ono miejsce w lipcu 1945 roku w Bydgoszczy. W trakcie rozmowy duchowny zaproponował byłemu wychowankowi Gimnazjum w Kwidzynie utworzenie antykomunistycznej komórki w Złotowie. Kowalski wyraził zgodę, złożył przysięgę i przyjął pseudonim „Wał”. 

Po powrocie do Podróżnej Władysław Brzeziński zorganizował na terenie wsi Powszechną Szkołę Podstawową. Uczył w niej dzieci języka polskiego. We wrześniu 1945 roku rozpoczął dalszą edukację w Państwowym Gimnazjum w Złotowie. Warto wspomnieć, że przez krótki okres jego dyrektorem był Józef Janiszewski, którego „bezpieka” aresztowała po zaledwie kilku tygodniach urzędowania. Pedagog zbiegł z aresztu razem z członkami grupy Andrzeja Wołyńca. Nieznane są bliższe okoliczności tej ucieczki. Wiadomo jedynie, że 11 listopada 1945 roku za zbiegłymi została wysłana grupa pościgowa, która składała się z 12 osób. Ponadto, że między Krajenką a Skórką funkcjonariusze (MO i UB) starli się z bliżej nieznaną formację zbrojną. W wyniku strzelaniny ranny w nogę został kierownik WB PUBP w Złotowie, Tadeusz Rybak. Nie dotarłem do informacji na temat dalszych losów uciekinierów.

Konspiracyjna komórka w Złotowie rekrutowała się spośród uczniów tamtejszego Gimnazjum. Kowalski powołał ją w październiku 1945 roku. Liczyła prawdopodobnie od czterech do sześciu osób. Obok niego i Władysława Brzezińskiego byli to: Michał Ciepłuch, Edmund Konitzer (Konicer), Antoni Kaaz (Katz) i prawdopodobnie Witold Stypa. Warto podkreślić, że wszyscy wymienieni to także byli uczniowie Gimnazjum w Kwidzynie. Placówka „AK-Złotów” nie posiadała broni. Konspiratorzy odbywali zebrania na stancji u Michała Ciepłucha. To właśnie tam zapoznawali się z antykomunistycznymi materiałami, które przywoził bliżej nieznany uczeń z Łobżenicy. Niektórzy prowadzili też tzw. szeptaną propagandę wśród ludności autochtonicznej. Złotowska „bezpieka” nie wpadła na trop grupy. Jej ujawnienie nastąpiło dopiero wiosną 1947 roku. Wówczas to członkowie organizacji dobrowolnie potwierdzili fakt istnienia organizacji, korzystając z ogłoszonej 22 lutego 1947 roku amnestii. Ciekawostką jest fakt, że Władysław Brzeziński dalej utrzymywał kontakt z ks. Klemensem Średzińskim. Mowa zwłaszcza o okresie sprawowania przez duchownego posługi w Bługowie (1947–1948). To właśnie wówczas współtworzył razem z nim Towarzystwo Przyjaźni Polsko–Brytyjskiej, które w sposób nieformalny działało w latach 1947–1948 w Krajence i innych miejscowościach na Krajnie. W tym czasie był też w zainteresowaniu komunistycznej bezpieki (sprawa obiektowa kryptonim „Iskra”). Tego rodzaju informacji również nie ma w oficjalnych biogramach Władysława Brzezińskiego. 

Kolejne lata jego życia były już znacznie bardziej umiarkowane pod względem deklaracji politycznych. Na uwagę zasługuje jednak wystąpienie Brzezińskiego w okresie tzw. odwilży październikowej. W powiecie złotowskim coraz donioślej rozbrzmiewały wówczas głosy, w których domagano się powrotu Polaków wywiezionych tuż po „wyzwoleniu” do Związku Sowieckiego. Szczególny nacisk w tej sprawie wywierał zwłaszcza Władysław Brzeziński. Sporządził nawet listę takich osób, którą przekazał Wojewódzkiemu Zarządowi Spraw Wewnętrznych w Koszalinie. Brak jest informacji jaki skutek odniosła ta inicjatywa.

Władysław Brzeziński jest niewątpliwie jedną z ważniejszych osób w najnowszej historii Krajny. Stało się tak za sprawą jego pracy pedagogicznej i naukowej. Po ukończeniu Państwowego Gimnazjum i Liceum w Złotowie (maturę zdał w czerwcu 1947 r.) rozpoczął studia polonistyczne na Uniwersytecie Poznańskim. Kolejnym etapem była praca w Komisji Rejonowej Kształcenia Nauczycieli w Złotowie oraz posada nauczyciela języka polskiego w Liceum Pedagogicznym w Złotowie (od 1 lutego 1952 r.). Dalszą karierę zawodową rozwijał już poza Krajną. 1 września 1960 r. został wykładowcą gramatyki języka polskiego w Studium Nauczycielskim w Kołobrzegu, a jedenaście lat później został powołany na stanowisko starszego wykładowcy w Wyższej Szkole Nauczycielskiej w Słupsku (Wyższa Szkoła Pedagogiczna). W latach 1981-1988 był kierownikiem Zakładu Języka Polskiego, dziekanem Wydziału Filologii Polskiej Studium Nauczycielskiego w Kołobrzegu i przewodniczącym Komisji Egzaminacyjnej. W czerwcu 1983 roku na UAM w Poznaniu obronił pracę doktorską, która nosiła tytuł „Gwara wsi Podróżna w byłym powiecie złotowskim”. Zajęcia dydaktyczne prowadził aż do 1995 r. Należy wspomnieć, że Władysław Brzeziński miał żonę Jadwigę, która była pracownikiem naukowym w stopniu doktora. 

Dr Władysław Brzeziński zmarł 22 września 1998 roku w Kołobrzegu, ale pochowany został w swojej rodzinnej miejscowości. Co po sobie pozostawił? Niewątpliwie pamięć. Przykładem byłe Gimnazjum w Krajence, które od 2003 roku nosiło jego imię. Upamiętniają go także nazwy obiektów (np. ulica w Złotowie), tablice (np. w Kołobrzegu), okazjonalne wystawy (np. w Muzeum Ziemi Złotowskiej), wspomnienia wychowanków (np. prof. Jowity Kęcińskiej – popularyzatorki Krajny). Najważniejszy pomnik pozostawił jednak on sam. Przez wiele lat zbierał słownictwo gwarowe. W ten sposób powstało dzieło jego życia ”Słownictwo Krajniackie. Słownik gwary wsi Podróżna w Złotowskiem” - wydane staraniem Komitetu Językoznawstwa PAN. Ukazał się w Ossolineum w 1982 roku. Zebrane przez Władysława Brzezińskiego słownictwo to po części dokument historyczny, który świadczy o polskości tej części Krajny. Polskości, która przez dziesięciolecia opierała się z różnym skutkiem germanizacji. Czy ziemia ta nie uległa również sowietyzacji? Wystarczy przeanalizować powojenną historię, posłuchać lokalnych liderów i samemu wyrobić sobie zdanie. W tym kontekście warto zacytować Adama Mickiewicza - ukochanego przez Władysława Brzezińskiego poetę. „Nie wiem skąd przyszła nowina, lecz ja znam, co być wolnym z łaski Moskwicina. Łotry, zdejmą mi tylko z rąk i nóg kajdany, ale wtłoczą na duszę…”. 

Piotr Tomasz

(Krajenka, kontakt z autorem [email protected])

Artykuł ukazał się w Zeszytach Historycznych PDPŻW 2022 (do nabycia za pośrednictwem autora)

Dziękuję pani Kamili Krzanik Dworanowskiej z MZZ za współpracę i udostępnienie fotografii

źródła: materiały IPN (Poznań, Bydgoszcz, Szczecin)

materiały dostępne w w byłym Gimnazjum w Krajence

materiały dostępne w MZZ w Złotowie

Wł. Brzeziński, O ojców mowę...,, 2010


Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
zachmurzenie umiarkowane

Temperatura: 30°CMiasto: Złotów

Ciśnienie: 1008 hPa
Wiatr: 4 km/h

KOMENTARZE
Autor komentarza: Wiela ten czynsz?Treść komentarza: Spółdzielcy z godnością zniosą ceny utrzymania administracji spółdzielni.Data dodania komentarza: 15.08.2022, 12:57Źródło komentarza: W tym roku ponad 70 zadań w ramach Funduszy NorweskichAutor komentarza: TurTreść komentarza: Na plecach spółdzielców, za ich pieniądze Wełniak i jego szarańcz chcą dojść do władzy. Bez wstydu i honoruData dodania komentarza: 13.08.2022, 16:12Źródło komentarza: W tym roku ponad 70 zadań w ramach Funduszy NorweskichAutor komentarza: przechowalnia bagażuTreść komentarza: Słyszeliscie, że Cieślika schowali w spółdzielni mieszkaniowej? Wełniak kazał Grubemu(12 mieszkań) go zatrudnić na koszt spółdzielców.Data dodania komentarza: 13.08.2022, 11:40Źródło komentarza: W tym roku ponad 70 zadań w ramach Funduszy NorweskichAutor komentarza: RomanTreść komentarza: Proszę uzasadnić stawianą tezę! Ja pofatygowałem się o informacji i moja wiedza jest zgoła odmienna jaką lansuje radny alkoholik!Data dodania komentarza: 13.08.2022, 10:17Źródło komentarza: Kara została na Spółdzielnię nałożona słusznie.Autor komentarza: RekinTreść komentarza: Jeśli uchyliło to nie znaczy że pulit nie słusznie naniósł ta karę ??? Czy wy tutaj tak wszyscy lizecie 4 Litery temu nie udolnemu facetowi ??? Przecież to człowiek który do niczego nie nadaje się. Zamkowa jest dobrym przykładem a jest ich jeszcze więcej.Data dodania komentarza: 13.08.2022, 08:13Źródło komentarza: Kara została na Spółdzielnię nałożona słusznie.Autor komentarza: JOTreść komentarza: Bardzo dobry artykuł .Data dodania komentarza: 12.08.2022, 20:53Źródło komentarza: „Mała Ukraina”
Reklama
Reklama