Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 13 października 2026 16:28

Pacyfikacja Michniowa - epizod z życiorysu Jana Bieli

Podziel się
Oceń

Począwszy od 1945 roku Krajnę zaczęły zasiedlać osoby, które wcześniej mieszkały na wschodnich i centralnych terenach II Rzeczpospolitej. Nowi osadnicy przywozili ze sobą nie tylko ciężki bagaż z osobistymi rzeczami, ale często także ogromny balast tragicznych wspomnień z okresu II wojny światowej. Jedną z takich osób był Jan Biela z Krajenki, który był naocznym świadkiem zbrodni w Michniowie.
Pacyfikacja Michniowa - epizod z życiorysu Jana Bieli
Krajenka - park założony przez Jana Bielę

Autor: Piotr Tomasz

W katalogu niemieckich represji szczególne miejsce, ze względu na swoją brutalność, zajmują pacyfikacje polskich miejscowości. Naukowcy szacują, że na dawnych terenach II Rzeczpospolitej ich ofiarą padło ponad 10 tys. wsi, w tym w 900. z nich dokonano zabójstwa od kilku do kilkuset mieszkańców. Polskim symbolem niemieckiego okrucieństwa stała się pacyfikacja świętokrzyskiej miejscowości Michniów. Jednym z jej naocznych świadków był Jan Biela – po wojnie ceniony w powiecie złotowskim nauczyciel (Górzna, Krajenka), pomysłodawca i założyciel parku szkolnego przy ulicy Bydgoskiej w Krajence.

W spisanych wiele lat po tragedii wspomnieniach napisał: "12 i 13 lipca 1943 roku, to dni, których nie zapomnę do śmierci, widziałem i przeżyłem piekło na ziemi". Nie było w tych słowach przesady. Preludium do tej tragedii stanowił donos do gestapo. Mowa w nim była o tym, że mieszkańcy wsi współpracują z polskim ruchem oporu. Właśnie z tego powodu 12 lipca 1943 roku w Michniowie zjawiła się niemiecka ekspedycja karna. Bilans jej zbrodniczej działalności to 102 zamordowane osoby, w tym 95 mężczyzn w wieku od 16 do 63 lat, 5 dzieci w wieku od 5 do 15 lat i 2 kobiety (44 i 48 lat). Wszystkie kobiety i dzieci zginęły od kul bądź pchnięć bagnetem. 23 mężczyzn zastrzelono, pozostali zginęli zamknięci w stodołach i spaleni żywcem.

Jan Biela, naoczny świadek tej pacyfikacji, tak wspominał jej przebieg: "Między godziną 10-tą a 11-tą weszło do naszego domu kilku żandarmów z mężczyzną w średnim wieku, który był urzędnikiem gminy Suchedniów. Nie znałem tego człowieka, ale dziś wiem, że był to niejaki Kaczmarek, wysiedleniec z poznańskiego, mieszkający u jakiejś rodziny w Michniowie. Nam kazano wyjść z domu. Po kilku minutach mężczyznę tego, popychając kolbami i kłując bagnetami wyprowadzili przed dom. Jeden z żandarmów, narzędziem przypominającym mi tłuczek do mięsa z okrągłą końcówką pokrytą długimi ostrymi kolcami, uderzył mężczyznę w tył głowy. Ten zachwiał się a oprawca powtórzył cios. Do dziś pamiętam tę roztrzaskaną czaszkę wylewający się z niej mózg, strumienie krwi i drgające w konwulsjach ciało. Był to widok okropny".

Równie przerażający jest kolejny fragment relacji Jana Bieli. "Czterech z nich (żandarmów), podeszło do ściany domu sąsiada, wyciągnęli z plecaka dwie flaszki alkoholu, wypili go a następnie z uśmiechem na twarzach, przechodząc między rzędami leżących mężczyzn, strzelali do nich w tył głowy. Trwało to krótko – kilka, może kilkanaście minut. Nie wszystkich kule śmiertelnie trafiały. Wielu zostało postrzelonych. Ciała poczęły drgać i prężyć się. Słyszałem krzyki i błagalne prośby do Boga, lecz nikt nie żebrał o litość. Po dokonanej egzekucji, ustawionym pod płotem mężczyznom kazali wnosić ciała do stodoły, po czym przy użyciu karabinów wepchnęli żywych do środka. Jeden z żandarmów zamknął wrota, drugi rzucił butelkę z benzyną i granat".

W reakcji na okrucieństwo Niemców stacjonujący w pobliżu oddział AK pod dowództwem Jana Piwnika „Ponurego” przeprowadził akcję odwetową. Wybór padł na niemiecki pociąg. Po jego zatrzymaniu (około 1 km od Michniowa) partyzanci oddali kilka serii strzałów w kierunku wagonów z napisem „nur für Deutsche”. Na odchodne umieścili też napis: „Zemsta za Michniów”.

Jan Biela nie był świadkiem kolejnej pacyfikacji Michniowa, która stanowiła reakcję na odwet partyzantów. Ocalenie zawdzięczał temu, że w porę opuścił wieś wraz z najbliższą rodziną. W wyniku kolejnej pacyfikacji miejscowość została doszczętnie spalona przez Niemców, którzy zamordowali niemal wszystkich jej mieszkańców. Ponadto dokonali grabieży mienia. Łącznie w dniach 12 - 13 lipca 1943 roku zostało zamordowanych 204 mieszkańców tej świętokrzyskiej wsi (102 mężczyzn, 54 kobiety i 48 dzieci). Najmłodszą ofiarą niemieckich zbrodni był dziewięciodniowy Stefan Dąbrowa.

 

1 J. Gapys, Pacyfikacje i eksterminacja wsi polskich na terenie Generalnego Gubernatorstwa, martyrologiawsipolskich.pl, dostęp: 20 września 2019

2 Jan Biela po wojnie pracował jako nauczyciel w szkołach podstawowych w Górznie oraz Krajence.

3 J. Biela, Michniowska Golgota, wspomnienia spisane w 2002 roku, kopia maszynopisu w zbiorach autora

4 E. Kołomańska, Michniów w okresie II wojny światowej, www.martyrologiawsipolskich.pl, dostęp: 20 września 2019

5 J. Biela, Michniowska Golgota, wspomnienia spisane w 2002 roku, kopia maszynopisu w zbiorach autora

6 Tamże.


Napisz komentarz

Komentarze

Temperatura: 13°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 1025 hPa
Wiatr: 8 km/h

Reklama Marcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: fluktuacja Treść komentarza: Kiełka zapytaj. On Ci prawdę powie. Data dodania komentarza: 13.10.2026, 13:41 Źródło komentarza: Wielka farma słoneczna i potężne wiatraki. Zalesie, Pieczynek i Zawilce przed wielką zmianą Autor komentarza: Kamil Ceranowski Treść komentarza: Panie Dasiu. Dokładnie tak, jak Pan piszesz. W Jastrowiu ludzie, którzy się z nami kontaktowali, robili to z dwóch powodów: po pierwsze, sprzeciwiali się planom budowy, a po drugie mieli dość lokalnej prasy, która pod pozorem zainteresowania ich problemami zrobiła z nich kompletnych idiotów. Zgłosili się do nas i resztę już znamy. Po publikacji artykułu o Zalesiu napisał do mnie mieszkaniec Jastrowia, mój dobry znajomy. Żartobliwie zauważył, że ludzie mogą nie wyłapać mojej ironii i pomyślą, że przybiłem w tym temacie jakiś „deal”. Odpisałem mu, że to całkiem możliwe. Jednak będąc na zebraniu i czując panującą tam atmosferę, postanowiłem wyłączyć w sobie wszelkie podejrzenia ustawki i po prostu wejść w narrację proponowaną przez uczestników. Zanim to zrobiłem, rozejrzałem się po sali. Mieszkam w Złotowie od pół wieku, więc szukałem znajomych twarzy ze wsi Zawilce, ludzi, którzy powinni być bezpośrednio zainteresowani zebraniem. Uznałem, że skoro ich brak, to temat jest dla nich znany albo obojętny. Popłynąłem więc z nurtem zebrania: zalałem kawę i przy rozwarstwiającym się wafelku słuchałem licytacji o pas zieleni. To były twarde negocjacje. Strony wyszarpywały sobie każdy metr odległości od farmy PV. Mężczyzna siedzący obok nas od początku zebrania nie dawał sobie wejść w słowo i ambitnie walczył o te metry. To dało mi wyraźny sygnał, że dla zebranej tam społeczności szerokość pasa zieleni jest absolutnym kluczem. Nieobecność pozostałych należało uznać za znak, że są zaspokojeni, nawet przy minimalnym rozmiarze pasa. Co do wsi, w której większość mieszkańców mają w przyszłości stanowić Złotowianie: samych mieszkańców wsi Zawilce na sali mogłem policzyć na palcach jednej dłoni. Obok mnie siedział jeden przyszły mieszkaniec, a po lewej stronie widziałem jeszcze dwie osoby z tej okolicy. Na jakiej więc podstawie miałem w tamtym momencie uznać tę inwestycję za niechcianą? Jakie miałem do tego przesłanki? Pomijam już moją własną autoironię cała nadzieja w tym, że ktoś się w końcu wku... Choć moje losy na starość wiążę z inną częścią gminy (bliską, bo na Dzierzążenku), to osobiście uważam te plany za bardzo smutne dla tej pięknej okolicy. Szkoda po prostu, że mieszkańcy tak łatwo dają się ugotować tym terrorystom. Panie Daś, przeczytaj artykuł pod linkiem, przeanalizuj ilustracje i pomyśl jeszcze raz co autor chciał Wam powiedzieć. Pozdrawiam Data dodania komentarza: 13.10.2026, 13:40 Źródło komentarza: Wielka farma słoneczna i potężne wiatraki. Zalesie, Pieczynek i Zawilce przed wielką zmianą Autor komentarza: Rajmund Treść komentarza: Powinna powstać jakaś specjalna komisja językowa, bo tradycyjny słownik po prostu przestaje wystarczać. Wszystkie znane dotąd określenia – „przebite dno”, „pod Warszawą mułu” czy „upadek” – całkowicie się zużyły i są zbyt słabe na to, co dzieje się w kraju pod rządami obecnej koalicji. Data dodania komentarza: 13.10.2026, 13:17 Źródło komentarza: Wielka farma słoneczna i potężne wiatraki. Zalesie, Pieczynek i Zawilce przed wielką zmianą Autor komentarza: kos Treść komentarza: To prawda, ten zachwyt nad wiatrakami i panelami (podyktowany ewidentnie czyimś interesem) jest nie na miejscu, bo w rzeczywistości z ekologią to nie ma nic wspólnego. Ale doceniam fakt, że chociaż pisze wprost, ze chodzi o wiatraki i panele, a nie jak u leszcza w sposób zawoalowany o "odnawialnych źródłach energii", tamten tekst to typowa propaganda samorządowa, urzędniczy bełkot, żadnych konkretów Data dodania komentarza: 13.10.2026, 11:49 Źródło komentarza: Wielka farma słoneczna i potężne wiatraki. Zalesie, Pieczynek i Zawilce przed wielką zmianą Autor komentarza: Mnemozyna Treść komentarza: Czy Kamil Ceranowski 12 września 2012 roku doniósł do prokurator Wierzejewskiej - Raczyńskiej donos 36 zarzutów karnych, które upadły w śledztwie i sądzie? Czy on jako fałszywy delator poniósł konsekwencje karne swojej zbrodni? Data dodania komentarza: 13.10.2026, 11:33 Źródło komentarza: Wielka farma słoneczna i potężne wiatraki. Zalesie, Pieczynek i Zawilce przed wielką zmianą Autor komentarza: ATF Treść komentarza: Kamil Ceranowski jest czołowym reprezentantem dziennikarstwa śmieciowego. I taki szmelc aplikował do funkcji prezesa TVP przed zbrodniczą akcją Tuska i Sienkiewicza. Ciekawe, czy żona Ceranowskiego jeszcze tkwi w stanie ciąży i czy toyota jest w lizingu a minęło 14 lat! Data dodania komentarza: 13.10.2026, 11:27 Źródło komentarza: Wielka farma słoneczna i potężne wiatraki. Zalesie, Pieczynek i Zawilce przed wielką zmianą