Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 11 października 2026 03:49

Zbrodnia w Górce Klasztornej 1939 - historia z Krajny

Podziel się
Oceń

W grudniu 2020 roku ukazała się książka prof. Joachima Zdrenki "Złotów 1370-2020", w której znalazło się wiele kontrowersyjnych treści. Przykładem zwrot "polskie obozy pracy dla Niemców" oraz apel o upamiętnienie dra Messerschmidta (wyniki śledztwa IPN wskazują jednoznacznie, że podczas II wojny światowej brał udział w przymusowej sterylizacji złotowskich Romów). A jak naprawdę było na Krajnie "za Niemca"?

Najstarsze Sanktuarium Maryjne w Polsce  – tak z reguły kojarzy się Górka Klasztorna koło Łobżenicy. Mało kto jednak pamięta, że w okresie II wojny światowej było to miejsce kaźni duchowieństwa i inteligencji polskiej z obszaru pogranicza. Trzeba przy tym podkreślić, że zbrodni tych dokonywali głównie niemieccy sąsiedzi. Nie nosili mundurów SS, Wehrmachtu i innych zbrodniczych formacji. Mordowali za to z równym okrucieństwem. 

Górka Klasztorna w okresie międzywojennym położona była na Kresach Zachodnich II Rzeczpospolitej. Do granicy z III Rzeszą dzieliły ją zaledwie 3 kilometry. Po niemieckiej stronie znajdowała się m.in. "Ziemia Złotowska", w znacznym procencie zamieszkiwana przez ludność polską. Przykładem wieś Zakrzewo, która nazywana była przez Niemców „Małą Warszawą”. Sama Górka Klasztorna otoczona była wieńcem posiadłości junkrów pruskich: Hohenzollernów w Złotowie, Bettmanna Holwego w Runowie, Witzlebena w Liszkowie i Limburga Stiruma w Chlebnie.

Rankiem 1 września 1939 r. Niemcy napadły na Polskę. Ich wojska uderzyły m.in. w kierunku Nakła i Bydgoszczy. Jedną z pierwszych podbitych miejscowości była polska wieś Walentynowo. Właśnie w niej zakończył swój udział w kampanii wrześniowej Harry Schultz - księgowy z Łobżenicy. Hrabia Limburg Stirum z Chlebna, z którym uciekł do Złotowa tuż przed rozpoczęciem działań wojennych, polecił mu zbudowanie (na bazie miejscowych Niemców) jednostki paramilitarnej. Jej cel był jeden: sianie terroru na okupowanych terenach!

Na efekty jego "pracy" nie trzeba było długo czekać. W regionie Łobżenicy rozpoczęły się aresztowania. Na pierwszy ogień poszły osoby wskazane przez miejscowych Niemców (z reguły pod zarzutem krzywd wyrządzonych mniejszości niemieckiej). Z czasem grono aresztowanych uległo poszerzeniu m.in. o polską inteligencję.

Należy wspomnieć, że paramilitarna grupa księgowego z Łobżenicy działała bez umocowania prawnego. Organizację oficjalnie powołano do życia dopiero 26 września 1939 r. rozkazem Reichsfuhrera SS Heinricha Himlera. Szacuje się, że należało do niej około 100 000 osób, z ogólnej populacji 740 000 Niemców zamieszkałych na terenach przedwojennej Polski. Szefem powiatowej struktury Selbschutzu w Wyrzysku mianowano Kreisfuhrera Koepenicka, jego zastępcami zostali zaś: Hermann Seehawer (z zawodu dentysta) oraz Harry Schultz (księgowy). W następnych tygodniach, już z państwowego umocowania, dowodzili oni egzekucjami Polaków w tej części Krajny (masowe rozstrzeliwania) oraz dopuszczali się innych zbrodniczych czynów (np. gwałtów na Polkach i Żydówkach).

Największym bestialstwem wykazał się bez wątpienia Harry Schultz, który pełnił funkcję komendanta obozu w Górce Klasztornej. Jego najbliższymi współpracownikami byli: Edward Rux (z Luchowa), Walter Hahnfeldt, Karl Franke, Alfred Karau, Ehrenfried Keller, Egon Karau (wszyscy z Łobżenicy), Kurt Ziemer (rolnik z Luchowa), Hubert Jahr (rolnik z Witrogoszcza), Hubert Janowitz (leśniczy z Chlebna) oraz Heinz Schleif (z Witrogoszcza). W chwili utworzenia obozu w Górce Klasztornej (formalnie 23 października 1939 r.) internowanych zostało tam 30 osób (5 księży oraz 25 braci zakonnych, wśród nich pochodzący z Radawnicy – br. Stanisław Biedrzycki). Więźniowie od początku byli traktowani w bardzo okrutny sposób. Bicie korbaczami i lżenie było na porządku dziennym. Również mordy. Na przykład 9 listopada 1939 r. Heinrich Bromber powiesił br. Bernarda Jabłońskiego. Powodem było to, że duchowny pomagał innym przy wybieraniu ziemniaków (zakonnik w chwili śmierci miał zaledwie 17 lat). Przetrzymywanych zmuszano także do niewolniczej pracy, która wykonywana była w majątku hrabiego Limburga w Ratajach.

W listopadzie 1939 r. do obozu w Górce Klasztornej trafili księża z okolicznych parafii (m.in. ks. Wojciech Całka z Bługowa oraz ks. Wacław Szałkowski z Łobżenicy) oraz dwie siostry zakonne ze Zgromadzenia Służebniczek Niepokalanego Poczęcia. Był to ostatni etap w ramach przygotowań do eksterminacji inteligencji i duchowieństwa z terenu Krajny. W nocy z 11 na 12 listopada 1939 roku (około godziny 2) Niemcy rozpoczęli realizację szatańskiego planu.

Przeprowadzili go członkowie Selbschutzu. Skrępowali duchownych i wsadzili na ciężarówki. W trakcie próby ucieczki zastrzelony został ks. Bolesław Wysocki. Pozostali więźniowie zostali wywiezieni do miejscowości Paterek i rozstrzelani. Tej nocy męczeńską śmierć poniosło łącznie 48 duchownych. Wśród ofiar były także dwie siostry zakonne ze Zgromadzenia Służebniczek Niepokalanego Poczęcia.  Jeden z oprawców, Robert Wembler, chwalił się później, że rozpłatał szpadlem głowę jednej z sióstr zakonnych, gdy ta usiłowała wydostać się z masowego grobu. Piachy Paterka stały się również miejscem kaźni dla więźniów łobżenickich kazamatów (około 20 osób). W plutonie egzekucyjnym był oczywiście księgowy z Łobżenicy – Harry Schultz. W połowie listopada 1939 r. rozstrzelano 36 Żydów, wcześniej okładając ich okrutnie batogami w refektarzu klasztornym. Na tym jednak nie koniec.

Niemieckie zwyrodnienie osiągnęło apogeum przy zamordowaniu Anny Jaworskiej z Liszkowa. Urodzona w Skicu na Krajnie kobieta była uczestniczką Powstania Wielkopolskiego. Z tego tytułu posiadała wysokie odznaczenia wojskowe. O jej zaangażowaniu w zwycięskim zrywie niepodległościowym pamiętali także Niemcy. Na możliwość zemsty czekali 20 lat. Rozjuszony junkier z Liszkowa von Witzleben podjudzał innych Niemców słowami – tę świnię należy zlikwidować!

Kaźń Anny Jaworskiej rozpoczęła się w majątku w Liszkowie. Niemcy wlewali jej wrzątek do ust, a jej mężowi wybili wszystkie zęby. 22 listopada 1939 r. małżeństwo przewieziono do Górki Klasztornej. Nazajutrz odbyła się egzekucja pełna niemieckiej pomysłowości i okrucieństwa. Harry Schultz nakazał przyprowadzić Żydów i Annę Jaworską. Przywiązano jej do nóg liny. Następnie dwóm grupom Żydów, po pięciu w każdej, nakazano ciągnąć je w przeciwnych kierunkach. Kobieta została rozerwana żywcem. Następnie księgowy z Łobżenicy kopnął strzępy skrwawionego ciała do dołu. Nakazał też rozstrzelać pomagających mu w tej okrutnej zbrodni Żydów. (więcej: ks. Zachariasz Kruże „Swastyka nad Górką Klasztorną”).

Historycy szacują, że Harry Schultz miał na sumieniu 186 morderstw.. Przeżył wojnę. Sprawiedliwość dopadła go dopiero w 1954 r. W lutym tegoż roku kat powiesił zbrodniarza. Losu Harrego Schultza nie podzielił żaden z jego z podwładnych z Selbschutzu. Warto wymienić nazwiska chociaż niektórych z nich (za ks. Kruże): Koepenick z Nakła, Blume z Nakła, Kasper z Nakła, Fritz z Nakła, Bettin z Nakła, Seelert z Wyrzyska, Wirth z Wyrzyska, Seehawer z Łobżenicy, Schultz z Łobżenicy, Bromber z Łobżenicy, Jahr z Witrogoszcza, Schleif z Witrogoszcza, Seehagel z Witrogoszcza, Rux z Rataj, Ziemer z Luchowa, Ickert – ze wsi Kruszki, Karau Eugen, Karau Waldemar, Karau Alfred, Redis,  Keller, Reisdorf, Blum, Hahnfeldt , Rux i Kuhn (wszyscy z Łobżenicy).

W przestrzeni publicznej coraz częściej zamazuje się odpowiedzialność za niemieckie zbrodnie. Na przykład niemieckich katów określa się nazistami. Innym zabiegiem jest zrównywanie niedoli Niemców i Polaków. Tego rodzaju praktyki możemy zauważyć nie tylko za Odrą. Występują także na Krajnie. Na przykład na stronie internetowej zlotowskie.pl (redaktorem naczelnym jest Mariusz Leszczyński) znajduje się artykuł (z 2012 r.) „Bolesna prawda o II wojnie światowej”. Opowiada o losach Niemców krótko po wkroczeniu Armii Czerwonej i Armii Berlinga na Krajnę (styczeń 1945 r.). Cytuję fragment: "Tam nas więziono i traktowano jak niewolników niemieckich. Pod kontrolą silnie uzbrojonych wojsk polskich przeprowadzono nas do obozu koncentracyjnego w Pile. Czyli byłem więźniem obozu koncentracyjnego, który Polacy urządzili dla Niemców, na tych terenach niby wyzwolonych...". Również w jubileuszowej publikacji prof. Joachima Zdrenki "Złotów 1370-2020" niemieccy mieszkańcy Krajny zaliczeni zostali do ofiar II wojny światowej. Prześladowano ich m.in. cytat: " (w) polskich obozach pracy dla Niemców". Książka została współfinansowana przez Radę Miejską w Złotowie.

Czas mija. Kto kat? Kto ofiara? Jakiej historii będą się uczyć przyszłe pokolenia? 

 

opracował

Piotr  Janusz Tomasz

Krajenka

kontakt z autorem: [email protected]

 

 

na podstawie:

ks. Zachariasz Kruża – Swastyka nad Górką Klasztorną

Ilona Różyńska – Górka Klasztorna w czasie II Wojny Światowej

 

Opis fotografii

1. Ks. Wincenty Tomasz - tablica pamiątkowa w miejscowości Piesno (PT)

2. br. Stanisław Biedrzycki z Radawnicy (źródło MSF)

3. ks. Bolesław Wysocki (źródło MSF)

4. ks. Wincenty Tomasz z Piesna (źródło MSF)

5. Mapa

6. Górka Klasztorna (miejsce objawienia 1079)

7.Selbstchutz Łobżenica (źródło MSF)

8. Miejsce pochówku ekshumowanych Ofiar niemieckich zbrodni - Łobżenica (fot. autora), 4 maja 1965 roku miała miejsce ekshumacja Ofiar

9. ks. Wojciech Całka z Bługowa (podziękowanie dla ks. Marka Lewandowskiego)

10. Ewelina Skrentna, Bolesna prawda o II wojnie światowej, zlotowskie.pl, dostęp 27 marca 2021


Do pobrania

  1. 1 (2).jpg 1.8 MB

Napisz komentarz

Komentarze

SK 28.03.2021 07:42 PM
Super artykuł

Lelewela 29.03.2019 04:11 PM
Bardzo trafne to.

uroki prl 31.03.2019 09:14 PM
A TW Karol mógł jeździć?

Maria 27.11.2017 10:07 AM
Harry Schultz, czy to tate tego Schultza z UE?

Irek 28.10.2017 03:22 PM
To nigdy nie powinno się wydarzyć

Temperatura: 9°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 1007 hPa
Wiatr: 11 km/h

Reklama Marcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: Doktor No Treść komentarza: Jeżeli prawdą jest, że te wiatraki mają mieć po 300 metrów to Pieczynek i Zalesie będą miały dyskotekę w godzinach przedpołudniowych, a Blękwit i część Złotowa - w godzinach popołudniowych. Migotanie cienia wykończy psychicznie nawet najmocniejsze głowy. Do tego infradźwięki i rezonans akustyczny. Oddział psychiatryczny w złotowskim szpitalu będzie wymagał znacznej rozbudowy :( Data dodania komentarza: 10.10.2026, 23:17 Źródło komentarza: Wielka farma słoneczna i potężne wiatraki. Zalesie, Pieczynek i Zawilce przed wielką zmianą Autor komentarza: Rolnik Treść komentarza: Miejscowość Pieczynek będzie w końcu miała nazwę adekwatną do swojej lokalizacji - zostanie upieczona. Latem kilkadziesiąt metrów od 80-hektarowej farmy ludzie będą się tam smażyć w 50 stopniach gorącego powietrza przy dominujących wiatrach zachodnich. Takie gigantyczne farmy fotowoltaiczne to się buduje na pustyni albo na nieużytkach a nie w pobliżu strefy zamieszkania, na ziemi rolnej. Tam są grunty orne IV klasy, więc nie wiem jak można tam planować fotowoltaikę. Ta sprawa bardzo brzydko pachnie Data dodania komentarza: 10.10.2026, 23:09 Źródło komentarza: Wielka farma słoneczna i potężne wiatraki. Zalesie, Pieczynek i Zawilce przed wielką zmianą Autor komentarza: Spoko wiatraki Treść komentarza: Tylko jeden ma mieć 260 metrów, który stanie koło Zawilców. Reszta turbin będzie miała 300 metrów. Data dodania komentarza: 10.10.2026, 19:25 Źródło komentarza: Wielka farma słoneczna i potężne wiatraki. Zalesie, Pieczynek i Zawilce przed wielką zmianą Autor komentarza: Przyjaciele z wiejskiej Treść komentarza: My tu w Wielkopolsce wiedzieliśmy więcej i szybciej o Kołodziejczaku. Szczególnie ci działo się w gnieźnieńskim biurze. Najwięcej wiedzy na poseł Kokainy Obywatelskie z Zakrzewa. Data dodania komentarza: 10.10.2026, 18:42 Źródło komentarza: Złotów otwiera nowy parking przy Rondzie Zamkowym Autor komentarza: Krótką pamięć Treść komentarza: Wybieracie niemca do władzy a potem się dziwicie, że macie ręce podnosić. Data dodania komentarza: 10.10.2026, 17:04 Źródło komentarza: Wielka farma słoneczna i potężne wiatraki. Zalesie, Pieczynek i Zawilce przed wielką zmianą Autor komentarza: Justyna Treść komentarza: Pani, która zapytała na sali o wpływ na zdrowie, została wyśmiana przez koordynatora że on wie lepiej i że nie ma badań. To jest odpowiedź? Każdy podobny gest czy próba była uciszana przez stanowczy głos kobiety, zanim ktokolwiek na dobre otworzył usta. Ad Rem. Inwestycja już wpływa na nasze zdrowie, choć nie stanął jeszcze żaden kolejny wiatrak. Mówię to z perspektywy mojej pracy i doświadczenia klinicznego . Słyszymy od wójta, że to ważne dla gminy, że gmina musi coś z tego mieć, że gdzieś te wiatraki muszą stać. A my nic nie wiemy. Nie ma planu, nie ma konkretów, rzuca nam się plik map i mówi że to nic pewnego, wszystko się może zmienić. Ludzie żyją w ciągłej niepewności, nie wiedzą, co stanie obok ich domów, ile będą warte ich działki i jak będzie wyglądało życie ich dzieci. Taki stres, bo tak trzeba to nazwać to nie jest wymysł. Żyjemy z podniesionym kortyzolem, który niszczy nas każdego dnia. A wszystko wskazuje na to, że ten stan potrwa długo. Negatywne skutki już odczuwamy, a na kolejne przyjdzie nam poczekać, bo w większym lub mniejszym stopniu na pewno nadejdą. Długo trwająca niepewność i poczucie, że nie ma się na nic wpływu, odbijają się na zdrowiu: na śnie, ciśnieniu, nerwach. Więc pytanie, czy ta instalacja będzie źle wpływać na nasze zdrowie, jest już nieaktualne. Ona już wpływa. Sam sposób, w jaki się nas o niej informuje, a raczej nie informuje, nam szkodzi. Dlatego apeluję do Pana Wójta i radnych: przestańcie trzymać ludzi w niewiedzy. Pokażcie dokumenty, mapy, odległości i hektary. Odpowiedzcie na pytania na piśmie. Jeśli to naprawdę dobra inwestycja, nie ma powodu niczego ukrywać. Zatroskana mieszkanka Data dodania komentarza: 10.10.2026, 17:02 Źródło komentarza: Wielka farma słoneczna i potężne wiatraki. Zalesie, Pieczynek i Zawilce przed wielką zmianą