Miejsce jest wygodne do mamewrów i parkowania oraz wyczapiania przyczep. Ślad malowniczo wygniecionej trawy po pojeździe ciągnącym nie pozostawia wątpliwości: mamy tu ogromne pole do manewru i wiele możliwości parkowania. Co prawda jedyny fizycznie możliwy wjazd na ten urokliwy obszar zieleni prowadzi bezpośrednio z przejścia dla pieszych, ale przecież to tylko detal techniczny.

Ważne, że w tym zielonym skwerku miasta powstało perfekcyjne miejsce parkingowe dla zarejestrowanego pojazdu kołowego, a co najważniejsze niepowtarzalna przestrzeń do ekspozycji reklam.
Z tej proekologicznej możliwości reklamowej jako pierwszy skorzystała osoba poselska-Luboński. Osoba ta ma już zresztą spore doświadczenie w kreowaniu przestrzeni. W zeszłym roku osobiście promował się na terenach inwestycyjnych, zapowiadając gigantyczne dotacje. Dziś słuch po nich zaginął, a samo wspominanie o obiecanych milionach wywołuje u lokalnych samorządowców natychmiastowy wzrost ciśnienia. Pojawiają się nawet plotki, że dotacja przepadła „przez przyrodę”.
Jak widać, w Złotowie przyroda potrafi jednak współpracować i dostosować się do potrzeb, jeśli odpowiednio nada się jej nową funkcję. Zielony obszar na papierze chroniony uchwałą przeszedł błyskawiczną transformację użytkową. Niezwykłą rolę w tym ekosystemie zaczęły pełnić również lokalne drzewa. Jedno z nich z dnia na dzień zostało mianowane strażnikiem i certyfikowanym systemem antykradzieżowym. To do niego skuto dyszel lawety reklamowej, by nikt przypadkiem nie odjechał tą pomysłową instalacją.
Z dużym zaciekawieniem poszukujemy regulaminu tego nowego parkingu. Szukamy przepisów dopuszczających ruch kołowy oraz orkę trawnika na działce nr 286/1 (obręb Złotów 92) o powierzchni ponad 2000 metrów kwadratowych, a także w strefie manewrowej, którą Uchwała MPZP nr XXXI/306/13 z dnia 27 grudnia 2013 r. jasno definiuje jako 1 ZP – tereny zieleni publicznej. Nasze próby odszukania wyjątków w uchwałach spoczywają na niczym, domyslamy się więc, że istnieje ekstraordynaryjna procedura lub prawo tak jak mocodawcy tego rozwiązania rozumieją.
Zastanawiamy się, jak duży obszar przeznaczono na te cele i jakie wyznaczono dopuszczalne parametry nacisku na oś. Pytanie jest kluczowe na wypadek, gdyby lokalni przedsiębiorcy chcieli umieścić tam swoje reklamy na przyczepach niskopodwoziowych albo wyeksponować na trawniku flotę aut na sprzedaż.
Absolutnie wykluczamy przecież możliwość, że powstał tu polityczny wyjątek, wyłącznie dla osoby poselskiej, i że tylko jej zezwolono na rozjeżdżanie zieleni, wjeżdżanie po pasach i przypinanie lawety do drzewa. Wierzymy, że to po prostu nowy, ogólnodostępny trend, a odpowiednie zapisy zostały dopisane do uchwały specjalnym, niewidzialnym dla zwykłych śmiertelników prawem, które zostanie uwidocznione kiedy pisząc w nowomowie Orwelowskiej osoba poselska wytarza się jako pierwsza w tej nowej możliwości i atrakcji usługowej miasta.
Ponieważ doszło tu do świadczenia niezwykle ciekawej usługi, na którą absolutnie nikt z odpowiednich służb nie reaguje, postanowiliśmy iść za ciosem. W najbliższych dniach podejmiemy próbę dostawienia tam kolejnych pojazdów. Przy okazji zainstalujemy na nich własne komunikaty reklamowe. W końcu zieleń publiczna jest dla wszystkich a zwłaszcza dla pojazdów i przyczep zaciągniętych przez przejście dla pieszych i przykutych łańcuchem do drzewa.

Napisz komentarz
Komentarze