Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 7 października 2026 12:49

Pacyfikacja Michniowa - epizod z życiorysu Jana Bieli

Podziel się
Oceń

Począwszy od 1945 roku Krajnę zaczęły zasiedlać osoby, które wcześniej mieszkały na wschodnich i centralnych terenach II Rzeczpospolitej. Nowi osadnicy przywozili ze sobą nie tylko ciężki bagaż z osobistymi rzeczami, ale często także ogromny balast tragicznych wspomnień z okresu II wojny światowej. Jedną z takich osób był Jan Biela z Krajenki, który był naocznym świadkiem zbrodni w Michniowie.
Pacyfikacja Michniowa - epizod z życiorysu Jana Bieli
Krajenka - park założony przez Jana Bielę

Autor: Piotr Tomasz

W katalogu niemieckich represji szczególne miejsce, ze względu na swoją brutalność, zajmują pacyfikacje polskich miejscowości. Naukowcy szacują, że na dawnych terenach II Rzeczpospolitej ich ofiarą padło ponad 10 tys. wsi, w tym w 900. z nich dokonano zabójstwa od kilku do kilkuset mieszkańców. Polskim symbolem niemieckiego okrucieństwa stała się pacyfikacja świętokrzyskiej miejscowości Michniów. Jednym z jej naocznych świadków był Jan Biela – po wojnie ceniony w powiecie złotowskim nauczyciel (Górzna, Krajenka), pomysłodawca i założyciel parku szkolnego przy ulicy Bydgoskiej w Krajence.

W spisanych wiele lat po tragedii wspomnieniach napisał: "12 i 13 lipca 1943 roku, to dni, których nie zapomnę do śmierci, widziałem i przeżyłem piekło na ziemi". Nie było w tych słowach przesady. Preludium do tej tragedii stanowił donos do gestapo. Mowa w nim była o tym, że mieszkańcy wsi współpracują z polskim ruchem oporu. Właśnie z tego powodu 12 lipca 1943 roku w Michniowie zjawiła się niemiecka ekspedycja karna. Bilans jej zbrodniczej działalności to 102 zamordowane osoby, w tym 95 mężczyzn w wieku od 16 do 63 lat, 5 dzieci w wieku od 5 do 15 lat i 2 kobiety (44 i 48 lat). Wszystkie kobiety i dzieci zginęły od kul bądź pchnięć bagnetem. 23 mężczyzn zastrzelono, pozostali zginęli zamknięci w stodołach i spaleni żywcem.

Jan Biela, naoczny świadek tej pacyfikacji, tak wspominał jej przebieg: "Między godziną 10-tą a 11-tą weszło do naszego domu kilku żandarmów z mężczyzną w średnim wieku, który był urzędnikiem gminy Suchedniów. Nie znałem tego człowieka, ale dziś wiem, że był to niejaki Kaczmarek, wysiedleniec z poznańskiego, mieszkający u jakiejś rodziny w Michniowie. Nam kazano wyjść z domu. Po kilku minutach mężczyznę tego, popychając kolbami i kłując bagnetami wyprowadzili przed dom. Jeden z żandarmów, narzędziem przypominającym mi tłuczek do mięsa z okrągłą końcówką pokrytą długimi ostrymi kolcami, uderzył mężczyznę w tył głowy. Ten zachwiał się a oprawca powtórzył cios. Do dziś pamiętam tę roztrzaskaną czaszkę wylewający się z niej mózg, strumienie krwi i drgające w konwulsjach ciało. Był to widok okropny".

Równie przerażający jest kolejny fragment relacji Jana Bieli. "Czterech z nich (żandarmów), podeszło do ściany domu sąsiada, wyciągnęli z plecaka dwie flaszki alkoholu, wypili go a następnie z uśmiechem na twarzach, przechodząc między rzędami leżących mężczyzn, strzelali do nich w tył głowy. Trwało to krótko – kilka, może kilkanaście minut. Nie wszystkich kule śmiertelnie trafiały. Wielu zostało postrzelonych. Ciała poczęły drgać i prężyć się. Słyszałem krzyki i błagalne prośby do Boga, lecz nikt nie żebrał o litość. Po dokonanej egzekucji, ustawionym pod płotem mężczyznom kazali wnosić ciała do stodoły, po czym przy użyciu karabinów wepchnęli żywych do środka. Jeden z żandarmów zamknął wrota, drugi rzucił butelkę z benzyną i granat".

W reakcji na okrucieństwo Niemców stacjonujący w pobliżu oddział AK pod dowództwem Jana Piwnika „Ponurego” przeprowadził akcję odwetową. Wybór padł na niemiecki pociąg. Po jego zatrzymaniu (około 1 km od Michniowa) partyzanci oddali kilka serii strzałów w kierunku wagonów z napisem „nur für Deutsche”. Na odchodne umieścili też napis: „Zemsta za Michniów”.

Jan Biela nie był świadkiem kolejnej pacyfikacji Michniowa, która stanowiła reakcję na odwet partyzantów. Ocalenie zawdzięczał temu, że w porę opuścił wieś wraz z najbliższą rodziną. W wyniku kolejnej pacyfikacji miejscowość została doszczętnie spalona przez Niemców, którzy zamordowali niemal wszystkich jej mieszkańców. Ponadto dokonali grabieży mienia. Łącznie w dniach 12 - 13 lipca 1943 roku zostało zamordowanych 204 mieszkańców tej świętokrzyskiej wsi (102 mężczyzn, 54 kobiety i 48 dzieci). Najmłodszą ofiarą niemieckich zbrodni był dziewięciodniowy Stefan Dąbrowa.

 

1 J. Gapys, Pacyfikacje i eksterminacja wsi polskich na terenie Generalnego Gubernatorstwa, martyrologiawsipolskich.pl, dostęp: 20 września 2019

2 Jan Biela po wojnie pracował jako nauczyciel w szkołach podstawowych w Górznie oraz Krajence.

3 J. Biela, Michniowska Golgota, wspomnienia spisane w 2002 roku, kopia maszynopisu w zbiorach autora

4 E. Kołomańska, Michniów w okresie II wojny światowej, www.martyrologiawsipolskich.pl, dostęp: 20 września 2019

5 J. Biela, Michniowska Golgota, wspomnienia spisane w 2002 roku, kopia maszynopisu w zbiorach autora

6 Tamże.


Napisz komentarz

Komentarze

Temperatura: 17°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 1016 hPa
Wiatr: 12 km/h

Reklama Marcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: Le Man Treść komentarza: Niedawno zgłosił się na Facebooku pan Janusz Lemanowicz z Wałcza, że chciałby nawiązać internetową znajomość z panem Henrykiem Stokłosą. Na wstępie musiałby ten potencjalny sympatyk poinformować i wyjaśnić rolę Marka Barabasza w akcji ratowania i rehabilitacji procesu poznańskiego 445/08. Marek otwarciem i za zgodą wszedł do posiadłości Stokłosy jako jawny dziennikarz krytycznie usposobiony do tego procesu i w ogóle do życia i twórczości Lemanowicza. Od lutego do 11 września 2012 roku występował otwarcie jako rzecznik prasowy i opiekun grupy redakcyjno-realizacyjnej Media Vectra ExpressTV. W tym czasie jawnie rejestrował i transmitował na oficjalnych urządzeniach za pośrednictwem otwartego oprogramowania wszystko, co działo się poza siedzibą GR-R przy Wawelskiej 32. Kiedy Krystyna Lemanowicz przebywała na miejscu w Wałczu od 3 września do 11 września, wykonała jasny i jednoznaczny telefon do siedziby, w którym wielokrotnie powtarzała wyraz: obrońca, obrońca, obrońca, obrońca, po czym oficjalnie się pożegnała. Doskonale było wiadomo, komu przypisać ten komplement. Wszystko potwierdziło się po jej wyjeździe 11 września około 17:30. Przybył pan Marek z kategorycznym żądaniem natychmiastowego przekazania i pozostawienia na miejscu komputera stacjonarnego, telefonu oraz innych kluczowych dokumentów. To prokuratura bezwzględnie zakazała mu zabierania czegokolwiek tego dnia. 12 września Marek złożył w prokuraturze oficjalne oświadczenie uniewinniające z 36 punktami oczyszczającymi z zarzutów członków GR-R oraz inne osoby. 14 września przybyła do domu Stokłosy cywilna delegacja czterech bezbronnych urzędników na oficjalne przekazanie materiałów. Zwrócili komputery, telefony i dokumenty. Po dochodzeniu Prokuratury z Konina i procesach sądowych wyszło, że każde oświadczenie uniewinniające zostało w pełni podtrzymane. Wyszło jedynie na jaw, że Marek był niezależnym audytorem związanym z zespołem Kamila Ceranowskiego, dowodzonym przez Janusza Lemanowicza. Lemanowicz zaś jest głównym protegowanym Marka Barabasza. Jest podstawowe pytanie: czy Janusz Lemanowicz był przeciwnikiem i ofiarą tej transparentnej akcji monitorującej, czy też w siedzibie na Wawelskiej posiada dowody na niewinność Pikadora? Z internetowych wpisów wynika, że może ich nie mieć i przez to absolutnie nie wywierać na nikogo żadnego wpływu. Na przykład Piotr Gadzinowski – dziennikarz, który omijał Wawelską szerokim łukiem, został zapewniony, że nawet jeśli napisze artykuł chwalący czyste powietrze i ekologię Farmutilu w Kaczorach, taśma numer 12 nigdy nie ujrzy światła dziennego. Od razu pojawiła się cała seria artykułów i notatek o wzorowej ekologii w Kaczorach. Piotr Gadzinowski stanął też w zdecydowanej obronie Lemanowiczów w gorącej dyskusji na antenie telewizji Asta (czy wówczas Astra). Oto są podstawowe pytania dla pana Lemanowicza, które wymagają odpowiedzi, żeby mógł się ubiegać o znajomość z Henrykiem Stokłosą. Data dodania komentarza: 7.10.2026, 11:19 Źródło komentarza: Pilski internauta skazany prawomocnie. Mimo wyroku nadal prowadzi publiczne polemiki Autor komentarza: Osiedlowy realista Treść komentarza: A ten pustostan Katarzyna N. Ojeszcze donosi jak wierny kundelek do swojego szefa K.C.? Biega bez smyczy trzeba jej kaganiec założyć bo niewyparzony ten psi pyszczek ma tu gdzie mieszka. To po dobroci to zrobi czy trzeba interweniować obywatelko ???????????? Panie Kamil do dzieła Data dodania komentarza: 6.10.2026, 22:42 Źródło komentarza: Jak pękła bańka odciętego wydawcy Autor komentarza: wykałaczka wspomnień Treść komentarza: To zabawne „ja już nic nie muszę” zderza się z twardą rzeczywistością. Bo jak to tak nic nie musieć, a jednocześnie musieć owijać się szalikiem na meczach, walczyć o uwagę i łapać każdy możliwy strumień pieniędzy? Gdy kończy się zaufanie pracowników, którzy przestali dawać się wykorzystywać, bajka o zajebistości pęka. Wtedy okazuje się, że jedynym kroplówką trzymającą cały ten biznes przy życiu są obfite dotacje i publiczne granty te same, gdzie za jeden tekst płaci się stawki abstrakcyjne z punktu widzenia zwykłego człowieka pracującego na swoją dniówkę. Szeptać komuś do ucha o braku przymusu jest łatwo, kiedy rachunki i tak reguluje polityczna kroplówka pod szyldem wspierania kulturalnych mediów. To żaden stan wyzwolenia ani „nic-nie-muszenia” – to po prostu zwykła próba przetrwania na koszt podatnika. Nic nie muszę oprócz robienia lodów... Data dodania komentarza: 6.10.2026, 12:04 Źródło komentarza: Jak pękła bańka odciętego wydawcy Autor komentarza: Amanda Treść komentarza: Oto moje świadectwo tego, jak zostałem członkiem Illuminati. Lord Felix pomógł mi odzyskać życie, gdy byłem już na skraju śmierci. Zostałem przyjęty po około dwóch i pół roku starań, po tym jak wcześniej zostałem zdradzony przez wielu członków Illuminati. Przez lata nie widziałem nadziei i byłem w fatalnej sytuacji finansowej. Pewnego dnia, przeglądając internet, natknąłem się na wpis wielkiego członka Illuminati, Lorda Felixa; pisał on, że dzięki członkostwu w Illuminati można zyskać sławę, bogactwo i życiowy sukces. Skontaktowałem się z nim i wyjaśniłem swoją sytuację; wskazał mi procedurę rejestracji, opłaciłem wstęp i zostałem wprowadzony do Światowego Zakonu Illuminati. Otrzymałem wszelkie wytyczne i dowiedziałem się, że po inicjacji nowi członkowie otrzymują nagrodę w wysokości 2 000 000 dolarów w gotówce. Dzięki pomocy Lorda Felixa zostałem pełnoprawnym członkiem Illuminati. Jeśli wcześniej padłeś ofiarą oszustów, radzę spróbować kontaktu z Lordem Morganem. To najlepsza szansa, by w przyszłości osiągnąć to, o czym marzysz. Skontaktuj się z nim przez WhatsApp pod numerem +2348168034022. Data dodania komentarza: 6.10.2026, 04:39 Źródło komentarza: Pytania o finanse bez odpowiedzi? Sprawą złotowskiego szpitala zajmie się sąd administracyjny Autor komentarza: Amanda Treść komentarza: Oto moje świadectwo tego, jak zostałem członkiem Illuminati. Lord Felix pomógł mi odzyskać życie, gdy byłem już na skraju śmierci. Zostałem przyjęty po około dwóch i pół roku starań, po tym jak wcześniej zostałem zdradzony przez wielu członków Illuminati. Przez lata nie widziałem nadziei i byłem w fatalnej sytuacji finansowej. Pewnego dnia, przeglądając internet, natknąłem się na wpis wielkiego członka Illuminati, Lorda Felixa; pisał on, że dzięki członkostwu w Illuminati można zyskać sławę, bogactwo i życiowy sukces. Skontaktowałem się z nim i wyjaśniłem swoją sytuację; wskazał mi procedurę rejestracji, opłaciłem wstęp i zostałem wprowadzony do Światowego Zakonu Illuminati. Otrzymałem wszelkie wytyczne i dowiedziałem się, że po inicjacji nowi członkowie otrzymują nagrodę w wysokości 2 000 000 dolarów w gotówce. Dzięki pomocy Lorda Felixa zostałem pełnoprawnym członkiem Illuminati. Jeśli wcześniej padłeś ofiarą oszustów, radzę spróbować kontaktu z Lordem Morganem. To najlepsza szansa, by w przyszłości osiągnąć to, o czym marzysz. Skontaktuj się z nim przez WhatsApp pod numerem +2348168034022. Data dodania komentarza: 6.10.2026, 04:35 Źródło komentarza: Złotów otwiera nowy parking przy Rondzie Zamkowym Autor komentarza: Pająk Treść komentarza: na tej szmacie brakuje takiego tekstu: Afera kłodzka, powodziowa, szpitalna, śmieciowa, milionowe zarobki lekarzy, Kacprzyk nie przesłuchany, rekordowy deficyt budżetowy, galopujące zadłużenie, wymyślony raport CIA, a niedługo pakiet migracyjny i ETS2 zaczną obowiązywać Polskę. Uśmiechamy się! 🤡🙃 Data dodania komentarza: 5.10.2026, 21:38 Źródło komentarza: Złotów otwiera nowy parking przy Rondzie Zamkowym