Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 23 października 2026 23:23

Pacyfikacja Michniowa - epizod z życiorysu Jana Bieli

Podziel się
Oceń

Począwszy od 1945 roku Krajnę zaczęły zasiedlać osoby, które wcześniej mieszkały na wschodnich i centralnych terenach II Rzeczpospolitej. Nowi osadnicy przywozili ze sobą nie tylko ciężki bagaż z osobistymi rzeczami, ale często także ogromny balast tragicznych wspomnień z okresu II wojny światowej. Jedną z takich osób był Jan Biela z Krajenki, który był naocznym świadkiem zbrodni w Michniowie.
Pacyfikacja Michniowa - epizod z życiorysu Jana Bieli
Krajenka - park założony przez Jana Bielę

Autor: Piotr Tomasz

W katalogu niemieckich represji szczególne miejsce, ze względu na swoją brutalność, zajmują pacyfikacje polskich miejscowości. Naukowcy szacują, że na dawnych terenach II Rzeczpospolitej ich ofiarą padło ponad 10 tys. wsi, w tym w 900. z nich dokonano zabójstwa od kilku do kilkuset mieszkańców. Polskim symbolem niemieckiego okrucieństwa stała się pacyfikacja świętokrzyskiej miejscowości Michniów. Jednym z jej naocznych świadków był Jan Biela – po wojnie ceniony w powiecie złotowskim nauczyciel (Górzna, Krajenka), pomysłodawca i założyciel parku szkolnego przy ulicy Bydgoskiej w Krajence.

W spisanych wiele lat po tragedii wspomnieniach napisał: "12 i 13 lipca 1943 roku, to dni, których nie zapomnę do śmierci, widziałem i przeżyłem piekło na ziemi". Nie było w tych słowach przesady. Preludium do tej tragedii stanowił donos do gestapo. Mowa w nim była o tym, że mieszkańcy wsi współpracują z polskim ruchem oporu. Właśnie z tego powodu 12 lipca 1943 roku w Michniowie zjawiła się niemiecka ekspedycja karna. Bilans jej zbrodniczej działalności to 102 zamordowane osoby, w tym 95 mężczyzn w wieku od 16 do 63 lat, 5 dzieci w wieku od 5 do 15 lat i 2 kobiety (44 i 48 lat). Wszystkie kobiety i dzieci zginęły od kul bądź pchnięć bagnetem. 23 mężczyzn zastrzelono, pozostali zginęli zamknięci w stodołach i spaleni żywcem.

Jan Biela, naoczny świadek tej pacyfikacji, tak wspominał jej przebieg: "Między godziną 10-tą a 11-tą weszło do naszego domu kilku żandarmów z mężczyzną w średnim wieku, który był urzędnikiem gminy Suchedniów. Nie znałem tego człowieka, ale dziś wiem, że był to niejaki Kaczmarek, wysiedleniec z poznańskiego, mieszkający u jakiejś rodziny w Michniowie. Nam kazano wyjść z domu. Po kilku minutach mężczyznę tego, popychając kolbami i kłując bagnetami wyprowadzili przed dom. Jeden z żandarmów, narzędziem przypominającym mi tłuczek do mięsa z okrągłą końcówką pokrytą długimi ostrymi kolcami, uderzył mężczyznę w tył głowy. Ten zachwiał się a oprawca powtórzył cios. Do dziś pamiętam tę roztrzaskaną czaszkę wylewający się z niej mózg, strumienie krwi i drgające w konwulsjach ciało. Był to widok okropny".

Równie przerażający jest kolejny fragment relacji Jana Bieli. "Czterech z nich (żandarmów), podeszło do ściany domu sąsiada, wyciągnęli z plecaka dwie flaszki alkoholu, wypili go a następnie z uśmiechem na twarzach, przechodząc między rzędami leżących mężczyzn, strzelali do nich w tył głowy. Trwało to krótko – kilka, może kilkanaście minut. Nie wszystkich kule śmiertelnie trafiały. Wielu zostało postrzelonych. Ciała poczęły drgać i prężyć się. Słyszałem krzyki i błagalne prośby do Boga, lecz nikt nie żebrał o litość. Po dokonanej egzekucji, ustawionym pod płotem mężczyznom kazali wnosić ciała do stodoły, po czym przy użyciu karabinów wepchnęli żywych do środka. Jeden z żandarmów zamknął wrota, drugi rzucił butelkę z benzyną i granat".

W reakcji na okrucieństwo Niemców stacjonujący w pobliżu oddział AK pod dowództwem Jana Piwnika „Ponurego” przeprowadził akcję odwetową. Wybór padł na niemiecki pociąg. Po jego zatrzymaniu (około 1 km od Michniowa) partyzanci oddali kilka serii strzałów w kierunku wagonów z napisem „nur für Deutsche”. Na odchodne umieścili też napis: „Zemsta za Michniów”.

Jan Biela nie był świadkiem kolejnej pacyfikacji Michniowa, która stanowiła reakcję na odwet partyzantów. Ocalenie zawdzięczał temu, że w porę opuścił wieś wraz z najbliższą rodziną. W wyniku kolejnej pacyfikacji miejscowość została doszczętnie spalona przez Niemców, którzy zamordowali niemal wszystkich jej mieszkańców. Ponadto dokonali grabieży mienia. Łącznie w dniach 12 - 13 lipca 1943 roku zostało zamordowanych 204 mieszkańców tej świętokrzyskiej wsi (102 mężczyzn, 54 kobiety i 48 dzieci). Najmłodszą ofiarą niemieckich zbrodni był dziewięciodniowy Stefan Dąbrowa.

 

1 J. Gapys, Pacyfikacje i eksterminacja wsi polskich na terenie Generalnego Gubernatorstwa, martyrologiawsipolskich.pl, dostęp: 20 września 2019

2 Jan Biela po wojnie pracował jako nauczyciel w szkołach podstawowych w Górznie oraz Krajence.

3 J. Biela, Michniowska Golgota, wspomnienia spisane w 2002 roku, kopia maszynopisu w zbiorach autora

4 E. Kołomańska, Michniów w okresie II wojny światowej, www.martyrologiawsipolskich.pl, dostęp: 20 września 2019

5 J. Biela, Michniowska Golgota, wspomnienia spisane w 2002 roku, kopia maszynopisu w zbiorach autora

6 Tamże.


Napisz komentarz

Komentarze

Temperatura: 10°C Miasto: Złotów

Ciśnienie: 1012 hPa
Wiatr: 16 km/h

Reklama Marcin Porzucek - Poseł na Sejm RP
KOMENTARZE
Autor komentarza: "Samozwańczy szeryf" Treść komentarza: Panie ??? nie dziennikarz a OBOWIĄZEK DZIENNIKARZA To zagadnienie w polskim prawie jest ściśle powiązane z wymogiem zachowania szczególnej staranności i rzetelności dziennikarskiej. Zasada ta potocznie bywa nazywana regułą „niech zostanie wysłuchana i druga strona”. Oto szczegóły prawne: 1. Jaki to akt prawny i artykuł? • Ustawa: Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe (Dz.U. 2018 poz. 1914 z późn. zm.). • Przepis: Art. 12 ust. 1 pkt 1. 2. Treść przepisu Art. 12 ust. 1 pkt 1 Prawa prasowego: „Dziennikarz jest obowiązany zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło”. 3. Jak sądy interpretują ten obowiązek? Choć sam artykuł nie używa wprost słów wysłuchanie obu stron, Sąd Najwyższy oraz sądy powszechne jednolicie przyjmują, że obowiązek ten wprost wynika z nakazu zachowania szczególnej staranności i rzetelności. W praktyce orzeczniczej oznacza to, że: 1. Obowiązek kontaktu ze stroną krytykowaną. Przed publikacją materiału o charakterze krytycznym, śledczym lub zarzucającym komuś niewłaściwe postępowanie, dziennikarz ma prawny obowiązek skontaktować się z tą osobą, instytucją i umożliwić jej ustosunkowanie się do zarzutów. 2. Wyłączenie bezprawności. Jeśli dziennikarz rzetelnie próbuje wysłuchać drugiej strony np. wysyła pytania z odpowiednim czasem na odpowiedź, wypełnia swój obowiązek staranności. Nawet jeśli druga strona odmówi komentarza lub go zignoruje, dziennikarz ma prawo opublikować materiał, zaznaczając, że podjął próbę kontaktu. 3. Konsekwencje braku próby kontaktu: Zaniechanie próby wysłuchania drugiej strony przed publikacją jest traktowane przez sądy jako niedochowanie staranności dziennikarskiej. W przypadku procesu o ochronę dóbr osobistych np. z art. 24 Kodeksu cywilnego przeważnie decyduje to o przegranej dziennikarza lub wydawcy. CDN.. Prawdę bardzo wyraźnie słychać. A w temacie to jest podejrzenie „Niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego” przez niektórych radnych miasta Złotów a dotyczy znanego od dawna tematu Data dodania komentarza: 23.10.2026, 14:41 Źródło komentarza: „Samozwańczy” szeryf rusza na radnych Autor komentarza: ja to rozumiem Treść komentarza: Posrałeś się Kamil ze strachu! Data dodania komentarza: 22.10.2026, 20:50 Źródło komentarza: Wielka farma słoneczna i potężne wiatraki. Zalesie, Pieczynek i Zawilce przed wielką zmianą Autor komentarza: Sojourner Treść komentarza: W aktualnościach robili z tego dziadygi księcia na białym koniu. Pach, trach i okazało się, że on jeździ na takim koniu, co to ma tylko łeb doczepiony do kanciastego kija. Jak się na to mówi? Lajkoń...? Lajkonkiewicz? Lajkonkierwicz? Lajkoronkiewicz? Jakoś tak chyba, co nie? Data dodania komentarza: 22.10.2026, 20:45 Źródło komentarza: Wielka farma słoneczna i potężne wiatraki. Zalesie, Pieczynek i Zawilce przed wielką zmianą Autor komentarza: Grupa Badawcza LOC Treść komentarza: Doszły słychy, że w Złotowie funkcjonuje Jarosław Lemanowicz. Ostrzegamy, że nie jest on krewnym Janusza Lemanowicza z Warszawy. Żeby komuś nie przyszło do głowy skrzywdzić tego ktosia z okoliczności pokrewieństwa, którego nie ma. Data dodania komentarza: 22.10.2026, 20:40 Źródło komentarza: Wielka farma słoneczna i potężne wiatraki. Zalesie, Pieczynek i Zawilce przed wielką zmianą Autor komentarza: Dubiska Treść komentarza: Teraz na policję wchodziła nauczycielka z ekonoma, żona byłego radnego. Data dodania komentarza: 22.10.2026, 17:32 Źródło komentarza: „Samozwańczy” szeryf rusza na radnych Autor komentarza: Pamiętamy 2 Treść komentarza: Pamiętamy, gdzie śmieci i komu podrzucałeś 😃 Data dodania komentarza: 22.10.2026, 16:06 Źródło komentarza: „Samozwańczy” szeryf rusza na radnych